Absurdy Polskie…

Gdy Prezydent Warszawy sugerował zamknięcie Turowa, to niektórzy krzyczeli: i bardzo dobrze, bo trzeba zrezygnować z węgla.


Gdy Wiceminister Środowiska poinformował, że można legalnie zbierać drewno w lasach na opał, to mieszczuchy kpią z ludzi mieszkających poza miastem. Kpią, bo nie rozumieją tego, że w wyniku rezygnacji z rosyjskiego węgla, jego cena gwałtownie wzrosła i dla wielu ludzi możliwość zebrania drewna w lesie jest jakimś tymczasowym wyjściem z trudnej ekonomicznie sytuacji. Kpiący nie rozumieją również tego, że na obecną cenę polskiego węgla wpływają nie tylko narzucający wysokie marże pośrednicy, ale również to, że od wielu lat (opłatami klimatycznymi) zmuszano Polskę do zamykania i nieinwestowania w kopalnie. Przypominam, że pewien Pan w rudych włosach podpisał pakiet klimatyczny, a jego partyjni ziomale przez 8 lat swoich rządów wydawali zgody na zabudowę mieszkalną na górniczych terenach wydobywczych, blokując w ten sposób eksploatowanie dużo tańszych złóż. W ten sposób poprzednia polityczna ekipa powodowała, że wydobycie w Polsce stawało się coraz droższe, bo trzeba było schodzić coraz głębiej i w ten sposób polski węgiel, którego mamy przecież jeszcze ogrom, stawał się często dużo droższy niż ten rosyjski. 

Gdy Polska ma jedne z najniższych cen paliw w całej UE za wyjątkiem Węgier, (które z rosyjskiej ropy nie zamierzają rezygnować), to wszyscy się nagle dziwią dlaczego u nas jest tak drogo, jakby zapomnieli, że zaatakowano naszych sąsiadów i nałożono sankcje na atakujących. Ponadto niektórzy krzyczą, że przecież można zmniejszyć akcyzę nakładaną na paliwo! Owszem można, ale tylko symbolicznie, bo przypominam jesteśmy w UE i obowiązuje zasada równego i sprawiedliwego dostępu do dóbr i usług państw członkowskich. 

Chodzi tutaj o to, że o ile stawki podatków dochodowych nie podlegają regulacjom unijnym, to minimalne poziomy podatków pośrednich już UE precyzyjnie określa.

Zatem nie jest możliwe, aby cena za paliwo była diametralnie różna od tej, jaka jest w innych państwach członkowskich i to jeszcze w wyniku interwencji podatkowej danego państwa.
Chodzi też o to, że stawki akcyzy są ustalane przy danym kursie EUR i nawet niekorzystna zmiana kursu może powodować konieczność zmiany akcyzy, aby mieścić się w Unijnych limitach.
Jeśli tego byśmy nie przestrzegali KE nałoży na nas srogą karę, tak jak w przypadku państwowego pomagania stoczniom, czy kolejom. Prawda, że fajna ta Unia, o co Wam chodzi? 😉

Wszelkie małe zmiany akcyzowe w wojennym niepewnym czasie niestety nie zadziałają, bo jak już pisałem wcześniej, są szybko konsumowane przez dystrybutorów paliw, którzy każdą podatkową ulgę przytulają do siebie jako dodatkowy przychód nie zmieniając swojej ceny, podobnie jak to uczynili ostatnio przy obniżce VAT w Polsce. Powyższe udowodniła ostatnia delikatna obniżka podatkowa na paliwa w Niemczech, gdzie ceny zamiast zmaleć, poszły tylko w górę. (Mój ostatni post na tablicy jest na ten temat). Dlatego rząd ma związane ręce i jedyne co może tutaj robić, to wspierać oddolnie samych konsumentów, dodając im kolejne programy z „plusem”, co oczywiście ma niestety wpływ na inflację, ale nie w takim stopniu jak wpływa obecnie „putinoinflacja” i echo ostatnich dwóch lat „mrożenia” gospodarki.

Dlatego należy mieć świadomość, że działania odgórne związane np. z obniżeniem podatków pośrednich są skutecznie przez UE blokowane. Generalnie mało ludzi ma świadomość tego, że na wszelkie obniżki np. podatku VAT musi zawsze wyrazić zgodę Komisja Europejska. Mało ludzi też wie, że na cenę 1 litra wpływają: Koszt zakupu w rafinerii – 61,7%,  Opłata akcyzowa – 26,6%,  Podatek VAT – 7,4%,  Opłata paliwowa – 2,8%, Opłata emisyjna – 1,5%,  Marża detaliczna stacji – 1,3% I chociaż to oczywiste, to dla tych, którzy lubują się w grafikach porównujących ile może litrów paliwa kupić Niemiec, a ile Polak dodam, że przy tak małej marży, to cena paliwa nie zależy od zasobności naszego portfela. To, że Niemiec rzeczywiście może kupić więcej paliwa, można jedynie zestawiać z tym, że tak samo więcej może kupić telewizorów. Dlatego powyższe różnice na kształtowanie się cen paliw w Europie nie mają większego wpływu!

Owszem można byłoby próbować zrobić taki sprytny patent jak Węgry, które dla samochodów zarejestrowanych na Węgrzech wprowadziły paliwa dużo tańsze. Aczkolwiek już KE wobec tego protestuje, bo wg unijnych prawników to nie jest równe traktowanie na rynku wewnątrzwspólnotowym. Podejrzewam, że gdyby Polska taki numer wywinęła, to szczególnie w obecnej sytuacji, gdy walczymy o NALEŻNE nam środki z UE (bo płacimy składki), prawdopodobnie znów byśmy ich nie dostali. Przypominam, że czepiają się nas dosłownie o wszystko, a obecnie nawet za to, że mamy zbyt małą „tradycję i kulturę” niż Hiszpania. Mimo, że tam system sędziowski może być pośrednio lub bezpośrednio wybierany przez wybranych demokratycznie polityków, to w Polsce nie może być tak samo, tylko dlatego, że wg KE Hiszpania to bardziej dojrzały kraj. Wiem, że to kuriozalne, ale właśnie w taki rasistowski sposób uargumentowano wstrzymywanie unijnych pieniędzy dla Polski.

Wygląda jednak na to, że PIS dla dobra rozwoju gospodarczego i potrzebnego spokoju temat chyba odpuścił, bo jak to mówią „nie ma co się kopać z koniem”. Może i lepiej, aczkolwiek jeszcze nie wiadomo jaka będzie cena tego „odpuszczenia”, bo nowe kamienie milowe wymyślane przez UE, mogą w dłużej perspektywie zbyt mocno ciążyć na wyborczej szyi PIS’u. 

Czasami wręcz odnoszę wrażenie, jakby ktoś specjalnie nam robił na złość w tej Unii. 

Zastanówmy się, kto tam jest przewodniczącym największej partii w Europarlamencie? 
Czekaj, czekaj, to chyba ten Tusk…

No nie… No przecież to niemożliwe, aby aż tak nienawidził PIS’u, by podpowiadał swoim unijnym kumplom, aby cały czas szykowali dla Polski i ekipy rządzącej jakieś „schody” nie do przejścia, jak np. obowiązek wprowadzenia podatku od samochodów spalinowych, abyśmy mogli łaskawie wreszcie otrzymać należne nam środki z UE.
Spoko, elektryki są bardzo fajne, ale po mieście. No chyba, że ktoś lubi sobie zrobić 4 godzinną przerwę na drzemkę podczas ładowania samochodu na stacji lub czekania kilka godzin w kolejce do ładowarki.

Czy to jest możliwe, aby aż tak bardzo nienawidzić Polaków, aby przez pryzmat politycznej wojenki uprzykrzać Im życie kolejnymi absurdalnymi unijnymi podatkami?
Zostawiam to dla Was do oceny…

Dodam jeszcze na koniec, że Węgry dlatego teraz tak „kozaczą”, bo już zapowiedziały, że nie byłyby w stanie utrzymać takich niskich cen paliw, gdyby mieliby zrezygnować z dużo tańszej rosyjskiej ropy. Ktoś powie: to działajmy tak samo jak Orban!

Owszem trzeba przyznać, że to twardy polityczny zawodnik i PIS trzymał z Nim bardzo długo do momentu, aż polityczną przyjaźń zakończył putin.
Naprawdę ktoś chce dzisiaj nadal wspierać putina i podobnie jak Orban kupować jego surowce?

Ponadto gdybyśmy nawet zamykali oczy i nie sankcjonowali rosyjskiego agresora, to byłby zaraz słuszny argument, że wspieramy ludobójców.
A z drugiej strony, gdy ponosimy obecnie inflacyjną cenę tej wojennej sytuacji, to zachowujemy się jakbyśmy urwali się z choinki pytając: dlaczego tak drogo?

To się właśnie nazywają absurdy polskie, takie same jak czereśnie na warszawskiej Woli po 14 zł, a nie jak w social mediach 260 za kilogram. 

Podsumowując, tak łatwo się dzisiaj kpi i produkuje prześmiewcze MEM’y, a tak trudno zaproponować optymalne i skuteczne, a nie tylko demagogiczne rozwiązanie.
Oczywiście łatwiej jest bezczelnie kłamać, że wystarczy znieść akcyzę na paliwo jak czyni to Dziki Trener, który prawdopodobnie kłamie zupełnie nieświadomie, bo nie ma bladego pojęcia o tym jak działa Unia Europejska. Dlatego większy problem mam z tym, gdy w podobny sposób kłamie młody polityk, doktor ekonomii np. z Konfederacji.

PS. Podobnie o „putinoinflacji” będzie osobny post, tylko na PF.

Poniższą grafikę udostępnił na swojej tablicy Łukasz z PF i pozwoliłem sobie ją tutaj wykorzystać. 

Udostępnij ten post
Oceń tekst:
61
13 komentarzy
  1. Bardzo szkoda… Myślę, że do niczego dobrego nas ta Unia nie doprowadzi

  2. Mamy czasy kryzysu, który raczej będzie jeszcze trwał dość długo. W takim czasie trzeba się nauczyć oszczędnego życia, ograniczyć konsumpcję, nie wydawać kasy na niepotrzebne rzeczy.

    • Racja ale ogrzewanie to nie jest niepotrzebna rzecz. Ci co nas tak gorliwie namawiają do poświęceń dla Ukrainy nigdy raczej marznąć nie będą. Niektórzy nawet będą liczyć gigantyczne zyski bo „gdzie 2 się bije tam 3 korzysta”

    • To konsumpcja napędza gospodarkę, żyjmy normalnie, przestańmy oszczędzać. Jak zaczniemy oszczędzać, to popadają sklepy, firmy produkcyjne, zwiększy się bezrobocie, a Polska przestanie się rozwijać.

      • Żeby „żyć normalnie”, to Twoim zdaniem Andrzej, jaki trzeba mieć dochód na osobę? Wg mnie „normalnie”, to jest rozsądnie gospodarować swoimi dochodami, czyli tak, by również zaoszczędzić na tzw. „czarną godzinę” (czyt. niespodziewane konieczne wydatki). …no chyba, że jesteś zwolennikiem utrzymywania się z wszelkich charytatywnych zbiórek?

Zostaw komentarz