Serwis streamingowy Disneya to prawdziwa skarbnica produkcji ze stajni tego legendarnego twórcy komiksów, kreskówek i familijnych filmów fabularnych. Można tutaj zobaczyć nie tylko współczesne produkcje, ale także te sprzed kilkudziesięciu lat.
Część z nich została jednak uznana za szkodliwe, w związku z czym podjęto decyzję, by ich projekcję poprzedzić wyświetlaną przez kilkanaście sekund tablicą. Nie da się jej wyłączyć, trzeba odczekać – my i nasze dzieci, które pewnie zasiadły z nami do seansu, możemy oddać się lekturze i zastanowić nad swoim życiem.

Ten program zawiera negatywne obrazy i/lub złe traktowanie ludzi lub kultur. Te stereotypy były błędne wtedy i są błędne teraz. Zamiast usuwać te treści, chcemy uznać ich szkodliwy wpływ, wyciągnąć z nich wnioski i zainicjować rozmowę, aby wspólnie tworzyć bardziej integracyjną przyszłość.
Disney jest zaangażowany w tworzenie historii o inspirujących i aspirujących motywach, które odzwierciedlają bogatą różnorodność ludzkich doświadczeń na całym świecie.
Aby dowiedzieć się więcej o tym, jak historie wpłynęły na społeczeństwo, odwiedź stronę www.disney.com/StoriesMatter
Tablicą zostały poprzedzone m.in. takie produkcje, jak Dumbo czy Piotruś Pan, albo też obejrzany przeze mnie niedawno świetny western z 1967 roku The Adventures of Bullwhip Griffin. Czytając treść tablicy poprzedzającej seans, nie wiedziałem jeszcze, co będzie treścią filmu, przyjąłem więc wstępnie, że zapewne za chwilę uświadczę jakieś nieodpowiednie treści, co – mogę zresztą oglądając film sam zweryfikować. Choć prawdę powiedziawszy podejrzewałem raczej, że to jakieś nieszkodliwe wątki zostały wyolbrzymione do cywilizacyjnych zagrożeń, wymagających ww. środków w formie tablicy z ostrzeżeniem. Ale nie chcąc przesądzać, obejrzałem cały film od początku do końca, bo to sprawdzić, a przy okazji zweryfikować produkcję pod kątem możliwości obejrzenia przez własne dzieci (a więc narzucając własny algorytm weryfikacji treści, raczej niepokrywający się z tym poprawnościowym).
Po seansie dalej nie wiedziałem, z jakiego powodu rzeczona tablica pojawiła się przed filmem. Oczywiście miałem swoje typy – chodzi może o to, że banda, która napadła na dyliżans, składała się ewidentnie z Meksykańczyków? Jakkolwiek sympatycznych, ale – to jednak Meksykańczycy w roli rzezimieszków. Będąc obywatelem Meksyku nie chciałbym, by jedyną sytuacją, w której pojawiają się członkowie mojej nacji, był napad na dyliżans.

Może chodzić tutaj także o Chińczyków, którzy przedstawieni zostali zawsze jako – ubrani jednakowo, nieznający języka, pracujący w funkcji tragarzy i jedzący ryż.

Na stronie storiesmatter.thewaltdisneycompany.com (z tego źródła pochodzi zdjęcie zamieszczone w nagłówku) Disney podaje parę przykładowych elementów, które decydują, że przed filmem pojawia się wspomniana tablica o niepożądanych treściach.

„Arystokraci – Kot jest przedstawiany jako rasistowska karykatura ludów Azji Wschodniej z przesadnymi stereotypowymi cechami, takimi jak skośne oczy i wystające zęby. Śpiewa słabo akcentowanym angielskim, którego głosem jest biały aktor i gra pałeczkami na pianinie. Ten portret wzmacnia stereotyp „wiecznego obcokrajowca”, podczas gdy film zawiera również teksty, które kpią z języka i kultury chińskiej, takie jak „Szanghaj, Hongkong, Egg Foo Young. Ciasteczko z wróżbą zawsze się myli”.”

„Piotruś Pan – film przedstawia rdzennych mieszkańców w stereotypowy sposób, który nie odzwierciedla ani różnorodności rdzennych ludów, ani ich autentycznych tradycji kulturowych. Pokazuje ich mówiących w niezrozumiałym języku i wielokrotnie określa ich jako „czerwonoskórych”, co jest obraźliwym terminem. Peter and the Lost Boys tańczą, noszą nakrycia głowy i inne przesadne tropy, co jest formą kpiny i zawłaszczania kultury i obrazów rdzennych ludów.”
Disney wyjaśnia wspomniane zabiegi rodzajem misji, którą realizuje. Kilka cytatów:
„W ramach naszego stałego zaangażowania na rzecz różnorodności i integracji jesteśmy w trakcie przeglądu naszej biblioteki i dodawania porad do treści, które zawierają negatywne obrazy lub złe traktowanie ludzi lub kultur. Zamiast usuwać te treści, widzimy okazję do zainicjowania rozmowy i otwartego dialogu na temat historii, która dotyczy nas wszystkich. Chcemy również przyznać, że niektóre społeczności zostały wymazane lub całkowicie zapomniane, i jesteśmy zobowiązani do oddania głosu również ich historiom.”
„Nie możemy zmienić przeszłości, ale możemy ją zaakceptować, wyciągnąć z niej wnioski i razem iść naprzód, aby stworzyć jutro, o którym dzisiaj możemy tylko pomarzyć.”
„W tym celu zebraliśmy grupę ekspertów spoza naszej firmy, którzy doradzają nam podczas oceny naszych treści i upewniają się, że dokładnie odzwierciedlają one naszą globalną publiczność.”
„Gdy obejmujemy swoje historie, obejmujemy możliwości. I dlatego dokładamy wszelkich starań, aby autentycznie reprezentować społeczności. Dlatego ludzie nie tylko widzą w sobie to, co najlepsze, ale świat też to widzi.”
Z pewnością po kilku takich filmach, sami będziemy z łatwością rozpoznawać, które filmy szkodzą, obrażają i szufladkują grupy społeczne i nacje. Coś, z czego sobie wcześniej nie zdawaliśmy sprawy, teraz wytrenowani w ten sposób będziemy widzieć w lot i odruchowo eliminować także z naszych własnych zachowań.
W USA nad tymi zabiegami czuwa szereg specjalnych organizacji, które Disney wymienia jako swoją radę doradczą („Ta niezależna rada składa się z wiodących organizacji, które opowiadają się za społecznościami, które reprezentują, i stoją na czele zmian narracyjnych w mediach i rozrywce. Wspierają nasze wysiłki na rzecz zwiększenia naszych kompetencji kulturowych, zapewniając stałe wskazówki i przywództwo myślowe w krytycznych kwestiach i zmieniających się poglądach.”)
Organizacje te prowadzą szeroką działalność, niewątpliwie zatem mają poważny wpływ na amerykańskie produkcje (nie tylko Disneyowskie). Zajmują się opiniowaniem starych filmów pod kątem współczesnej poprawności politycznej, ale także rozdają nagrody filmowe, np. w konkursie filmowym AAFCA („AAFCA zachęca do różnorodności i integracji w przemyśle filmowym i telewizyjnym, kładąc szczególny nacisk na doświadczenia osób czarnoskórych. Poprzez proaktywne programowanie, wyselekcjonowane treści i rzecznictwo, AAFCA wspiera wzmacniające narracje o kulturze Czarnych dla tu i teraz oraz dla przyszłych pokoleń.”) rozdaje dorocznie nagrody w kategoriach: Najlepszy film, Najlepszy reżyser, Najlepszy aktor, Najlepsza aktorka, Najlepszy aktor drugoplanowy, Najlepsza aktorka drugoplanowa, Breakout performance (?), Najlepszy film niezależny, Najlepszy film zagraniczny, Najlepszy film dokumentalny i Najlepszy scenariusz. W 13. dorocznym konkursie AAFCA (2022) zwyciężyły filmy: Najlepszy film i reżyser „The Harder They Fall”, Najlepszy scenariusz „Nie patrz w górę” itd. Kto by nie chciał dostać nagrody w konkursie AAFCA? Ale trzeba zapewne spełnić ww. wymagania. Mowa tylko o AAFCA.
Przestrzegania innego typu zasad wymagają kolejne organizacje:
- Glaad Media Institute – organizacja strająca się wywrzeć wpływ na scenarzystów, by scenariusze zawierały idee LGBTQ, „prowokuje dialog wspierający zmiany kulturowe i narracyjne, aby stworzyć świat, w którym każdy może żyć życiem, które kocha”.
- CAPE – „CAPE broni różnorodności poprzez edukację, łączenie i wzmacnianie pozycji Amerykanów pochodzenia azjatyckiego i mieszkańców wysp Pacyfiku w rozrywce i mediach.”
- Define American – „wykorzystuje media i siłę opowiadania historii, aby zmienić temat rozmowy o imigrantach, tożsamości i obywatelstwie w zmieniającej się Ameryce.”
- Geena Davis Institute on Gender in Media – „Założony w 2004 roku przez zdobywczynię Oscara, aktorkę Geenę Davis, instytut jest jedyną organizacją opartą na badaniach współpracującą w branży rozrywkowej w celu stworzenia równowagi płci, wspierania integracji i ograniczania negatywnych stereotypów w rodzinnych mediach rozrywkowych.”
- USC Annenberg (Hollywood, Zdrowie i Społeczeństwo) – inspiruje historie „na takie tematy, jak zdrowie i medycyna, sprawiedliwość społeczna, zmiana klimatu i bezpieczeństwo narodowe. Badania naukowe HH&S rzucają światło na krytyczny wpływ fałszywych i ograniczających narracji.”
- IllumiNative – „IllumiNative zwiększa widoczność rdzennych narodów i ludów w społeczeństwie amerykańskim oraz rzuca wyzwanie istniejącym negatywnym narracjom. Poprzez rzecznictwo i naświetlanie głosów i historii rdzennych mieszkańców, organizacja stara się wpływać na politykę i położyć kres ciągłej dyskryminacji i dysproporcjom, z jakimi borykają się społeczności rdzennych mieszkańców.”
- NALIP – „Misją NALIP jest odkrywanie, promowanie i inspirowanie twórców treści Latinx.”
- Respect ability – walczy ze stygmatyzowaniem niepełnosprawnych i opowiada się, by mogli oni w pełni uczestniczyć w życiu społecznym (chyba całkiem sensowna idea).
- Science & Entertainment Exchange – „Science & Entertainment Exchange to kreatywny program National Academy of Sciences, który łączy profesjonalistów z branży rozrywkowej z najlepszymi naukowcami, aby inspirować wciągające historie oparte na nauce i pozytywne portrety naukowców w filmie i telewizji. Dzięki licznym partnerstwom The Exchange wspiera autentyczne, wiarygodne i mocne przekazy na temat nauki jako sposób na wpływanie na postrzeganie przez odbiorców i zwiększanie publicznego zrozumienia nauki.” (jw.)
- Tanenbaum – „Tanenbaum jest światowym liderem i orędownikiem integracji opartej na wierze. Ich praca koncentruje się na systematycznym eliminowaniu uprzedzeń religijnych, nienawiści i przemocy przy jednoczesnym promowaniu sprawiedliwości i szacunku dla ludzi wszystkich wyznań.” (czego chcieć więcej!)
Jak widać, zestaw organizacji jest naprawdę wybuchowy. Od naprawdę słusznych idei, po dość karkołomne, jak promowanie lgbtq czy pilnowania wszelkich parytetów.
Wydaje się, że uniknąć nadzoru czy przynajmniej kierunków wyznaczonych przez ww. organizacje bez narażenia się na poważny ostracyzm w Ameryce nie sposób. Tak więc pewnie będziemy widzieć coraz więcej poprawnych produkcji. Natomiast te, które powstały jeszcze zanim amerykański przemysł filmowy zaczął myśleć w ten sposób, zostaną odpowiednio oznaczone, jako filmy potencjalnie groźne i nieodpowiednie. A i tak trzeba się cieszyć, że pozwoli się nam je w ogóle obejrzeć.
Przemysław
To już nie sztuka a propaganda
Jan
„przywództwo myślowe” to obecnie nowoczesna cenzura, promująca jedynie słuszne, poprawne myślenie. Oby jak najszybciej potrafili dokonać uczciwej samokrytyki. Tylko, że przypadku totalitaryzmów, a takim jest narzucanie ludzkości „poprawnego myślenia” jest to wręcz niemożliwe. Dziwi mnie, że świat artystyczny, społeczności osób ceniących indywidualizm, wolność myślenia, tak łatwo sprzedał się owemu totalitaryzmowi myślenia.
Łukasz
część postulatów jest słuszna, np. ten, by naukowców przedstawiać w pozytywnym świetle, ale też by te zasady nie były koniecznym obowiązkiem, bo co, jeśli scenariusz wymaga, by pokazać złego naukowca? nie zrobimy już takiego filmu?