Czy korzyści przewyższają ryzyko?


✅ Na dowód powyższego przygotowałem dla Pani i dla innych „prześmiewców” zestawienie wyliczone na podstawie plików csv dostępnych na stronach gov. Z udostępnionych przez Ministerstwo Zdrowia danych wynika, że tak jak na poniższym wykresie w przedziale wiekowym od (0-18) lat w ostatnim roku zmarło 10 osób, w przedziale (19-24) zmarło 13 osób w przedziale (25-34) zmarło 114 osób, a w przedziale (35-44) zmarły 434 osoby na całą Polskę. Chodzi oczywiście o osoby, które nie miały innych chorób współistniejących i niestety zmarły na tą „jedyną” najbardziej popularną dzisiaj chorobę. 

https://dane.gov.pl/pl/dataset/2582,statystyki-zakazen-i-zgonow-z-powodu-covid-19-z-uw

Zastanawiacie się pewnie, jak to możliwe skoro cały czas trąbią w mediach, że umierają dziesiątki tysięcy osób. Owszem to prawda, ale już niestety rzadko wspomina się o tym, że ludzie umierają przeważnie wtedy, gdy chorują na inne choroby współistniejące i są osobami najczęściej powyżej 65 roku życia.
Zatem potencjalne korzyści z „zabezpieczenia” dla osoby zdrowej, nie mającej innych chorób współistniejących, która nie skończyła jeszcze 45 roku życia są dla wielu bardzo wątpliwe właśnie ze względu na towarzyszące „zabezpieczeniom” inne ryzyka zdrowotne.

Powyższe dane są szczególnie znamienne, gdy zestawimy je z innym ryzykiem, które dotyczy nas wszystkich jako pieszych, pasażerów, czy kierujących, czyli gdy jesteśmy uczestnikami ruchu drogowego.

Czy wiecie, że 2019 roku na polskich drogach w wypadkach zginęło 2909 osób, a 35477 zostało rannych (w tym 10 633 ciężko rannych). 

Natomiast w odniesieniu do dzieci, czyli grupy wiekowej 0-14 lat, odnotowano 2391 wypadków i 68 ofiar śmiertelnych i 2625 rannych (w tym 557 ciężko rannych dzieci). (źródło danych: Polskie Obserwatorium Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, na podstawie danych gromadzonych przez Komendę Główną Policji w Systemie Ewidencji Wypadków i Kolizji)   

https://www.obserwatoriumbrd.pl/pl/analizy_brd/problemy_brd/dzieci/wypadki-drogowe-z-udzialem-dzieci/

Czy w związku z takim ryzykiem, przestaniecie wychodzić z domu, aby nie stawać się uczestnikami ruchu drogowego?

⚠️ Niestety wkradła się w nasze obecne życie jakaś totalna panika, a prawda jest taka, że prawie siedmiokrotnie większym ryzykiem dla zdrowych dzieci, które nie mają innych chorób współistniejących, są wypadki drogowe niż śmierć poniesiona w wyniku tej jednej „jedynej” choroby. W pełni rozumiem, aby chronić poprzez szczepienia osoby starsze i osoby mające choroby współistniejące z grupy ryzyka (abstrahując oczywiście od ryzyka z tym związanego), jednakże podejmowane ryzyko „zabezpieczenia” w stosunku do osób zdrowych, młodych, czy szczególnie dzieci jest dla mnie w aspekcie powyższych danych zupełnie niezrozumiałe.

Niezrozumiałe ponieważ z tych danych wynika, że dla osoby zdrowej do 44 roku życia, która nie ma chorób współistniejących takich jak np. astma, cukrzyca, która nie ma dużej nadwagi i stara się prowadzić zdrowy i aktywny tryb życia, ale zarazem nie jest osobą przetrenowaną łykającą sterydy, jak również nie pali i nie nadużywa alkoholu większym ryzykiem zgodnie z powyżej przedstawionymi oficjalnymi statystykami jest wypadek drogowy, niż śmierć w wyniku tej jednej „jedynej” choroby.

II to nie jest moje zdanie, czy subiektywne przeświadczenie. Takie są dane statystyczne, takie są fakty, a nie teorie spiskowe.

I w tym momencie chciałbym ponownie jasno podkreślić, że mając pewne wątpliwości uargumentowane policzonym prawdopodobieństwem materializacji powyższego ryzyka, nie neguję zarazem „zabezpieczeń”, bo wielu ludziom w podeszłym wieku i tym, które chorują na choroby współistniejące i są w grupie ryzyka te „zabezpieczenia” prawdopodobnie uratowały życie. 

Uważam jedynie, że stosowanie „zabezpieczeń” dla osób młodych, które nie mają chorób współistniejących jest również obarczone większym ryzykiem w krótkim, a być może również w długim okresie.

Problem jednak w tym, że o ryzykach w długim okresie nadal nic nie wiemy, bo niestety musi upłynąć odpowiednio długi czas, aby taką weryfikację na szerszej skali populacyjnej przeprowadzić. Zresztą na swoich stronach producenci „zabezpieczeń” o tym sami informują, że ich badania zakończą się dopiero w roku 2023. 

Warto w tym miejscu przypomnieć, że głównym argumentem, aby warunkowo skrócić okres badań i wydać zgodę przez EMA na warunkowe dopuszczenie „zabezpieczeń” do masowego stosowania były właśnie rzekomo większe korzyści niż potencjalne ryzyko. 

I o ile w grupie wiekowej powyżej 45 roku życia mogę się rzeczywiście zgodzić z taką narracją, to w grupie osób poniżej 45 roku życia, które nie mają innych chorób współistniejących i nie należą do grupy ryzyka opisanej powyżej, to patrząc na statystyki śmiertelności i obecne mniej śmiertelne warianty choroby, potencjalne korzyści nie przewyższają ryzyka. I tutaj nie chodzi tylko o sytuacje ryzyka, że ktoś umrze po „zabezpieczeniu”. 

Czy wie Pani, że na stronie EMA od 20.04.2021 widnieje zaktualizowana ulotka na temat „Zabezpieczeń” i może Pani w niej przeczytać cytuję:

„Po podaniu „zabezpieczenia” istnieje zwiększone ryzyko zapalenia mięśnia sercowego i zapalenia osierdzia. Te stany chorobowe mogą rozwinąć się w ciągu kilku dni po „zabezpieczeniu” i występowały głównie w ciągu 14 dni. Obserwowano je częściej po drugim „zabezpieczeniu”, i częściej u młodszych osób płci męskiej (patrz punkt 4.8). Dostępne dane wskazują, że przebieg zapalenia mięśnia sercowego i zapalenia osierdzia po szczepieniu nie różni się od zwykłego przebiegu zapalenia mięśnia sercowego lub zapalenia osierdzia.

A wie Pani co jest na temat „zabezpieczenia” kobiet w ciąży?

„Istnieje tylko ograniczone doświadczenie dotyczące stosowania produktu leczniczego zwanego „Zabezpieczeniem” u kobiet w okresie ciąży. Badania na zwierzętach nie wykazały bezpośredniego ani pośredniego szkodliwego wpływu na ciążę, rozwój zarodka i (lub) płodu, poród lub rozwój pourodzeniowy (patrz punkt 5.3). Podanie produktu leczniczego „Zabezpieczenia” w okresie ciąży można rozważyć jedynie, jeśli potencjalne korzyści przewyższają jakiekolwiek potencjalne ryzyko dla matki i płodu.

Na temat karmienia piersią:
„Nie wiadomo, czy produkt leczniczy „Zabezpieczenia” przenika do mleka ludzkiego.

Na temat płodności: 

Badania na zwierzętach nie wykazały bezpośredniego ani pośredniego szkodliwego wpływu na reprodukcję (patrz punkt 5.3).

Na tej podstawie uważa Pani, że ryzyko w dłuższym okresie przewyższa korzyści, bo badania na zwierzętach to udowodniły? 

Tutaj link do pełnej treści ulotki

https://www.ema.europa.eu/en/documents/product-information/comirnaty-epar-product-information_pl.pdf

Czy w związku z powyższym słyszała Pani o przypadkach osób, które przechorowały chorobę dosyć łagodnie, a po zabezpieczeniu zaczęła się ich prawdziwa zdrowotna gehenna? 

Czy naprawdę myśli Pani, że rodziny osób, które dostały udaru po zabezpieczeniu w wyniku zakrzepicy nie żałują tego, że się „zabezpieczyły”? 

⚠️ Osobiście znam takie przypadki i niestety nie zostały zakwalifikowane jako NOP, bo udar nie zawsze występuje 14-30 dni po, tylko później. (Chodzi o mojego znajomego)

Rozumiem, że patrzy Pani na sytuację przez swój osobisty pryzmat, który jednak z całym ogromnym szacunkiem dla Pani trudnej pracy jeśli chodzi o całą populację w Polsce jest bardzo subiektywny, bo przypominam, że na 2,8 miliona zakażonych osób od 27 stycznia 2021 roku w Polsce 571 osób zmarło, które nie skończyły 45 roku życia i nie miały innych chorób współistniejących, co stanowi 0,02 %.

Tutaj szczegółowe inne wyliczenia dla 2021 roku.

✅ Powyższe oznacza, że 99,98% zdrowych osób, które nie skończyły 45 roku życia, jeśli zachorują, to poradzą sobie z tą chorobą naturalnie lecząc się w domu np. wspierając się takimi lekami jak ama…, która zgodnie z badaniami laboratoryjnymi hamuje dalszą replikacje patogenu. 

Warto również w tym miejscu zaznaczyć, że nie wiemy ilu w tej grupie 571 zmarłych było palaczy, nadużywających alkoholu, czy przetrenowanych sportowców lub innych osób osób, które miały generalnie genetyczny problem z naturalną odpornością, co nie zostało zakwalifikowane jako choroby współistniejące. 

✅ Jednakże pomimo tych wszystkich uzasadnionych statystycznie wątpliwości, jeszcze raz podkreślę, że nie jestem przeciwnikiem „zabezpieczeń”!

Ponieważ zostało to naukowo udowodnione, że „zabezpieczenia” działały szczególnie na wcześniejsze warianty choroby, bo uczyły nasze organizmy (nasze białka) jak walczyć z tym „zagrożeniem”, co ma ogromne znaczenie w przypadku osób po 44 roku życia. 

Jednakże przy tym dobrodziejstwie nauki należy zarazem pamiętać, że „zabezpieczenia” dopuszczone zostały warunkowo, bo są obarczone konkretnie wskazanym przez producentów ryzykiem, które dla zdrowych osób do 44 roku życia ze względu na nowe – mniej śmiertelne mutacje, nie przewyższa obecnie potencjalnych korzyści. 

To są suche fakty analizy ryzyka i analizy danych, nic więcej.

Załączam również plik Excel na podstawie którego powstał poniższy wykres.

Udostępnij ten post
Oceń tekst:
00
5 komentarzy
  1. To czy korzyści „zabezpieczenia” przewyższają ryzyko „powikłań” każdy obywatel ocenia znając zwój organizm i przypuszczam, że często ocenia lepiej niż np. poseł RP. Dlatego decyzja o „zabezpieczeniu” czy rezygnacji z tego 'dobrodziejstwa’ winna być pozostawiona obywatelowi, który przed jej podjęciem może ją skonsultować np. ze swoim lekarzem lub innymi osobami o większej wiedzy medycznej, którym ufa. Wniosek – jestem przeciwko obowiązkowemu „zabezpieczaniu”.

  2. już obserwuje się wile przypadków zapalenia osierdzia i mięśnia sercowego , w tym u sportowców! a przecież tak na logikę sportowcy to jedni z najzdrowszych ludzi na planecie !

  3. Dokładnie tak. Do tego warto by było jeszcze udostępnić statystyki NOP bo nawet w tych oficjalnych widać, że produkt niesie ze sobą ryzyko i to nie małe. Ja studiowałam również pełne raporty z UK i z instytutu Kocha i wszędzie widać podobne dane. Z całym szacunkiem dla tej pani to właśnie my potrafimy liczyć.

Zostaw komentarz