Czy wiecie, że w zeszły piątek PGNiG zawarło umowy z grupą Equinor na dostawy gazu ziemnego wydobywanego na Norweskim Szelfie Kontynentalnym na 2,4 mld metrów sześciennych gazu rocznie?
To mega ważna wiadomość, bo jeśli dodamy do tego wydobycie własne PGNiG w Norwegii, które wynosi obecnie 3 mld metrów sześciennych (z perspektywą zwiększenia do 4 mld), oraz już wcześniej podpisany kontrakt z duńską firmą Ørsted na dostawy gazu w wolumenie 6,4 mld m3 w latach 2023- 2028, to nowym gazociągiem Baltic Pipe już od stycznia 2023 dotrze do nas minimum
5,5 – 6 mld m3 i ten wolumen będzie się sukcesywnie zwiększał o nasze własne wydobycie na Norweskim Szelfie Kontynentalnym.
Przypominam, że Baltic Pipe to strategiczny projekt PiS realizowany poprzez Spółkę Gaz-System, która sfinansowała ułożenie 275 km gazociągu na dnie Bałtyku.
I to nie koniec dobrych wiadomosci, ponieważ duński operator przesyłowy Energinet zapewnił, że pełna przepustowość po stronie duńskiej będzie dostępna już w końcówce listopada, czyli miesiąc wcześniej.
A gdy dodamy do tego 3,7 mld m3 wydobycia gazu w Polsce + 9 mld amerykańskiego gazu, który częściowo odbierzemy terminalem w Świnoujściu oraz przez terminal w litewskiej Kłajpedzie z którym w 2022 roku zostaliśmy połączeni nowym gazociągiem (GIPL), to jeśli chodzi o gaz będziemy mieć łącznie ponad 18 mld m3 i tym samym staliśmy się totalnie niezależni od Rosji. ![]()
![]()
![]()
Oczywiście jeszcze jeden kontrakt na około 2,5 – 3,5 mld m3 gazu z Norwegii się przyda (na zapas), ale już teraz wiadomo, że gazu w Polsce przy obecnym zapotrzebowaniu nie zabraknie.
Z innych pozytywnych wieści, wreszcie rozładowano 11 statków transportujących wysokiej jakości węgiel premium i firma Węglokoks od jutra rozpoczyna sprzedaż swojego importowanego węgla w cenie niestety 2900 zł brutto za tonę.
Niestety, bo to cena dwukrotnie wyższa niż cena oferowana w PGG. Informuję jednak o tym, bo w PGG węgiel chociaż się pojawia, to bardzo szybko znika. Dlatego jest jakaś alternatywa dla tych, którzy nie mogą się doczekać na zakup węgla z PGG i rzeczywiście może lepiej kupić nawet 0,5 tony droższego węgla z Węglokoksu i z mniejszymi nerwami zaczekać na kolejny zakup w PGG?
Informuję również, że do końca roku ma dopłynąć do Polski grubo ponad 3 miliony ton węgla, zatem węgla podobnie jak gazu nie powinno zabraknąć,
a gdy będzie go sukcesywnie na rynku przybywać, to zgodnie z prawami popytu i podaży cena powinna się stabilizować. Kluczem jest oczywiście wlasne wydobycie przez PGG.
Już gorzej dla totalnej opozycji być nie może… Tragedia totalna, bo przecież ten gazociąg miał być pusty i nieużyteczny, a węgla miało zabraknąć.
I jeszcze ten statek w Mierzei o dno nie zawadził – ech
Jerzy-Porwol
Dokładnie Przemysław, zamiast ludziom udostępnić taniej alternatywne do węgla źródła energii (gaz, prąd elektryczny), czyli o mniejszej emisji szkodliwych czynników, to wytworzono atmosferę ich niedostępności, dodatkowo windując ich ceny. Drenaż portfeli trwa w najlepsze.
Przemysław
cieszę się z tych umów ale będę się bardziej cieszył jak spadnie cena gazu dla konsumenta a nie jak teraz butla gazu 95 pln i ledwo na miesiąc starcza