-
Tylko Polska zamieszczony w temacie Wiara
Wychodząc z psem, zawsze puszczam sobie jakiś filmik z YouTube. Wczoraj trafiłam na poniższy film i przyznam, że wytrwałam tylko do połowy.
Przeczytawszy tytuł byłam przekonana, że będzie to filmik o śmierci klinicznej i nawróceniu, ale mylnie sądziłam, że będzie to świadectwo spotkania z Jezusem.
Film przedstawia historię ateistki, która po potrąceniu przez samochód, była zmuszona przejść operację kręgosłupa, w której to wyniku przeszła śmierć kliniczną. Obudziła się na jakiejś polanie, było tam tak wspaniale i cudownie. Spytała gdzie jest, bo zrozumiała, że umarła i jakiś głos jej coś odpowiedział. Okazało się, że była w przedsionku między życiem a śmiercią. Było tam tak cudownie, że nie chciała wrócić, ale okazało się, że jej życzeniem był powrót do życia. Była mocno zaskoczona, nie pamiętała, aby coś takiego sobie życzyła kiedykolwiek. Wyjaśniono jej, że każdy sobie planuje życie, jak ma go przeżyć, zanim się urodzi. I ona planując to życie, postanowiła, że ta przerwa będzie nauką, a potem wróci z powrotem.
I tu straciłam chęć oglądania dalej. Już nie chodzi, że ten film jest sprzeczny z moją wiarą. Dla mnie to nielogiczne, że jakikolwiek człowiek sam by sobie zaplanował trudne życie pełne cierpienia. Dałam oczywiście komentarz, że nie uwierzę, że ktoś sobie zaplanował np. że urodzi się w rodzinie z problemem alkoholowym, że będzie bity, może potem trafi do domu dziecka itd. Tych scenariuszy ciężkiego życia mogłabym podać tysiące. Byłam mocno zaskoczona, kiedy ktoś odpowiedział na mój komentarz, sugerując, że do niego to przemawia. Jedna pani np. stwierdziła, że to jest logiczne, kiedy ktoś w poprzednim życiu tłukł żonę, swoje dzieci, czy nadużywał alkoholu, to w następnym życiu chciał odpokutować i dlatego zechciał się urodzić jako dziecko bite, w rodzinie z problemem alkoholowym. Większej bzdury dawno nie czytałam, bo jeśli wierzyć teorii, że ktoś sobie przed życiem planował to życie jako pokutę, to dlaczego przed życiem jako damski bokser sobie to zaplanował, że nim będzie? To takie koło zamknięte, gdzie początek, a gdzie koniec. Wielu rozmyśla co było pierwsze kura czy jajko. I tu pojawia się krótkowzroczność. Ktoś tłukł w poprzednim życiu żonę i dzieci, choć mógł sobie to wcześniej zaplanować, żeby tego nie robić, po czym znowu umiera, aby tym razem się urodzić jako bite dziecko, popełniając w tym życiu kolejne błędy, jak dorośnie. Nie wspomnę, że jak chciał siebie ukarać w nowym życiu, że jeżeli biorąc pod uwagę schemat maltretowanego dziecka, które potem dorasta i czasem samo podnosi w przyszłości na swoje dziecko pas, ponieważ miało jeden wzorzec wychowania. Nie mówię, że każde bite dziecko, samo będzie jako dorosły agresywne, ale jednak są takie przypadki. Z kolei udowodniono naukowo (choć już mi się kiedyś oberwało za to stwierdzenie), że dziecko alkoholika samo może być alkoholikiem, jak dorośnie lub też nadużywać innej używki. Alkoholizm jest chorobą. Agresja swego rodzaju też nią jest. Dlatego nie wierzę, że osoba która była za życia katem, alkoholikiem, ale już wolna od tego, żałująca po śmierci, chcąca naprawić, szła by w ten scenariusz, wiedząc, że ofiara może znów przejść w kata. Jest to dla mnie już największym absurdem tej teorii. Tym bardziej już tu się pojawia wątek śmierci dzieci. Ktoś się urodził, aby za chwilę umrzeć, bo tak sobie zaplanował jako pokutę z poprzedniego życia? Albo ofiary przestępstw seksualnych. Naprawdę ktoś by sobie zaplanował, że zostanie w taki sposób skrzywdzony?
Już teraz teoria pani Wolszczak (aktorka), że reinkarnacja jest dla niej nadzieją, bo jak dziecko umrze, to będzie mogło się na nowo urodzić, dlatego ona chce wierzyć w nią, wydaje mi się bardziej logiczna niż kiedykolwiek po obejrzeniu części tego filmu. Wtedy się z nią nie zgadzałam, bo ja to widzę zupełnie inaczej. Dla mnie nie ma nic dobrego, że człowiek się rodzi, umiera, rodzi itd. Do mnie przemawia życie po śmierci, życie wolne od życiowych słabości, ułomności, nawet tego zła którego się za życia dokonało, że po śmierci człowiek schorowany, stary jest z powrotem młody, zdrowy, w pełni sprawny, że spotyka Boga i swoich bliskich. Ja zawsze powtarzam o moim marzeniu i pewności, że po śmierci pierwsza mi na spotkanie wyjdzie moja babcia.
Moją wiarą i nadzieją jest, że będę mieć zaszczyt porozmawiać z Bogiem, z Jezusem Chrystusem, że poznam tajemnice Wszechświata, wszelkie odpowiedzi na pytania, które co chwilę kotłują się w mojej głowie, że w życiu po śmierci będę wolna od trosk życia tego tu na Ziemi.
Nie wiem, co mają w głowach ludzie, dla których wiarą i nadzieją jest, że sami sobie zaplanowali to życie, co jest teraz. I idąc dalej ich rozumowaniem, to ofiara gwałtu jest sama sobie winna, bo to pokuta za poprzednie życie, w którym to sama mogła być gwałcicielem. Jakie to pokrętne. To też więc wiara w Boga karzącego, w siebie karzącego. Dlatego ja wolę Miłosierdzie Jezusa Chrystusa, wiarę że od Boga Ojca można otrzymać wybaczenie. Już to kiedyś tu pisałam, że na lekcji religii ksiądz nam mówił, iż to my sami możemy po śmierci uciec od Boga wprost do piekła ze wstydu, poczucia ciężaru swoich grzechów. I jeżeli ktoś wierzy, że sam sobie zafundował ciężkie życie, bo jest sam sobie winien za poprzednie życie, to kiedy przyjdzie ten moment, faktycznie ucieknie do piekła, bo będzie wierzyć, że w poprzednim życiu na to zasłużył. Może faktycznie ogrom naszych grzechów będzie dla nas za ciężki do udźwignięcia, ale dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Nie rozumiem więc, dlaczego ludzie uciekają od Boga Miłosiernego, Wybaczającego, a wolą karę, piekło, cierpienie.1 Komentarz
Ostatnie posty

Ukryty obraz tranzycji
- 13 lipca, 2024

Demokracja – iluzja czy fakt?
- 2 czerwca, 2024

Eurowizja
- 8 maja, 2024

Ludobójstwo
- 2 maja, 2024

IMIGRANCI – szaleństwo UE, czy ukryty cel?
- 13 kwietnia, 2024

POLEXIT
- 11 kwietnia, 2024
Media
Zdjęcia dodane do postów
Wideoklipy dodane do postów


@joostyn coś w tym racji jest, co mówił ksiądz, że każdy się sam osądzi ze wstydu, bo będziemy sądzeni z czynów (Ap20,12). „Jeśli się ktoś nie znalazł zapisany w księdze życia, został wrzucony do jeziora ognia”. Zastanawiam się, czy to jezioro ognia to nie jest czyściec, bo Duch święty oczyszcza ogniem, ale być może grzesznik cały spłonie, bo nic w nim po czyszczeniu nie zostanie. To takie moje, być może nie do końca spójne teologicznie 🙂 co do tych historii o życiu po życiu, to chyba nie ma sobie co tym zawracać głowy. Oczywiście jest to nielogiczne bo nieprawdziwe.