-
-
-
-
Mam trzy, już dorosłe córki, żyją własnym życiem w Wiedniu, w Poznaniu, pod Lublinem. Obecnie w realu spotykamy się dość rzadko. Chyba Zosia, kiedyś powiedziała mi coś takiego – Tata, w domu to był zupełnie inny świat niż w szkole. Miałem, zwłaszcza w gimnazjum z tym problem. Ten inny świat to były inne zachowania, inne wartości, często zaprzeczające temu czego uczyliście mnie w domu. Trudno to było młodej dziewczynie zrozumieć, ale nie poddawała się presji koleżanek i kolegów.
To było jakiś czas temu, a dziś jeszcze jest trudniej młodzieży zrozumieć rzeczywistość. Myślę, że rodzice, w tym ojcowie mają coraz mniejszy wpływ na to jakimi będą ich dzieci, synowie, córki, jakich wyborów będą dokonywać w swoim dorosłym życiu. Ale dobrze, gdy ma się pozytywne wspomnienia z dzieciństwa, bo jest to jakieś odniesienie, jakaś baza danych, do których można wrócić, gdy nowe drogi zawiodą.
-
Ostatnie posty

Jan Paweł drugi
- 18 lutego, 2022

Droga do niepodległej Polski
- 9 lutego, 2022

Niebiańskie istoty
- 2 lutego, 2022

Konie
- 14 stycznia, 2022

Owczarek niemiecki
- 13 stycznia, 2022

Góry
- 13 stycznia, 2022
Media
Zdjęcia dodane do postów
Wideoklipy dodane do postów



Ja nie miałam takiego szczęścia, mój ojciec był alkoholikiem dobrze funkcjonującym, awanturnikiem, ucieszyłam się jak zniknął z naszego domu. Miałam wtedy chyba 8 lat. Potem jak się widywaliśmy od czasu do czasu w ramach wizyt po rozwodzie, nie częściej niż raz w miesiącu to słyszałam tylko krytyczne słowa, a to jestem za blada a to wolna, a to coś tam jeszcze, być może tak to tylko odbierałam bo nie chciałam się z ojcem widywać wcale. Proces gojenia ran zaczęłam w liceum, powoli się przełamywałam, starałam się wybaczyć, przekonałam się, że mój tata ma też dobre cechy. Udało nam się nawet wyjeżdżać na wspólne wakacje, rozmawiać, poznawać się, byłam już wtedy praktycznie dorosła. Jako dziecko nie byłam pewna siebie, na maxa zakompleksiona, czułam się gorsza od innych, byłam cicha, brakowało mi asertywności i ogólnie byłam taka mała – dorosła, poważna, czasem ciężko mi było zrozumieć rówieśników, ich życie wydawało mi się banalne. Dlatego podświadomie ciągnęło mnie do ludzi trudnych i pogmatwanych. Mężczyźni imponowali mi tylko ci dużo starsi. Co mnie uratowało, chyba poczucie, że muszę nad sobą pracować i Bóg 🙂