Nieoficjalna informacja odnośnie obiektu, jaką podano do mediów, mówiła, że była to rakieta strącona podczas polskich testów systemu przeciwrakietowego. Zanim doczekaliśmy się jednak na tę informację, chodziły pogłoski, że wystrzelony obiekt jest rosyjską prowokacją. Rosjanie jakoby zademonstrowali swoje możliwości, udowadniając, że w razie potrzeby są w stanie godzić w ważne zakłady wojskowe, które znajdują się w Bydgoszczy i są m.in. producentem uzbrojenia dla NATO. Wystarczy, że rakieta byłaby uzbrojona i spadła na miasto, a nie w lesie pod miastem.
Do incydentu doszło prawdopodobnie w poniedziałek (na szczątki rakiety natknęła się we wtorek kobieta podczas przejażdżki konnej). W środę niektórzy znali już przecieki, a już na poważnie media rozpisały się na ten temat w czwartek, kiedy to o 6:35 rano na swoim Twitterze Ministerstwo Obrony Narodowej podało, że
W okolicach miejscowości Zamość ok. 15 km od Bydgoszczy znaleziono szczątki niezidentyfikowanego obiektu wojskowego. Sytuacja nie zagraża bezpieczeństwu mieszkańców. Miejsce znaleziska badają funkcjonariusze Policji, Żandarmerii Wojskowej oraz saperzy.
Ok. południa RMF FM ustalił nieoficjalnie, że fragmenty spadły w wyniku polskich testów systemów przeciwrakietowych. Jednak sprawę nadal bada gdańska prokuratura (wydział wojskowy), podano, że znaleziono system silnikowy rakiety dalekiego zasięgu.
Oczywiście jest to wersja dla prasy, oficjalna lub nie, niekoniecznie związana z faktami. Być może tylko to, co powinniśmy wiedzieć. Może to być prawda, ale nie musi. Rozważmy na chwilę wariant, który mówi, że była to rosyjska prowokacja.
Rosyjska prowokacja
Jeśli Rosjanie z jakiegoś ukrytego miejsca wystrzelili tę rakietę, świadczyłoby, że dysponują zorganizowaną zakonspirowaną siatką służb specjalnych na terenie Polski. W dodatku mogli udowodnić w ten sposób, że system antyrakietowy w Polsce wcale nie jest tak sprawny, jak się wydaje. Oczywiście rakieta mogła być wystrzelona z terenu Okręgu Królewieckiego, choć tak jej długi lot wydaje się wprost niewiarygodny. Musiałby to być jeden ze znanych systemów. Tymczasem rakieta, nawet dla specjalistów, wydaje się zagadką. Zdjęcia publikował na Twitterze m.in. jeden z polskich OSINT-owców. A więc jeśli za tym incydentem stoją Rosjanie, zapewne musieli wystrzelić ów niezidentyfikowany obiekt z niewielkiej odległości. Wówczas mogłoby to być wszystko, nawet stary wojskowy dron z podczepionymi elementami strzępów rakiety dla zmyłki. Nie można jednocześnie wykluczyć, że była to uzbrojona rakieta, skierowana w obiekty wojskowe, a jakiś system antyrakietowy skutecznie zadziałał. Wojskowi tylko nie wiedzieli, gdzie spadł obiekt. Może zestrzelił go też któryś z systemów amerykańskich, można sobie wyobrazić, że Amerykanie nie poinformowali nawet Polaków, nie będąc pewnymi polskiej reakcji, która mogła być nieprzemyślana, jak otwarta deklaracja przekazania migów Ukrainie na początku wojny.
O sprawie w czwartek poinformowała rosyjska agencja informacyjna RIA Novosti. Wczoraj (czwartek 27 kwietnia) o 10 rano serwis agencji donosił:
Wrak nieznanego „lotniczego obiektu wojskowego” odnaleziony w Polsce.
Powołano się tutaj na poranną notkę MON na Twitterze.
Tego samego dnia Radio Sputnik przeprowadziło wywiad z analitykiem wojskowym z „
Biura Analiz Wojskowo-Politycznych” Aleksanderem Michajłowem, który podał, że jeśli Polska zacznie się upierać, że to pocisk rosyjski, może to spowodować zagrożenie atomowe i być swoistym casus beli. Natomiast sugerował, że to jest kolejny pocisk S-300, wystrzelony przez Ukraińców i z pewnością Polska będzie tuszować ten fakt.
Brak rosyjskiej narracji w mediach

Wydaje się wymownym fakt, że jedyne informacje, jakie podają rosyjskie media, to źródła polskie i tego typu komentarze, jak powyższy. Nie podają na razie żadnych informacji własnych, a można przyjąć, że gdyby incydent miał źródło rosyjskie, służby już przekazałyby rosyjską narrację do mediów.
Oczywiście istnieje możliwość, że incydent miał źródła rosyjskie, ale jest to sygnał skierowany raczej do wojskowych, jakiś rodzaj ostrzeżenia, a nie informacja, która ma dotrzeć szerzej do opinii społecznej, stąd nie informowano mediów, a pozwolono im pisać tylko na podstawie źródeł na polskim Twitterze.
Nie da się więc na podstawie rosyjskich mediów wyciągnąć jakieś konkretne wnioski, prócz tylko takich, że skoro nie podają konkretnej narracji, nie mają z tym związku.
Co z wątkiem, jakoby to była rakieta S-300 wystrzelona z Ukrainy? Niemożliwe, maksymalny zasięg S-300 to 200 km. Nie sądzę, by Ukraina miała z tym coś wspólnego.
Kto wystrzelił rakietę?
Na tę chwilę przychylam się do tego, że incydent był:
- wypadkiem wewnętrznym sił NATO
- prowokacją rosyjską
- prowokacją amerykańską (wyjaśnienie poniżej)
Przy czym rosyjskie źródła wydają mi się bardzo mało prawdopodobne, ale nie niemożliwe (oceniałbym prawdopodobieństwo w granicach 10%).
Fakt, że uruchomiono prokuraturę do zbadania sprawy świadczy, że strona Polska do koń

ca nie wie, co się stało, ale równie dobrze może to być zasłona dymna. Albo inaczej – problem komunikacyjny, wojsko nie przekazało wiedzy odnośnie sprawy prokuraturze, więc ta uruchomiła procedury wyjaśniające. Może to być oczywiście manifestacja Ziobry względem MON – nie wtajemniczyliście mnie, więc rozpoczynam śledztwo w sprawie. Następnym razem nie wyłączajcie mnie z kręgu wtajemniczonych.
Wspominając temat wysadzenia Nord Stream, co może (ale nie musi) świadczyć o aktywności służb USA na naszym terenie (Kto wysadził Nord Stream?), możemy także rozważyć udział amerykański. Czy USA, które chcą polskiego zaangażowania w konflikt, same sprowokowały ten incydent? Szczerze – nie sądzę, oceniałbym tę możliwość na maksymalnie 1%. A więc na tę chwilę – 89%, że był to rzeczywiście efekt jakichś ćwiczeń wojskowych na terenie Polski. Ale czekajmy na jakieś nowe informacje, które może uzupełnią naszą wiedzę w tej kwestii.
Źródło zdjęć: https://twitter.com/DawidKamizela/status/1651622703026122752?s=20
Autor: Łukasz Podwieczorek
Jan
Głowica rakiety, która spadła pod Bydgoszczą została odnaleziona; jest ona zbudowana – zgodnie z rosyjską myślą technologiczną – z betonu – poinformował w piątek szef gabinetu prezydenta Paweł Szrot.
https://niezalezna.pl/485355-szef-bbn-potwierdza-odnaleziono-glowice-rakiety-ktora-spadla-pod-bydgoszcza
Jan
„To rosyjski pocisk manewrujący Ch-55 znaleziono w Zamościu koło Bydgoszczy. Jak nieoficjalnie dowiedzieli się reporterzy RMF FM, takie są wstępne ustalenia Instytutu Technicznego Wojsk Lotniczych, który tworzy dla prokuratury ekspertyzę tego obiektu” – podaje portal rmf24.pl.
https://wpolityce.pl/polityka/645940-nieoficjalne-rmf-fm-pod-bydgoszcza-spadla-rosyjska-rakieta
Jan
Jak ustalił portal rmf24.pl, Polska zwróciła się do Stanów Zjednoczonych o pomoc w wyjaśnianiu wątpliwości dotyczących wyprodukowanej w Rosji rakiety, której szczątki zostały znalezione w okolicach Bydgoszczy. Warszawa ma liczyć na materiały, które mogą przyczynić się do określenia trasy oraz czasu wystrzelenia rakiety – być może amerykańskiej infrastrukturze udało się zarejestrować ten obiekt. Według RMF FM polskie służby już współpracują w tej sprawie ze służbami amerykańskimi.
https://wpolityce.pl/polityka/645154-polska-poprosila-usa-o-pomoc-ws-rakiety-pod-bydgoszcza
Jan z Dzikowa
Wszystko wskazuje na to, że niezidentyfikowany obiekt odkryty kilka dni temu w lesie w okolicach Zamościa w Kujawsko-Pomorskiem to rosyjski pocisk Ch-555/Ch-55, który służy do przenoszenia broni jądrowej – Filip Mielczarek
Więcej na https://geekweek.interia.pl/technologia/news-pod-bydgoszcza-odkryto-pocisk-ch-555-moze-przenosic-bron-jad,nId,6748460 #utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
Jan
– Istnieją przesłanki, by połączyć to znalezisko z informacją, którą powzięły nasze służby już w zeszłym roku, a co do której byliśmy w kontakcie z sojusznikami, wiążącej się z incydentem z grudnia. W trakcie tego incydentu samoloty F-35 i nasze samoloty zostały poderwane we właściwym czasie i we właściwy sposób, by śledzić trajektorię tego sprzętu, rakiety, która znalazła się nad terytorium RP – wyjaśnił premier Morawiecki.
Jan
O wersji „wypadku podczas szkolenia” mówił także Wirtualnej Polsce Sławek Zagórski, ekspert ds. wojskowości. Wskazywał, że pod Toruniem znajduje się Centrum Szkolenia Artylerii i Uzbrojenia, na którym regularnie są prowadzone ćwiczenia polskich i sojuszniczych sił. Przekonywał także, że napisy cyrylicą na pocisku nie powinny dziwić. W polskich magazynach są jeszcze dziesiątki tysięcy pocisków wyprodukowanych w czasach ZSRR, które są używane podczas szkolenia.
https://wiadomosci.wp.pl/co-spadlo-pod-bydgoszcza-nieoficjalnie-mowia-o-pocisku-duzych-rozmiarow-6892165529111136a
Łukasz
w sumie są sprzeczne informacje. Premier wiąże z incydentem z grudnia (Rosjanie), a w artykule, który linkujesz, ktoś widział, jak to spadło i powiadomił służby. A gen. Skrzypczak „… to nie Rosjanie”.
Wolski stara się łączyć incydent z grudniowym ostrzałem Kijowa:
https://twitter.com/wolski_jaros/status/1652294891777523712?s=20