-
Tylko Polska napisał nowy post
1 Komentarz - Załaduj więcej postów
Ostatnie posty

Ukryty obraz tranzycji
- 13 lipca, 2024

Demokracja – iluzja czy fakt?
- 2 czerwca, 2024

Eurowizja
- 8 maja, 2024

Ludobójstwo
- 2 maja, 2024

IMIGRANCI – szaleństwo UE, czy ukryty cel?
- 13 kwietnia, 2024

POLEXIT
- 11 kwietnia, 2024
Media
Zdjęcia dodane do postów
Wideoklipy dodane do postów





Całe szczęście zdaje się, że świat jednak prawidłowo postrzega konflikt izraelski i chyba już mało kto jednoznacznie opowiada się po izraelskiej stronie, szczególnie po śmierci polskiego wolontariusza. Trudno zrozumieć, dlaczego Izrael wchodzi w buty nazistów w wielu swoich decyzjach i zachowaniach. Poruszająca jest ta historia żydowskiego dziecka przekazanego przez matkę przypadkowej osobie, i cała historia, szczególnie ten wątek z Sybirem. To powinno się wszystko dokładnie opisać, bo to są ważne wydarzenia, nie tylko dla rodziny, ale jako istotny element polskiej historii i tożsamości. Ja sam poznałem także takie historie, choć niepochodzące z mojej rodziny. Choć wraz z małżeństwem wpiąłem się w kilka niezwykłych życiorysów, jak choćby kuzyna dziadzia żony (też pochodzili z Kresów i cudem uszli z życiem), który był kapelanem polskiej dywizji pancernej pod Monte Cassino (przestawiony jest nawet na jednym z plakatów do filmu Czerwone Maki). Brat dziadka żony był – jak i on – dominikaninem, wchodził w skład grupy dominikanów, którzy zastąpili wczesniejszych wymordowanych przez NKWD ojców w klasztorze w Czortkowie. Ci wymordowani zakonnicy zorganizowali pierwsze powstanie antysowieckie na terenach polskich w 1940 roku (nieudane, zakończyło się wyrokami śmierci i wieloletniego łagru dla uczestników). Wieś, z której pochodził ów ojciec – Urban Szeremet – cudem uszła spod topora banderowskich siepaczy w 1944. Zaatakowali oni wieś w czasie, gdy przebywał tam oddział AK, o czym nie wiedzieli. AK-owcy odparli atak, a mieszkańcy wsi ewakuowali się bezpiecznie w kolejnych dniach. Wieś przestała istnieć, choć była szczególnym miejscem, gdzie kwitła kultura (teatr) i gdzie miało swój początek wiele powołań do stanu duchownego. Kiedy o. Urban wrócił tam w latach 70. był wstrząśnięty, po ukochanej wsi nie zostało nic, nie było znać nawet miejsc po domach (z wyjątkiem fundamentu dworu, który był murowany). Obszedł cały jej teren odmawiając Różaniec i postanowił sobie, że nigdy tutaj już nie wróci.