CZY PO SZCZEPIENIACH W POLSCE RZECZYWIŚCIE ZMNIEJSZYŁ SIĘ WSPÓŁCZYNNIK ŚMIERTELNOŚCI W STOSUNKU DO ILOŚCI ZAKAŻEŃ?

Mówi się, że klasę człowieka poznasz po tym jak kończy, a nie jak zaczyna. Zatem w związku z tym, że doradcy już swoją klasę pokazali, sprawdźmy efekty ich doradzania.

Zanim jednak przejdę do analizy, chciałbym wyrazić żal i współczucie dla wszystkich rodzin, które straciły swoich bliskich. Rozumiem Was bardzo dobrze, bo również straciłem swojego Tatę, ale nie przez tą chorobę, a bardziej przez doradzanie doradców, aby przestano leczyć ludzi w przychodniach i zamknięto szpitale w czasie, gdy mieliśmy 50 nowych przypadków na dobę, a Tata zmarł gdy było ich 350. W związku z powyższym mój Tata niestety zmarł na odleżyny 🙁

Tym bardziej współczuję Wam, bo wiem, że takich rodzinnych tragedii w Polsce było dużo więcej i niestety nie są ujęte w statystykach, bo nie dotyczą tej jednej, jedynej choroby.

Analizę postanowiłem oprzeć na danych udostępnionych przez Ministerstwo Zdrowia. Udostępniono bowiem wczoraj infografikę, z której wynika, że w pełni zabezpieczonych zmarło 7698 osób, co stanowi 11,70 % wszystkich zmarłych osób od rozpoczęcia szczepienia drugą dawką.

Patrząc na te dane można powiedzieć: no tak rzeczywiście, to dzięki zabezpieczeniom udało się tyle osób uratować.

Postanowiłem jednak zweryfikować jaki jest faktyczny współczynnik śmiertelności w Polsce przed zabezpieczeniami i po zabezpieczeniach. Mogę już teraz Was zapewnić, że wyniki analizy są szokujące.

W tym celu postanowiłem sprawdzić na jaki okres przypadają udostępnione dane. Zatem od liczby 101 841 wszystkich zgonów (dane z 15.01.2022), odjąłem 65 789 zgonów podanych przez Ministerstwo w infografice i w ten sposób uzyskałem liczbę 36 052 zgonów.

Następnie na stronie (link w poście) znalazłem datę na jaką przypadała taka liczba zgonów. Wg zapisów historycznych wychodzi, że 36 052 zgony przypadały na datę 27.01.2021. Potrzebowałem tej daty, aby wiedzieć, ile dokładnie było w tamtym czasie wszystkich zakażeń. Było ich wtedy 1 489 512.

Powyższe dane potrzebne były do tego, aby stwierdzić, że bez zabezpieczeń, czyli od początku pandemii w Polsce do 27.01.2021, 97,58 % osób zarażonych i tak miało szansę na wyzdrowienie, ponieważ 36 052 zgony stanowią 2,42 % z 1 489 512 zarażeń w tamtym czasie.

Oczywiście moje wyliczenia są uśrednione, ponieważ Ministerstwo Zdrowia nie udostępniło danych podzielonych na konkretne przedziały wiekowe, czy zachorowania z chorobami współistniejącymi. Dlatego należy mieć świadomość, że ten uśredniony globalny współczynnik śmiertelności, będzie diametralnie różny od współczynnika śmiertelności dla grupy 80+, czy dla grupy 30+.

I teraz przechodzę do meritum stawiając najważniejsze pytanie:

  • czy rzeczywiście od czasu, gdzie zaczęto podwójnie zabezpieczać w Polsce, zmniejszył się znacząco współczynnik śmiertelności w stosunku do zarażeń, w porównaniu do okresu przed 27 stycznia 2021 roku?

Pełne uzasadnienie wraz z linkami do źródeł dostępne jest pod poniższym linkiem. Zapewniam Cię drogi użytkowniku, że wnioski końcowe są zaskakujące.

Dalsza część postu, dostępna jest tylko dla zalogowanych.

Taka analiza to mój poświęcony Tobie czas drogi czytelniku i pewna konkretna praca, którą z chęcią się podzielę, gdy tylko postanowisz zostawić do siebie adres e-mail lub zalogujesz się poprzez social media.
Z góry dziękuję za zrozumienie.

Mówi się, że klasę człowieka poznasz po tym jak kończy, a nie jak zaczyna. Zatem w związku z tym, że doradcy już swoją klasę pokazali, sprawdźmy efekty ich doradzania..

Aby odpowiedzieć na powyższe pytanie, potrzebowałem poznać liczbę osób zakażonych od 27 stycznia 2021 do dzisiaj. W tym celu wystarczyło od łącznej ilości zakażeń, która na dziś wynosi 4 281 482, odjąć liczbę zakażeń odnotowanych do 27 stycznia 2021, która wynosiła 1 489 512 i w ten sposób uzyskałem liczbę 2 791 970 zakażonych osób, u których stwierdzonego nosicielstwo wirusa liczonych od 27 stycznia 2021

W wyliczeniu zakładam również, że zawsze przyczyną śmierci był Covid, a nie np. wypadek samochody, gdzie ofiara wypadku (awansem) została zaliczona do zmarłych na Covid tylko dlatego, że zdiagnozowano u niej przeciwciała na obecność wirusa. Zatem 65 789 zgonów (dane z Ministerstwa) od daty 27 stycznia 2021, przy 2 791 970 zakażeniach stanowi 2,36 %, czyli 97,64 % osób zakażonych miało szansę na uniknięcie śmierci.

Jak z tego wniosek?

Uśredniony współczynnik śmiertelności osób niezaszczepionych bez podziału na poszczególne grupy wiekowe jest mniejszy zaledwie o 0,06 % niż przed 27 stycznia 2021, gdy jeszcze nie szczepiono podwójne zgodnie z infografiką Ministerstwa. 

Jak to jest zatem możliwe, skoro 57 % Polaków się zaszczepiło, a śmiertelność mimo wszystko pozostała na praktycznie tym samym poziomie?

Co więcej, przy uproszczonym założeniu, że o 0,06 procenta zmniejszył się stosunek zgonów do ilości zarażonych, to 0,06 procenta z liczby 65 789 wszystkich zmarłych od 27 stycznia 2021 stanowi około 39 więcej potencjalnie uratowanych osób.

I byłoby to bardzo pozytywne, gdyby nie liczba 7698 osób zmarłych po dwóch zabezpieczeniach, która przy 39 potencjalnie uratowanych osobach wygląda porażająco. 

Tak jak pisałem w poprzednim poście, poprzez powyższą analizę nie neguję skuteczności działania szczepionek, bo jest naukowo udowodnione, że szczepionka działa i dostarcza instrukcji mRNA naszemu organizmowi jak walczyć z tym konkretnym wirusem. Jednakże jak można zauważyć, bez względu na to, czy byłyby szczepionki, czy nie, to liczba zmarłych w Polsce byłaby na podobnym poziomie, bo pomimo zaszczepienia 57% Polaków, uśredniony współczynnik śmiertelności w Polsce nie zmienił się. 


Zatem z tej perspektywy liczba 7698 zmarłych podwójnie zaszczepionych w jakiejś części może oznaczać również liczbę zmarłych, która zmarła w wyniku powikłań, które nie zostały ujęte jako NOP, bo przekroczyły okres 14-dni po szczepieniu. 

Powyższe może mieć szczególne znaczenie w świetle najnowszego odkrycia naukowców z Uniwersytetu w Białymstoku, którzy zidentyfikowali wariant genetyczny, który predysponuje do ciężkiego przebiegu COVID-19 i ponad dwukrotnie zwiększa ryzyko takiego przebiegu oraz śmierci chorego. Przebadano półtora tysiąca osób chorych na COVID-19 i zidentyfikowano wariant genetyczny, który może posiadać 14 proc. Polaków, to jest o ponad 5 proc. więcej niż w innych krajach. 

Zatem do zaawansowanego wieku, nadwagi, płci męskiej, na czwartym miejscu czynnik genetyczny decyduje o ciężkości przebiegu COVID-19 – wynika z badań naukowców z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

 
Oczywiście jak już zaznaczyłem wcześniej uśredniony współczynnik śmiertelności jest zupełnie inny dla różnych grup wiekowych i dlatego dla osób z grupy ryzyka nie będzie wynosił 97% szans na przeżycie, tylko dużo, dużo mniej. I właśnie w tym aspekcie pomimo wszelkich efektów ubocznych, szczepionki ratowały ludziom życie. Ratowały dlatego, że nie wszystkie osoby są i były w stanie nauczyć się walczyć z tym wirusem naturalnie bez instrukcji (dostarczonej w szczepionce mRNA). 

Jednakże w całości populacji jak pokazuje powyższa analiza, szczepienia w Polsce paradoskalnie nie zmieniły znacząco stosunku zmarłych do globalnej ilości zarażonych. 

Dlaczego? 

Może dlatego, że tutaj nie chodzi wyłącznie o skuteczność szczepionki, ale również o samą opiekę w szpitalach powiatowych, a nie tylko tych wojewódzkich specjalistycznych?

Co więcej, wg wielu naukowców m.in. współwynalazcy technologii mRNA Roberta Malone na której opiera się dzisiejsza szczepionka, szczepienie powszechne całej populacji ma bardzo poważną wadę. Chodzi tutaj o to, że ucząc nasz organizm walki z tym konkretnym wirusem na podstawie gotowej instrukcji (szczepionki mRNA) w pewien sposób rozleniwimy nasz organizm w produkowaniu szerszego wachlarza odpornościowego na inne mutacje Covid. Przypominam, że taka szersza produkcja w naszych organizmach dzieje się w przypadku naturalnego przechodzenia choroby, gdy organizm próbuje nauczyć się neutralizacji wirusa samodzielnie. 

Dlatego mam osobiście wielką pretensję do doradców, że zamiast naukowo z tym faktem polemizować, to postanowili ośmieszać wszelkie autorytety i ośmieszyć Roberta Malone, aby tylko dalej manipulować politykami. 

W ten właśnie sposób ośmieszono naukowca – współtwórcę technologii mRNA, który przypominam się zaszczepił i jest zwolennikiem szczepień. Robert Malone abstrahując już od jego ostrzeżeń, co może zrobić taka technologia mRNA z naszym organizmem, ostrzegał głównie przed szczepieniem dzieci uznając, że ryzyko szczepienia jest wyższe niż potencjalne korzyści.  

Malone ostrzegał przed tym, że prawdziwe efekty działania tej technologii mRNA poznamy dopiero za kilka lat i dlatego tym bardziej szczepienie dzieci jest obarczone zbyt dużym ryzykiem w stosunku do korzyści. Oczywiście doradcy przekonywali polityków, że szczepionka jest bezpieczna, jednakże założenie, że nie ma skutków ubocznych, które mogą objawić się dopiero za kilka lat nie jest już nauką, lecz myśleniem życzeniowym. Dlatego z tej perspektywy szczepienie dzieci, które generalnie lepiej radzą sobie z tą chorobą niż dorośli jest błędem. Ktoś powie, że dzieci też umierają, owszem, ale w Polsce dotyczyło to tylko kilkunastu przypadków, które miały inne choroby współistniejące. W tym miejscu wielkie wyrazy współczucia dla rodziców.   

Co więcej, czas pokazuje, że to co mówi Robert Malone i inni naukowcy zaczyna się niestety sprawdzać. Jak pokazują dane z Instytutu Kocha (Niemcy) 76 % zaszczepionych choruje dzisiaj na Omikrona. Owszem pewna grafika krążąca po Internecie została również ośmieszona przez „doradców”, bo informowała, że na Omikrona choruje 96 % zaszczepionych, co było rzeczywiście informacją błędną. Jednakże postanowiono grafikę wyśmiać i nie prostować, że faktycznie 76% zaszczepionych w Niemczech choruje na dzisiejszą mutację Covid, co pokrywa się z danymi z Dani.

https://www.rki.de/DE/Content/InfAZ/N/Neuartiges_Coronavirus/Situationsberichte/Wochenbericht/Wochenbericht_2021-12-30.pdf


Następnie, gdy pojawiły się naukowe badania laboratoryjne in vitro Amantadyny, dowodzące jej laboratoryjnej skuteczności w hamowaniu replikacji wirusa, ówcześni doradcy również je skrytykowali, sugerując, że żadne badanie na świecie nie potwierdziło klinicznie skuteczności Amantadyny w leczeniu Covid. 

I owszem badania kliniczne nie potwierdziły, bo badania kliniczne cały czas jeszcze trwają. 70 innych badań klinicznych amantadyny dotyczyło jej skuteczności, ale na inne rodzaje chorób. Przypominam, że badanie kliniczne to badania wręcz organoleptyczne, gdzie poprzez obserwację stanu badanych pacjentów, weryfikuje się skuteczność działania leku i tym samym potwierdza teorię naukową w praktyce. Należy jednak zaznaczyć, że sama teoria naukowa o skuteczności amantadyny w hamowaniu replikacji wirusa została naukowym dowodem w laboratorium udowodniona. 

Tutaj linki do wspomnianych opracowań naukowych dowodzących, że amantadyna w warunkach in vitro działa: 

1. Dowód naukowy z 23.03.2021 roku https://www.nature.com/articles/s41392-021-00558-8

2. Dowód naukowy z 01.12.2021  https://www.nature.com/articles/s42003-021-02866-9#Abs1  

Niestety nie wiem na jakim etapie są obecnie badania kliniczne amantadyny, ale przypominam, że trwają od roku, gdzie wcześniej brakowało zaledwie 100 chorych, aby je zakończyć. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że amantadynę stosuje około 100 tys. osób w Polsce chorych na Parkinsona, zatem brak 100 osób potrzebnych do zakończenia badania, szczególnie w sytuacji gdzie mamy tysiące dziennych nowy zakażeń jest bardzo znamienny. 

Przypominam również, że to za namową doradców zablokowano możliwość eksperymentalnego leczenia amantadyną w domu, zanim ktoś trafi do szpitala i grozi się prekursorowi tego leczenia Panu Bodnarowi karą w wysokości 5 mln zł, za to, że starał się ratować ludzi. Znów kłaniają się nam doradcy, bo bez ich doradzania Pan Bodnar otrzymałby medal za zasługi.

Szczególnie ta blokada amantadyny była kuriozalna, bo przecież jeszcze w 2009 roku Pan Horban rekomendował na komisji zdrowia w Sejmie, aby ciężkie przypadki grypy leczyć właśnie amantadyną. Przypominam również, że Pan Horban doradzał poprzedniemu rządowi PO-PSL. Co jest istotne, że po Jego wcześniejszych wypowiedziach bardziej odnosiłem wrażenie, że doradzał tak, aby PIS po tej „Pandemii” stracił totalnie zaufanie społeczeństwa. Pamiętacie jeszcze zamykanie lasów i parków?

Podsumowując mój wywód uważam, że z uwagi na potencjalne korzyści i ryzyka z tym związane, które są wielce nierównomierne dla różnych grup wiekowych, metoda walki z tym wirusem powinna być tak jak zapowiedział Pan Prezydent Andrzej Duda, w pełni dobrowolna. Dlatego mam nadzieję, że projekt mobbingujący pracowników, aby się zaszczepili w związku z nowymi danymi płynącymi z Hiszpanii, Anglii, zostanie uznany za nieaktualny. 

Tym bardziej cieszę się, że tych doradców wprowadzających w błąd polityków już nie ma (Pan Horban niestety został) i mam nadzieję, że politycy zaczną słuchać praktyków, a nie teoretyków, takich jak np. dyrektora Wojskowego Instytutu Medycznego gen. dyw. prof. dr hab. n. med. Grzegorza Gieleraka.

Przeczytajcie z Nim wywiad – mega rzeczowy.

https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/581170-nasz-wywiad-prof-gielerak-przestanmy-izolowac-ludzi

Na koniec dodam, że kiedyś młodzi, zdrowi mężczyźni walczyli na froncie, gdzie szanse na przeżycie wynosiły czasami mniej niż 1 %. Dzisiaj, gdy wynoszą 97,69 % młodzi zdrowi mężczyźni boją się podjąć naturalnej walki z wirusem omikronem.

I nie mówię tutaj o osobach chorych, starszych, będących w grupie ryzyka. Takie osoby powinny zawsze korzystać z dobrodziejstwa nauki. Jednakże obecnie szczególnie przy mniej niebezpiecznym omikronie, to naturalna odporność w tej walce jest kluczem sukcesu. Bo tylko dzięki naturalnej odporności wirus może być ostatecznie pokonany i przestanie uciekać immunologicznie przed kolejnymi szczepionkami. 

Pokonując wirusa w sposób naturalny, pokonamy go ostatecznie dla naszych bliskich i starszych schorowanych ludzi. Dopiero wówczas zaczniemy wreszcie normalnie żyć traktując go tak samo, jak dzisiaj traktujemy sezonową grypę. Do takich wniosków doszła obecnie Hiszpania, za chwilę dołączy Anglia i mam nadzieję, że Polska również do tej decyzji politycznie dojrzeje. 

Opozycja oczywiście będzie protestować, będzie oskarżać rząd za śmierć Polaków, jednakże tak naprawdę płaczą nie dlatego, że im tak bardzo zależy na zdrowiu wyborcy PISu. 
Wręcz przeciwnie, niektórzy z nich najchętniej „dorżnęliby całą watahę”.

Niestety niektórzy z nich są tak zaślepieni, bo „pandemia” stała się dla nich polityczną okazją i pomysłem na dojście do władzy. Jednak po zmianie doradców widzą, że ten plan zaczyna się powoli walić.

PS. Stronę można udostępniać, najlepiej używając poniższych udostępnionych tutaj przycisków.

Żródła: 
Covid historycznie – https://www.medicover.pl/koronawirus/statystyki/

Twitter Ministerstwa Zdrowia

Udostępnij ten post
Oceń tekst:
01
18 komentarzy
  1. Chyba 2 791 970 zakażonych, a nie zgonów? No chyba, że za małe literki na telefonie mam. 😉

  2. szczerze mówiąc nie znam ani jednego badania podanego do oficjalnej wiadomości dowodzącego, że zabezpieczenia faktycznie działają. Znamy jedynie oświadczenia polityków i urzędów do zatwierdzania leków. W ulotce Pfizera znajdującej się na stronie ue znajdziemy, że trwa (do grudnia 2023) trzecia faza badań zabezpieczenia, w których podawane jest również placebo. I, że czwarta faza skończy się w 2024 r. ………. W USA sąd zobowiązał urząd zatwierdzający leki do podania w ciągu 3 miesięcy do wiadomości publicznej wszystkich dokumentów, które były podstawą do wydania zgody na stosowanie zabezpieczeń. Jednocześnie „zbił” argument urzędu, że ujawni te dokumenty za bodajże 35? lat, tak wiele ich jest 😀 – skoro do zatwierdzenia wystarczyły 3 miesiące, to do podania do wiadomości również wystarczą. (jeśli to inny, krótszy okres poprawcie mnie)………… Czy ktokolwiek z Was zna publikacje, które mówią o bezspornym działaniu zabezpieczeń i które nie pochodzą od firm produkujących , polityków, urzędów zatwierdzających i „gadających głów” z tv? Czy państwa przeprowadzały na własną rękę sprawdzenie zabezpieczeń? Czy wyniki badań niezależnych laboratoriów są brane pod uwagę?

  3. Być może ilość zgonów covidowych w Polsce jest zawyżona ponieważ uwzględnia grupę osób z chorobami współistniejącymi.

    • OK, jednakże analizowałem dane przez szczepieniami i po szczepieniach, gdzie od samego początku były takie same kryteria. Tutaj chodzi o to, że po zaszczepieniu 57% społeczeństwa współczynnik śmiertelności powinien się znacząco zmienić, a zmienił się jedynie o 0,06 %. Zatem sama klasyfikacja nie ma w tym przypadku znaczenia. Tak jak ludzie umierali przed szczepionkami, tak po szczepionkach umierają dokładnie tak samo – jeśli chodzi o stosunek zgonów do zakażeń. Różnica jest tylko taka, że teraz umierają również podwójnie zaszczepieni.

    • uwzględnia każdego komu wyjdzie dodatnie test, nie ważne z jaką chorobą trafił do szpitala. Więcej – w maju zeszłego roku wyszło zarządzenie, żeby przy przyjęciu do szpitala osób zaszczepionych nie testować.

  4. Taki wniosek się nasuwa. Fakt, że w Polsce śmiertelność jest znacznie wyższa niż w świecie.

    • podobno, dopóki lekarze dostają dodatkowe pieniądze za Covid, to epidemia sie nigdy nie skończy. 200 zł. od osoby dodatkowo, to jest duza pokusa.

  5. Twoje wyliczenia dotyczą Polski, ale w świecie współczynnik śmiertelności w ostatnich miesiącach, czyli w okresie po masowych szczepieniach, dość wyraźnie spada. Rok temu wynosiła około 2,14% (zarażeni – 95 008 000, zmarli – 2 033 000), obecnie około 1,73% (zarażeni – 321 090 495, zmarli – 5 540 402). Dane w ujęciu narastającym, bo jeśli policzyć za ostatni rok byłoby to: 1,55% (zarażeni – 226 082 495, zmarli – 3 507 400)

    • Zatem wynika z tego, że w Polsce jest coś nie tak.

      • W innych krajach zaszczepionych 70-80% ta śmiertelność jest niższa niż w poprzednich falach ale ilość zakażeń wzrosła masowo, zdecydowanie jest ich więcej teraz niż przed akcją podawania eliksiru. U nas zgony chyba jednak mają mało wspólnego z covidem a dużo z brakiem kompleksowej opieki zdrowotnej. U nas nadal się pcha respiratory gdzie na zachodzie już od nich odeszli. Polecam wywiad z profesorem Kuną. Stan naszej służby zdrowia jest taki, że obawiam się, że i po skończonej pandemii będzie wysoka śmiertelność tylko nikt już nie będzie podawał statystyk. Inna sprawa, że Polacy są schorowanym społeczeństwem. Jesteśmy przepracowani, nasza żywność jest skażona, kontrola jakości działa słabo, powietrze mamy do d…. i ogólnie jesteśmy smutnym narodem, który mało o siebie dba. Jakość życia wpływa na zdrowie to jest oczywiste.

    • Pytanie, czy znamy liczbę wszystkich zarażonych, czy zarażeni, są zarażeni SARS-Cov-2, i czy zmarli to zmarli na koronawirusa, czy z innych powodów m.in. paraliż służby zdrowia). Na jakichś liczbach trzeba się opierać, żeby nie teoretyzować o samolotach – ale czy tym liczbom można wierzyć. I tu mam wątpliwości.

  6. Nie

Zostaw komentarz