• Zdjęcie profilowe Radosław Kordowski

    Radosław Kordowski zamieszczony w temacie Społeczeństwo

    3 lata, 1 miesiąc temu

    Płace muszą rosnąć, aby zminimalizować różnicę pomiędzy wynagrodzeniem Polaka i np. Niemca. Jeśli w Polsce Polacy nie będą dobrze zarabiać, nie da się zatrzymać emigracji zarobkowej. Ponadto lepiej teraz podnosić płace, bo i tak jest inflacja i ludzie przyzwyczaili się do rosnących cen, zatem jest to idealna szansa na wyrównanie poziomu zarobków do cen. Jeśli nasze ceny zbliżą się do cen niemieckich naturalnie przestaną rosnąć, bo to działa tak samo jak z paliwem. Jeśli komuś będzie się bardziej opłacało zamówić telewizor w hipermarkecie niemieckim (bo będzie taniej), to spadnie sprzedaż (popyt) w Polsce i tym samym cena. (Dlatego w krajach zachodnich, gdzie ludzie zarabiają więcej inflacja zawsze będzie o 5-8 pkt. niższa, bo to my (kraje byłego bloku wschodniego) gonimy Europę jeśli chodzi o zarobki. Zatem ceny niemieckie są granicą naszej inflacji. Czyli np. ceny RTV w Polsce nie będą znacząco rosnąć, ale ceny usług już tak. Dlatego musimy jak najszybciej dobić do wynagrodzeń niemieckich. Bo np. za godzinę pracy mojego studia trzeba zapłacić 135 zł, w Niemczech około 80-100 eur. I problem w tym, że aby kupić urządzenia niezbędne dla mojej pracy np. wzmacniacz mikrofonowy Manley VOX BOX, który kosztuje mnie 26 tys. zł, to muszę przepracować około 192 godziny, a Niemiec zaledwie 56 godzin. (Bo ceny tego urządzenia są w Polsce i Niemczech są zbliżone, tylko studio nagrań w Niemczech zarabia na godzinę około 450 zł, a nie 135 zł)
    W takiej sytuacji Niemiec może dużo szybciej zarobić na lepszy sprzęt i w ten sposób być bardziej konkurencyjny. Mnie pozostaje być lepszym w wykonywanej pracy, aby z producentami niemieckimi, czy amerykańskimi konkurować nie na ilość posiadanego sprzętu, lecz na jakości wykonanej pracy. Zatem pozostaje mieć tylko lepsze ucho i ciekawsze muzyczne pomysły i być może większe serce dla moich klientów. Aczkolwiek gdybym mógł podnieść cenę chociaż do 250 zł za godzinę, bo społeczeństwo polskie zarabiałoby więcej (bo podnoszenie wynagrodzenia minimalnego to determinuje), to już stawałbym się sprzętowo bardziej konkurencyjny (bo byłoby mnie na to stać). Powyższą analogię można odnieść do prawie każdej branży. Bo przecież profesjonalny ekspres do kawy dla niemieckiej kawiarenki i polskiej ma podobną cenę, tylko polska kawiarenka musi pracować dużo dłużej, aby go spłacić. (Pracować więcej, czyli spłacać kredyt) . Generalnie każdy biznes, który wymaga inwestycji sprzętowej (np. sprzęt video, fotograficzny) ma ten sam problem, że inwestycyjny punkt wejścia w dany biznes jest dla Polaka dużo wyższy niż dla np. Niemca. W tym aspekcie UE nie jest sprawidliwe i nigdy nie będzie. Zatem pracodawca, który w ten sposób narzeka na wzrost płac, który umożliwia podnoszenie cen nie ma pojęcia o biznesie. Oczywiście to jest proces i zawsze istnieje ryzyko, że podnosząc cenę straci się klientów. Trzeba jednak ten proces przejść, bo przecież płace minimalne muszą rosnąć, aby pracodawca mógł podwyższać swoją cenę do takiej jak panuje np. w Niemczech. Dlatego tutaj wielkie brawa dla PIS, który bardzo mocno stymuluje taki wzrost płac minimalnych, a wzrost płacy minimalnej przekłada się na wzrost wszystkich płac. Owszem zmusza mnie do podnoszenia cen, ale to tylko dobrze. Tak musi to działać, bo inaczej się nie da. Poprzednicy tego nie robili, bo działali w interesie Niemiec, aby Polak był tanią siłą roboczą. Koniec z takim myśleniem. Musimy wyrównać wartość wynagrodzeń Polaka i statystycznego Europejczyka, dopiero wówczas Polski Złoty będzie miał wielką wartość i przyjdzie kiedyś czas, że wszyscy będą chcieli zarabiać w Polsce w złotych, a nie w EUR.

    Zdjęcie profilowe
    3 lata, 1 miesiąc temu

    7
    39 Komentarzy
    • Jednak Niemcy mają znacznie silniejszą gospodarkę, więc mają kapitał, który generują np. sprzedając nam simensa, bosha, wolksvagena, my tych rzeczy nie mamy, więc sztuczne podnoszenie płac jest zaczynaniem nie od tej strony co trzeba. Żeby zarobki u nas były wysokie trzeba sprawić, by polskie firmy się rozwijały, żeby powstali tacy producenci, jak siemiens czy bosh i jeszcze powiedzmy 100 czy 300 podobnych marek, wtedy będziemy zarabiać tyle, co Niemcy. A podnoszenie zarobków powoduje, że np. taki zepter sie zwija i produkuje drogie i kiepskie odkurzacze, w tej samej cenie masz znacznie lepszy niemiecki. Niestety zepter nie jest już polski, ale niezależnie od tego na pewno cykl technologiczny nie zostanie udoskonalony, jeśli producent będzie myślał tylko, by wygenerować kosmiczny zysk, za który zapłaci wysokie pensje pracownikom. Nie chodzi mi o to, by pensje były niskie, tylko o to, że zawyżając zarobki po prostu zniszczymy polskie firmy. Żeby być tam, gdzie Niemcy, musimy przejść tę drogę, którą przeszły Niemcy. Dlatego radykalnie nie zgadzam się z tym, co piszesz. Rząd powinien raczej upraszczać i OBNIŻAĆ podatki, pozwolić firmom się rozwijać tak, zebysmy mogli zdobyć zachodnie rynki. I zdobywamy właśnie w taki sposób, że mamy niższe usługi, niższe koszty, więc np. Orlen może wchodzić na niemiecki rynek, a Niemcy jeśli mogą, będą korzystać z polskich usług – np. Twojego studia, czy np. fryzjera, dentysty z miast przygranicznych i tak powoli powoli podniesiemy nasze zarobki. Ja też się borykam z tym, co mówisz, tzn. znacznie dłużej pracuję na sprzęt niż jakiś mój niemiecki odpowiednik. Ale to nie wynika ztego, że rząd za wolno podnosi minimalne wynagrodzenie, tylko właśnie dlatego, ze jesteśmy biedni, bo nie mamy tak silnej jak Niemcy gospodarki. Rozwijajmy gospodarkę, a nie żerujmy na przedsiębiorcach podnosząc im najniższą płacę. A jest to czysty podatek ładnie opakowany w piękne słówka, bo za każde 100 zł podwyżki, 70 zł więcej idzie do budżetu i to jest wg JEDYNY powód podnoszenia kwoty minimalnej. Niestety nie mam złudzeń, chodzi tylko i wyłącznie o zasilenie budżetu państwa, a więc: podatki. I to obciąża się akurat tych, którzy najwięcej wnoszą do gospodarki, tych najbardziej kreatywnych, którzy tworzą miejsca pracy, a o to nie jest łatwo, naprwdę trzeba się nagimnastykować, żeby stworzyć nowe miejsce pracy. Jest to bardzo trudne. A pracownik – przychodzi i wymaga. Dlatego jak lubię Pereirę, to wkurzył mnie ten jego komentarz. Socjalizm w czystej postaci – pognębić pracodawców, tych strasznych wyzyskiwaczy. Niech płacą albo zamykają firmę i do widzenia.

      1
      • Jeszcze dodam dwie rzeczy:

        1. rząd chce podnosić wynagrodzenia, dlaczego nie zaczął od podniesienia wynagrodzeń w budżetówce, np. w samorządach. Mój kolega przyjął się jako informatyk do gminy, zaczynał od 1900 czy 1700 wtedy. Chyba po 2 latach dostał podwyżkę 200 zł i tak powoli doszedł chyba do 2300? Robił masę pożytecznych rzeczy, pisal projekty i generalnie jako młody był znacznie sprawniejszy niż dwie 60-letnie ciocie, które pracują od 30 lat i mają już na rękę 3500 każda z nich. Oczywiście zwolnił się stamtąd, by w innym miejscu zarabiac 2 razy więcej. I dlaczego budżet nie zaczął od tego, by np. posady pańśtwowe nie zaczynały się od najniższej krajowej? Ano dlatego, że na tym nie skorzysta budżetowo, bo podatek od tych pracowników płacą sobie sami z budżetu gminy. Lepiej jest wyciągnąć tę kasę od prywaciarzy, bo to jest zewnętrzna gotówka.

        2. Co do wyrównania cen w polskich i niemieckich firmach. Jest sobie polski producent żelazek. Żelazko kosztuje powiedzmy 100 zł i jest niemiecki – żelazko też kosztuje 100 zł. Ale niemiecki producent sprzeda ich 1.000.000, a polski – 100.000. Wiec jakim cudem zarobki w obu tych firmach mają być jednakowe? Oczywiście są polskie firmy, które dobrze prosperują, jest ich MAŁO, ale są – i tam dochody są wysokie, ale nie dlatego, że ktoś im kazał zwięszył poziom wypłat, ale dlatego, że chcą mieć dobrych specjalistów. Weźmy np. cd projekt, producent gier. Nie sądzę, by rząd musiał ich zmuszać do podnoszenia płac. Ale odgórne narzucenie poziomu wynagrodzeń dla WSZYSTKICH polskich firm do poziomu niemieckiego jest po prostu niewykonalnym absurdem. W ten sposób zniszczymy polskie firmy, bo ten producent żelazek żeby się wywiązać, będzie musiał CAŁY dochód przeznaczać na wypłaty, a niemiecki producent tylko 10% dochodu, a resztę przeznaczy na rozwój technologii. I w ten sposób nasze firmy zamiast się rozwijać, będą próbowały wywiązać się z kosmicznych zobowiązań, aż w końcu się pozamykają, nowe się nie otworzą, a rynek zaleją produkty niemieckie, bo polski rząd podnosząc obciążenia nie pozwolił nam dogonić niemieckiej gospodarki.

        Co bym zrobił? RADYKALNIE zmniejszył podatki w Polsce, szczególnie dla MŚP, tak by się dynamicznie zaczęły rozwijać i za 10 lat może zbliżymy się do zarobków niemieckich. A robimy odwrotnie, narzucamy siłą coś, co powinno być skutkiem rozwoju. W efekcie ten rozwój blokujemy.

        • Wzrost płacy minimalnej, jeśli się nie mylę, dotyczy wszystkich pracodawców, także budżetówki.

          • jasne, ale dlaczego rząd podnosi minimalne stawki? Bo uważa, że pracodawcy płacą za mało, gnębią pracowników niskimi stawkami, natomiast sama robił to samo, oferując niższe stawki kwalifikowanym pracownikom niż oferuje rynek. Skoro na tym polega problem i chodzi wyłącznie o wyższe ideały, szlachetna władza dawno wprowadziłaby te zasady u siebie. Nie zrobiła tego, bo chodzi o wyciśnięcie podatków od firm. Oczywiście by to zrobić, musi podnieść takie u siebie, z czego zapewne nie są zadowoleni, skoro nie narzucili sobie tego wczesniej. Jest to tym większa hipokryzja, że generalnie w firmach wynagrodzenia są wyższe niż w budżetówce, więc narzucają firmom podniesienie płac mimo, że sami oferują swoim pracownikom głodowe stawki. Idź zatrudnij się w gminie i spróbuj przeżyć mając np. 2 dzieci. Nie dostaniesz na rękę 3500, jak syn @zuziar, ale 2100.

            1
            • Jeśli przedsiębiorcy nie gnębią pracowników głodowymi stawkami tylko robi to rząd to raczej wzrostem płacy minimalnej powinien przejmować się pracodawca z budżetówki.

              • pracodawca stosuje ADEKWATNE stawki, a budżetówka wszystkim nowym pracownikom oferuje najniższe. Teraz pracodawcy, którzy np. słabo kwalifikowanym pracownikom (np. Ukraińcowi robiącemu kebaba, zadowolonego, że jest zatrudniony) będzie musiał niekiedy płacić wyższe stawki, niż zysk z pracy swojego pracownika. Różnica jest taka, że płace w przedsiębiorstwach reguluje rynek, a w budżetówce wypracowany czas, więc jak dobry specjalista pracuje krótko, to po prostu jest biedny, bo dostaje grosze – dokłdnie tyle samo, co jego kolega, który się zatrudnił w urzędzie tego samego dnia, ale nie ma pojęcia o świecie i robi błedy nawet na kserokopiarce. A ten sam specjalista w firmie dostanie na start przynajmniej 1-2 tys. więcej, a tamten tyle samo, co w gminie. ERGO: w przedsiębiorstwach panują zdrowsze warunki niż w gminach, nawet po podwyżkach (bo po podwyżkach gość, który na to nie zasługuje, też dostanie wyższą stawkę).

                1
              • widzisz, dla Ciebie dobrze, by każdy zarabiał jak najwięcej. Dla mnie, by każdy zarabiał stosownie do swoich umiejętności, dlatego pracownicy będą próbować rozwijać umiejętności, by zarabiać więcej. No chyba, że będą zadowoleni, bo np. wykonują proste zadania.

                Prowadzi to do patologii, bo nie tylko dorównuje zarobki kiepskich pracowników do tych lepszych, ale np. tworzy jeszcze jedną anomalię, o której nikt nie myśli – niektórzy kiepscy pracownicy na umowie o pracę zaczną więcej zarabiać, niż niektórzy przedsiębiorcy, bo jak sam siebie zatrudniasz, to nikt nie dba o Twoje dochody i nawet jak firma nie przyniesie w danym miesiącu żadnych dochodów, to możesz nic nie zarobić, ale pracownikom musisz zapłacić. Wielu przedsiębiorców czasem nic nie zarabia albo zarabia grosze, a pracownikom niekiedy płaci z własnej kieszeni i jest to patologiczna sytuacja. Bo osoba, która pracuje mniej, dostaje więcej i to z kieszeni tego, kto pracuje dużo i dwoi się i troi by znaleźć zajęcie dla swojego pracownika, a nawet jeśli to zrobi – ów pracownik nie zawsze się z tego dobrze wywiąże. Wspominałem już tutaj raz sytuację, gdy pracownikowi, który nie zarobił ani złotówki (choć cały czas utrzymywał, że pracuje), płaciłem przez 3 miesiące pensję, w zasadzie z własnej kieszeni z nadzieją, że pewnego dnia koszt się zwróci (nie zwrócił). A więc wolałbym mieć możliwość powiedzieć pracownikowi: słuchaj – w tym miesiącu nic nie zarobiłeś, dlatego trzymaj tysiaka, za miesiąc się postaraj lepiej. Ale nie mam możliwości, bo MUSZĘ mu płacić docelowo (wg Radka) tyle, ile zarabiają Niemcy. Natomiast nie dość, że nie mogę mu zapłacić adekwatnie, to jeszcze o mnie samego nikt się nie troszczy, mogę nic nie zarobić. Dlaczego mój pracownik ma lepsze prawa ode mnie, chociaż mniej pracuje, niż ja, jako jego pracodawca? Oczywicie po 3 m-cach pracownik został zwolniony, ale koszt ok. 10 tys. zapłaciłem z własnej kieszeni, te pieniadze moglem przeznaczyć na rodzinę, a nie przeznaczyłem, bo musiałem się wywiązać z narzuconych mi przepisów i zapłacić pracownikowi, który nic nie zrobił.

                3
      • Pracownicy na stacjach Orlenu w Niemczech zarabiają często więcej niż pracownicy w Polsce mimo, że wykonują taką samą pracę. Dlatego minimalne wynagrodzenie musi być w Polsce wyższe, aby nie było takich sytuacji. Nie można też wszystkich traktować tak samo. Jeśli jest duża firma, to zarobki powinny być w niej większe. Natomiast w Polsce wielkie firmy często nie szanują pracownika, bo chociaż ich stać to płacą zaledwie dwukrotność najniższej krajowej, a czasami mniej. Zatem podnoszenie minimalnej krajowej to priorytet. Średnia wysokość najniższej krajowej w EUR to 7500 zł, zatem musimy jak najszybciej zbliżyć się do tej wartości.

        1
        • ale co w tym złego, ze w Niemczech pracownik Orlenu zarabia więcej. tam wynagrodzenie jest dostosowane do lokalnego rynku, u nas też do lokalnego. A Orlen może być konkurencyjny, bo ma rafinerie w Polsce, gdzie ceny sa nizsze, a Niemcy maja w Niemczech, gdzie ceny sa wyższe. Oczywiście może konkurować też w innych aspektach, ale na razie jest to coś, co raczej pomaga w ekspansji, niz przeszkadza. Co do tych 7500 – jasne, super by było, życzę nam tego. Ale dojdźmy do tego rozwijając naszą gospodarkę do średniej europejskiej, a nie zmuszając firmy, by płaciły więcej, mimo, że ich na to nie stać, bo są biedniejsze od swoich odpowiedników w Unii Europejskiej.

          2
          • Orlen nie jest biedniejszy od innych firm w Europie, a płaci dlatego mniej w Polsce, bo właśnie taki jest w Polsce rynek pracy, a rynek pracy jest taki, bo tak niska jest płaca minimalna, która determinuje inne płace. Wejdź sobie proszę na WIG20 i zobacz jakie zyski generują spółki. Przypominam, że te zyski są po odliczeniu wszelkich kosztów w tym kosztów pracowniczych. Podałeś przykład firmy produkującej żelazka, czy sprawdziłeś jaki procent kosztów w globalnych tej firmy stanowią koszty pracownicze i jak te koszty korelują z przychodami? To nie jest tak, że podwyższając wynagrodzenia o 50% nagle firma stałaby się nierentowna. Najczęściej gdyby podniesiono tak bardzo wynagrodzenia, aby nawiązywały do średnich wynagrodzeń w EU zwyczajnie takie firmy zmniejszyłyby swój zysk. Dla mniejszych firm gdzie rentowność jest na granicy, to jest oczywiście problem, ale zawsze właściciel może wrócić do pracy, a nie tylko do dyrektorowania. I uwaga często ten zysk zmniejszyłby się nie o 50% lecz o 10 -15 %, bo wynagrodzenia nie zawsze stanowią kluczowe koszty. I cały problem polega na tym, że nikt nie chce tego zysku zmniejszać, aby płacić ludziom więcej. Niska płaca była w Polsce po to, aby przyciągnąć inwestycje zagraniczne, aby tutaj produkowali, składali produkty z gotowych podzespołów. Jednak utrzymywanie takiego stanu powoduje, że uzdolnieni Polacy będą uciekać za granicę, aby więcej zarabiać.

            1
            • Orlen nie jest potentatem światowym, ale regionalnym. Na pewno nie stać go na wysyłanie misji na Marsa, może na wysłanie paru satelit na orbitę. A to najbogatsza firma w Polsce, jak się nie mylę. Jeśli chodzi o te wielkie firmy i WIG20, to podnoszenie najniższej krajowej raczej nie powoduje, że one podnoszą płace, bo tam raczej ludzie dużo zarabiają, bo specjalistów się ceni. No chyba, że podniosą stróżom i sprzątaczkom. Jeśli chodzi o fabrykę sprzedającą żelazka i inne tego typu, to z rentownością jest różnie, świadczy o tym choćby fakt, że polskie firmy zazwyczaj upadają albo sprzedają się zachodnim koncernom. Co nie świadczy, że zarabiają kokosy. Można długo wymieniać, ale weźmy tylko zepter i autosan. Mimo, że jest popyt na autobusy, autosan praktycznie jest nie do uratowania. Zepter – do niedawna jeden z niewielu producentów odkurzaczy w Polsce, mimo wszystko nie był w stanie się utrzymać. Rzekłbyś – bo nie inwestował w innowacje, nie modernizował linii produkcyjnej. Zmuszając ich do podwyżek na pewno jeszcze trudniej będzie im inwestować. Powiem Ci, że mam świadomość, że Orlen narzuca i narzucał przez ostatni rok kolosalne marże. Ale rozumiałem to, bo miałem nadizeję, że rośnie nam silny gracz, który inwestuje np. w technologie odnawialne (może przestaniemy kupować od Niemców, bo będziemy mieć swoje). A odbierając te nadwyżki nawet tym bogatym powodujemy, że więcej zysku będą kierować na wynagordzenia. Ci biedniejsi – spoza WIG20 – nie mają tego komfortu i będą się zamykać, jak niedawno zamknęła się 200-letnia fabryka porcelany w Wałbrzychu. I przede wszystkim – najpierw rozwój gospodarki, a nie narzucanie podwyżek wynagrodzeń. Tak donikąd nie dojdziemy. Piszesz, że trzeba wyrównać do średniej europejskiej jeśli chodzi o poziom wynagrodzeń, OK. Ale na pewno nie tak, ze narzucimy wysokość wynagrodzeń siłą. To bezsens. Przecież nie mamy kapitału, nie mamy tak rozwiniętej gospodarki, jak Francja czy Niemcy. Nawet sprzedając tyle samo żelazek co taka sama ale niemiecka firma, mamy z reguły uboższe linie produkcyjne, nie tak nowoczesne, zautomatyzowane. Tam produkcja jest po prostu tańsza, bo są dużo bardziej nowoczesne technologie. Weź rolnictwo – na 1000 ha pracuje w Holandii kilkadziesiąt czy kilkanaście osób, u nas kilkaset. A oni produkują z tego więcej plonów, bo nawożą na potęgę. Więc jak wyrównamy nasze płace np. w rolnictwie, to będziemy mieć 2-3 razy droższe jedzenie. Nie tędy droga, naprawdę.

              Twoje hasło „zawsze właściciel może wrócić do pracy, nie do dyrektorowania”. gdybyś nie miał biznesu, to uznałbym po prostu, ze nie znasz zycia, a tak po prostu nie pojmuję, jak mozna powiedzieć cos takiego. Zwykle dyrektorzy pracują do oporu. I jesli rzucą swoje obowiązki, to firma upadnie, bo przecież są ważnym czynnikiem. Ja pracuję na pełnych obrotach, a zarabiam tyle samo, co mój pracownik (dzielimy się po 50%) . taki ze mnie dyrektor, czy może raczej prezes 😉 a i tak działamy na granicy, bo zwykle jest mała rezerwa na 1-2 zusy do przodu. więc starczy jakieś tąpnięcie na 6000, to tracimy płynność (miesięczny zus to 3 tys.) Wysokość ZUSU jest ściśle powiązana z najniższą krajową. Bo to nie chodzi tylko o to, ze państwo każe mi płacić pracownikowi więcej. Ale przede wszystkim muszę wraz z tymi wzrostami odprowadzać wyższy zus do budżetu, więc pracownik dostanie 100 zł, ale ja wydam 170, bo jeszcze 70 wyższe koszty – czyli w skrócie podatek. Tak więc każda podwyżka najnizszej krajowej, to nie tylko podnoszenie pensji, ale podnoszenie podatków dla MŚP. A specjaliści naprawdę sobie poradzą. z tym, ze przez te podwyżki ludzie wykonujący najprostsze czynnosci, albo nie wykonujący dobrze swojej pracy będą dostawać wynagrodzenie bliższe temu, które dostają ci solidniejsi. W efekcie jest tak, że mój genialny pracownik i kolega zarabia niewiele powyżej najniższej krajowej, a więc tyle samo albo nawet mniej co jakaś 60-letnia ciocia, która grzeje stołek w jakims urzędzie i dostaje na rękę jakąś odgórną stawkę, nie za swoje zdolności, a przydziału. I tak też jest z najniższą krajową.

              1
              • Pisząc o tym, że ktoś lata w kosmos mam wrażenie, że sugerujesz, że Orlen nie jest w stanie zrobić tego o czym piszę?
                Ok, to mały przykład:
                Orlen w 2021 roku przed kluczowymi fuzjami miał sprzedaż w wysokości 131 miliardów złotych z czego 11,1 zł miliardów zysku.
                Zatem czysto hipotetycznie zakładając, że Orlen chciałby zatrudnić dodatkowo 35544 pracowników (tyle pracowników już zatrudniał) za minimum 7500 zł brutto (czyli z grubego palca licząc) całkowity koszt pracowniczy wynosiłby około 10 000 zł na pracownika na miesiąc. Zatem 35544 pracowników x 10000 zł = 356 milionów. X 12 miesięcy = 4,2 miliarda.
                Reasumując Orlen zatrudniając dwukrotnie więcej pracowników, których zatrudniłby za minimalną średnią płacę europejską zmniejszyłby swój zysk o 38%
                Reasumując zysk Orlenu po zatrudnieniu takiej ilości pracowników po najniższej europejskiej wynosiłby 6,9 miliardów złotych.
                Oczywiście przy zatrudnieniu dodatkowo dwa razy więcej pracowników zysk prawdopodobnie też by się zwiększył, oczywiście o ile pracownicy przyczynialiby się do zwiększenia efektywności sprzedaży. Powyższy hipotetyczny przykład pokazuję jednak tylko dlatego, aby podkreślić potęgę Orlenu jeszcze przed fuzjami i tym samym pokazuję, że to co napisałem wcześniej jest możliwe opierając się na konkretnych danych, a nie na wyobrażeniach.

                I teraz dla kolejnego porównania PGNIG zysk z 2021 roku to 6 miliardów, zatrudniali 24531 pracowników, zatem gdyby zatrudnili drugie tyle pracowników za 7500 zł brutto, to zmniejszyliby swój zysk o 49%.

                Aczkolwiek jest trochę racji w tym co piszesz, że nie każda firma ma tak wielką rentowność.

                I tutaj podam przykład Jerónimo Martins (Biedronka), które zatrudniało w Polsce 70 tys. pracowników i zakładając, że średni miesięczny koszt pracownika wynosi 4000 zł, to Biedronka miesięcznie wydaje na pracowników około 280 milionów, czyli rocznie 3,36 miliarda złotych.
                Podwyższając wszystkim pracownikom wynagrodzenie do europejskiej płacy minimalnej musieliby jednak ponieść dodatkowy koszt około 5 miliardów.
                I w tym konkretnym przypadku wykazuję, że byłoby to niemożliwe, bo zysk Biedronki to 2,1 miliarda złotych.
                Podaję jednak ten przykład, aby wykazać, że Biedronka potrafi zatrudniać europejskich pracowników za wyższe wynagrodzenie, bo globalnie ta firma zatrudnia 115 tys. pracowników, a tylko i aż 70 tys. w Polsce.
                Zatem conajmniej 45 tys. pracowników w Biedronce zarabia minimalną średnią europejską i ta firma tak optymalizuje koszty, że nadal jest rentowna.
                I być może ten zysk 2,1 miliarda mógłby być wyższy, gdyby nie ogrom inwestycji. Przypominam, że wartość sprzedaży biedronki w Polsce w 2021 roku, to 66 miliardów złotych.
                Czy z tak wielkiej sprzedaży byłaby możliwość optymalizacji kosztowej, aby znaleźć dodatkowe 5 miliardów na podwyższenie wszystkim pracownikom wynagrodzeń?
                Myślę, że tak, tylko ten proces musi być stopniowy.

                Podsumowując w wielkich firmach drzemią ogromne możliwości pozwalające na wzrost wynagrodzeń, tylko ten wzrost musi sukcesywnie następować. Wstrzymywanie tego procesu w nadziei, że się rozwiniemy i dopiero wtedy podniesiemy płace jest nierealnym założeniem, bo pracodawca (Np. Biedronka) jeśli nie musi podnosić wynagrodzeń, to nie będzie ich podnosić, aby maksymalizować swoje zyski.

                A małe firmy będą zmuszone do optymalizacji kosztów lub do innego modelu zarządzania.
                Ewentualnie wprowadziłbym zasadę odstępstwa od takiej minimalnej płacy dla małych działaności gospodarczych takich jak Twoja.

                Tak jak napisał mój przedmówca, że w takiej kawiarence może sprzedawać rodzina zamiast zatrudnionych pracowników, to właśnie o takim modelu miałem na myśli pisząc, że właściciel może wrócić do pracy, zamiast tylko dyrektorować.

                1
                • Skąd wiesz, że pracownicy Biedronki ( czy raczej Jeronimo Martins) zatrudnieni za granicą zarabiają średnią najniższą europejską? raczej tak nie jest, tym bardziej, ze JM zatrudnia m.in. w Portugalii i Kolumbii. Choć zgadzam się, że pewnie daliby radę podnieść wszystkim do 7500, pewnie wolniej by sie rozwijali, bo nie mieliby tyle na inwestycje. A ostatecznie to jedna z bogatszych firm. Podobnie Orlen czy PGNIG, to są potęgi, więc wiadomo, że oni podnieśliby do 7500 i daliby radę. Ale mówimy teraz o najbogatszych firmach, więc to są wyjątki. Oczywiście chciałbym, naprawdę byłoby super, gdybyśmy tyle zarabiali. Ja bym osobiście chciał zarabiać 7500 miesięcznie, pracując tyle, ile pracuję. A bywa u mnie różnie, średnio pewnie nie wychodzi mi aż tyle, ale też nie potrzebuję aż tyle. Mój ideał to utrzymać siebie i rodzinę, mieć na paliwo, jedzenie i małe inwestycje w domu i firmie. I naprawdę boję się, że nawet na to nie starczy, bo jak wspomniałem – starczy małe wahnięcie a tracimy płynność. Mimo wszystko czuję się bogaty na mojej wiosce. A jeśli ktoś, kto czuje się bogaty, traci płynność przez małe wahnięcie, to wcale nie jest tak stabilnie. I takie pomysły, jak te przez nas dyskutowane, mogą nas naprawdę sponiewierać. Oczywiście ja mówię o idealne, w którym stać mnie na bieżące utrzymanie, a gdzie duże inwestycje? w sferze marzeń. Więc można tak wegetować i się nie rozwijać, bo w pierwszej kolejności trzeba opłacić podatki (głównie ZUS swój i pracowników). U mnie to główny koszt. A więc coś w rodzaju wegetacji – aby przetrwać kolejny miesiąc. Tego nie chcę dla polskich firm. Chciałbym, by Polska była eldorado. I to nie oznacza wyzysku pracowników. to jest myślenie komunistów. Prawda jest taka, że dobry pracownik jest cenny i wart swojej ceny. Mój znajomy w Rzeszowie pracuje jako informatyk, podejrzewam, że zarabia więcej, niż prezydent Rzeszowa, a przecież w Rzeszowie stawki są znacznie niższe, niż np. w Warszawie czy Wrocławiu. Jego firma jest z tych, które – powiedziąłby ktoś – nie dzieli się zyskami, bo właściciele wypłacili sobie ostatnio 11 mln dywidendy. Ale czy im się nie należała? Stworzyli dobrze prosperującą firmę, wg mnie te 11 mln im sie należy bardziej niż cokolwiek. A ten znajomy – zarabia jak wspomniałem dużo, i raczej trochę więcej niż średnia europejska. I to bez żadnego odgórnego przymusu. Po prostu zarobki w Polsce dyktuje rynek (nie zawsze, ale bardzo często). I on jest dobry, więc zarabia dużo, bardzo dużo. Załóżmy, że rząd narzuci minimalną krajową na 7500. Wtedy on dalej będzie zarabiał powiedzmy 15 tys. Ale najgorszy partacz będzie zarabiał aż 50% tego, co on. A dokładnie tyle samo, co masa dobrych specjalistów. I więcej od wielu przedsiębiorców (bo wiadomo, przedsiębiorcy nikt nie gwarantuje najniższej krajowej, nic nie zarobi, też dobrze). Co do Biedronki czy Orlenu. Jestem pewien, że w tych korporacjach jest identycznie. Masa ludzi tam zatrudnionych zarabia powyżej 7500. Po prostu są dobrymi specjalistami, nie bez powodu te firmy są tak bogate i się rozwijają. Jeśli szukać najlepiej opłacanych pracowników, to raczej w tych korporacjach. Oczywiście nie mówię o sprzedawcy (którzy chyba też tak źle nie zarabiają), ale specjalistach.

                  Z tym wysyłaniem rakiet w kosmos przez Orlen to nie ironizowałem. Polska potrzebuje własnych satelit, by uniezalęznić się od konieczności kupowania danych od innych. I z tego, co wiem, kupilismy niedawno 2 satelity (koszt ok. 1,5mld zł). Amerykańskie firmy mają na orbicie kilkaset, może kilka tys. satelit. A ile Orlen byłby w stanie wysłać w ramach swojego budżetu? W ten sposób chciałem pokazać, ile nam jeszcze brakuje. Nawet Orlen ma jeszcze spore pole do popisu, nie jest jeszcze takim potentatem, jak się wydaje, więc te nadwyżki się przydadzą, jeśli mają iść na inwestycje i rozwój tej korporacji. A mówimy o najbogatszej firmie w Polsce. Więc ile bardziej przyda się nadmiarowy kapitał mniejszym polskim firmom, by ich nie zjadła zwykle dużo potężniejsza (bo rozwijająca się znacznie dłużej) zachodnia konkurencja.

                  A więc- zamiast narzucać dodatkowe obciążenia polskim firmom, powinniśmy je wspierać tak, by same się rozwinęły i by stać ich było zatrudnić jak najwięcej osób, którym płaciliby jak najwyższe stawki. I gwarantuję – te firmy płacą dużo specjalistom. Bo żaden specjalista nie pójdzie pracować za najniższą krajową. Inni dadzą mu tyle, na ile zasługuje. A jeszcze wrócę do znajomego informatyka. Co chwile dostaje propozycje od konkurencji, która chce mu płacić więcej, ale jest lojalny.

                  Inny mój znajomy – pracował w jednej firmie, ale z nudów – po paru latach – poszedł na rozmowę do innej. Ale stwierdził na rozmowie, że przyjmie się do nich, jak zapłacą 2 razy tyle, co tamci. Dostał 2 razy tyle + 300 zł 🙂

                  Po co o tym mówię? żeby pokazać, że cenny pracownik zarobi swoje. I naprawdę nie trzeba zmuszać do tego firm odgórnymi rozporządzeniami, bo te bogate nie zbiednieją, ale te biedne się rozsypią, bo nie każda firma to Orlen.

                  I jeszcze jedno. Wcale mi nie przeszkadza narzucanie obciążeń obcym firmom na naszym rynku. Martwię się tylko o nasze, z polskim kapitałem. A obcym – podatek choćby 100%. Tymczasem robimy raczej odwrotnie. Nie wspieramy polskich firm. Ale np. jak ktoras zagraniczna chce u nas inwestować, to dwoimy sie i troimy, by im zaoferować jakieś świetne warunki, np. zwolnienie z podatków na kilka pierwszych lat. Coś, czego polskei firmy nie dostają, bo i tak już tu są, więc po co. I tak np. mercedes, jak dobrze pamiętam, dostał taką ulgę, co równało się zatrudnieniu 400 osób (a więc całego zespołu, jaki potrzebowali) przez 5 lat.

                  A więc … wprowadźmy te 7500 najniższej krajowej. Ale dla obcego kapitału. Oczywiście trzeba się wtedy liczyć, że sporo z tych firm z Polski odejdzie. Tak więc można rozważyć zasadność takich rozwiązań.

                  1
                  • Lukasz myślę, że przez swoje emocje związane z tym tematem zapominasz o najważniejszym, że minimalna płaca determinuje inne płace.
                    Dlatego jest coś takiego jak stawki zaszeregowania i np. wiele firm stosuje je, aby określić wartość wynagrodzenia na danym stanowisku lub dla danego specjalisty.
                    Wówczas jest specjalny mnożnik, który stosuje się właśnie dla najniższej krajowej.
                    Zatem założenie, że minimalna pensja byłaby 7500 zł, a pensja Twojego znajomego byłaby na takim samym poziomie jest niemożliwa.
                    Ponadto Twój znajomy dzięki niskiej płacy minimalnej pozwala wyciągnąć właścicielom tej firmy milionowe dywidendy. Gdyby właściciele prowadzili firmę np. w Niemczech i zatrudniałaby niemieckich informatyków, musieliby zapłacić mu wynagrodzenie 3 lub 4 razy wyższe i swój zysk mieliby prawdopodobnie o połowę niższy. Zatem firmy dobrze prosperujące w Polsce wykorzystują polskich ekspertów, aby się wzbogacić, bo płacą polskim ekspertom wynagrodzenia jedne z najniższych w Europie.
                    Dlatego jeśli jakiś ekspert np. lekarz ma możliwość wyjazdu, bo np. rodzina go nie trzyma w Polsce lub nie ma „patriotycznych” poglądów, aby pozostać w kraju, zwyczajnie wyjeżdża. I w ten sposób własna myśl technologiczna w Polsce ma bardzo poważne problemy, bo niestety eksperci wyjeżdżają z Polski i szukają swojej szansy na rozwój właśnie za granicami naszego kraju. Oczywiście są wyjątki, ale w większości niestety tak jest i do momentu, gdy nie wyrównamy wynagrodzeń w Polsce do poziomu chociażby np. Francji gdzie minimalna pensja wynosi 1500 EUR czyli 6900, to będziemy krajem taniej siły roboczej, a nie krajem ekspertów, bo eksperci będą wyjeżdżać z Polski. Oczywiście jeśli ktoś jest informatykiem, projektantem i może pracować zdalnie zostanie, ale inni eksperci będą wyjeżdżać. I dzisiaj, aby zatrzymać takich ekspertów w Polsce wypłaca się wynagrodzenie w wysokości 30, 50 tys. zł i w ten sposób powoduje się rozwarstwienie społeczne. Bo Niemiec zarabiający 10 tys. EUR na miesiąc zarabia około 5-krotnie więcej niż zwykły robotnik, a w Polsce informatyk zarabiający 30 lub 50 tys. na miesiąc zarabia 9 lub 15-krotnie więcej niż zwykły robotnik. Na tym polega postępujące rozwarstwienie i jeśli płaca minimalna nie będzie rosnąć, takie rozwarstwienie będzie się pogłębiać.
                    Dlatego z uwagi na to, że robotników będzie zawsze więcej i to zwykli robotnicy będą kreować najniższe ceny na rynku poprzez swój popyt, to wielkie firmy nie mogą podnosić swoich cen i tym samym nie mogą się rozwinąć swoich zysków i nie mogą zwiększać inwestycji, bo mają ograniczenia rynkowe związane z tym, że na większe ceny Polaków nie stać.
                    Zatem mogą się w Polsce rozwijać się firmy dla produktów luksusowych, ale też z ograniczeniem, bo może ceny oferowanych produktów są zbliżone do tych europejskich, ale ilość sprzedanych produktów jest znacząco niższa. Biedronka w Polsce rozwija się tylko dzięki niskim płacom rozwalając zarazem cenami mniejsze sklepy, które przegrywają z sieciówkami. Dlatego płaca minimalna musi rosnąć, aby takie firmy nie drenowały naszego rynku korzystając z tego, że Polakowi można zapłacić mniej.

                    Dlatego podkreślam to musi być proces i najniższa krajowa musi rosnąć w tempie wyższym niż inflacja. Bo inaczej inflacja będzie drenowała nasze portfele bez wzrostu plac.

                    Nie da się oczywiście dojść do 7500 w rok.
                    Aby dojść do 7000 zł minimalnej krajowej do 2030 roku to byłby sukces. Aczkolwiek w 2030 roku średnia minimalnej płacy w EU będzie pewnie na poziomie 10000 zł.

                    Dlatego w tym wzroście ważne jest tempo, aby było dwa razy wyższe niż tempo wzrostu plac w Europie.

                    Podsumowując, patrząc przez pryzmat całej gospodarki i tego jak minimalna płaca determinuje inne płace i wpływa na możliwości konsumpcyjnej chłonności rynku, protestowanie wobec tego procesu jest szkodliwe dla Polski.

                    Co jest niesamowite, że zawsze dla pozytywnych procesów stymulujących gospodarkę protestuje Konfederacja przekonując do swoich racji populistyczną demagogią, że to obciążenie dla przedsiębiorców.

                    Przecież nie można tego procesu traktować jako obciążenie dla przedsiębiorców, bo ten proces jest naturalną determinantą rozwoju firmy i jeśli z tym procesem dana firma sobie nie radzi, bo nie może podnieść o te kilka procent rocznie wynagrodzeń swoim pracownikiem, to znaczy, że ta firma wymaga restrukturyzacji i zmiany modelu biznesowego.

                    Na Twoim miejscu założyłbym Spółkę Zoo, która jako sama w sobie jeśli jest więcej niż 1 udziałowiec nie musi płacić ZUS. Wówczas miałbyś większa dowolność, czy chcesz w swojej własnej firmie zatrudnić się na umowie o dzieło (z przekazaniem praw), która też jest bez ZUS płacąc zaledwie 6 procent podatku PIT (50% przekazania praw) i 9 % podatku CIT, który byłby od zysku firmy, a zysk firmy przecież byłby po odjęciu Twojego wynagrodzenia.
                    Zatem w ten sposób mógłbyś dla takiej małej firmy zyskać większa płynność finansową (zmniejszyć ZUS) i trochę się rozwinąć inwestycyjnie, aby było Cię stać w przyszłości na zapłacenie większego ZUS-u lub zatrudnienie pracowników na umowę o dzieło, jeśli oczywiście masz do wykonania prace, które mogą być objęte taką umową. To odnośnie tego, że jeśli masz konkretne zadania do wykonania, to nie opłaca się zatrudniać na etat.
                    Dzięki takim możliwościom dla małych przedsiębiorców (małych spółek) PiS zrobił najbardziej korzystne warunki prowadzenia firmy w Europie, tylko wieku ludzi nie ma pojęcia jak to działa.
                    Gwarantuje Tobie, że nie ma kraju w Europie gdzie byłoby korzystniej, szczególnie gdy PIS podniósł próg zwolnienia z VAT i jeśli nie masz przychodu przekraczajacego 200 tys. złotych to nie musisz być vatowcem, czyli możesz być znacząco konkurencyjny. To idealne rozwiązanie dla firm usługowych, które nie mają dużych kosztów VAT, a chcą mieć wyższą marżę na swojej cenie. Takie rozwiązanie ma też swoje wady, ale w mojej ocenie jest więcej zalet niż wad.

                    Mając powyższa wiedzę nie było w historii Polski partii która zrobiłaby więcej dla małych przedsiębiorców i czynienie absurdalnego zarzutu, że stymulują wzrost płacy minimalnej, aby naszych pieniędzy inflacja nie zjadła to jakiś populistyczny absurd!

                    • Radku, ja nie wiem na jakiej podstawie mi imputujesz emocjonalne podejście. Ja mam swój ogląd na ten temat, w paru miejscach się różnimy i próbuje Ciebie i innych przekonać do swojego punktu widzenia. Opieram to na przykładach z życia, z nadzieją, że to Cię przekona. Oczywiście jeśli zamkniemy temat zachowując własne odmienne zdanie na ten temat, to nic się nie stanie, bo tak zapewne się skończy z tego co widzę. Jednak moja opinia jak sądzę jest absolutnie racjonalna i mało emocjonalna. Ja w ogóle nie jestem emocjonalną osobą i nigdy nie byłem;)

                      Odniosę się jednak do tego, co napisałeś. Ja mówię, że u nas specjaliści bardzo dobrze zarabiają i to przykład, że rynek reguluje ceny. A Ty piszesz, ze u nas jest problem, bo specjaliści wyjeżdżają i trzeba wyrównać im płace do zachodnioeuropejskich. Wg mnie to jest jakieś abstrakcyjne podejście. Zaraz Ci powiem dlaczego.

                      1. zarobki ekspertów u nas już są wysokie, może nie zawsze, może niektórzy mogliby zarabiać nieco więcej, ale i tak jest nieźle. W Rzeszowie są dość niskie w skali kraju, ale jak ktoś z Rzeszowa chce zarabiać np. więcej jako informatyk, nie jedzie za granicę, tylko do Warszawy, Krakowa, Wrocławia. Nie każdy jednak chce jechać w obce strony. Dlatego Rzeszów cieszy się tym, że ma największą w Polsce firmę z branży informatycznej. I właśnie ta firma zatrudniając kilkuset informatyków wypłaciła sobie dywidendy w wys. 11 mln. Wg mnie nie są to wielkie kwoty, bo wiemy ile zarabiają właściciele korporacji na zachodzie. Mają prywatnie miliardowe majątki. Wiec nie widzę w tym nic złego, że polscy prezesi dużej dobrze działającej firmy mają do podziału (!) 11 mln. Pracownicy też dostali premie, ale adekwatnie nizsze. Wiec dla mnie to dobry przykład polskiej firmy, która konkuruje z zachodnimi potentatami, zarabiającymi nie miliony a miliardy. I mówimy o największej firmie w Polsce!! a jest jeszcze cała grupa firm mniejszych, która ma niższe dochody.

                      2. I teraz idąc tym tropem – mówisz o schodkach zarobkowych. To jest ta abstrakcja dla mnie, o której pisałem. Bo nam sie wydaje, ze jak firma ma schodki powiedzmy 5000/10000/15000, to jak zwiększymy im najnizszą do 7500, to będą mieli schodki 15000/20000/30000. I dla Ciebie to nie problem, bo przecież firmy mają stawki zaszeregowania 😀 oczywiscie parę najbogatszych firm udźwignie taki skok, a co maja zrobić te, któe działają na granicy opłacalności? Albo nawet mają dużą górkę, ale obecnie ją inwestują, a po takiej operacji będą 100% dochodu przeznaczać na wynagrodzenia? Dlatego sądzę, że wiele firm spłaszczy te progi i w efekcie najmłodszy będzie zarabiał 7500 albo niewiele więcej, a pensje kolejnych nie będą tak oddalone od tej bazy i powstanie efekt o którym mówiłem – że specjaliści będą zarabiać tyle, co np. stróż bez kwalifikacji. Nie wspomnę już, że takie podwyżki płac i rujnowanie polskich budżetów to tylko woda na młyn dla zachodniej konkurencji, która łatwo przeskoczy nas w rozwoju, jako że ma znacznie większe zasoby budzetowe na inwestycje, które nasze firmy będą teraz przeznaczać na wynagrodzenia.

                      3. Zróbmy taką symulację. Rzeczywiście podnosimy stawki minimalne do 7500. Nagle wszyscy pracujący dostają masę gotówki, którą zaczynają wydawać. Kupują więc nowe lodówki, nowy samochód. Jakiej produkcji? oczywiście niemieckiej, bo polskich nie mamy. I automatycznie 70% tego dochodu oddajemy niemieckim producentom, którzy dostają teraz mega zastrzyk gotówki z polskiego rynku, gdzie nagle wszystkich zaczyna być stać na sprzęty. Musza podnieść produkcję, bo nie wyrabiają. To tylko jeden z powodów, dla których powinniśmy zacząć raczej od rozwoju własnej gospodarki tak, by przy wyższych wynagrodzeniach można było je wydać na polskim rynku. I wiem co mówię, bo sam staram się kupować polskie produkty. Nieraz tutaj o tym pisałem. Jednak w momencie, gdy chciałem kupić np. zmywarkę czy odkurzacz to niestety wymiękłem. Sprzęty AGD czy motoryzacja, nawet elektronika -głównie produkcja zagraniczna. Wiec jak chcemy w krótkim czasie wyprowadzić duży kapitał z Polski – podnieśmy płace minimalne do 7500.

                      4. I jeszcze jedno – choć już wspominałem o tym. Skąd mamy wziąć kapitał do takich podwyżek, skoro nie mamy takiej gospodarki, jak zachodnia? nie mamy bosha, siemnsa ani wolksvagena, których produkty Niemcy sprzedają na cały swiat, i za te produkty płynie do Niemiec gotówka z całego świata. My nie mamy takiego napływu gotówki, bo nie mamy 200-300 dużych producentów, którzy by nam to zapewnili. Dlatego bez stworzenia tych 200-300 producentów nie jesteśmy w stanie osiągnąć niemieckeigo poziomu płac. Po prostu nie mamy na to kapitału jako polski rynek. Nie wyczarujemy go. Dlatego jak mówiłem: trzeba wspierać polskie firmy, a nie narzucać dodatkowe obciążenia

                      • Gdy piszesz o swoim własnym biznesie, że jest na styk i podwyżka wynagrodzenia pracownika może go rozwalić, to piszesz właśnie z perspektywy własnych emocji. Racjonalność to perspektywa ponad naszym własnym interesem, czy biznesem.
                        1. Zarobki ekspertów z perspektywy Polaka zarabiającego są być może wysokie (napisałem rosnącym rozwarstwieniu społecznym) ale ten sam ekspert na kupienie domu – mieszkania musi oszczędzać 4 razy dłużej niż ekspert np. niemiecki. Wszystko dlatego, że niższa płaca minimalna wpływa na niższe wynagrodzenie ekspertów.
                        2. Następnie mylisz przykład który podałem wcześniej, że Orlen stać na takie podwyżki, ale ich nie czyni bo takim mamy rynek. Ty sugerowałeś, że Orlen nie lata w kosmos i nie jest tak wielkim potentatem, aby go było stać na takie wynagrodzenia jak inne wielkie firmy z Niemiec. Udowodniłem na konkretnych liczbach, że wielkie polskie firmy takie jak Orlen mogłyby podwoić zatrudnienie ponad 30 tys. pracownikow i to z wyższym europejskim wynagrodzeniem. Jednakże podając ten przykład nigdzie nie napisałem, że o to chodzi w podwyższaniu minimalnej płacy. Napisałem wyraźnie, że nikt (raczej nigdy) nie będzie podnosiłem minimalnej płacy z 3300 na 7500 w ciągu jednego roku. (To musiałby być jakiś kretyn, aby to uczynić tak gwałtownie) Napisałem przecież, że to jest proces i tempo wzrostu musi być wyższe niż dynamika wzrostu minimalnej płacy w EU, bo nigdy EU nie dogonimy. Zatem wzrost nie będzie o 100% tylko np. o 8% rocznie. Taki wzrost wynagrodzeń powinna ogarnąć już każda firma, a jeśli tego nie ogarnia, to musi się zrestrukturyzować. Firmy upadają najczęściej dlatego, bo są źle zarządzane. Brak wzrostu minimalnej płacy powoduje zmniejszenie dynamiki wzrostu wszystkich plac (chodzi o mnożnik) i to niestety wpływa na większy koszt inflacji. A bez pełzającej inflacji nie ma wysokiego wzrostu PKB.
Wolny rynek, to wolny rynek, dzisiaj spłaszczysz progi wynagrodzeń i nie dasz 8% podwyżki mimo, że minimalna płaca wzrosła, jutro stracisz eksperta. Twój wolny wybór. 
Rozwój gospodarki mamy najwyższy w historii Polski, takiego wzrostu PKB jaki był notowany ostatnio nie mieliśmy od wielu lat. Za wzrostem PKB muszą iść wzrosty plac – to jest naturalne. Aby nasze firmy miały większe szanse, musi być pracownik droższy, wówczas małe sklepy nie będą plajtować, bo w okolicy pojawiła się Biedronka zarabiająca na tym, że ma tanią siłę roboczą.
                        3. Twoja symulacja nagłej podwyżki wynagrodzeń jest niedorzeczna. Nigdzie czegoś takiego nie stosowano i nie wolno zastosować. Niestety nieświadomie (jestem pewien, że w stosunku do mnie masz dobre emocje i nie robisz tego świadomie) używasz argumentacji którą tworzysz chochoła, że to jest niby moja sugestia, aby podnieść gwałtownie płace minimalnej do 7500 zł??? Przecież to jest absurdalne, głupie i nic takiego nie proponowałem! Zatem zastanawianie się nad czymś co jest z zasady głupie, będzie zawsze dawało głupie wyniki. Podkreślam, napisałem jedynie, że dla dużych firm podniesienie minimalnej do 7500 jest możliwe, ale gospodarka to nie są tylko duże firmy i podałem również przykład dużej firmy zagranicznej, gdzie to nie jest możliwe. Generalnie 7500 zł to jest cel do którego trzeba dochodzić sukcesywnie przez wiele lat. Nie rozumiem jak mogłeś pomyśleć, że chcę, aby nagle wszyscy mieli taką podwyżkę. Przecież chodzi tylko o to, aby wzrosty minimalnej płacy były np. o 8% rocznie w zależności od tempa wzrostów plac w UE lub inflacji. I ten wzrost musi się odbywać, bo inaczej znów z niskimi placami staniemy. Ty natomiast mam wrażenie, że protestujesz wobec 8% wzrostu minimalnej płacy rocznie – serio, czy tylko mi się tak zdaje?
                        4. Nie wiem dlaczego, ale cały czas stosujesz w tej dyskusji jakieś wyobrażenia podając np. znane marki. Twoim celem jest wywołać u czytelnika jakieś poczucie niższości, że nie mamy szans? Zacząłeś od lotów w kosmos, teraz o Bosh. Czy nie lepiej podawać konkretne dane? Przypominam, że W 2015 roku wartość wytworzonego w Polsce produktu krajowego brutto w cenach bieżących wyniosła 1 799,39 mld zł, dla porównania w 2019 roku przed pandemią ta wartość wyniosła 2 293,19 mld zł zatem w ciągu 4 lat rządów PiS i realizacji takiej polityki wartość PKB wzrosła o 494 miliardów złotych. To jest właśnie ta siła Polski i kwota z której powinny być realizowane 5-8% podwyżki wynagrodzeń. I co ciekawe podwyżki wynagrodzeń były nawet wyższe co dowodzi dynamika wzrostu wynagrodzeń na poniższym wykresie. Za czasów rządów PiS znacząco odrobiliśmy przepaść jaka dzieliła nas np. w stosunku do Niemiec. W ten sposób zatrzymała się masowa emigracja do UK, bo już nie zawsze opłaca się pracować na zmywaku, skoro można zarobić więcej w Polsce i mieć niższe koszty utrzymania niż w Anglii.
                        5. Każdy ma prawo do swojego zadania, odpisuję Tobie nie dlatego, aby Ciebie przekonywać, tylko aby wyjaśnić, że obecna dynamika wzrostu plac jest stymulowana przez rząd sukcesywne od ostatnich 7 lat poprzez dynamiczne podnoszenie minimalnej krajowej. To nie jest żadne NOWE obciążenie podatkowe, tylko determinanta do wzrostu. Niektórzy populiści próbują na tym zbijać polityczny kapitał sugerując, że znowu PIS dowalił przedsiębiorcom. Co za farsa…. Każda szanująca się firma musi mieć z tyłu głowy, że musi podwyższać wynagrodzenia i swoje ceny. Jednak bez takiej determinanty pracodawcy nie mieliby motywacji do takich podwyżek. Mam jednak wrażenie, że ulegasz narracji Konfederatów, że to jest złe. Sory, cały świat wykorzystuje ten mechanizm stymulacji rynku pracy i zarazem stymulacji gospodarki. Dlatego sugerowanie, że wzrost np. o 8% minimalnej płacy rozwali jakaś kawiarenkę to propaganda, która próbuję tutaj analitycznie wykazać. Jeśli kawa kosztowała 10 zł, to niech kosztuje 11 zł, aby 1 zł od każdej kawy poszedł na wyższe pensje dla pracownika. W czym problem?

                      • Radek napisał:
                        „Gdy piszesz o swoim własnym biznesie, że jest na styk i podwyżka wynagrodzenia pracownika może go rozwalić, to piszesz właśnie z perspektywy własnych emocji.”

                        nie piszę z perspektywy emocji, tylko podaję przykład, który znam. Podawałem też przykład swoich znajomych, żeby pokazać też te mniejsze firmy, bo nie tylko Orlen i PGNIG istnieje. Ci sobie poradzą.

                        Co do mojej firmy, ja jestem zadowolony, daję sobie radę. I wolałbym, żeby nikt mi nie podnosił kosztów, bo wbrew obiegowej opinii o przedsiębiorcach, nie zbijam wielkich kokosów, mimo, że czasem zarywam noce (ostatnie dwie noce siedziałem do 6 rano). Chciałbym, by Polska była miejscem przyjaznym dla przedsiębiorców. A nie jest, wiem, bo sam mam przedsiębiorstwo i widzę, jak to wygląda.

                        Odnośnie tego, co mówisz, że niskie płace minimalne wpływają na niskie płace ekspertów. Z tego wynika coś, co mówiłeś wielokrotnie, co uważam za błąd wynikający ze złych założeń, jakoby starczyło podnieść płace minimalne, by pracodawcy płacili wszystkim więcej. Ja dowodzę, że nie mamy takiego kapitału, jak niemieckie firmy czy nawet te duże polskie, jak Orlen czy PGNIG, które wymieniasz. Dlatego podałęm swój przykład. Dajmy na to, że płaca minimalna rośnie o 1000 zł. Dla mnie to konieczność zwiększenia kosztów firmy o jakieś 33%. a nie mam praktycznie żadnej rezerwy. Jak coś chciałem kupić do firmy, wziąłem kredyt. Więc jakim cudem miałbym zapłacić więcej pracownikom? Płacę maksymalnie ile mogę. Tak więc Twój przykład odbieram jako totalnie odklejony od rzeczywistości. Wpierajmy polskie firmy, to będziemy mieli wysokie zarobki. Obecnie podwyżki służą jedynie wyprowadzaniu kapitału z Polski, bo z jednej strony blokuje rozwój firm, z drugiej zwiększają konsumpcję, a jak konsumujemy, to często np. niemieckie nie polskie produkty. Więc wyprowadzamy kapitał. Jak to zmienić? wspierać polskie firmy tak, by rozwinęły się choć częściowo tak, jak niemieckie. Pojedziesz do Niemiec, to praktycznie wszystkie produkty technologiczne są niemieckie. A u nas? też. A więc my wydajemy pieniądze, to kupujemy produkty niemieckie. Gotówka płynie do firm niemieckich, które dzięki nam mogą produkować jeszcze więcej, rozwijać się i tworzyć jeszcze większą konkurencję dla naszych raczkujących producentów.

                        A więc krótko mówiąc próba dorównania do średniej europejskiej poprzez narzucanie siłą tych stawek przedsiębiorcom prowadzi do
                        1. upadku przedsiębiorstw
                        2. wzmacnia obce firmy (volkswagena, bosha, siemensa i setki innych, które oferują swoje produkty w Polsce)

                        A więc powiem to naprawdę chyba już piąty raz – postarajmy się tak wspierać polskie firmy, by powstały solidne polskie marki, żebyśmy mieli swojego bosha czy volkswagena, inaczej nigdy nie dorównamy Niemcom w zarobkach

                        Mówisz o podnoszeniu płacy minimalnej o 8% rocznie, czyli poniżej inflacji. To przeczy temu, by dogonić średnią europejską, musielibyśmy podnosić płacę minimalną o stawkę powyżej inflacji, a więc dajmy na to 25% rocznie.

                        Biedronka nie zarabia na tym, ze ma tanią siłę roboczą, ale na tym, że przez duże zamówienia może negocjować ceny, a dostawca się zgodzi nawet obniżyć jakość, by tylko Biedronka wzięła od niego, bo jak weźmie, to będzie liczone w setkach kontenerów. Mały sklep nie zamówi takiej ilości, więc musi być droższy. Nie chodzi o żadną tanią siłę roboczą, szczególnie, że kasjerzy nieraz zarabiają lepiej niż inni. W 2022 na rękę było to od 3400 zł do 3940 zł. Praca jest ciężka, ale zarobki dość sensowne. Wiadomo, że nie są to zarobki specjalisty, ale są wyższe niż np. na stanowisku w samorządach, nawet jak jesteś informatykiem, a więc specjalistą. Tania siła robocza w Biedronce to jakiś mit. Jak podniesiemy stawki to Biedronka dalej będzie zarabiać na tym, na czym zarabia, czyli ostro negocjując ceny u producenta.

                        Piszesz, że bez nacisku ze strony rządu przedsiębiorcy nie podnosiliby stawek. czyli rozumiem, że Ty płacisz pracownikom (nie wiem, czy masz, ale załóżmy) najniższe stawki albo nawet jeśli wyższe, to podnosisz kwoty tylko dlatego, że rząd narzuca wyższą najniszą stawkę? ja tak nie robię. Jeśli cenię czyjąś pracę, dzielę się bardzo hojnie. Zdarzało się, że zleceniobiorca stwierdził, że za bardzo, nawet mimo, że dotyczyło to niego. I naprawdę nie potrzebuję, by mnie zmuszano do tego. Ja zapłącę swoim pracownikom dalej tyle samo, ale w zusie stracę więcej, bo te podwyżki wiążą się też ze wzrostem ZUS-u, który i tak jest już wysoki

                      • Problem tej dyskusji polega na tym, że nikt nie podnosi płacy minimalnej o 100%, tylko o max 13%, zatem Twój wyższy koszt wynagrodzeń zwiększy się o 13 % rocznie. Powtarzam: Jeśli sprzedajesz kawę za 10 zł, to musisz podnieść cenę do 1,43 zł, aby podnieść pensje pracownikom. I w sumie tez nie do końca, bo wszystko zależy ile tych kaw sprzedajesz i jaki jest stosunek kosztów wynagrodzeń do przychodów. Może się przecież okazać, że podnosząc cenę kawy o 50 groszy wystarczy na podwyżki o 8% pensji pracownikom. Powtarzam po raz enty, opierajmy się na realny przykładach.. Pracownik zarabiał 3000 brutto rok temu, teraz ma zarabiać 3450 zł. zatem o minimum 450 zł musisz zarobić więcej zatrudniając 1 pracownika. Gdybyś nie musił czynić takiej podwyżki, podwyższyłbyś z własnej woli? Pewnie tak, ale nie wszyscy tak myślą i dlatego muszą mieć taki obowiązek podwyższania pensji. To jest bardzo dobry obowiązek – nie walcz.z tym.

                      • powiem więcej – jeśli podnosimy płacę minimalną max. o 18% jest jeszcze dobrze. Ty mówisz o 13%, a więc poniżej inflacji. Niech będzie 18%, a więc typowa waloryzacja, jak najbardziej uzasadniona. Jednak to jest co innego, niż dorównywanie do średniej europejskiej, wtedy musielibyśmy podnosić o wartość powyżej inflacji, powiedzmy 30-40% rocznie, przeciw temu protestowałem. Odnośnie tego, co mówisz teraz – jak najbardziej zgoda, ma to sens. W zasadzie nie ma tutaj podwyżki, bo pokrywa ją wartość inflacji.

                        Co do Twoich wyliczeń – nie zgadzam się z nimi z innego powodu, o którym mówiłem w innym komentarzu dzisiaj. Podwyżka płac to tylko wierzchołek góry lodowej, który dzisiaj dobija przedsiębiorców. Gdyby to była jedynie kwestia podwyżki, a inflacja była na poziomie 2-3%, pewnie nikt nie robiłby z tego afery. jednak przedsiębiorstwa upadają (zamyka i zawiesza się o kilkadziesiąt tys. rocznie więcej niż otwiera), nie byłoby tak, gdyby chodziło o 13% podwyżkę płac. Zdecydowanie przedsiębiorcy mają obecnie znacznie większy skok kosztów, niż te 13%

          • Dokładnie tak, wzrost płacy minimalnej jest super ale musi być podyktowany ekonomią a w tej chwili wszystko się wali i obawiam się, że nawet pracownikom to na dobre nie wyjdzie, na pewno nie wszystkim. Prawda jest taka, że w tej chwili podwyżka płacy minimalnej to sposób rządu na łatanie dziury w budżecie, tu nie chodzi o pracowników, nie bądźmy naiwni. Oczywiście model poprzednich rządów gdzie wszelkie zyski i nadwyżki budżetowe szły to prywatnych kieszeni wąskiej grupy ludzi a pracownicy ciągle zarabiali 4 zł za godzinę był chyba jeszcze gorszy. Początkowe podnoszenie płacy minimalnej za PiS było faktycznie uzasadnione, kraj rozwijał się dobrze, wyniki były stabilne. Teraz to jakiś dziwoląg trudny do zaakceptowania.

            • Przeczytaj proszę mój ostatni komentarz i na spokojnie przeanalizuj, że tempo wzrostu wszystkich plac determinowane wzrostem minimalnej płacy niweluje skutki inflacji. Na powyższym wykresie od 2008 roku widać całe rządy PO, które przejmując władzę po PiS spowodowały gwałtowny spadek wzrostu płac w Polsce, aby uczynić nas krajem taniej siły roboczej. Po powrocie PiS do władzy widać jak zaczęły wzrastać płace w Polsce.

              1
              • Tak tylko na początku miało to sens bo dyktowała to ekonomia. W tej chwili to gniot i nie chodzi o nawet o inflację tylko o całą sytuacje ekonomiczną. Jak większa płaca to większy dochód dla rządu, podatki lecą i raczej o to tu chodzi w tej chwili. Ja jestem za pracownikami bo pochodzę z rodziny robotniczej. U mnie nikt nigdy nie był pracodawcom ale mimo wszystko widzę co się teraz dzieje i na siłę nie bronię pomysłu który raczej mało komu pomoże. I wiem to z doświadczenia bo mój brat stracił pracę po 25 latach w tym samym zakładzie (zakład zamknięto) i jakoś 5 miesięcy i jeszcze nowej nie znalazł bo albo musi być niepełnosprawny albo tylko umowa zlecenie. Płaca minimalna rośnie ale rynek pracownika dziwnym trafem się kończy.

                • Nie wiem co Ty widzisz, natomiast ja widzę konkretne dane z których wynika zupełnie coś innego. https://www.gov.pl/web/rodzina/eurostat-bezrobocie-w-polsce-na-poziomie-3-proc

                  • Dane są zafałszowane bo właśnie nie wszyscy bezrobotni są zarejestrowani w urzędach. Jak pracujesz na śmieciówce to już nie jesteś bezrobotny a że masz pracę raz na 4 godziny, raz na 6 i brak wielu świadczeń to już w twoich statystykach tego nie pokazują. Wracamy w ten sposób do starych czasów gdzie pracownik nie może liczyć na normalny etat ale spoko na papierze wszystko się zgadza. Był już taki system gdzie oficjalnie i we wszystkich statystykach było pięknie tylko ludzie chyba byli marudni i chcieli wolności 😉

                    1
                    • Nie wszystkim etat się opłaca. Czasami bardziej opłaca ubezpieczyć się prywatnie i pracować na umowę o dzieło z przekazaniem praw, aby zapłacić jedynie 6% podatku bez ZUS. Przedsiębiorca wówczas też nie ma większych obciążeń i może wypłacić więcej. To jest pewien wybór zarabiasz o prawie 40% więcej, ale nie masz etatu i ubezpieczasz się prywatnie gdzie przyjmują Cię w klinice z otwartymi ramionami lub zarabiasz 40% mniej i masz wszelkie świadczenia i czekasz 24 godziny na SOR, aż ktoś Ciebie łaskawie przyjmie, gdy potrzebujesz nagłej pomocy. Ostatnio pewna znajoma gdy złamała rękę w ciągu 15 minut została przyjęta prywatnie, a w ciągu godziny miała już zdjęcie RTG i zwolnienie lekarskie. Służba zdrowia prywatnie może być niesamowita.

                • W naszych urzędach pracy nie ma tłoku bezrobotnych, za to jest sporo ofert pracy. Dziś to raczej przedsiębiorcy szukają pracownika z kwalifikacjami. Wiem, bo bywam w tarnobrzeskim UP.

                  1
                  • W Łodzi pusto. To znaczy są oferty na staż za darmo albo dla niepełnosprawnych ale tylko tych w stopniu lekkim. Mój brat właśnie stara się o taką niepełnosprawność bo raczej jako w pełni zdrowy na etat nie ma co liczyć. Pewnie lekarze czy nauczyciele czy informatycy nie mają problemów z pracą ale nie każdy może nimi być 😉

                    1
            • Politykę naszego państwa dotyczącą wzrostu płacy minimalnej nie odczytuję jako politykę represji państwa w stosunku do polskich przedsiębiorców tylko jak politykę ochrony słabszej niż przedsiębiorcy grupy społecznej – pracowników o najniższych zarobkach. I zgadzam się z tą polityką, choć zdaję sobie sprawę, że wiele słabych przedsiębiorstw może z tego powodu upaść. Obecnie jednak nie koszty zatrudnienia są największym problemem przedsiębiorstw, bo w większości mają możliwość podnoszenia zarobków, rekompensując sobie to wzrostem swych usług lub produkowanych towarów. Zdecydowanie większym problemem są bardzo wysokie ceny energii i gazu.

              2
              • Dokładnie tak, a precyzyjniej ponad 300% wzrosty opłat emisyjnej CO2 czyli opłaty klimatycznej. To jest największy problem przedsiębiorców – chora polityka klimatyczna.

                2
          • Ja nie muszę tyle zarabiać co w Niemczech ale tyle, żeby godnie żyć w Polsce. Mając mniejsze zarobki jesteśmy konkurencyjni dla wielu zachodnich firm, które właśnie u nas otwierają swoje biura. Powiedzmy sobie szczerze takie korporacje zatrudniają w Polsce nie dlatego, że jesteśmy tak super zdolni i lepsi ale dlatego, że jesteśmy tańsi.

    • nic w naturze nie zginie tą kawiarenkę przejmie małżeństwo z dzieckiem-dorosłym, we trójkę ją poprowadzą i będą mieli dopowiedni dochód za ciężką pracę

      2

Ostatnie posty

Fizyka kwantowa, a zmiany na naszej planecie.

Dlaczego tak ważny dla Polski jest CPK?

Zaplanowana dyskredytacja Orlenu?

To wszystko było jednak zaplanowane

Dlaczego temat aborcji wciąż budzi tyle emocji?

Chiński przepis na gospodarczy sukces!

Analiza powybrocza

Czy w czerwcu czeka nas zmiana?

Czy polityk może mówić to, co myśli?

Ciekawostki na temat naszej planety

Może jednak nie wszystko jest stracone

Ciepło, ciepło, a będzie coraz cieplej.

Pracownicy kopalni pomagają schronisku dla zwierząt.

Pomysł na rozszerzenie programów typu 500+

Co się stało z kulturą w Polsce?

Podwójne znaczenie daty 4 czerwca

Trudno nie wierzyć w nic

Czym dla Ciebie jest szczęście?

Niewinne słowa

W jaki sposób dostał się grafen do naszych organizmów

Polskie lasy w całości pochłaniają motoryzacyjną emisję CO2

Technologia, która przyczyni się do regresu cywilizacyjnego?

czy Polacy chcą nadal być w takiej UE

Na czym polega militarna pomoc

Dlaczego szkalujący JPII film jest kłamliwy i niebezpieczny?

To nie nasza wojna?

De mortuis aut bene aut nihil

O co właściwie chodzi z tymi świerszczami?

Dlaczego chcą nam zabrać gotówkę?

Czas na nową Unię?

UE zezwala na dodawanie świerszczy do pożywienia

Farmy wiatrowe zmieniają klimat?

Tożsamość narodowa

Wszystkie maski spadły

Poziom cen paliw w Polsce na tle Europy

Co wpływa na poziom cen paliw w Polsce?

Aplikacja Polski Fejs na telefony

Teza, której obrona zapewnia wieczne finansowanie.

Jak opłacani eksperci wpływają na opinię publiczną

Jaki jest prawdziwy miks energetyczny UE?

Czy samochody elektryczne są rzeczywiście ekologiczne?

Jak manipulują nami media i kto je znów merytorycznie zaorał?

Gdy spotka się muzułmanin z katolikiem

Dla kpiących z katolików

Dlaczego Orlen przejmuje PGNiG?

Czy to rzeczywiście jest wolny wybór?

UE grozi, że zablokuje wszystkie środki Polsce?

Na temat współczesnych paradygmatów

Kiedy ceny maleją, a kiedy rosną?

Czy sprzedaż broni jest etyczna?

A może się z nami napijesz? – nie, dziękuję!

Co z tym ONZ?

Podsumowanie Ogólnopolskiego Finału Żeglarskich Lig Regionalnych

Zamieniliśmy sowieckie czołgi na amerykańskie Abramsy

Baltic Pipe miał być rzekomo pusty…

Na temat wprowadzonego embargo na rosyjski węgiel

Dzisiejsza Targowica

Na temat przekopu Mierzei Wiślanej

Dlaczego musimy importować węgiel?

Jak zostałem wicemistrzem Trójmiejskiej Ligi Żeglarskiej

Jak sondaże wpływają na zmianę zdania polityków.

Czy należą się nam reparacje po II WŚ?

Relacja z koncertu Chwała Mu

Czym jest depresja i jak sobie z nią poradzić

Analiza przyczyn inflacji i podjętych działań przez NBP

Zaćmienie Faraona

Ekonomiczny sztorm

Co tak właściwie wywołało dzisiejszą inflację

Absurdy Polskie…

Czy poprzez to, że ponosimy obecnie ogromną cenę niesionej pomocy wychodzimy na tym coraz gorzej? 

Czym jest ideologia na literkę L….?

Prośba do narodu Ukrainy.

Historia lubi się powtarzać

Czy dogmat o nieomylności Papieża dotyczy każdej wypowiedzi

Społeczeństwo zdominowane przez „równość”

Jak korzystać z Polskiego Fejsa?

Papież – też człowiek

Brałem udział w debacie

Przyczyny wojny

Końcowy Raport „Komisji Antoniego Macierewicza”

Słowa wojennego oburzenia – analiza obecnej sytuacji.

Wspieraj Polskiego Fejsa.

Jak zarabiać na Polskim Fejsie

Zasady konkursowe – regulamin nagradzania.

Czy korzyści przewyższają ryzyko?

CZY PO SZCZEPIENIACH W POLSCE RZECZYWIŚCIE ZMNIEJSZYŁ SIĘ WSPÓŁCZYNNIK ŚMIERTELNOŚCI W STOSUNKU DO ILOŚCI ZAKAŻEŃ?

Czy można zmusić pracodawcę, aby izolował niezabezpieczonego pracownika

UE ostrzega, że kolejne dawki zabezpieczenia są niekorzystne dla odporności.

Wybieleni

Premiera muzycznego prezentu i spotkanie Wigilijne na żywo.

Mario, czy już wiesz

Kup Bitfejsy

Sztuczna Inteligencja Polskiego Fejsa

Czy wiecie, że 95 % CO2 emituje w sposób naturalny nasza planeta?

Media