• Jak ktoś nie rozumie,to myśli że wow,super…a tak naprawdę to zyska państwo

      • @zuziar Tak naprawdę to zyskają także pracownicy, tylko w mniejszym procencie niż budżet państwa, ale za to w większej kwocie nominalnej w PLN.

        1
    • Pracodawcą się nie dziwię bo dla nich to jest obciążenie. Pracownik zyska niewiele ale jednak tak. Ja pracuję w jednej firmie już prawie 10 lat i zawsze odczuwałam w portfelu podwyżki minimalnej. Oczywiście nie było efektu wow jak na spotach TV ale jednak. Ja tak po cichu myślę, że PiS dąży do tych podwyżek, żeby odrobinę zrównać nasze zarobki z Unią bo wiedzą, że niedługo wejdzie Euro.

      1
      • @mammusia-aleksandra-alka pracownik niekoniecznie skorzysta, bo jeśli pracodawca się z nim rozlicza w oparciu o dochód, np. dzieli się dochodem po połowie, to mając większe obciążenia formalne, zostaje mniej do podziału. .Taka sytuacja jest w mojej firmie. Sami pracownicy próbują mi doradzić, by ich zwolnić, by zmniejszyć koszty, tak że może na papierze wygląda dobrze, i pewnie duże firmy 10+ zwiększyły pracownikom pensje, w małych, które jadą na granicy albo lekko pod, tracą – zarówno jeśłi chodzi o pracowników, jak i pracodawców, o których z kolei aboslutnie sie nikt nie troszczy (mogą nawet nie mieć za co jeść, to nikt nie zapłacze;))

        1
        • @chicku Prawda jest taka, że u nas tylko jedna partia teoretycznie bardziej troszczy się o pracodawców niż pracowników i dostali tylko 7% głosów. Takie mamy społeczeństwo 😉

          • nie chodzi o to, by bardziej troszczyć się o kogoś, tylko by nadmiernie nie regulować czegoś, co już działa sprawnie. Przecież to nie jest tak, że Konfa czy PJJ nie troszczy się o pracowników, czy zawsze jest tak, że troska o pracowników prowadzi do upadku firm? – no nie. więc można się troszczyć lepiej i gorzej

            • @chicku Nie wiem działa sprawnie o ktoś się o to postarał. Gdyby nic się w tym kierunku nie działo nadal mielibyśmy czasy fabrykanckie. Tak czy inaczej nie ma pracownika bez pracodawcy i pracodawcy bez pracownika chociaż niektórym udaje się być i jednym i drugim jednocześnie 😉

              • ja sam szukałem kiedyś pracy i to była albo skrajna marnota (jako student dostawałem polowe tego co zwykly pracownik, a ten i tak nie zarabiał kokosów), albo w ogole mogłem o pracy pomarzyć. Zwykle nie maiłem lepszej stawki niż 700zł/mc, to było w okolicach 2005. Po ślubie praktycznie całość dochodów wydawaliśmy na wynajem, niewiele zostawało. A jednak to były czasy już dawno po-fabrykanckie. Nie był to jeszcze czas rynku pracownika, tak jak jest teraz. Pytanie, czy rzeczywiście jest sens narzucania stawek pracodawcom? pracownicy mają wiele praw, które bardzo łatwo mogą być egzekwowane przez sąd pracy, tak że nie jest źle. Pewne prawa, które zostały wprowadzone w XX wieku, służą nie tylko pracownikom, ale też obywatelom, więc został osiągnięty pewien zadowalający stan. Z tym, że zaczynamy już przeginać w drugą stronę. Podobnie jak uczniowie mają masę praw, nauczyciele niekoniecznie (można mu napluć w twarz i nic za to nie grozi), podobnie pracodawcy w zasadzie nie mają specjalnych praw, które by im zapewniały np. możliwość przeżycia – pracownicy – owszem. Pytanie, gdzie jest ta granica, po przekroczeniu której bardziej chronimy pracownika, niż pracodawcę? – w Polsce dbanie o tego drugiego jest szczególnie ważne, skoro chcemy zbudować silną klasę średnią, to nie może być tak, że przedsiębiorca właściwie funkcjonuje na granicy opłacalności, i myśli często o tym tylko, jak przejść do szarej strefy albo przenieść dzialalność do Czech, Anglii, czy Holandii..

                • @chicku Dlatego napisałam jeden zależy od drugiego i nie należy przeginać w żadną stronę. Co do płac minimalnych to nie wiem jak jest na zachodzie. W Australii były minimalne emerytury, być może zarobki też ale ogólnie stawki były na tyle wysokie, że pracujący człowiek nie musiał jakoś bardzo martwić się o mieszkanie czy chleb na stole. Do tego był niezły socjal zależny od sytuacji, czyli jeżeli ktoś nie zarobił tyle, żeby zadbać o swoją rodzinę, dopłacało do tego państwo. Nie słyszałam też o protestach pracodawców, na rynku było sporo małych i średnich firm. Nie wiem jak to Australijczycy robili ale się udawało. Nie siedziałam wtedy w polityce i biznesie, siedziałam w domu w pieluchach 😉

                  1

Ostatnie posty

Gotycki fresk w Pelplinie

Jaka Polska?

Co osoba prawicowa powinna zrobić w obliczu absurdów tego świata

Autostopowicz

Początek Wszechświata – a jednak się rozszerza

Oficer Armii Krajowej mówi po latach o UPA

Od jakiej chwili jest człowiek?

Polskie stroje na igrzyska Paryż 2024

Jak odczarować krucjaty?

Odkryto 1000-letnią monetę z napisem POZNAŃ

Strzępy filozoficzne

Ziębice – tajemnice dolnośląskiego miasteczka

Wałbrzych

Dlaczego Polacy nie cierpią Niemców

Państwo działa bez litości

Kto wystrzelił pocisk nad Bydgoszczą?

Malarskie krajobrazy sztucznej inteligencji – oko odpoczywa!

Federacja polsko-ukraińska

Postacie w interpretacji s.i.

Samarytanka

Grafiki generowane przez AI – moje pierwsze wrażenia

Czy PiS zamknie polskie kopalnie?

Sztuka filmowa w okowach poprawności politycznej

Pismo Święte: sola scriptura a komentarze

Kto wysadził Nord Stream?

Czy grozi nam użycie broni jądrowej przez Rosję? Referendum za włączeniem do Rosji na okupowanych terenach Ukrainy

Pozytywizm

Mit

Flasza Kleista – początki elektryczności

Gibeonici i zajęcie Kanaanu

Kto wezwie imienia Pana będzie zbawiony

Polskie interesy w wojnie na Ukrainie

30 fotografii Dorothei Lange, cz. 2

30 fotografii Dorothei Lange

Bóg w naukowym podejściu do życia

czy papież może potępić czyny Rosjan?

Tohu Wabohu – bezład i pustkowie

Psie Pole 1109

Wytwórnia papieru Heinricha von Korna

Zasada antropiczna – dlaczego Wszechświat wygląda akurat tak, a nie inaczej?

Różnorodność cywilizacji

Media