Pan Patryk Jaki ośmielił się skrytykować byłego premiera Pana Mateusza, że podpisywał zgody na te wszystkie „zielone łady”.
Na wstępie dodam, że większość wyborców Pisu głosuje raczej nie na Pana Mateusza, tylko przez pryzmat tego, że głosują raczej na wizję Pana Jarosława. Zatem ten kogo prezes „namaści”, będzie dla wyborców PISu teoretycznie optymalny. Jednakże należy wspomnieć, że wielu wyborców PISu mimo tego „namaszczenia” i tak Pana Mateusza kojarzy z tego, że był członkiem Rady Gospodarczej rządu Pana Donalda w czasie, gdy zginął Pan Prezydent Lech Kaczyński i jeszcze prawie 1,5 roku później.
Zatem to nie jest tak, że w czasie gdy Pan Donald za oddanie śledztwa smoleńskiego Rosji był i jest odmieniany przez wszystkie przypadki,
to Pan Mateusz jako członek rady rządowej chodził wówczas na miesięcznice w obronie krzyża na Starym Mieście pod rękę z Panem Pospieszalskim i innymi politykami dawnego zakonu Porozumienia Centrum.
Ponadto podsłuchane rozmowy w pewnej restauracji pokazują, że Pan Mateusz krakał wówczas tak, jak krakały wszystkie rządowe wrony w tamtym czasie. Słynny tekst o „zapier…. za miskę ryżu” jest tutaj znamienny.
Ale Pan Prezes mimo wszystko postawił na Pana Mateusza, zatem wyborcy PISu z mieszanym przekonaniem przyjęli powyższe, że Prezes wie co robi i być może w ten sposób chce przekonać do PISu biznesmenów, bankierów, aby nie popełnić błędu z 2007 roku.
I w sumie to się Panu Prezesowi udało, bo o ile był ciągły atak na prawicę za czasów rządów PISu, to ratingi i wskaźniki ekonomiczne w czasach rządów Pana Mateusza mieliśmy najwyższe. Dosłownie jak za dotknięciem różdżki, po dymisji z funkcji premiera Pani Beaty, największe bankowe agencje ratingowe na świecie zaczęły się rozpływać nad Polską.
Zatem wszelkie ataki na PIS skoncentrowały się tylko na ideologii, aborcji, religii, ale duży biznes w tej permanentnej krytyce robił biznes. (Tylko proszę nie mylić tutaj dużego biznesu z małym, bo ten ledwo łączył koniec z końcem, ale o tym będzie za chwilę)
Duży biznes radził sobie jednak doskonale napędzając wskaźniki i PKB, a czasami wręcz największe biznesy robił z rządem.
Do dzisiaj pamiętam jak wielkie granty rządowe otrzymywały agencje typu Demagog, czy Google za to, że przekonywały wszystkich do obowiązkowego zaszczepienia substancją, która w pewnej określonej partii okazała się szkodliwa i później wypłacano ludziom odszkodowania.
Dlatego wszyscy wpływowi w sektorze gospodarczym, którzy mogli dobrze zarobić, szczególnie z Big Farmy, byli stosunkowo mało krytyczni wobec rządu Pana Mateusza, a przynajmniej nie tak mocno krytyczni, jak byli za czasów premierowania Pani Beaty. I to w kontekście strategicznym można powiedzieć, że jest sukcesem Pana Jarosława, że postawił na taki bardziej liberalny gospodarczo model, który dał Zjednoczonej Prawicy przetrwać. Takiej lekcji nie odrobiła premier Wielkiej Brytanii, którą wielki biznes zdmuchnął w kilka dni ze stanowiska.
Ale taka przychylność wielkiego biznesu i banków, miała też swoją cenę.
Bo decyzje podejmowane przez rząd Pana Mateusza mimo dobrych wyników gospodarczych w sakli makro, były wodą na młyn wzrostów Konfederacji i innych partii narodowych, które punktowały błędy Pana Mateusza nie tylko popełniane w UE, ale przede wszystkim w Polsce. Bo co z tego, że PKB rósł, jak małe firmy w Polsce padały jak muchy.
I w sumie większość zwolenników PISu do dzisiaj nie rozumiała tego zamykania parków, lasów, cmentarzy. Zamykania restauracji i fryzjerów. Gdzie najbardziej podejrzana na ulicy osoba to była ta, która była zbyt dobrze ostrzyżona, bo to był znak, że działali gdzieś w okolicy nielegalnie fryzjerzy. 😉
To był czas totalnego absurdu, którego Bareja by nie wymyślił. I oczywiście na wytłumaczenie można powiedzieć, że to była panika, bo nie wiadomo było, z czym mamy do czynienia. Przyznaję ze wstydem, że też na początku ulegałem tej panice. Jednak można panikować 2 tygodnie, miesiąc, ale nie prawie 2 lata! Tym bardziej, że inne kraje udowadniały, że ten wirus, to nie jest taka tragedia i można go skutecznie leczyć. Chociażby amantadyną podawaną na samym początku w domu, a nie w szpitalu, gdy ludzi już podłączano po respiratory rozwalające płuca, bo zabrakło przeszkolonego personelu, aby je fachowo ustawić!
Przypomnę, że mój Tata odszedł z tego świata w samotności (mieliśmy zakaz wejścia do szpitala) i poprzez to dostał odleżyn w szpitalu, bo jakiś ktoś, postanowił pozamykać szpitale, bo dawny doradca Pani Kopacz Pan Horban tak powiedział.
Dlatego 400 tys. Polaków, którzy nie zagłosowali teraz na PiS, a głosowali w 2019 takich sytuacji nie wybaczyło!
No sory, można mówić, że jest się wielkim patriotą, ale jak ktoś się otacza ludźmi, którzy byli doradcami „platformy” takimi jak Pan Horban, to chyba coś jest nie teges…
Dodatkowo wycina się ludzi, którzy w 2010 stali pod krzyżem jak Pan Pospieszalski, bo chcieli rozmawiać i zadawali trudne pytania?
Tego nikt nie widział, nikt nie analizował?
Zatem tutaj odpłynęło kolejne 400 tys. głosów do „Polska Jest Jedna”, co daje już prawie milion osób, które mogłyby zagłosować na PIS i nie wróciliby do władzy komuniści, gdyby nie… No właśnie, gdyby nie kto?
Dlatego, gdy spojrzymy na elektorat, który odpłynął od PISu, to właśnie tego rodzaju decyzje były kluczowe dla porażki PISu w 2023. Bo to, że teoretycznie wygrali jest rzeczywistą porażką, bo jako jedyna partia (oprócz Lewicy) uzyskali mniej głosów niż w 2019 roku. Czyli stracili swój elektorat, co jest dla każdej partii porażką.
Zatem jest dużo racji w tym, że taka polityka wspierania dużego biznesu dała Pisowi gospodarcze argumenty,
ale zabrakło balansu, aby skutecznie zatroszczyć się o małych przedsiębiorców, których dobił „Polski ład”,
a szczególnie brak odliczenia składki zdrowotnej.
I chociaż wielu Polaków miało poprzez poprawkę tego ładu (obniżenie PIT i zwiększenie kwoty wolnej) później zwroty podatków, to jednak niesmak pozostał i wkurzonych wcale nie udobruchał.
Zatem to nie jest tak, że Pan Patryk Jaki nie ma racji. Bo chociaż mówił o polityce względem UE, to jednak na rodzimym podwórku decyzje rządu Pana Mateusza wkurzyły jeszcze więcej wyborców PISu.
Zatem jeśli miałby być znowu premierem Pan Mateusz, to jak tacy wyborcy mieliby do PISu wrócić?
W jaki sposób PIS miałby odbudować swój elektorat?
W mojej ocenie, to jest wręcz niemożliwe, bo odbudowanie elektoratu możliwe jest tylko poprzez radykalne zmiany w PIS, a tutaj wyborcy takich nie widzą. PIS może się o tym sam przekonać puszczając plotkę o nowym kandydacie na premiera i wówczas może zobaczyć jak mu w sondażach podskoczy. (Ale tylko w tych własnych, robionych na zamówienie przez zaufanych ludzi)
I chociaż do wyborów niby jeszcze 3,5 roku, to pamiętajmy, że wizja przedterminowych wyborów nadal wisi w powietrzu.
Nawet po podpisaniu przez Prezydenta ustawy budżetowej. (Serio!)
Pod tym linkiem możecie później sobie doczytać, że wybory mogą być już w czerwcu i ich prawdopodobieństwo jest mocno uzależnione od wyniku wyborów samorządowych.
Dlatego plotki o powstaniu nowej politycznej siły pod auspicjami Pana Prezydenta układają się w logiczną całość.
Bo taka nowa siła mogłaby przyciągnąć tych zawiedzionych polityką rządu Pana Mateusza. Aczkolwiek ptaszki ćwierkają, że ta nowa siła mogłaby połączyć się również z Panem Mateuszem. I rzeczywiście, to też byłoby ciekawy temat, bo powstałby PIS liberalny i ten bardziej konserwatywny.
Pytanie tylko, czy taki liberalny PIS z twarzą Pana Mateusza będzie kogokolwiek nowego przekonywał?
W polityce jest niestety tak, że łatwo można dostać łatkę, którą ciężko jest odkleić. Z tej przyczyny możliwości przyciągania nowego elektoratu dla pewnych twarzy są z góry ograniczone. Ponadto takie polityczne twarze mają swój okres przydatności do spożycia i mogły się ludziom również zwyczajnie przejeść.
Jedno jest pewne, za rok ambitny szef Kancelarii Prezydenta przejdzie prawdopodobnie w polityczny niebyt, zatem jeśli chce jeszcze coś namieszać w polityce, to może tylko teraz w przedterminowych wyborach parlamentarnych w czerwcu połączonych z wyborami europarlamentarnymi. Dlatego w tym wypadku może przekonywać Pana Prezydenta, aby skrócił kadencję Sejmu, oczywiście jeśli Trybunał Konstytucyjny określi, że ustawa budżetowa, która trafiła do Pana Prezydenta ustawą budżetową nigdy nie była.
Bo to już praktycznie ostatnia szansa na zmianę, później takich szans nie będzie. I to co się dzieje po stronie koalicji świadczy o tym, że taki scenariusz tam też jest rozważany po ewentualnym wyroku TK w sprawie ustawy budżetowej.
Szczególnie należy tutaj zauważyć, że Koalicja nie wybiła zębów Trybunałowi Konstytucyjnemu jak wcześniej planowała. Uchwały owszem powstały, ale są prawnie bez znaczenia.
Owczem jeśli Koalicja nie będzie chciała nowych wyborów, to będzie udawać, że takiego wyroku TK nie było, aczkolwiek tutaj nie będzie miała wiele do gadania, bo to Pan Prezydent skierował taki wniosek do TK i to On będzie miał formalnie ostatnie zdanie w tym temacie. Wniosek Pana Prezydenta jest już zarejestrowany w TK w sprawach oczekujących.
Zatem można powiedzieć, że wybory samorządowe, to tylko sondażowy sprawdzian i policzenie głosów przed decydującym potencjalnym czerwcowym starciem. Jeśli PIS będzie miał mało, to raczej wyborów nie będzie. Jeśli będzie jednak szansa na odbicie władzy nawet poprzez rząd mniejszościowy z niewchodzącą do Koalicji z PISem Konfederacją, to pójdą na takie rozwiązanie.
Pan Donald również z przyjemnością by przytemperował trochę posłów 3 Drogi, aby za mocno mu później nie fikali.
Dlatego sam dedycji o przedterminowych wyborach nie podejmie i tutaj właśnie liczy na pomoc PISu, który musi wyjść z taka inicjatywą, a wówczas Pan Donald powie – ok sprawdzam. (O ile po podwyżkach VAT utrzyma nadal wysokie sondażowe poparcie)
Warto jeszcze zaznaczyć, ze Polacy nie lubią wydawania dodatkowej kasy na dodatkowe wybory, zatem łączenie ich z wyborami do EU jest optymizacją kosztów i nie będzie tutaj argumentu, że marnotrawione są pieniądze podatników.
Niestety za szczerość, gromy teraz padają na Pana Patryka, że przypomniał to, co już podkreślił sam prezes Pan Jarosław, że zgoda na Fit For 55 i tym samym „zielony ład” to był błąd!
Owszem i tak trzeba byłoby to prędzej, czy później podpisać, bo do pakietu klimatycznego i tak nas zmusił Pan Donald w 2008 roku. Można było jednak to wetować do granic możliwości, aby Polacy rozumieli, że nie ma na to zgody i sami zdecydowali, czy chcą takiego „zielonego ładu”.
Owszem być może Pan Patryk nie powinien tego poruszać teraz podczas kampanii, ale z drugiej strony takie stanięcie w prawdzie, może być dla Pisu oczyszczające i może pomóc.
Bo ludzie chcą gwarancji, a Pan Patryk szczerze przyznał, że jak znowu byłby premierem Pan Mateusz, to żadnych gwarancji w kontekście podejścia do UE dać nie może.
Dlatego nie uważam, że Pan Patryk, który jest rzeczywiście liderem jeśli chodzi o zasięgi w mediach internetowych, chce Zjednoczonej Prawicy zrobić krzywdę.
Paradoksalnie myślę, że wielu Konfederatów, którzy zacierają ręce, gdy PIS się żre, to w tym momencie za taką odwagę przybiliby Panu Patrykowi piątkę. Podobnie jak wielu posłów PiS z dawnego zakonu PC również mogłoby taką 🤚”piątkę” przybić, którzy powiedzmy, że jakoś tolerują tą „Mateuszową” twarz PISu, ale przesadnie jej nie kochają.
Mam wręcz przekonanie, że Konfederacja z Panem Czarkiem mogłaby się dogadać, ale z Panem Mateuszem absolutnie nie.
Bo wszyscy dokładnie wiedzą, że nie da się wciąż robić tak samo i oczekiwać innych rezultatów.
Padały jednak zarzuty, że PIS przez bardziej konserwatywne skrzydło reprezentowane obecnie przez Pana Jakiego stracił poparcie.
Ale wynik wyborczy pokazuje, że jest odwrotnie.
Bo Solidarna, czy Suwerenna Polska ma tyle samo posłów co miała wcześniej, przy dużo większej frekwencji, a PiS swoich posłów stracił. To już powinno dawać do myślenia, że ludzie chcą PISu konkretnego, a nie takiego letniego i nijakiego.
Już ostatnio wydawało się, że PiS zaczął się zmieniać, że wreszcie zaczął bić się w piersi i przestał mówić, że wszystko było wspaniale. Szczególnie, gdy Pan Prezes Jarosław otwarcie powiedział: „FitFor55” – to był błąd.
Dlatego obecnie głos Pana Patryka przypomina trochę głos rozpaczy, że znów do głosu w PiS doszli ludzie, którzy z tym Pisem w 2005 i wcześniej wiele wspólnego nie mieli.
I prawdopodobnie znów przekonują Pana Prezesa, że samokrytyka nie jest dobra, że trzeba na upartego przekonywać Polaków, że nic się nie stało, a Polacy PiS nadal kochają. Moim zdaniem, to jest nawijanie makaronu na uszy.
Bo nie jest tak słodko!
Wystarczy śledzić rozmowy na forach, na których widać, że ludzie są zawiedzeni tym, że PiS stracił swój kręgosłup w kontekście słuchania Polaków, że dał się wykiwać z tym KPO i podpisywał się pod zielonym „nieładem”, zamiast już 3 lata temu go tak samo krytykować jak krytykuje go dzisiaj.
A obecne tematy, które wyciąga obecna Koalicja tylko potwierdzają, że rzeczywiście do koryta dorwały się osoby (temat wiz), które z ideami PiSu nie wiele miały wspólnego.
Dlatego nie dziwię się Panu Patrykowi.
Dlatego w mojej ocenie, PIS bez przyznania się do błędów i zmian, nie przekona ponownie ludzi, którzy w ten sposób stracili do PiSu zaufanie. Szybciej przekona Pan Patryk, Konfederacja, ale nie ludzie zadufani w sobie i przekonani o swojej nieomylności.
Na szczęście Prezes Jarosław na komisji udowodnił, że nadal jest w intelektualnej formie, kwestia tylko tego czy docierają do Niego krytyczne głosy, szczególnie takich ludzi jak Pana Patryka, czy jest w swojej bańce szczelnie domykanej przez pewnych niekoniecznie ideowych ludzi.
Dlatego nie zgadzam się na uderzanie w Pana Pana Patryka za to, że miał odwagę powiedzieć głośno co myśli.
A Wy co na ten temat sądzicie? Co sądzicie o mojej szczegółowej analizie?
KoszałekOpałek
Słyszałem, że Jarosław Kaczyński znowu zamierza kandydować na prezesa PiS. Z całym szacunkiem, ale wydaje mi się, że już wystarczy tego prezesowania. Młodzi się nie nadają? Czemu blokuje się młodych w PiS?
Wszelkie dyskusje i krytyka są jak najbardziej wskazane i potrzebne. Jak wprowadzać zmiany? Jak coś ulepszyć? Jak przyciągnąć nowych wyborców?
Milczenie, wzajemne oskarżanie się nic nie zmienią. Potrzeba nowej jakości po prawej stronie. Potrzeba odważnej, otwartej dyskusji. Trzeba przyznać się do błędów, nazwać je i szukać konstruktywnych rozwiązań. I nie udawać, że wszystko jest ok! Prawda przecież przynosi wyzwolenie!
Tylko Polska
Dla mnie jest proste tego wytłumaczenie. Pan Kaczyński może się obawiać, że bez niego PiS się po prostu rozsypie. Myślę, że jest w tym dużo racji. To jest ciężki czas dla PiSu i morale ciężko utrzymać. Zwykle tak jest że szczury uciekają z tonącego statku. Przepraszam za porównanie. Nie chcę nikogo obrazić. Pan Kaczyński trzyma wszystko w garści, jeżeli to poluźni, nie wiadomo, co będzie. Aczkolwiek sama uważam, że dla PiS najlepsze by było, aby się odmłodziło. Młody zawsze będzie potrafić porozumieć się z tymi, co ledwo co nabyli prawa wyborcze. Starsi przemówią głównie do ludzi po 40-tce na pewno nie do młodych. Choć ja jako młoda głosowałam na starszych (ale to też były inne czasy). PiS postawiło za bardzo na osoby starsze. To wypaliło dwa razy, ale trzeci raz to zbyt wiele. Poza tym nie wszyscy starsi są w stanie głosować albo chcą. Tymczasem nie mieli nic do zaoferowania dla młodych. Owszem próbowali przekonać dofinansowaniem kursu na prawo jazdy, ale uczynili to na ostatnią chwilę. A do tego młodzi się nasłuchali, że Polskę trzeba ratować, że PiS łamie Konstytucję, prawo itd. Propaganda zrobiła swoje.
Radosław Kordowski
Małe sprecyzowanie: okazało się, że Pan Patryk tych słów nie powiedział teraz, a jedynie Pan Müller dawny doradca Gowina to tak przedstawił i nakręcił całą aferę.
Jan
@radek Masz na myśli tę wypowiedź?
https://m.interia.pl/wideo/video,vId,3380899
Radosław Kordowski
@eljot60
Vanessa Elym
Chyba już czas by PIS i SuwPol się rozeszły. Ale tylko po to by dalej tworzyć koalicję po zdobyciu głosów centroprawicy i eurosceptyków. Podejrzewam, że wielu „pisiorów” w głębi przekonań jest ziobrystami tylko jeszcze o tym nie wiedzą 😉
Jan
Nieważne czy jesteś w PiS, w Suwerennej Polsce, czy tylko jesteś zwolennikiem jednych lub drugich, ewentualnie jakiejś frakcji w PiS wiesz dobrze dlaczego PiS przegrał choć formalnie wygrał wybory. Świetny w krytyce Patryk Jaki postanowił zaatakować koalicjanta w czasie przed wyborami samorządowymi i do PE. A przeciwnicy PiS, zwłaszcza wrogie media to obserwują, relacjonują, a nawet podgrzewają. Wypowiedź Jakiego to może jest tylko tzw. bramka samobójcza, ale może ona okazać się decydującą bramką w całej rozgrywce.
https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-wielka-awantura-w-pis-kazdy-kloci-sie-juz-z-kazdym,nId,7399412
Radosław Kordowski
Masz rację, że nie jest potrzebna taka wewnętrzna wojna, ale okazuje się, że to nie Patryk Jaki ją zaczął tylko zrobił to dawny człowiek Pana Gowina, czyli Pan Müller, który wyciągnął stary filmik Patryka wyrwany z kontekstu. Zatem to nie Patryk zaczął wojnę, tylko ludzie Pana Mateusza! Pan Patryk wszystko tłumaczy dzisiaj cytuję:
„1. Do rozmów poniżej odmówiłem zaproszeń jak i wielu innych (chodzi o programy w TV), ponieważ nie zależy mi indywidualnej chwilowej sławie oraz na przeciąganiu kłótni wewnętrznej.
2. Jak widać jednak ludzie Morawieckiego nie mają takiej intencji i chętnie te rozmowy wzięli. (Pojawili się w TV) Kilka dni temu też wyciągnęli stary wycięty z kontekstu film (którego nikt wcześniej nie widział . Z wypowiedzią Patryka) a teraz dalej dobijają obóz ku uciesze Tuska.
3. Dlaczego mówię dalej? Ponieważ skoro prowokują i piszą, że to ja nie rozumiem UE a oni tak, to przypomnijmy co zrobili:
🤦♂️uzależnienie wypłaty środków od kryterium “leworządności”
🤦♂️ uzależnienie wypłaty KPO od wypełnienia ideologicznej wersji KPP
🤦♂️uzależnienie wypłaty środków od kamieni milowych
🤦♂️wobec skarg Tuska – likwidacja Izby Dyscyplinarnej dla sędziów i prokuratorów
🤦♂️list do samorządów, aby wycofali się z uchwał “anty LGBT” czyli ochrony rodzinny.
🤦♂️ 12 wymuszonych poprawek do ustaw sądowych ratujących Kastę i “test bezstronności sędziego” etc.
🤦♂️ brak weta na F55 i pakiet klimatyczny
(I tylko z litości nie napisze więcej.)
A w zamian nie dostaliśmy NIC! Przegrane wybory i kastę, która się z nas śmieje i Niemców, którzy pękali ze śmiechu jak widzieli jak robią Was w konia. Cala Suwerenna Polska was ostrzegała, to samo robiło wiele osób na całej prawicy i tu na TT. Wy jednak byliście uparci i mamy dziś efekty.
Teraz trzeba zakończyć dyskusję i walczyć z Tuskiem. Jednak obóz musi wyciągać wnioski i o to tylko proszę.„
Jan
@radek Źle się skończą owe medialne wzajemne ataki. Widocznie formuła koalicji ZP wyczerpała się. Jaki obecnie jako p.o. szefa Suwerennej Polski walczy o elektorat dla swojego ugrupowania i podobnie robią politycy PiS. Rozumiem ich, ale popieram końcowe zdanie. Szkoda, że mleko się wylało, bo prawica straci na tej wojence rozdmuchiwanej przez media.
Radosław Kordowski
@eljot60 przeczytaj mój najnowszy wpis.
Łukasz
@eljot60 myślę, że tej krytyki właśnie przed wyborami brakowało. Oni szli w zaparte, duma, nawet buta, wszystko przecież zrobiliśmy dobrze, przynajmniej takie było wrażenie. Jeśli jakiś polityk powiedział pod nosem „tak, popełniliśmy jakieś błędy”, to za mało. Jak ktoś jeszcze ośmielał się krytykować, to był atak na niego, że krytykuje PiS. To tylko odpychało tych, którzy czekali na jakąś auto-refleksję. Jeśli dopuścił się krytyki pod adresem PIS na na antenie TVP, to wkrótce tracił dostęp do anteny (np. Pospieszalski). To był błąd, bo właśnie tego uderzenia w pierś mi brakowało.
–
Gdyby PiS przed wyborami powiedział – tak, to były błędy, od dzisiaj zmieniamy to, co było złe, głupotą było zamykanie lasów czy tworzenie z TVP telewizji partyjnej. Może tym zachęciliby niektórych, by dali im jeszcze jedną szansę. Na pewno nie wszystkich, na pewno lepszym rozwiązaniem byłoby przekierowanie tych, którzy na pewno już drugi raz na nich nie zagłosują (znam takie osoby, zdruzgotane tym, co PIS wyprawiał w czasie pandemii), dla tych powinna być jakaś alternatywa, na która PIS otwarłby się koalicyjnie (niech to będzie ta przysłowiowa partia Dudy, albo po prostu dobrze wypromowany PJJ z transferem do tej partii paru rozpoznawalnych polityków).
–
Przesłuchałem rozmowy z Morawieckim na kanale Żurnalista na Spotify’u i – co ciekawe – Morawiecki odnośnie TVP ma opinię podobną do mojej 🙂 nie wiem, czy mówi to dopiero teraz, czy miał takie zdanie wcześniej, ale chwali ogólnie wychodzenie poza bańkę, uważa, że w TVP on sam był krytykowany (może Kurski go nie lubił), więc tym bardziej nie popiera tej linii (warto wspomnieć, że także PAD był jej bardzo niechętny). Morawiecki twierdzi, że ta TVP, która była, nie była jego wymarzona, dla niego media powinny być otwarte, różnorodne (w rodzaju Żurnalisty, który zaprasza polityka PIS i nie narzuca własnych poglądów, których Morawiecki nawet nie musi znać). TVP była absolutnym przeciwieństwem tej wizji – zamknięta, „memiczna”, wylatywał z niej nawet pisior, jeśli tylko ważył się powiedzieć słowo krytyki o partii.. to powodowało, że te media były tylko dla zadeklarowanych zwolenników, nikt więcej tam nie zaglądał, więc to było takie kiszenie się we własnym sosie, przekonywanie przekonanych.
Tylko Polska
TVP powinno być społeczne bez wpływu jakiejkolwiek partii, lobby, czy czegokolwiek. Niektórzy uważają, TVP powinno być prywatne. Co też byłoby niewłaściwe, bo wtedy zależałoby od sponsora, a ten mógłby być z jakiejś konkretnej partii lub lobby. Dziennikarze powinni być obiektywni i nie mieć dłoni przywiązanych do sznureczka. Nie mogą być marionetkami. Niestety w wielu przypadkach etyka dziennikarska poszła do lamusa. Dziennikarze są zależni od szefa stacji i często mają związane ręce. Problem to nie tylko TVP ale też tvn. To że większość z prawicy nie lubi tvn, nie oznacza że tamci dziennikarze nie chcą być wiarygodni, ale po prostu ktoś nad nimi stoi. Jeżeli ma pan cierpliwość, to proszę przeczytać list dziennikarzy tvn, ale jest on długi. Pokazuje jednak, że tam się zamyka dziennikarzom usta, tam też jest cenzura. https://cmwp.sdp.pl/wp-content/uploads/2021/03/List-anonimowych-pracowniko%CC%81w-TVN.pdf?fbclid=IwAR0w6pLdPvx4zKV20aKpiLX-k6zFS4bB_NRvYM6qQydkGztUZ9N1ZslArGA
Łukasz
Radku, dobrze napisane. Wśród zwolenników PIsu są różne frakcje, podzieliłbym je na dwie główne – 1. mocnych zwolenników, usprawiedliwiających błędy, 2. tych, którzy nie są w stanie przejść obok tych błędów obojętnie i którzy oczekują weryfikacji, głębszego odniesienia się do tych błędów. Razi ich krytyka Jakiego, który mówi jak jest, nawet jeśli to uderza w PiS. Bo oni oczekują, że PIS przyzna się do błędów i powie – już tego nie zrobimy. Tym czasem łatwo mówić: jesteśmy przeciw regulacjom UE uderzającym w interesy Polski – a jednocześnie nie zrobić nic konstruktywnego, by to zmienić, gdy jeszcze był na to czas. Pamiętam sytuację, gdy Morawiecki godził na się na zasadę „środki za praworządność”, retoryka była wtedy: Unia będzie korzystać z tego, ale nie przeciw nas. Mnie wtedy mroziło – kurczę, po co oni się na to godzą??? przecież to jest chore narzędzie, którym Unia będzie teraz walić bez opamiętania, dotąd blokowała środki, ale to było nielegalne, teraz już będzie legalne, bo się na to zgadzamy. Czy ja jestem specjalistą? NIE. Więc tym bardzizej specjaliści – doradczy rządu czy politycy powinni to wiedzieć. I fakt, że potem PIS się dziwi i przyznaje, że popełnia błąd (choć nie każdy godzi się by powiedzieć złe słowo przeciw działaniom PISu), odbiera tej ekipie wiarygodność. Dlatego ci, którzy widzą te rzeczy, oczekują głębokiego tąpnięcia, np. zmian personalnych. Teoretycznie wyobrażam sobie taki komunikat Kaczyńskiego: „niestety premier Morawiecki, choć był dla mnie dobrym współpracownikiem, nie posłuchał mnie w każdej kwestii, m.in. w kwestii zielonego ładu czy środków za praworządność, dlatego z bólem, ale podaję go do dymisji”. Choć sądzę, mimo że nie mam dowodów, że Morawiecki zapewne wykonywał polecenia Kaczyńskiego w tej kwestii. Jakie były dokładne ustalenia – pewnie się nie dowiemy. Pewnie były zapewnienia Unii – przysięgamy, nie użyjemy tego przeciw wam. KPO jest już gotowe. I te wszystkie bilbordy w całej Polsce – „mamy 720 mld” – których Polska do tej pory nie otrzymała. Dlatego słuchając tłumaczeń Morawieckiego „ale teraz żałuje” bardzo źle mi wchodzi….. 🙂
–
koncepcja o nowej sile pod przywództwem Dudy – świetny wariant. Nie chcę się rozwodzić, ale generalnie jestem ZA. Rozwiązałoby to wiele problemów, m.in. zgromadziłoby właśnie tych niezadowolonych z tego, co wyprawiał PIS. Powstałby podział podobny do tego, który powstał po rozpadzie tygodnika „Uważam Rze”. Redakcja podzieloła sie na pisowski beton i na chrześcijańskich konserwatystów, a więc „W Sieci” i „Do Rzeczy”. Gdyby taka frakcja powstała już przed minionymi wyborami (tak jak wykiełkowała 3 Droga), na pewno zebrałaby dodatkowe głosy osób, które jednak nie zagłosowały na PIS. W idealnym świecie widzę to tak, że wchłonęliby PJJ z ich programem i dostali nie 800 tys. glosów, ale z 3 mln (podobny mawewr zastosowała 3 Droga, do której weszły dwa ugrupowania i – mozna powiedzieć, że rozbili bank, głosowało na nich wielu niechętnych Tuskowi łudzeni przekonaniami, że nie są ani Tuskiem ani PISem). Partia Dudy przekonywałaby, że sa nową siłą, która krytycznie podchodzi do wielu spraw, które działy się w okresie PISU. I wtedy idelanie by Morawiecki został głową takiego starego PISU (bo gromadziłby on beton przychylny Morawieckiemu), a do Dudy przeszliby wszyscy, którzy po prostu chcą ekspiacji, są za wartościami Pisu, ale przejechali się na rządach tej partii i nie są w stanie postawić obok nich krzyżyka, szczególnie, gdy ciągle idą w zaparte (z małymi wyjątkami).
–
I ostatnia rzecz – powtórne wybory. Byłoby idealnie, bo ciężko będzie Polsce wytrzymac tych 3,5 roku pod tak niszczącymi rządami. Ale oceniam szanse bardzo nisko – pewnie 10%.
–
O błędach PISu można by dłużej. Jeden z podstawowych to TVP. Ja nie oglądałem jej prawie od początku, odrzucało mnie to, co PIS z nią zrobił, oczekiwałem odpolitycznienia po czasach PO, a zrobiono coś dokładnie odwrotnego. W aktualnym Do Rzeczy jest artykuł na ten temat (tekst o tym, że formuła TVP za PISu wypchnęła Tuska do władzy choćby ciągłym powtarzaniem jego wypowiedzi).
Radosław Kordowski
@chicku dziękuję Łukasz za wyważoną analizę. Zatem mamy podobną perspektywę, że bez zmian nie można liczyć na to, że nagle poparcie się zmieni. Myślę, że rzeczywiście musi się pojawić opcja prezydencka, która będzie dla tych, którzy nie są już w stanie zaufać Pan Mateuszowi, albo PIS musi Panu Mateuszowi podziękować.
Jan
Nie wiem czy Mateusz Morawiecki podpisał jakiś dokument Zielonego Ładu, ale obecnie jest przeciwko: https://www.pap.pl/aktualnosci/mateusz-morawiecki-rzad-pis-nie-zgodzil-sie-na-zielony-lad-dla-rolnictwa-w-takim
Radosław Kordowski
@eljot60 Janie lepiej dyskusję prowadzić w jednym miejscu. I najlepiej tutaj na Polskim Fejsie. Bo komentowanie na Facebooku, gdzie ludzie nie widzą całego tekstu jest bez sensu. Dlatego wklejam jeszcze raz moją wypowiedź tutaj: Jan Latosiński były premier tłumaczy: „”Opowieści niektórych, co trzeba było wtedy wetować nie mają sensu. Opowieści o wecie to najbardziej jaskrawy przykład politycznego kłamstwa, które nie ma żadnego związku z faktami i uwarunkowaniami prawnymi UE. Przede wszystkim dlatego, że w tych sprawach we wszystkich praktycznie głosowaniach bylibyśmy w formule 26 do 1, a poprzez mechanizm większości kwalifikowanej nasz 1 głos nie byłby żadnym wetem” – podkreślił.”
A ja w moim tekście podkreślam, że weto miałoby wymiar symboliczny, nawet gdybyśmy byli przegłosowani 26:1, to trzeba było wetować i pokazać, że nie ma na to zgody.
Liczenie na to, że UE dostając palec nie weźmie całej ręki to naiwność przed którą przestrzegano!
Dlatego za każdą decyzję ponosi się odpowiedzialność, za 400 tys. zniesmaczonych wyborców PiSu również.
Radosław Kordowski
@radek .
Jan
Uważam, że Patry Jaki się myli twierdząc, że Mateusz Morawiecki nie uczy się na błędach, więc gdyby był premierem to byłoby tak samo. Nie byłoby tak samo. Wystarczy posłuchać z uwagą: https://www.youtube.com/watch?v=6C-YTxGRB0o
Medialne etykietki przypinane Mateuszowi Morawieckiemu są polityczną manipulacją, więc są kłamliwe. Dziwię się, że je powielasz 🙁
Radosław Kordowski
Nie powielam, tylko dokładnie śledzę scenę polityczną i pamiętam kto był po jakiej stronie i kiedy. Kto się do Pisu przykleił i kto odpowiada za rozwalanie PIsu od środka. Pamiętam jak był promowany Zielony Ład, aż mnie wtedy skręcało, a dzisiaj? Nikt się do tego nie chce przyznać. To nie są medialne łatki, tylko to są fakty, o czym każdy polityk dawnego zakonu PC dokładnie wie. Czyli takiego 100% Pisu.
Anula
Uderza kto się broni, ale jednak p.Patryk ma trochę racji.
Tylko jest jedna sprawa, ktoś jest odpowiedzialny za decyzje i pewnie były premier się tak czuł i miał rację. Będę go zawsze bronić po ostatnich 4 latach jaki musieli przejść kryzys. Ostatnie 4 lata, to tylko covid i wojna, więc kryzys za kryzysem, chce ktoś wtedy stać na czele rządu i się wymądrzać? Podziwiam ich za to ile musieli przejść, ile burzy mózgów zrobić, żeby z jednej strony zadbać o ludzi, z drugiej znosić nagonkę opozycji, a trzecia to UE zawsze PIS wroga.I teraz łatwo ich wszystkich się ocenia.
Przyznam szczerze, bo ja tylko tak potrafię, że nigdy przed 2019 nie byłam za PIS, na wybory szłam jak znałam człowieka i wiedziałam co sobą reprezentuje. No , ale zawsze na tych z prawej jakby co . Ale ostatnie 4 lata tak ich przeczołgały, że choć wszystkich tam nie popieram, choć drobne błędy popełniają, to mi odpowiadają wartościami. Wolałabym jednak by znowu na listach byli podzieleni na swoje ugrupowania. To też pewnie ludzi odstraszyło, że była jedna lista, często obrzydzona ludziom.
I jeszcze jedno, ta słynna miska ryżu z podsłuchu. Ostatnio ktoś to wyjaśnił, że przecież to było wycięte z całej rozmowy, która dotyczyła faktu by nie powracać do czasów, że znów Polak będzie u Niemca pracować za miskę ryżu.