przychodzę do Ciebie Mateczko
w nieśmiałości swojej skulona
szepcząc w ciszy wzniesień
radosne Zdrowaś
siedząc na ławce obój
zachwycam się Twoją tworzą
delikatnością ukrytą w kimonie
japońską barwą
ławki długie Cię otaczają
kwiaty wonią oplatają
a Ty uśmiech wysyłasz
piękna Królowa
w opiece wrażliwości schowana
nie boję się Twojego spojrzenia
przecież tylko Ty serce znasz
a niepokój w wiarę przemieniasz
Katarzyna Tercha-Frankiewicz