Czasem się mówi, że w tej wojnie realizujemy interesy USA, które nas w dodatku wpychają do wojny (ewidentnie tak było, gdy „zgodzili się” na przekazanie polskich migów Ukrainie, bo mogło się skończyć eskalacją na terytorium RP).
W USA są dwie frakcje: jedna opowiada się za tym, by ocalić Rosję, która jest potrzebna jako silny kraj (m.in. Kissinger chce, by Ukraina się zrzekła niektórych terytoriów i ograniczyła działania wojenne). Ale jest też frakcja, która optuje za wykończeniem Rosji (zmiana władzy, rozbicie polityczne, zakończenie imperialnych planów). USA walczy z Rosją, bo dla nich to sojusznik Chin, ta wojna jest elementem wojny z Chinami. I na Pacyfik zapewne przeniesie się w ciągu paru następnych lat (wtedy moze się okazać, że USA znikną z Europy Środkowej).
Ok, a jakie są interesy Niemiec? – wydają się reprezentować opcję Kissingera, czyli szybkie zakończenie działań i powrót do interesów z Rosją („business as usual”).
A zatem moglibyśmy sami pójść tą ścieżką i – przestać pomagać Ukrainie, Ukraina szybko upadnie. Niemcy przyklasną, wojna się skończy, Ukraina będzie wściekła (na nas), Rosja zacznie odbudowywać dawne biznesy z NS2 na czele i będzie miała tutaj wsparcie Niemiec.
Dla nas idealna sytuacja – dogadalibyśmy się szybko z Rosją na jakieś dobre kontrakty za ropę i gaz, na które z wdzięcznością by przystali. Żylibyśmy jak pączki w maśle, choć raczej ani Rosja ani Niemcy nie chciałyby byśmy za bardzo urośli w siłę, a już na pewno, byśmy sami o sobie decydowali we wszystkich sprawach. Co jednak istotna – taka opcja byłaby skrajnie nieetyczna – stanęlibyśmy po stronie Rosji, która złamała cywilizowane zasady, mordowała kobiety i dzieci. Ale także Rosji, która ma w programie strategicznym wywieranie wpływu na Europę Środkową.
Alternatywnym rozwiązaniem – również wbrew pozorom zgodnym z naszym interesem i to w bardzo szerokiej perspektywie – jest to, co teraz robimy, tj. wsparcie Ukrainy i – próba zamknięcia imperialnych planów Rosji przez maksymalne rozbicie tego kraju, zmianę władzy na opozycję (ale nie Nawalnego, tylko kogoś z realnej opozycji pro-demokratycznej). Dr Bartosiak twierdzi, że za takim wariantem powinniśmy lobbować u Amerykanów, a najlepiej realizować ten plan i – włączyć weń Amerykanów na naszych warunkach (np. skłonić ich, by rozlokowali ciężkie dywizje na prawym brzegu Wisły jako zabezpieczenie przed rosyjskim rewanżem – chodzi tutaj raczej o odstraszanie, wybicie z głowy Rosji jakieś incydenty na terytorium Polski).
Dlaczego to jest w naszym interesie, a nie jest jakąś romantyczną mrzonką? Otwiera perspektywę nowego rozdania geostrategicznego w Europie Środkowej. Niemcy się skompromitowały – okazały się niekompetentne, w dodatku wstąpienie Szwecji i Finlandii do NATO wzmacnia opcję polską, bo oni raczej będą optować przeciw Rosji, jako bezpośrednio zagrożeni, odwrotnie niż Niemcy, które są ukrytym sojusznikiem Rosji. Tworzy się możliwość wzmocnienia autorytetu Polski, zawiązania czegoś na kształt wprawki do Międzymorza.
Międzymorze – jest umownym hasłem, które oznacza silną strukturę w centralnej części Europy (co najmniej pomiędzy Morzem Bałtyckim a Czarnym), która równoważyłaby presję Niemiec i była w stanie skutecznie opierać się rosyjskim projekcjom.
Byłby to ścisły sojusz kilku państw, które spowodują zwiększenie naszego potencjału gospodarczego na tyle, byśmy mogli w tym sojuszu stanowić realną przeciwwagę dla Niemiec, ale też mogli oprzeć się imperialnym ambicjom Rosji.
Wg mnie tylko taki wariant zabezpiecza nas przez Niemcami i Rosją jednocześnie, ale trzeba to dobrze rozegrać. Poprzez federację z Ukrainą? Nie sądzę. Ale bardzo ścisły związek gospodarczy i wojskowy, najlepiej poza strukturami UE – jak najbardziej (wciągnięcie Ukrainy do UE oznacza rzucenie jej Niemcom na pożarcie). Nie chodzi o sojusz z samą tylko z Ukrainą (choć na pewno byłaby to kluczowa relacja w tej strukturze). Wojskowo warto współpracować z Finlandią, Szwecją, Turcją). W tym gronie Rosja nam niestraszna, można ją bardzo dobrze szachować, i zupełnie inaczej będzie wyglądać wtedy rozmowa Rosji z Polską, niż jak dotąd, gdy Polska była totalnie osamotniona i mogła liczyć tylko na Węgry (teraz już nie tak bardzo) i niekiedy – odległe USA. Co do USA – warto pamiętać, że nie będą tutaj zawsze. Podjęli próbę wycofania się z Europy Środkowej rok temu, Biden w zasadzie pobłogosławił Niemcy jako lidera w Europie Środkowej. Na szczęście wojna kompletnie przetasowała karty, Niemcy straciły chyba zupełnie poparcie Stanów. Może nowym rozgrywającym będzie RP. Zobaczymy, czy mamy polityków takiego formatu, by to udźwignęli.
Jan
Krym i pozostałe okupowane terytoria zostają dla Rosji, a Ukraina wstępuje do NATO – taki plan od pewnego czasu ma być omawiany w instytucjach UE i Sojuszu Północnoatlantyckiego – donosi „La Republica”. Włoski dziennik podkreśla, że o scenariuszu, który miałby rzekomo zakończyć wojnę w Ukrainie, „nikt nie chce oficjalnie mówić”, ale wszyscy o nim wiedzą.
https://wydarzenia.interia.pl/raport-ukraina-rosja/news-ukraina-pojdzie-na-ustepstwo-nieoficjalny-scenariusz-moze-sk,nId,7433887#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
Przemysław
Bo usa ma w tym interes inaczej by ich tu nie było …. co do wsparcia ukrainy to humanitarne tak , wojskowe nie chyba ,że będą kupować sprzęt od nas to tak ale na pewno nie za darmo bo to nie leży w naszym interesie
Jan
Od początku popieram opcję pomocy Ukrainie, a obecnie tym bardziej ponieważ Ukraina ma duże szanse na wygranie wojny obronnej, co wiąże się z dużym osłabieniem Rosji, która będzie musiała na dziesięciolecia zapomnieć o swych imperialnych ambicjach, czyli przestanie nam zagrażać. Słabsza Rosja to także słabsze Niemcy co również jest dla nasz korzystne. Dziś ponosimy spore koszty pomocy Ukrainie, ale w perspektywie 10 lat, po zwarciu sojuszów z krajami środkowej Europy oraz z Ukrainą będziemy krajem bezpiecznym pod każdym względem. Dziś wiele zależy od USA, ale jak widać Stany Zjednoczone prowadzą politykę aktywnego i skutecznego wspierania Ukrainy, a więc w moim przekonaniu korzystną dla nas. Jeśli nic się w polityce USA nie zmieni to w naszym regionie sporo dobrego dla nas, dla przyszłości Polski będzie można zbudować. Szansa jest, więc trzeba ją wykorzystać.
Łukasz
usa intenstwnie pomaga Ukrainie, ale ich interesy nie sa do konca zbiezbe z naszymi. powinnismy prowadzic własną polityke, korzystajac przy okazji z faktu, ze czesto bywa oba zbiezna z amerykańską. trzeba uwazac jednak, bo nie wszystkie rozwiazania ktore ida z usa sa dobre
Jan
Zgadzam się i cieszę się, że tak się dzieje. Nasz prezydent, premier a także Jarosław Kaczyński są aktywni reprezentując w kontaktach z Ukrainą polską rację stanu.