Tohu Wabohu – bezład i pustkowie

Jest Wielka Środa. W czasie Paschy za kilka dni uczestnicząc w Liturgii Paschalnej w Kościele będziemy słuchać dziewięciu czytań, które przybliżą nam Historię Zbawienia – począwszy od 1 rozdziału Księgi Rodzaju, opisującej stworzenie świata. I jest to okazja, by się chwilę nad tym zatrzymać. Szczególnie, że ostatnio również tutaj dyskutowaliśmy na ten temat. Księga Rodzaju jest wyjątkowo trudna, bardzo starożytna, tajemnicza, niejednoznaczna. Ale jednocześnie fascynująca, dająca odpowiedzi i pięknie współgra z odkryciami kosmologii.

Ks. prof. Michał Heller w swoim wykładzie na platformie Copernicus College przytacza ciekawą informację. Otóż okazuje się, że środowiska lewicowe (szczególnie bolszewicy) w 20-leciu międzywojennym uważali za ważny dogmat to, że Wszechświat jest wieczny. Odkrycie będące rozwiązaniem równań Einsteina, dokonane przez Aleksandra Friedmana w 1922 i niezależnie przez Lemetra (belgijskiego księdza), przedstawiające Wszechświat jako rozszerzający się, uznane były za klechowszczyznę (rus. papowszczyna) i burżuazyjną ideologię. Odkrycie to dowiodło, że świat w którym żyjemy miał swój początek!

Fakt rozszerzania się Wszechświata udowodnił Hubble w 1929 roku (na podstawie przesunięcia widm galaktyk ku czerwieni, tzw. redshift – im dalsza galaktyka, tym szybciej się oddala, w końcu tak szybko, że trudno to uzasadnić zwykłymi zjawiskami kinetycznymi). Edmund Witeker to, że Wszechświat się rozszerza, uznał za kolejny dowód na istnienie Boga („szósta droga”). Pius XII podzielił jego pogląd. Jak wspomniałem, sprzeciwiali się temu marksiści. Głosili, że wszechświat jest wieczny i to odkrycie było im nie na rękę – co gorsza Friedman był rosyjskim uczonym. Zorganizował on w 1924 seminarium nt. ogólnej teorii względności i zaczął wraz z rosjaninem Frederiksem pracować nad 1 tomem monografii na ten temat (dotyczyła rachunku tensorowego). Niestety następne tomy nie ujrzały światła dziennego ze względu na sowieckie prześladowania badaczy zajmujących się kosmologią i OTW. Wielu kosmologów straciło życie, wielu udało się wyjechać za granicę.

Księga Rodzaju opisuje 7 dni stworzenia, właściwie 6, siódmego dnia Bóg odpoczął. Te 6 dni stanowią pary (podaję za Katolickim Komentarzem Biblijnym, wyd. „Vocatio”:
1. Światłość (dzień/noc) – 4. Ciała niebieskie
2. Oddzielenie wód pod sklepieniem od wód ponad nim – 5. Ryby/ptaki z wody
3. a. suchy ląd (ziemia i morze), rośliny – 6. a zwierzęta, b. ludzie
Dzień siódmy jest punktem kulminacyjnym. Oznacza odpoczynek Boga (ale nie człowieka).

1 Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. 2 Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch2 Boży unosił się nad wodami.
3 Wtedy Bóg rzekł: «Niechaj się stanie światłość!» I stała się światłość. 4 Bóg widząc, że światłość jest dobra, oddzielił ją od ciemności. 5 I nazwał Bóg światłość dniem, a ciemność nazwał nocą.
I tak upłynął wieczór i poranek – dzień pierwszy.

W artykule o Księdze Rodzaju autorstwa Richarda J. Clifforda SJ i Rolanda E. Murphy’ego O.Carm, który znalazł się w monumentalnym Katolickim Komentarzu Biblijnym, wyjaśnia się, że dokładne tłumaczenie pierwszych słów Księgi Rodzaju powinno raczej brzmieć: „Gdy Bóg zaczął stwarzać niebo i ziemię”. Analogicznie jak w innych kosmologiach biblijnych, gdzie używa się formy wg schematu „gdy…wtedy”, np. „Gdy Pan Bóg uczynił niebo i ziemię… – wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi…” (2,4-7).

W drugim wersie w zdaniu „Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem” te dwa ostatnie słowa określone są jako  תהו ובהו – tohu wa-bohu. Tohu pojawia się w ST 20 razy w znaczeniu braku kształtu lub formy. A zatem tutaj – miejsce nie nadające się do zamieszkania przez ludzi – metaforycznie pozbawione trwałych podstaw, nierealne.

Sądzę, że niezupełnie chodzi tutaj o chaos. „Na początku był chaos” nie jest określeniem biblijnym, a raczej mitologicznym (z chaosu wytworzyli się następnie mityczni bogowie). Choć słowa tohuwabohu w niektórych językach rzeczywiście stały się synonimem kompletnego chaosu, bezładu.

Wiedząc, że Wszechświat się rozszerza (co zostało wyliczone w 1922 roku i udowodnione w 1929) – oznacza naturalnie, że miał swój początek – zaczął się, tchnęła w niego życie Jakaś Siła Sprawcza. Nauka nie ma kompletnie pojęcia co i być może się nigdy nie dowie (nauka opiera się tylko na doświadczeniach fizycznych). Pierwsze sekundy są skryte, wykraczają poza fizykę – wówczas prawa fizyki nie funkcjonowały – stan ten można określić „początkową osobliwością”. Czyż to nie nasze TOHU WABOHU? – nierealne (!) miejsce, pozbawione trwałych podstaw, nienadające się do życia dla człowieka?

I stała się światłość

Czy da się dokładnie określić KIEDY „stała się światłość” (w sensie fizycznym)?

Przez pierwsze 380 tys. lat istnienia Wszechświata miał on postać nieprzeźroczystej plazmy, co wynikało z jego temperatury – przekraczającej 3000 K.

Wszechświat dopiero wówczas ostygł na tyle, by przestrzeń stała się przezroczysta – obniża się temperatura i powstają atomy (elektrony łapią jądra). Następuje uwolnienie fotonów – zostają one rozdzielone z materią.

3 Wtedy Bóg rzekł: «Niechaj się stanie światłość!» I stała się światłość.

—————————————————–

Zdjęcie (negatyw) z nagłówka pochodzi z raportu sir Artura Eddingtona z 1919 r., przedstawia zaćmienie Słońca. Fotografia miała na celu zweryfikowanie przewidywań Einsteina o zakrzywianiu się światła wokół Słońca.

Fragmenty tłumaczeń interlinearnych Księgi Rodzaju pochodzą z Hebrajsko-polskiego Starego Testamentu. Księga Rodzaju. Wydanie interlinearne z kodami gramatycznymi, transkrypcją oraz indeksem rdzeni, przekład i opracowanie Anna Kuśmirek, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, Warszawa (Prymasowska Seria Biblijna), imprimatur z dn. 11 kwietnia 2000 r. Informacje kosmologiczne pochodzą z wykładów ks. prof. Michała Hellera i dra Łukasza Lamży. Niektóre informacje pochodzą z artykułu Richarda J. Clifforda SJ i Rolanda E. Murphy’ego O.Carm Księga Rodzaju (w: Katolicki Komentarz Biblijny).

Udostępnij ten post
Oceń tekst:
20
8 komentarzy
  1. Czasami myślę, że Bóg, choć jest wszechmocny to wobec obdarowania człowieka wolną wolą jest bezrady. Bóg oczywiście chce by człowiek w sposób wolny wybierał dobro, miłość, ale wie także, że jakaś część powie Bogu – NIE, powie – wybieram zło, wybieram nienawiść.

    • Bóg w każdej chwili może nam odebrać wolną wolę, ale wtedy odbierze nam wolność, to by znaczyło, że się pomylił. Bóg nie jest w czasie, widzi nas dzisiaj, w dniu narodzin i śmierci jednocześnie. Jest stwórcą czasu, więc dla niego my żyjący w czasie jako wolni ludzie z jakiegoś powodu mamy dla niego niepojęty sens.

      • Mądrość Boga jest dla człowieka nie do ogarnięcia, więc w swej wierze ufam, że Bóg wiedział co zrobił. Zresztą widząc spoza czasu swe dzieło Bóg stwierdzał po każdym dniu, że to co zrobił było dobre, tylko po stworzeniu człowieka stwierdził, że jest bardzo dobre. I siódmego dnia, będąc zadowolonym z siebie, odpoczął 🙂 … Jak rozumiesz odpoczynek Boga, bo On raczej się nie męczy?

        • tak na szybko to rozumiem tak, że Jego dzieło jest kompletne, nic mu nie brakuje. Tzn. świat, w którym żyjemy, jest tak zaprojektowany, by człowiek mógł w nim z powodzeniem funkcjonować. W ogóle to sądzę, że człowiek jest celem Boga, nie świat. Wszystko jest po to, by człowiek mógł tutaj żyć i funkcjonować. Jest drobiną we Wszechświecie, ale ten Wszechświat nie ma sensu bez człowieka

          • Brawo! W między czasie znalazłem w necie takie słowa: „Odpoczynek Boga w siódmym dniu nie wskazuje na Boga, który przestał «pracować», ale podkreśla doskonałość wykonanej pracy i ma raczej oznaczać, że zatrzymał się On przed dziełem swoich rąk, kierując ku niemu spojrzenie pełne radości i zadowolenia, gdyż było «bardzo dobre»” (Rdz 1, 31) – pisze Jana Paweł II w Liście apostolskim Dies Domini.

  2. Jakże wszystko na początku pięknie się działo, wszystko zgodnie z wolą Stwórcy … który jednak szóstego dnia stworzenia 'zaryzykował’ czyniąc człowieka i obdarzając go wolną wolą, która w historii ludzkości tak często była przyczyną nieuporządkowania, niszczenia, chaosu – zaprzeczania woli Stwórcy.

    • wszystko jest jak miało być. Nie zaryzykował stworzenie człowieka, bo wszystko od początku służy temu, by pojawił się człowiek i to z wolną wolą, bo gdyby nie mógł wybierać (także zła), nie mógłby wybrać miłości. Bóg chce dawać wolność, bo nie chce mieć adorujących go maszyn, chce by dokonywał się w nas wybór, decyzja, walka

Zostaw komentarz