Niemieckie media działające w Polsce poinformowały, że Prezydent Ukrainy podobno w wywiadzie przeprowadzonym 27.03.2022 dla „niezależnych” rosyjskich serwisów informacyjnych (?!) wyraził swoje obawy wobec „zamrożonego konfliktu” na Jego terytorium gdyby pojawiły się na Ukrainie siły pokojowe NATO.
W tym rzekomym wywiadzie w ocenie Prezydenta Załenskiego właśnie do takiego „zamrożonego konfliktu” mogłyby doprowadzić siły pokojowe NATO. Przynajmniej tak Prezydent Ukrainy pojmuje ten rodzaj wsparcia. Być może ktoś właśnie w ten sposób to przedstawił, aczkolwiek nie przypomniał Prezydentowi Ukrainy o tym, że hasło „zamknijcie niebo nad Ukrainą” jest tożsame z tym, że „jakieś” obce siły wojskowe musiałyby to ukraińskie niebo będąc na terytorium Ukrainy w sposób militarny zamknąć.
Czy Prezydent Ukrainy nie chce już militarnej pomocy?
Radosław Sikorski w wywiadzie dla niemieckich mediów działających w Polsce zasugerował, że oddziały misji pokojowych wprowadza się dopiero wtedy, gdy jest rozejm. Jednak jak pokazuje historia, to nie jest prawda i prawdopodobnie Radosław Sikorski pomylił oddziały pokojowe IFOR z KFOR.
Przypominam, że w marcu 1999 NATO w czasie zupełnie nowego konfliktu, czyli wojny w Kosowie podjęło decyzję o bombardowaniu z powietrza oddziałów rządu Jugosławii, który oskarżany był o nowe represje wobec kosowskiej ludności cywilnej.
Represje doprowadziły do masowych wysiedleń, gdzie 850 000 ludzi z Kosowa szukało schronienia w Albanii i Macedonii.
Zatem NATO zareagowało zbrojnie nalotami bombowymi na masowe wysiedlenia ludności cywilnej w czasie prowadzonych działań wojennych, a nie dopiero po uzyskaniu rozejmu.
Przecież to właśnie bombardowanie zmusiło Slobodana Miloszewicza, aby zgodził się na wjazd nowych jednostek sił pokojowych NATO o nazwie KFOR (Kosovo Force) w czasie trwającej wojny, a nie pokoju.
W kontekście obecnej sytuacji na Ukrainie szczególnie istotnym jest to, że głównym celem KFOR było doprowadzenie do pokoju poprzez rozbrojenie oraz likwidację armii Armii Wyzwolenia Kosowa. Na tej samej zasadzie mogłyby przecież powstać siły pokojowe NATO o nazwie UFOR (Ukraine Force)
Zatem Prezydent Ukrainy jak sam wspomina albo rzeczywiście tego „nie rozumie”, (bo nie do końca interesował się historią i ma złe skojarzenia z oddziałami pokojowymi) albo chciał definitywnie uciąć temat „zamykania nieba” na Ukrainie i wszelkiej pomocy militarnej innej niż obecne dostarczanie broni Ukrainie, bo np. jest to element negocjacji z Rosją?
Mam jednak wrażenie, że gdyby Prezydent Ukrainy wiedział jakie są prawdziwe intencje Jarosława Kaczyńskiego, aby jak najszybciej przerwać ludobójstwo ludności cywilnej na Ukrainie, a nie siłami pokojowymi okupować Ukrainę, to jestem pewny, że Prezydent Załenski jeszcze raz przemyślałby swoje słowa (o ile takie słowa w takim kontekście w ogóle padły)
Pytanie tylko, czy są to rzeczywiście słowa Prezydenta Wołodymyra Załenskiego, czy ich kontekst został kolejny raz zmanipulowany przez agenturę rosyjską, a może doradzili mu tacy doradcy jak Radosław Sikorski na polecenie rządu Niemiec, który już zapowiedział, że niemieckich wojsk na potencjalną misję pokojową nie wyśle.
Należy mieć również na względzie to, że ta sama putinowska agentura, która od lat próbowała wzniecić polsko-ukraińskie animozje historyczne poprzez sprytne podsycanie pamięci o UPA i Banderze na Ukrainie, realizowała plan, aby Polska miała awersję do ewentualnej pomocy Ukrainie lub wstawianie się na arenie międzynarodowej w sprawie Ukrainy.
Tak samo jak próbowano nielegalnie przerzucić do Polski tysiące imigrantów afrykańskich z Białorusi, którzy robiąc np. burdy (jak w ośrodku w Wędrzynie) mieli zniechęcić Polaków do pomagania przyszłym ukraińskim uchodźcom. Tak nazywanie ukraińskich ulic imieniem Bandery miało uwiarygodnić Putina, że chodzi tutaj o wyimaginowaną walkę z odradzającym się z nazizmem i dlatego tak często podkreślana przez putina była denazyfikacja, która jak się okazało po ostatnich mediacjach nie jest dla putina tak bardzo istotna. Istotne jest zupełnie coś innego, ale o tym więcej na moim portalu.
Ponadto na moim portalu Polski Fejs ten post jest przetłumaczony na język Ukraiński dla Ukraińskich czytelników, którym przypominam, że banderowcy pragnąc w 1941 roku uzyskać uznanie w oczach hitlera, aby stworzyć odrębne ukraińskie państwo zależne od hitlerowskiej III Rzeszy, najokrutniej jak to tylko było możliwe wymordowali około 100 000 Polaków i Żydów na Ukrainie. (m.in. Rzeź wołyńska) Banderowcy chcieli w ten sposób pokazać hitlerowi swoją lojalność i zdeterminowanie w ideologicznym zabijaniu ludzi, którzy od lat żyli wśród ludności ukraińskiej na terenach dzisiejszej Ukrainy. Hitler wykorzystał w ten sposób banderowców, aby bestialsko mordowali, a następnie i tak ich aresztował i skazywał na obozy koncetracyjne, bo nie chciał słyszeć o jakimś odrębnym państwie Ukrainy, nawet gdyby miało być zależne od III Rzeszy. To, że hitler oszukał mających nadzieję na własne państwo banderowców nie tłumaczy ich bestialskiego zachowania względem ludzkości cywilnej. Co jednak bardzo ciekawe, hitler ocalił banderę przed śmiercią, bo ten zawsze podkreślał swoje faszystowskie ideologie. Rozumiem, że Ukraińcy jak każdy naród potrzebują swoich bohaterów, którzy walczyli o utworzenie państwa ukraińskiego, jednakże tworzenie państwa na podwalinach mordowania swoich własnych sąsiadów mieszkających w Ukrainie na wzór hitlerowskich Niemiec, jest zaprzeczeniem bohaterstwa.
Kieruję obecnie moje historyczne przesłanie szczególnie do Ukraińców, którym dzisiaj tak bardzo Polska pomaga (my wszyscy pomagamy), aby zrozumieli dlaczego tak bardzo boli Polaków to, że imieniem zbrodniarza mordercy Polaków nazywane były jeszcze niedawno ulice Kijowa i putin ten ból Polaków chciał sprytnie wykorzystać, abyśmy z tego historycznego powodu uchodźcom wojennym dzisiaj nie pomagali. Jednakże pomimo tego bólu wielu polskich rodzin, które cudem ocalały, pomagamy i będziemy pomagać, bo od naszej trudnej i bolesnej historii, mamy dużo większe chrześcijańskie serce.
Niestety komunizm zrobił swoje i tak samo jak w Polsce, tak na Ukrainie wiele partii politycznych nadal sympatyzuje z Rosją, realizując potajemnie jej politykę. W Polsce agentura rosyjska nadal nakręca różnych polityków, aby nierozliczone kwestie historyczne tworzyły rów niezgody nie do zakopania. Dlatego z tej perspektywy w otoczeniu samego Prezydenta Ukrainy mogą nadal funkcjonować ludzie zmanipulowani takim od lat betonowanym przekazem, że Polska poprzez siły pokojowe rzeczywiście chciałaby odzyskać np. Lwów.
Dla nas jest to niedorzeczne, ale niestety taki przekaz utwierdza również „V kolumna” dziennikarska funkcjonująca w Polsce, która kłamliwie powtarzała (redaktor Lis powtarzał) kuriozalne słowa ławrowa, że Polska organizując siły pokojowe chce odzyskać dawne ziemie polskie. Powyższe obrzydliwie podsyca również główny polityk opozycji Radosław Sikorski, a jeśli on, to prawdopodobnie inne osoby opozycji mające bliskie kontakty na Ukrainie (np. Sławomir Nowak).
Trzeba przyznać, że przy takim wielkim rozdźwięku reprezentowania intencji Polski i haniebnej wypowiedzi Marszałka Grodzkiego (że rzekomo Rząd Polski nadal wspiera reżim putina) słowa Prezydenta Ukrainy z tej perspektywy czasowej, że „nie rozumie” projektu zaproponowanego przez Pana Jarosława Kaczyńskiego są bardzo niepokojące, bo wygląda na to, że Prezydent Załenski ulega propagandzie niektórych prokremlowskich polityków Polski. Przypominam, że to właśnie Radosław Sikorski krytykował list Jarosława Kaczyńskiego wysłany do Unii Europejskiej w 2010 roku ostrzegający przed neoimperialnymi zakusami putina sugerując, że Jarosław Kaczyński zwariował. To właśnie wtedy wspomina już Sławomir Nowak najbliższy przyjaciel Donalda Tuska wyśmiewał ten list, że to jest niedorzeczność.
Tutaj link do archiwalnych wypowiedzi:
Dzisiaj wygląda na to, że swoimi ukraińskimi kontaktami opozycja właśnie w ten sposób chce zdewaluować bardzo ważną wizytę Pana Jarosława Kaczyńskiego na Ukrainie. Wizytę, która pokazała, że chociaż złamane zostały umowy międzynarodowe, Konwencje Genewskie, to cały świat w tym NATO ma cały czas problem nawet z wysłaniem z lotnisk NATO naszych myśliwców MIG29 szkodząc w ten sposób samej Ukrainie, bo przecież putin jej nie odpuści.
Czy nakładane sankcje są w stanie powstrzymać putina?
Paradoksalnie w niektórych przypadkach sankcje są dla putina wręcz bardzo korzystne, bo wielu nacjonalistów w Rosji od dłuższego czasu głowiło się nad tym: jak spowodować, aby flagowe produkty zagraniczne zostały znienawidzone przez Rosjan nie dlatego, że to putin ich zakazał, tylko dlatego, że same się wycofały z Rosji.
Już teraz można w mediach obserwować spazmy młodych Rosjanek, które nagrywały filmiki jak wyrzucają na znak protestu modne ubrania zachodnich marek do kosza, czy ostentacyjne niszczą o płytę chodnikową telefony pewnej amerykańskiej firmy. Trzeba przyznać, że nawet największy mistrz anty zachodniej propagandy nie wymyśliłby lepszego dla nacjonalistów scenariusza.
Dlatego z tej perspektywy patrząc, chociaż zachodowi wydaje się, że takie sankcje Rosję zabolą, to prawda jest taka, że tylko wzmagają niechęć Rosjan do całego zachodu i raczej tylko wzmacniają poparcie dla putina zamiast je osłabiać.
Absolutnie nie chciałbym, aby odebrano moje słowa opatrznie, że jestem przeciwnikiem sankcji.
Nie, zupełnie o coś innego tutaj o chodzi! Zauważcie, że tam gdzie sankcje byłby najbardziej odczuwalne (import rosyjskiego gazu i ropy), to jest ich brak, a tam gdzie są dla Rosji marginalne, to medialnie nakręca się ich wagę. Istny wojenny teatr dla mas, no chyba, że ktoś naprawdę myśli, że z powodu braku Coca-Coli putin wycofa swoje wojska lub wszyscy ludzie w Moskwie wyjdą na ulice.
Nie, niestety nie wyjdą. Bo Ci, którzy potrafią jeszcze samodzielnie myśleć boją się trafić do więzienia, a pozostali ulegają putinowskiej propagandzie.
Owszem jest pewna wielotysięczna grupa odważnych Rosjan, którzy protestując na ulicach płacą wysoką cenę za swoją odwagę w rosyjskich więzieniach, jednakże wygląda na to, że większość sankcji bardziej pomaga niż przeszkadza putinowi kreować nacjonalistyczną narrację „złego zachodu”.
Chodzi przecież o to, aby Rosjanie znienawidzili wszystko to, co kojarzy się z zachodem. Dzięki temu putin zrealizuje model, który od dawna funkcjonuje w Chinach, gdzie największe światowe marki mają swoje chińskie podrabiane odpowiedniki.
Czy putin rzeczywiście oszalał?
Kreowana przez niemieckie media w Polsce narracja, że powinniśmy się putina bać, bo to jest nieobliczalny szaleniec, który ma arsenał nuklearny do dyspozycji jest bardzo na rękę samemu putinowi.
Zastanówmy się jednak: czy szaleńcowi zależałoby na kreowaniu opinii publicznej, czy szaleniec potrzebowałby publicznych występów na stadionie, aby tłumaczyć się słowami Pisma Świetego z mordowania dzieci na Ukrainie? Czy szaleniec potrzebowałby określeń „wojskowa operacja wojskowa” i zakazywałby w Rosji używania słowa wojna?
Nie!
Szaleńcowi nie potrzebne jest takie zakłamywanie rzeczywistości, bo jest zupełnie od niej oderwany.
Dlatego putin nie jest szaleńcem, który nie miałby świadomości tego, że odpalenie chociażby jednej rakiety balistycznej z ładunkiem atomowym, równa się zagładzie wielu miast Rosji. Putin wręcz przeciwnie, chce w przebiegły sposób kreować nową rzeczywistość, aby go w tej rzeczywistości wielbiono, a nie traktowano jako tego, który doprowadził do zagłady Rosji.
Komu i dlaczego zależy na tym, aby traktować putina jako szaleńca?
NIestety taka propaganda o szaleństwie putina jest na rękę również Niemcom i wszystkim innym państwom UE, które poprzez swoje kuriozalne decyzje klimatyczne uzależniły się od rosyjskiego gazu i dzięki rzekomemu putinowskiemu „szaleństwu” mogą przecież wytłumaczyć swoim obywatelom, że nie mogą nic zrobić, bo tam na Kremlu jest szaleniec z guzikiem atomowym.
Pisałem o tym na moim Blogu już w 2017 roku, że gdyby rosyjskie czołgi wjechały na tereny Polski, to cała UE oprócz oczywiście wielkich słów oburzenia, nie kiwnęłaby nawet palcem, bo tak bardzo się od Rosji energetycznie uzależniła.
Oczywiście padają dzisiaj wielkie ideowe słowa o partnerstwie, jedności, ale mało już kto pamięta, że np. prawdziwym powodem wyjścia Wielkiej Brytanii z UE były właśnie negocjacje handlowe UE z USA wobec umowy TTIP czyli Transatlantyckiego Partnerstwa w dziedzinie Handlu i Inwestycji.
Przypominam, że już w 2011 r., UE i USA stworzyły grupę ekspertów, pod przewodnictwem Komisarza UE, która miała wypracować koncyliacyjne rozwiązania dla znaczącej rozbieżności zdań w sprawie TTIP.
Wynikiem tych pierwszych rozbieżności było to, że już 23 stycznia 2013 urzędujący wówczas premier David Cameron zapowiedział referendum w sprawie dalszego członkostwa w EU. Finalnie w 2020 roku Wielka Brytania wyszła z Unii Europejskiej.
Dlatego nie jest przypadkiem, że zanim putin stał się agresorem wojennym łamiąc art 2 traktatu III Konwencji Haskiej, to tylko Polska i Wielka Brytania jako jedyne kraje w Europie dostarczały (a nie sprzedawały) broń obronną i amunicję Ukrainie. To takie małe przypomnienie dotyczące haniebnych słów Marszałka Grodzkiego o tym, że rząd Polski rzekomo wspiera reżim putinowski.
Przypominam również, że w tamtym czasie Niemcy próbowały przekazać Ukrainie hełmy, aby Ukraińcy uważali na głowę. Niestety Niemcy zachowywały się tak, jakby miały znów nadzieję, że będzie powtórka z tego, jak bezprawnie i błyskawicznie putin zajął Krym. Przypominam, że wtedy również padało wiele słów oburzenia (MEM dla tego postu pochodzi z tamtego okresu), by już cztery lata później poklepać putina po plecach na EURO 2018 i ruszyć pełną parą z budową Nord Stream 2.
Hipokryzja pomyślicie?
Nie, to bezideowa, brudna polityka Unii Europejskiej, która nawet w czasie wojny miała czelność głosować o ukaraniu Polski na czele z partią EPP, której szefem jest Donald Tusk.
Jaki jest faktyczny cel ataku putina na Ukrainę?
Wbrew ogólnej medialnej narracji, ta wojna nie opiera się na szaleństwie putina, lecz na zimnej kalkulacji, aby przejąć kontrolę nad gazociągiem „Braterstwo”, którym putin przesyła przez terytorium Ukrainy gaz do krajów Unii Europejskiej. Oczywiście Ukraina ma również inne złoża i żyzne ziemie, jednakże w aspekcie miliardów płynących gazociągiem „Braterstwo” do krajów UE, jest to kluczowy dla putina ekonomiczny element, aby Ukraina (nawet neutralna) była w pełni pod jego politycznym wpływem.
putin ma przecież świadomość, że w tym roku kończy się niekorzystna dla Polski (podpisana jeszcze przez Pawlaka za czasów PO-PSL) umowa na tranzyt gazu do Niemiec gazociągiem Jamalskim przebiegającym przez terytorium Polski. putin ma również świadomość, że Polska nie podpisze kolejnej umowy na import rosyjskiego gazu, bo wreszcie uniezależniła się od rosyjskiego gazu uruchamiając w październiku Baltic Pipe. putin ma również świadomość, że powyższe spowodowałoby również ostateczną utratę rosyjskich wpływów gazowych na Ukrainie, ponieważ Ukraina 2/3 swojego zapotrzebowania na gaz potrafiła już samodzielnie wydobywać, a pozostałe niedobory gazu mogłaby kupić np. od Polski po uruchomieniu Baltic Pipe i nowego terminalna morskiego. To wszystko prowadzi do tego, że Polska i Ukraina mógłby narzucić własne ceny na transport rosyjskiego gazu, co mogłoby spowodować, brak konkurencyjności tego surowca i zmusić UE do zmiany polityki energetycznej, aby się od Rosji wreszcie uniezależniać.
Powyższe dowodzi, że chociaż putin jest wyrafinowanym, cynicznym i bezwględnym zbrodniarzem wojennym (jego zbrodnie sięgają już czasów Czeczeni), który został do takich zbrodni wyszkolony przez KGB, które jest spadkobiercą morderców katyńskich, to zarazem nie można założyć, że jest oderwanym od rzeczywistości szaleńcem, który nie potrafi patrzeć perspektywicznie.
Argumenty, które są w stanie przemówić do agenta KGB.
Jeśli putin nie jest szaleńcem, to rację ma Pan Jarosław Kaczyński, który słusznie uważa, że putin rozumie tylko argument siły, a nie argument wielkich i pięknych słó, które putin bombardując Lwów pokazał jakie mają dla niego znaczenie.
Dlatego w mojej ocenie jeśli NATO nie powoła jednostek pokojowych tak jak powołało kiedyś KFOR w Kosowie, tak putin będzie dalej mordował Ukraińców na Ukrainie, bo wycofując się i przegrywając tylko z Ukrainą byłby to dla niego polityczny koniec. Oczywiście na takowe jednostki musiałby zgodzić się Prezydent Ukrainy, co jak widać po wczorajszej wypowiedzi nie jest takie oczywiste.
Paradoksalnie uformowanie pokojowych oddziałów o nazwie np. UFOR (Ukraina Force) byłoby również na rękę putinowi, który miałby propagandowy argument, aby wycofać się z bardzo kosztowej i pełnej militarnych strat „operacji wojskowej”, bo wówczas nie przegrałby tylko z Ukrainą, tylko wycofał się, aby nie walczyć na Ukrainie ze swoimi europejskimi odbiorcami gazu.
Czy istnieje możliwość szybkiego zakończenia wojny na Ukrainie?
Chociaż trwają obecnie rozmowy pokojowe, to mam przeczucie, że putin wysyłając 29.03.2022 przekaz o wycofaniu oddziałów z pod Kijowa tak naprawdę blefuje, aby tylko te oddziały przegrupować, zatankować, dozbroić i zyskać trochę czasu, aby wojska ukraińskie nie atakowały przegrupowujących się rosyjskich oddziałów.
Dlatego w mojej ocenie zakończenie ludobójstwa dokonywanego na Ukrainie możliwe jest tylko wtedy, gdy putin będzie mógł kłamliwie Rosjanom powiedzieć:
wycofujemy swoje oddziały, bo „zdradziecki” zachód uległ „manipulacji ukraińskich nazistów” i zorganizował oddziały pokojowe na Ukrainie pod przewodnictwem NATO. Dlatego wycofujemy nasze wojska, bo „odpowiedzialna” Rosja nie zamierza walczyć z całym światem, tym bardziej z klientami kupującymi nasz rosyjski gaz. (Co oczywiście nie dotyczy Niemiec, bo już zapowiedziały, że bronić Ukrainy nie zamierzają)
Moim zdaniem tylko taka kłamliwa propaganda jest jedyną szansą dla Putina, aby zachował „twarz” przed Rosjanami i próbował wytłumaczyć, dlaczego przerwał (a nie przegrał) haniebną wojnę, którą bezczelnie nazwał, „wojskową operacją specjalną”.
Uważam tak dlatego, bo jak już pokazała historia, to nawet największe sankcje cytując ostatnią wypowiedź ambasadora Rosji: „nie zatrzymały i nie zatrzymają Rosji”.
Chciałbym oczywiście się mylić, chciałbym, aby putin miał odwagę przyznać się do porażki i miał honor, aby zrezygnować. Oczywiście to jest możliwe (ludzie podobno się zmieniają) jednak po tym wszystkim co zrobił, takie rozwiązanie wydaje się bardzo abstrakcyjne.
Jest jeszcze inne rozwiązanie, że putin będzie próbował wmówić Rosjanom, że tak naprawdę chodziło tylko o wyzwolenie Donbasu. Jednakże jeśli jest tak jak wyżej napisałem i prawdziwym celem jest pełna polityczna kontrola Ukrainy i kontrola gazociągu „Braterstwo”, to takie rozwiązanie nie zrealizuje celów putina. Oczywiście konflikt może zostać strategicznie na jakiś czas przerwany, aby tylko uspokoić nastroje społeczne (płaczące rosyjskie matki), przegrupować, doposażyć wojska (naprawić cyfrowy system łączności) i ponownie uderzyć na już bardzo osłabioną Ukrainę.
Właśnie z tej perspektywy sankcje raczej nie zatrzymają dzisiaj putina, który za punkt honoru postawił sobie zniszczenie Ukrainy, bo przecież wielka Rosja nie może odnieść porażki i przegrać z dużo mniejszą i teoretycznie słabszą Ukrainą.
Dlatego Rosja będzie cały czas zwiększać ilość swoich wojsk, byleby tylko udowodnić swoją wyższość.
I jeśli nawet militarnie nie będzie w stanie tej wyższości udowodnić, to tak jak jest obecnie, będzie posuwać się do coraz większych barbarzyńskich ataków na ludność cywilną Ukrainy.
Skrytykowano jednak pomysł Pana Jarosława Kaczyńskiego o powołaniu sił pokojowych NATO, sugerując, że oznaczałoby to III Wojnę Światową. Jednak wg tego co mówi sam putin, to nie mogłaby być III Wojna Światowa, bo przecież Rosja swoich działań na Ukrainie nie chce nazywać „wojną”.
Dlatego powołanie sił pokojowych, aby broniły ludności cywilnej na Ukrainie nie mogłoby być wypowiedzeniem wojny Rosji, bo nawet niszcząc jednostki rosyjskie dokonujące cytuję: „specjalnej operacji wojskowej”, w misji pokojowej nie ma mowy o atakach odwetowych na terytorium Rosji. Powyższe potwierdza ostatnia wypowiedź rzecznika Kremla, że Rosja może użyć broni atomowej jedynie w przypadku „egzystencjalnego zagrożenia dla swojej państwowości”, ale nie w trakcie „operacji wojskowej” na Ukrainie.
Zatem analogicznie rzecz ujmując obrona ludności cywilnej Ukrainy, która formalnie zgłosiła swój akces o członkostwo w Unii Europejskiej, byłaby również „specjalną pokojową operacją wojskową”, a nie wojną.
Jan
Z każdym dniem przybywa wojennych tragedii, rosyjskich zbrodni, a wraz z nimi słów oburzenia. Czasem pojawi się konkret pomocowy (USA, WB, kraje Europy Środkowej), ale właściwie Ukraina walczy samotnie o własne przetrwanie i choć jeszcze nie tak dawno wydawało się to niemożliwe, to dziś zwycięstwo Ukrainy nad Rosją jest możliwe. Słyszę w mediach, że już niedługo dojdzie do być może decydującej bitwy. Oby ta wojna toczyła się tylko na polu bitwy, a niestety tak się nie dzieje. Brakuje mi słów oburzenia.
Łukasz
Dobra, wnikliwa analiza. Wątek z gazociągiem „Braterstwo” ciekawy. Czytałem, że Ukraina to kluczowe terytorium dla Rosji, które gwarantuje utrzymanie spójności teretyrialnej (utrzymanie Syberii), ale była mowa bardziej o bogactwach Ukrainy, jak złoża czy czarnoziemy. Rurociąg to nowy wątek. Od początku Putin dawał do zrozumienia, że nie chce inkorporacji Ukrainy, zależy mu jedynie na neutralności Ukrainy, nie chce, by Ukraina stała się miejscem lokacji amerykańskich wojsk i o się wydaje zrozumiałe. Zgodnie z tym wszelkie komunikowanie o planowanym włączeniu Ukrainy do zachodnich struktur przed wojną było jak płachta na byka, wydawało się, że putin nie ma innego wyjścia, jeśli chce zachować sprawczość i decydować w dawnym obszarze ZSRR – co wydaje się obecnie rosyjską zasadą programową)
Co do Chin to sytuacja wydaje się patowa. Zmnieszenie siły Rosji może paradoksalnie wzmocnić Chiny, bo wpędzi Rosję w ich objęcia (tylko oni kupią ropę i to po swoich cenach, de facto spowodują, że Rosja z decydującego w Europie Wschodniej zmieni się w satelitę Chin), z kolei silna Rosja może zpobiec np. wchłonięciu Syberii przez Chiny, które będą w efekcie u swoich granic miały zamiast wasala silne samodzielne państwo może spowodować, że Rosja odzyska wpywy nie tylko na Ukrainie, ale i w Europie Środkowej (to zagrożenie pojawiło się w momencie wyboru Bidena, który złożył wizytę w Berlinie, ale ominął Warszawę, co spowodowało popłoch wśród polskich polityków, było znakiem, że USA opuszcza Europę – oddaje inicjatywę Niemcom – i chce skupić się na Tajwanie – ewidentnie Pacyfik jest dla USA wazniejszy) Rosja w rekacjach z Chinami nie chce stać partnerem gorszego rzędu, dlatego próbuje zyskać względem Europy, odzyskać wpływy w dawnych republikach sowieckich i – wg Jacka Bartosiaka – stać się hardpower w służbie Europy. Sytuacja na Ukrainie mocno pokrzyżowałą te plany i wyglada, ze Rosja mocno stacza się w objęcia Chin
Radosław Kordowski
Jak ja się cieszę, że chciało się Tobie to wszystko przeczytać i jeszcze bardzo dobrze skomentować. Szacunek! I Twój komentarz również bardzo celny. Dzisiaj za chwilę opublikuję rozwinięcie wątku gazociągu „braterstwo”.
Jan
Myślę, że o odrzuceniu pomysłu misji pokojowo-humanitarnej wspartej woskowo zadecydowały Stany Zjednoczone (Petnagon, dowództwo Nato) i przypuszczam, że prezydent Zełenski na taką misję wyraziłby zgodę, gdyby ona miała poparcie Stanów Zjednoczonych, które dziś dla Ukrainy są kluczowym sojusznikiem. Mocarstwom zawsze pasowało toczyć wojny na nie swoich terytoriach, a Stany Zjednoczone nawet toczą ją bez angażowania własnego wojska.
Radosław Kordowski
W mojej ocenie odrzucenie propozycji wynika z braku zrozumienia. Przecież Prezydent Ukrainy cały czas prosił USA o samoloty, czołgi których nie dostaje. Zatem z tym kluczowym sojusznikiem różnie bywa…
Jan
Ukraina dostaje to co Amerykanie chcą jej dać. Może dlatego, że Amerykanie to taki sojusznik Ukrainy, który ma własne cele odnośnie tej wojny, a mam na myśli możliwe duże osłabienie Rosji, która będąc sojusznikiem Chin, tym samym osłabia ów wrogi Amerykanom sojusz. Dla wojskowych strategów, choć o tym nic nie powiedzą, los ludności cywilnej jest sprawą marginalną.
Radosław Kordowski
W punkt!
Jan
Miałeś rację co do braku zrozumienia propozycji Kaczyńskiego.
https://wydarzenia.interia.pl/raporty/raport-ukraina-rosja/aktualnosci/news-jasno-rozumiem-idee-dmytro-kuleba-o-misji-pokojowej,nId,5930190
Radosław Kordowski
Obawiam się, że jeszcze w kilku innych punktach mogę mieć rację. Np. w tym, że otaczają Prezydenta Ukrainy ludzie, którzy dają się manipulować naszej opozycji. 🙁