Pismo Święte: sola scriptura a komentarze

Już na kartach Biblii widzimy, że była ona wyjaśniana. W Księdze Nehemiasza (8,8) czytamy: „Czytano więc z tej księgi, księgi Prawa Bożego, dobitnie, z dodaniem objaśnienia, tak że lud rozumiał czytanie.” – zatem lud nie otrzymywał suchego tekstu, ale już wówczas wymagał on pewnych wyjaśnień, by lud nie zbłądził, nie zrozumiał opacznie jego treści.

Wiemy, że zarówno żydzi jak i muzułmanie nie tolerują przekładów świętych ksiąg. Tłumaczony Koran nie jest dla muzułmanów świętą księgą. Dla żydów zaś jedynym miarodajnym tekstem Prawa jest oryginał.

Tłumaczenie można w zasadzie uznać za interpretację. Mimo to chrześcijanie także przetłumaczone – a więc powtórnie zinterpretowane słowa Pisma Świętego – uznają za Świętą Księgę.

Czy mamy jeden oryginał Pisma Świętego?

Tłumaczeń – a zatem tworzenia interpretacji – wersji Prawa – dokonywano jeszcze przed Chrystusem. Pięcioksiąg samarytański (Zwój Abisza) to starożytne tłumaczenie na potrzeby Samarytan, powstały między IV i II w pne. Dr Marcin Majewski podaje, że tłumaczenie zawiera ponad 6000 odstępstw od Biblii Hebrajskiej, głównie dotyczących stylistyki, słownictwa i gramatyki. Ale są też poważniejsze zmiany, dodano np. przykazanie dekalogu, nakazujące budowę ołtarza na Górze Garizim. Samarytanie odrzuceni z Jerozolimy (gdy zaoferowali Judejczykom pomoc w odbudowaniu świątyni po niewoli babilońskiej) właśnie górę Gerazim wybrali za górę świętą – odtąd byli wrogami Żydów jerozolimskich (ich ziemia położona była jednak w centrum Palestyny, między Judeą a Galileą). Oczywiście taka samarytańska korekta jest absolutnie niedopuszczalna.

Powstały też inne tłumaczenia (począwszy od III w. przed Chr.), gdy język aramejski stał się językiem Żydów, na aramejski zatem przetłumaczono Prawo; nie było to jednak literalne tłumaczenie, a coś w rodzaju komentarza (a więc znowu – tłumaczenie z wyjaśnieniami). Te tłumaczenia nazywa się targumami (od słowa aramejskiego targum – przekład). Istnieje kilka różnych targumów, ale zawsze są to raczej parafrazy połączone z tłumaczeniem tekstu oryginalnego (np. targum jerozolimski, Neofiti, Onkelosa, Jonatana).

Wreszcie W Aleksandrii w III-I w. przed. Chr. powstało greckie tłumaczenie Tory – Septuaginta (łac. skrót LXX). Początkowo przetłumaczono Torę, ale z czasem także Proroków i Pisma (a więc całość Biblii Hebrajskiej – BH). Tłumaczenie tworzone przez różne osoby w długim czasie zawiera przekład niemal dosłowny (literalny), ale także dość luźny (np. Hi, Da).

Pierwsi chrześcijanie (pochodzenia żydowskiego) posługiwali się właśnie Septuagintą. Żydzi zaś na synodzie w Jamni w ok. 90 r. ne. odrzucili to tłumaczenie, to był moment formalnego rozejścia się chrześcijaństwa i judaizmu. Tutaj właśnie postanowiono, że świętą dla żydów jest tylko BH – i to księgi powstałe w j. hebrajskim (laszon kodesz), jedynie na terenie Kanaanu. Tworząc nowy kanon żydowski odrzucono więc księgi greckie, i określono jako kanon palestyński (ten kanon przyjęli też później w większości protestanci i cerkiew moskiewska).

Po odrzuceniu LXX przez żydów, pojawiły się nowe przekłady na j. grecki: przekład Akwili z Pontu (bardzo ścisłe literalne tłumaczenie, z licznymi spowodowanymi z tego powodu błędami gramatycznymi i syntaktycznymi) – to tłumaczenie wyraźnie nacechowane ideologicznie z powodu wyraźnie polemicznego względem NT i LXX charakteru, stało się podstawowym tłumaczeniem dla diaspory żydowskiej i był zalecony wyznawcom judaizmu. Autor przekładu – Akwila – był poganinem najpierw nawróconym na chrześcijaństwo, później judaizm.

Kolejne tłumaczenia na grecki to były tłumaczenie Symmacha (170 ne.) – bardziej luźne względem Akwili, ale lepszym językiem – przekład ten cenili chrześcijanie; i Teodocjana (200 ne.) – była to poprawiona wersja LXX – tłumaczenie Księgi Daniela wykonane przez Teodocjana zostało włączone przez chrześcijan do LXX.

Jak wspomniałem, Septuaginę (LXX) przyjęli chrześcijanie. To tłumaczenie jest szersze od BH, zawiera bowiem także zaginione księgi hebrajskie (np. Ba, List Jeremiasza, 1 Mch, Syr) oraz księgi greckie (2 Mch, Tb, Jud, Mdr, fragmenty Est i Dn), są tu też 4 księgi Mch i Psalmy Salomona, które nie wejdą do kanonu chrześcijańskiego. Względem ksiąg obecnych w BH zawiera także pewne różnice, np. znacznie opuszczenia i dodatki. Co więcej – Jezus korzysta właśnie z LXX. Także pierwsze tłumaczenia chrześcijańskie oparte były na LXX (na j. koptyjski, syryjski i łacinę)

Dr Marcin Majewski w książce „Jak przekłady zmieniają sens Biblii” zaznacza:

Septuaginta nie jest zatem przekładem BH z perspektywy żydowskiej (zawiera księgi greckie oraz dodatki greckie w księgach hebrajskich [jak w Est, Dn], ma inny porządek ksiąg, teksty ksiąg różnią się czasem bardzo wyraźnie). Nie jest nim także z perspektywy chrześcijańskiej – była bowiem dla pierwszego Kościoła po prostu Biblią Grecką.

Biorąc pod uwagę pozycję Septuaginty w rodzącym się Kościele, jej obecność w tekstach NT, wpływ na apostołów, autorów NT, pierwszych ojców Kościoła oraz tę specyfikę, że rodząca się wspólnota chrześcijańska wybiera właśnie Septuagintę jako swoje Pismo Święte – nie wystarczy dziś mówić o LXX jako „jednym z wielu starożytnych przekładów Biblii”. Trzeba spojrzeć na Septuagintę jak na Grecką Biblię pierwszego Kościoła21, tym bardziej, że pewne księgi kanoniczne przechowały się tylko w wersji LXX (np. Ba, 1Mch, Syr). Trzeba dziś na nowo docenić rolę Septuaginty w Kościele.

Według obiegowej opinii LXX to jeden z wielu przekładów Biblii hebrajskiej – a jej największą wartością jest to, że w krytyce tekstualnej może służyć i służy pomocą w ustalaniu brzmienia tekstu oryginalnego. Rozważania egzegetów nad tekstem Siedemdziesięciu sprowadzają się często do ustalania związków i odniesień względem oryginału. Nie istnieje praktyka czytania, tłumaczenia i komentowania Septuaginty w oryginale – jako takiej.

Warto w tym miejscu podkreślić, że protestanci obniżają wartość LXX, szczególnie, że zawiera wiele tekstów przez nich odrzuconych (wspomniałem, że protestanci wybrali raczej żydowski kanon palestyński).

Wkrótce powstało 50-tomowe dzieło – Heksapla – będąca zestawieniem różnych tłumaczeń i objaśnienie (wszystko w 6 kolumnach). Poszczególne kolumny zawierały prócz tekstu hebrajskiego: transkrycja tekstu hebrajskiego na grekę, przełady Akwili, Symmacha, LXX i Teodocjana. To dzieło spłonęło w czasie najazdu arabskiego w 638 r., zachowało się jedynie parę odpisów.

Rodzajem takiej współczesnej Heksapli są portale, jak ten w języku polskim: http://biblia-online.pl/ – pozwalające na porównanie wielu (kilkunastu) tłumaczeń. I jest to rewelacyjne narzędzie pomocne podczas studiowania Pisma Świętego.

Wulgata św. Hieronima

Epokowym tłumaczeniem Pisma św. była Wulgata św. Hieronima. Tłumaczył on na j. łaciński na polecenie papieża (prace nad NT rozpoczął w 382, a nad ST w 390 r. od ksiąg Sm i Krl – tłumaczenie zajęło mu łącznie 24 lata). Była to tytaniczna praca, której Hieronim poświęcił dużą część swojego życia. Prace prowadził mieszkając w grotach w Betlejem w pobliżu miejsca narodzenia Chrystusa. W swoich tłumaczeniach opiera się na wcześniejszych rozproszonych tłumaczeniach łacińskich (poprawia je i porządkuje). Korzysta także z przekładów greckich (w tym LXX) oraz tekstów hebrajskich. W tych pracach pomocne są mu zasoby biblioteki w Cezarei, oddalonej o 100 km. Wulgata nie była dziełem jednolitym. Hieronim pominął m.in. tłumaczenie ksiąg deuterokanonicznych, a Psalmy pozostawił w tłumaczeniu Orygenesa.

Tekst Wulgaty stał się od razu tekstem obowiązującym w Kościele rzymskim. Nie ustrzegł się jednak pewnych błędów, wynikających z niedoskonałej znajomości hebrajskiego, czy późniejszych błędów kopistów (tam, gdzie Hieronim był nieczytelny albo popełniali błędy, albo przepisywali tekst z wcześniejszych tłumaczeń łacińskich). Błędy zrewidowano za papieża Klemensa VIII i w 1592 roku światło dzienne ujrzała poprawiona wersja, zwana Wulgata Cementina (Biblia Sykstyńsko-Klementyńska) – odtąd stała się obowiązująca w Kościele. Obecnie natomiast funkcjonuje poprawiony tekst Wulgaty z 1979 zwany Neowulgatą.

Trzeba powiedzieć, że Wulgata Hieronima była głównym tłumaczeniem Kościoła przez ponad 1000 lat, a więc przez całe Średniowiecze.

Warto zacytować tutaj dra Majewskiego (op. cit.):

Hieronim jest prawdziwym uczonym i wzorem tłumacza. Studiował języki oryginalne przez kilkanaście lat. Czytał manuskrypty, wyszukiwał i porównywał informacje pochodzące z wielu źródeł. Zgromadził wszystkie dostępne tłumaczenia, porównał teksty, zasięgał rady specjalistów, nawet rabinów. W końcu, kiedy wybiła chwila dojrzewania owoców, przekład popłynął jak ze źródła. Przetłumaczył na łacinę Księgę Tobiasza w ciągu jednego dnia, a Księgę Estery w ciągu jednej nocy. Przekład Ksiąg Samuela zajął mu trzy dni. Jego tłumaczenia są zróżnicowane co do jakości, jednakże wszystkie noszą znamię oryginalnego i wyrazistego stylu. „Książę tłumaczy i egzegetów” posiadał geniusz językowy. Święty tekst wychodzący spod jego ręki jest pociągająco piękny, pozbawiony dopisków i błędów.

Hieronim wyłożył własną metodę przekładu w „Liście do Pommachiusza”, O najlepszym rodzaju tłumaczenia oraz w Liście 106 do Sunniasza i Fretelasa. Były to pierwsze systematyczne opracowania problemu przekładu biblijnego w starożytności chrześcijańskiej. Sformułował tam ważny postulat translatoryki: „Magis sensum et sensu quam ex verbo verbum transferem”: raczej przełożyć sens na sens niż słowo na słowo34. Przekład powinien zatem oddać sens oryginalnego tekstu, a nie same słowa czy zwroty. Hieronim nie bez powodu zyskał wielki szacunek jako tłumacz. Do swojej pracy podchodził z wyjątkowym zaangażowaniem i pełnym profesjonalizmem. Jego pracę tłumaczeniową cechowała pasja i niesamowita precyzyjność. „Nie chcieć być doskonałym to popełniać grzech”, mawiał ten doktor i święty Kościoła.

Doskonałości jednak osiągnąć na ziemi nie sposób. Przypomnijmy najsłynniejszy lapsus tłumaczenia Hieronima, sławne „rogi Mojżesza”: Gdy Mojżesz zstępował z góry Synaj z dwiema tablicami świadectwa w ręku, nie wiedział, że skóra na jego twarzy promieniała na skutek rozmowy z Panem (Wj 34,29). Owo „promieniowanie”, to hebrajskie słowo qaran !rq, które znaczy „wypuszczać rogi”, ale także „wysyłać promienie, promienieć”. To, co dziś nazwalibyśmy „metaforycznym rozszerzeniem znaczenia” umknęło uwadze św. Hieronima, i w łacińskim tekście pojawiła się dosłowność – wyraz cornuta. Tę translatologiczną omyłkę utrwalił po wszystkie czasy swoim dłutem Michał Anioł, rzeźbiąc słynny posąg rogatego Mojżesza.

Porządkując: po schizmie w 1054 r. Kościół zachodni posługuje się Wulgatą, wschodni – Septuagintą, żydzi – pozostawali przy Biblii Hebrajskiej.

Niepiśmienny lud zaś miał dostęp do historii biblijnych przedstawionych za pomocą obrazów, fresków czy witraży (tzw. Biblia pauperum). Przy milczącym przyzwoleniu Kościoła, który preferował oficjalnie Wulgatę, tłumaczono też fragmenty Biblii na dialekty lokalne (staroangielskie, staroromańskie, starogermańskie). Były też kłopoty związane z pojawieniem się sekt katarów i waldensów, którzy także tworzyli własne tłumaczenia fragmentów, co dowodzi w zasadzie, że oryginał Biblii był dostępny dla każdego. Niestety te tłumaczenia bywały tak swobodne, że urząd Kościoła wymógł niekiedy nakaz stosowania przekładu Hieronima jako właściwego.

Szczególne zainteresowanie treścią Pisma św. – tym razem wśród rycerstwa – wzmocniły rozpoczynające się w tym czasie krucjaty.

Wiek XV to pojawienie się pobożności, cechującej się prywatnym czytaniem Pisma Św. (zwłaszcza w Italii, Niemczech i Niderlandach) – stąd konieczność tłumaczeń na języki narodowe. XV-XVI to rozkwit tłumaczeń narodowych (powstały tłumaczenia hiszpańskie, niemieckie, angielskie, francuskie, czeskie polskie i inne). Niektóre tłumaczenia stały się tak pomnikowe, że opierano się na nich w późniejszych tłumaczeniach (np. Biblia Marcina Lutra z XVI w.).

Wynalezienie druku przez Gutenberga ok. 1450 r. pozwoliło na znacznie łatwiejsze powielenie Biblii, właśnie Biblia łacińska była pierwszą księgą powielaną drukiem (1456 r.). 10 lat później wydrukowano także wersję niemiecką tekstu Biblii (w anonimowym tłumaczeniu z XIV w.), potem po włosku, francusku, holendersku i katalońsku (dla Hiszpanii).

Reformacja

Niebawem na świat przyszedł Marcin Luter (1483 r.); jego niemieckie tłumaczenie Pisma św. nie opierało się na Wulgacie, ale z greki na podstawie greckiego NT (Erasmusa – 1519 – znanego jako Textus Receptus), a w odniesieniu do innych Ksiąg – tekst hebrajski, komentarze rabinackie i teksty łacińskie (zignorował LXX). Luter nauczył się greki i hebrajskiego podczas pracy na uniwersytecie w Wittenberdze. W tłumaczeniu pomagał mu Filip Melanchton, Han Bugenhagen i Justus Jonas. Jego tłumaczenie było potem wielokrotnie korygowane (m.in. w XIX w. przez J.F.Meiera). Luter podczas tłumaczenia starał się używać jak najbardziej przystępnego języka, zrozumiałego możliwie dla każdego Niemca – niezależnie od regionu, co kryło w sobie pewne niebezpieczeństwa. Tłumaczenie Lutra zawiera także oznaki dostosowywania tekstu do własnej doktryny (op.cit., s. 30). Np. podczas tłumaczenia słów Rz,3,28 „Sądzimy bowiem, że człowiek osiąga usprawiedliwienie przez wiarę, niezależnie od pełnienia nakazów Prawa” Luter dodaje słowo „jedynie” – niem. allein, przed słowem wiara. W efekcie uzyskuje zdanie „człowiek osiąga usprawiedliwienie jedynie przez wiarę”. Rzeczywiście zwracano mu uwagę na ten błąd, tłumaczył go jednak idiomatyką j. niemieckiego i domniemaną intencją św. Pawła. Innym przykładem specyficznego tłumaczenia dokonanego przez Lutra jest przetłumaczenie pogardliwego określenia „Oto człowiek” jako „Patrzcie, co to za człowiek!” – jest to interpretacja, słuszna bądź nie, trudno powiedzieć.

Luter trafił w moment zapotrzebowania na niemieckie tłumaczenie Biblii, stąd jego tłumaczenie szybko zyskało dużą popularność w Niemczech, mimo że nie było to wcale pierwsze niemieckie tłumaczenie (jak wspomniałem wyżej – już kilkadziesiąt lat wcześniej niemieckie tłumaczenie z XIV w. pojawiło się w druku). Jednak tłumaczenie Lutra stało się najważniejszym i wkrótce zostało wydane w ponad 100 tys. egzemplarzy. Miało wpływ nie tylko na studiowanie Pisma św., ale nawet na uporządkowanie języka niemieckiego. Trafiło pod strzechy. Wydanie miało także elementy antypapieskie (np. antypapieski drzeworyt na okładce), co pomogło rozwinąć się Reformacji w kontrze do Rzymu. W końcu to tłumaczenie stało się głównym dla ruchów protestanckich.

Katolicki Sobór Trydencki podkreślił, że Wulgata jest nadal tekstem podstawowym dla Kościoła, nie zabronił jednak tłumaczeń na języki narodowe. Sobór także potwierdził kanoniczność ksiąg deuterokanonicznych (uznanych przez protestantów za apokryfy), usunięto jednak z kanonu 3. i 4. Ezd. I Modlitwy Manassesa. Katolikom obrządku wschodniego pozwolono dalej posługiwać się LXX, ale też starosłowiańskim przekłądem Cyryla i Metodego.

Polski przekład

Obiegowa opinia mówi, że przekłady narodowe pojawiły się dopiero w renesansie. Absolutnie nie jest to prawdą. Wyżej wspominałem o średniowiecznych tłumaczeniach na języki miejscowe, a szczególny rozkwit nastąpił w XV w., tj. latach 1400. Co do polskich tłumaczeń, wiemy, że św. Kinga posługiwała się polskim tłumaczeniem Psalmu 10, a zatem przynajmniej część psałterza musiała być przetłumaczona już w XII w. (Ten tzw. Psałterz Kingi – używany był przez 250 w różnych odpisach i odmianach).

Najstarszy zachowany przekład Psałterza na j. polski pochodzi z początków XIV w. i jest to Psałterz floriański, znaleziony w 1827 r. w opactwie Sankt Florian w Austrii (zawiera tekst łaciński, niemiecki i polski) – jest dosłownym przekładem Wulgaty. Link do pełnego skanu tego psałtrza (fragment znalazł się w nagłówku do tego artykułu).

Kolejnym polskim psałterzem jest tzw. Psałterz puławski z XV w., obecnie znajduje się w Muzeum Czartoryskich w Krakowie.

Biblia królowej Zofii (1453-1455) to najstarsze znane polskie tłumaczenie Starego Testamentu (być może także Nowego), stworzone ściśle na podstawie Wulgaty przez Jędrzeja z Jaszowic na polecenie żony Władysława Jagiełły. Niestety nie zachowało się w całości. To tłumaczenie na j. polski pojawiło się jeszcze w głębokim średniowieczu, przed narodzinami Lutra.

W XV postało jeszcze drugie tłumaczenie Biblii na j. polski, odkryte przez Brucknera, wydany w 1556 jako Nowy Testament Szarffenbergera w Krakowie.

XVI w. to już wysyp polskich tłumaczeń, m.in. Psałterz krakowski (1532), Psałterz Walentego Wróbla (1539), Reja (1545), w latach 1551-53 powstał Nowy Testament królewiecki. Pierwszym polskim przekłądem wydanym drukiem był przekład Ewangelii św. Mateusza z szerokim komentarzem w przekładzie Stanisława Murzynowskiego (luteranina). Wkrótce wydano też Dz i Listy, a w 1553 cały NT.

W 1556 wydano Nowy Testament Mikołaja Szarfenberga. Całą Biblię w tłumaczeniu Jana Nicza – księdza katolickiego – w 1561 (Biblia Leopolity, dokonana z Wulgaty). Przekład dedykowano Zygmuntowi II Augustowi.

W 1563 wydano też Biblię brzeską (pińczowską)., wznawianą później kilkukrotnie.

Już w 1570 ukazał się przekład Szymona Budnego, arianina, pastora z Łoska (woj. wileńskie). Przekład jednak był prostentantyzujący, a język znacznie uboższy, niż w Biblii Brzeskiej (op. cit. s. 34).

W 1577 ukazał się jeszcze przekład arianina Marcina Czechowica, a w 1579 Psałterz w przekładzie Jana Kochanowskiego (Psałterz Dawidow) – do 1642 ukazało się 20 wydań.

Wujek

Uczniem Jana Nicza Leopolity był Jakub Wujek. Polski jezuita, doktor teologii, rektor Akademii Wileńskiej. Studiował w Akademii Krajowskiej i w Wiedniu (filozofię, matematykę i j. grecki), a w jezuickim Collegium Romanum teologię i język hebrajski (doktorat). Rektor kolegium w Poznaniu, Wilnie i Siedmiogrodzie. Pod wpływem zamiłowania do Pisma Św. Jana Nicza, tłumaczył fragmenty Biblii na j. polski. Wkrótce w 1584 kongregacja prowincjalna w Kaliszu zleciła mu przekład całej Biblii. Polecenie precyzowało, że tłumaczenie ma być lepsze od innych istniejących, w tym protestanckich („…prawdą a szczyrością wykładu wszystkie inne celował”). Wujek posługiwał się Wulgatą, ale nie tylko, opierał się częściowo także na hebrajskim ST i greckim NT, a także innych wersjach, również niekatolickich; tłumaczenie ukończył w 1593 roku. Całość tekstu uzgodniona dodatkowo z tekstem Wulgaty przez jezuitów ukazała się już po śmierci Wujka 25 sierpnia 1599 r. Warto dodać, że Wujek nie zgodził się na te uzgodnienia z Wulgatą, dokonano ich po jego śmierci i nie wiemy, jak mocno oddaliły tekst od Wujkowego pierwowzoru.

Tłumaczenie Wujka było w końcu tekstem dorównującym, nawet przewyższającym (np. w obszarze komentarza) tłumaczenia protestanckie. To tłumaczenie było podstawowym w Polsce przez 367 lat – aż do tłumaczenia Biblii Tysiąclecia z 1965 r.

Odpowiedzią na katolickie tłumaczenie była protestancka Biblia Gdańska, opracowana w latach 1600-1626 i wydana w 1632 r. Tłumaczem był Daniel Mikołajewski, duchowny ewangelicko-reformowany z Kujaw. On wprowadził do obiegu określenie ucho igielne, które weszło do potocznej polszczyzny.

Które tłumaczenie najlepsze?

Wikipedia podaje ranking przeprowadzony przez KAI w 1999 wśród katolickich biblistów. Za najlepsze ogólnie uznano:

  1. Biblia Poznańska
  2. Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu – komentarze KUL
  3. Biblia Tysiąclecia
  4. Przekłady Romana Brandstaettera
  5. Nowy Testament w przekładzie Seweryna Kowaslkiego
  6. NT w przekładzie Eugeniusza Dąbrowskiego (z Wulgaty)
  7. Biblia Wujka
  8. Synopsa czterech Ewangelii w przekładzie Michała Wojciechowskiego
  9. Przekłady Miłosza
  10. Biblia warszawska
  11. Biblia warszawsko-praska
  12. Nowy Testament, współczesny przekład

Ranking pochodzi z 1999, później ukazały się także inne przekłady, w tym tłumaczenie Edycji Świętego Pawła – które dr Marcin Majewski uznaje obecnie za najlepsze („Także ze względu na przypisy i komentarze do perykop”).

Bibliografia do historii tłumaczeń biblijnych – dr hab. Marcin Majewski, Jak przekłady zmieniają sens Biblii… O teorii i praktyce tłumaczenia Biblii, https://upjp2.academia.edu/MarcinMajewski, 2013.

Udostępnij ten post
Oceń tekst:
20
8 komentarzy
  1. Z tego co wiem to tłumaczono z Greki

  2. chyba coś się nie załączyło…

  3. A ja mam takie tłumaczenie. Wydanie z 1982 roku.

    • Początek wstępu do tego wydania:

    • Początek Ewangelii według Świętego Łukasza.

    • OK, tutaj są widoczne Twoje ilustracje, ale w komentarzach pod artykułem ich nie widzą, chyba jakiś błąd 🙂 Wg rankingu KAI tłumaczenia Brandstaettera stoją na wysokiej 4 pozycji, więc nieźle. Ja nie znam tego przekładu, korzystam głównie z najnowszego wydania Tysiąclatki (w wydaniu Biblii Jerozolimskiej z aparatem do skrutacji na marginesach), 4-tomowej Poznańskiej i tłumaczenia interlinearnego (polsko-greckiego) 🙂 moja pierwsza Biblia to Tysiąclatka z 1990, czytałem i kreśliłem ją jeszcze w czasach licealnych i studenckich (teraz jest w moim domu rodzinnym). Od 2007 korzystam z Jerozolimki

      • Bo w zakładce „Tablica” można załączyć ilustrację, a w zakładce „Artykuły” tylko komentarz pisemny.
        Też mam Biblię Tysiąclecia, ale najczęściej korzystałem z Pisma Świętego Nowego Testamentu, przekład z języka greckiego Zespołu Biblistów Polskich z inicjatywy Benedyktynów Tynieckich. Wydanie: Rzym, 1987

        • mam w domu parę różnych tłumaczeń, z których nie korzystam. Kiedyś w antykwariacie w Krakowie znalazłem Biblię z pieczątką proboszcza mojej parafii z Wrocławia 🙂 to było jakieś dziwne tłumaczenie z lat 1950 (tzn. widocznie jakieś przejściowe między Wujkiem a Tysiąclatką). Chyba mam nawet gdzieś Biblię Wujka z lat 30.

Zostaw komentarz