Ciężko powiedzieć ale sama mam sąsiada, który jest we wspólnocie najkrócej, wnosi do niej najmniej bo w nic się nie angażuje a upierdliwia życie innym najbardziej. Dosłownie ma wszystko w dupie, zachowuje się tak jak by mieszkał sam, zrobił nam na przykład na podwórku pod oknami warsztat samochodowy. Dodam, że parę prób rozmów było ale efekty marne 😉
Radziłbym dostosować się do zwyczaju przyjętego przez społeczność lokalną. A jeżeli uważa, że zwyczaj jest zły, niesprawiedliwy to zorganizować spotkanie i omówić ewentualną zamianę zwyczaju na coś lepszego.
Ciężko powiedzieć ale sama mam sąsiada, który jest we wspólnocie najkrócej, wnosi do niej najmniej bo w nic się nie angażuje a upierdliwia życie innym najbardziej. Dosłownie ma wszystko w dupie, zachowuje się tak jak by mieszkał sam, zrobił nam na przykład na podwórku pod oknami warsztat samochodowy. Dodam, że parę prób rozmów było ale efekty marne 😉