czy Polacy chcą nadal być w takiej UE

Stworzyłem ostatnio ankietę, gdzie zadałem pytanie: czy chcielibyśmy, aby zostało zorganizowane demokratyczne referendum z pytaniem: czy Polacy chcą nadal być w takiej UE, która argumentując, ze walczy z CO2 chce np. do 2035
🔴 zakazać korzystania z samochodów spalinowych,
🔴 zakazać kotłów gazowych,
🔴 zmusić emerytów do remontów mieszkań,
🔴 czy zamieniać prawdziwą mąkę na taką tworzoną z robaków, aby ograniczać rolniczą emisję CO2.
Wyniki ankiety pokazują, że prawie wszystkim biorącym udział w badaniu (97%) nie podobają się aktualne pomysły UE, a obecna UE nie jest już tą Unią do której Polska przystępowała.
W tym miejscu nasuwa się pytanie:
czy jeśli mąż zaczął bić swoją żonę, to taka żona mimo wszystko powinna być z tym mężem ?
Oczywiście organizacja takiego referendum nie musi jeszcze oznaczać wyjścia z UE. (Bezpieczeństwo i interes Polski są tutaj najważniejsze)
Jednakże takie referendum może być przecież rodzajem zimnego prysznica dla całej Unii i prawdziwym głosem Polaków dającym potężny mandat negocjacyjny rządzącym, że Polacy nie życzą sobie realizacji takich unijnych chorych pomysłów. Może inne kraje również poszłyby taką drogą pokazując żółtą kartkę europarlamentarzystom.
Szczególnie, że te pomysły bardzo mocno nas wszystkich kosztują.
Przypominam, że unijny 300% wzrost opłaty od emisji CO2 spowodował wzrost ceny energii również o ponad 300%. Przy takich wzrostach za energię, czy gaz, nie ma co się dziwić szalejącej dzisiaj inflacji. I argument, że to przez PiS, bo dawał 500+ jest śmieszny. Inflacja wywołana przez 500+ wynosiła około 5% i to przez prawie 7 lat. Zatem za obecne skoki inflacyjne nie odpowiada 500+, tylko ultra drogi prąd i gaz. Zapytajcie przedsiębiorców,
co ich najbardziej teraz kosztuje i dlaczego ich wyroby i usługi są przez to droższe.
Wracając do ankiety:
Z 514 oddanych głosów 97 % głosujących pragnie organizacji takiego referendum pod warunkiem zabezpieczenia interesu Polski poprzez nawiązanie nowych relacji gospodarczych z krajami z projektu Trójmorza, czy np. Norwegią, czy Anglią, które nie są członkami UE.
Co ciekawe 6 osobom podobają się takie nowe pomysły UE i w ankiecie wskazali, że nie chcą, aby Polacy wypowiadali się na ten temat w demokratycznym referendum. Zapewne te osoby są obrońcami demokracji 😉
W ankiecie było też 6 osób, które są w stanie jeść robaki, bo wytrzymają i zaakceptują każdy najdziwniejszy pomysł UE, bo tak bardzo nienawidzą PIS. A, że niektórzy w UE też PiS nienawidzą, to jest im raźniej. Trzeba przyznać, że to dosyć ciekawa socjologicznie grupa „twardzieli” 😉
Były też takie głosy, że organizowanie takiego referendum jest niebezpieczne, bo Polacy nadal nie rozumieją tego, że nie trzeba być w UE i zgadzać się z góry na wszelkie unijne pomysły, aby podróżować bez paszportu po Unii Europejskiej, czy współpracować handlowo. Tutaj przykładem jest właśnie Norwegia, która nie jest członkiem UE, a możemy do niej pojechać okazując ważny dowód osobisty.
No dobra, a jeśli UE ma rację, że te nasze poświęcenia są konieczne i mają sens, bo musimy ratować planetę?
Zatem przez chwilę się nad tym zastanówmy
z czym dokładnie walczy Unia Europejska:
czy z CO2, czy z nami?
Dla przypomnienia podstaw – CO2 to gaz, który z siebie wydychamy, CO2 to nie jest smog!
Smog to zanieczyszczenie powietrza i jest to zupełnie inny temat. (O którym też już pisałem apelując o czyste powietrze)
I teraz trochę twardych danych:
W Unii Europejskiej jest 246 milionów różnego rodzaju samochodów, co stanowi całościowy transport drogowy Unii Europejskiej, który emituje około 20% z 4 miliardów ton CO2 emitowanych przez całą Unię Europejską.
4 miliardy ton CO2 emitowane przez Unię Europejską stanowi 0,51 % globalnej emisji CO2 na naszej planecie, ponieważ według danych szwajcarskiego instytutu IPCC sama natura produkuje ponad 770 miliardów ton dwutlenku węgla CO2 rocznie.
Zatem około 38 miliardów ton CO2 emitują inne kraje poza Unią Europejską!
Jeszcze raz podkreślam UE emituje jedynie 4 miliardy ton CO2, pozostałe kraje 38 miliardów ton CO2!
Co ciekawe, to dla samej planety, która powtarzam emituje 770 miliardów ton CO2, 42 miliardy ton CO2 emitowane przez człowieka stanowi zaledwie około 5% globalnej emisji CO2 na naszej planecie.
W tym miejscu przypominam, że dzięki CO2 żyje i rozwija się roślinność. Bez CO2 nasz świat przestałby istnieć, bo rośliny zamieniają CO2 na tlen. Dlatego to sama planeta w głównej mierze jest emitentem tego gazu.
Ale już abstrahując od tego, czy CO2 jest głównym czynnikiem wpływającym na klimat
(a wg IPCC nie jest, bo jest jedynie w 25%), to powyższe porównanie Unii Europejskiej do całego świata wykazuję celem zobrazowania, że nasze wszelkie poświęcenia (np. stanie w kilometrowych korkach do elektrycznej ładowarki samochodowej) nic nie dadzą, jeśli Chiny, USA, Rosja nie będą drastycznie zmniejszały swoich emisji CO2.
I teraz kluczowe pytanie:
czy mocarstwa światowe będą emitowały mniej CO2?
Niech odpowiedzią na powyższe pytanie będzie informacja, że dosłownie kilka dni temu Prezydent USA podpisał zgodę na nowe odwierty na Alasce, celem wydobycia ropy i gazu…
Także ten, wy tu się w Europie bawcie w te rowery i hulajnogi, a my robimy i zarabiamy swoje…
Reasumując, cały spalinowy transport drogowy w Unii Europejskiej emituje zaledwie 800 milionów ton CO2, co stanowi 0,1 % emisji globalnej CO2 na naszej planecie.
Wniosek jest jeden, zmniejszenie o 0,1% emisji CO2 wynikającej z eliminacji spalinowego transportu drogowego w UE nie zatrzyma procesu podgrzewania naszej planety, który trwa zupełnie z innych przyczyn.
(Pisałem już o tym w artykule pt. Zaćmienie Faraona – chodzi tutaj o sprzężenie zwrotne)
Zatem zmniejszając o 0,1% emisję CO2 poprzez wyeliminowanie samochódów spalinowych, nie zatrzymamy tego procesu, a patrząc przez pryzmat nieekologicznych baterii możemy naszą planetę tymi elektrykami wręcz jeszcze bardziej zrujnować.
Aby zatrzymać ten proces musimy się skupić na pochłanianiu CO2 tak jak to czyni Japonia, która stawia na elektrownie węglowe, bo ma technologię do pochłaniania CO2.
Musimy też skoncentrować się na zalesianiu młodymi drzewami. Stare drzewa niestety nie pochłaniają CO2 tak intensywnie.
Ale nawet gdyby ktoś lubił elektryki (osobiście bardzo lubię hulajnogi), to niech wie, że energia elektryczna zasilająca pojazdy elektryczne, na chwilę obecną jest produkowana w około 70% ze spalania ropy, gazu i węgla. (Wyjątkiem są oczywiście domy jednorodzinne i fotowoltaika) Ale przecież nie każdy mieszka w jednorodzinnym domu z fotowoltaiką.
A ze względu na to, że 60% surowców energetycznych (takich jak ropa, gaz) Unia jest zmuszona importować, aby wytworzyć brakującą energię, nie zapowiada się, aby coś się w tym temacie szybko zmieniło.
Zatem przedwcześnie wprowadzony zakaz korzystania z samochodów spalinowych już teraz wywoła prawdziwe tsunami dla branży motoryzacyjnej. Już za chwile będzie brakowało części, bo biznesy będą się zwijać, linie produkcyjne likwidować i zwolnienia ludzi są nieuniknione. Nie wspominając o tym, że skorumpowani eurokraci zapomnieli, że nie ma na to jeszcze odpowiedniej infrastruktury.
Wyobrażacie sobie ładowanie samochodów elektrycznych w mieście? Już widzę te przedłużacze elektryczne puszczone z balkonów. Pięknie będzie… to do tych 6 osób z ankiety 😉
Podsumowując, chyba czas najwyższy na organizację takiego prawdziwego referendum, aby Polacy mogli się demokratycznie wypowiedzieć, co o tym wszystkim myślą.
Jeśli się zgadzacie to prośba o udostępnienie – polubienie.
Może rzeczywiście ktoś coś takiego by ogarnął, aby taki wniosek przeszedł, zgodnie z art 63 potrzeba 500 000 podpisów pod wnioskiem.
Kto chętny ogarnąć temat?
Udostępnij ten post
Oceń tekst:
00
10 komentarzy
  1. Ja byłam od początku przeciwna unii.
    Uważam, że Unia to taki twor, który nas przeżuje i wypluje jak już stracimy smak…

  2. Jestem za Polexit-em. Zresztą jak większość Polaków! Mam za złe PiS że przy przygotowywaniu referendum nie było tego tego punktu! A przeglądając media społecznościowe, frekwencja przekroczyła by 65 % , bez względu na ugrupowanie!

  3. te pytania są tendencyjne 😉

  4. POLEXIT!

  5. Myślę, że takiej UE jaka jest obecnie i takiej jakiej chcą ją uczynić Niemcy to większość Polaków nie chce. Niemniej duża część ma jeszcze nadzieje, że być może w następnej kadencji PE dojdzie do zasadniczego przesilenia i odwrócenia obecnych proniemieckich trendów.

    • Nadzieja jest jeśli wybory będą uczciwe. Patrząc na dzisiejsze zaostrzenie sytuacji i protesty wszystko może się wydarzyć. Ja jestem co raz bardziej przekonana o konieczności wyjścia z UE

  6. Więc musimy zrobić referendum 🙂

Zostaw komentarz