Pewnie to wynik działalności człowieka pomyślicie? Nie, to wynik naturalnych procesów nie tylko zachodzących na naszej planecie. Owszem, w bardzo małym procencie człowiek przyczynia się do zachodzących zmian, jednak najważniejszą przyczyną aktualnego wzrostu temperatury jest obecna i zarazem cykliczna aktywność słoneczna. Dlatego wielu biznesmenów podobnie jak kiedyś Faraonowie uznali, że globalne ocieplenie, to świetny temat na sprzedawanie nowych zielonych technologii, bo sprzedaż np. elektrycznych samochodów podparta ideologią, jest socjologicznym majstersztykiem. Bo przecież tylko poprzez ekologiczną religię można wszelkie niedogodności korzystania z takiej technologii (np. długie ładowanie i kolejki do ładowarek) wytłumaczyć poświeceniem na rzecz ratowania naszej planety. Czyż to nie jest biznesowo genialne?
Prawdopodobnie bardzo mało osób zdaje sobie z tego sprawę, że słońce nie świeci zawsze tak samo i już dawno zaobserwowano cykliczność tego zjawiska. https://www.spaceweatherlive.com/pl/aktywnosc-sloneczna.html Dlatego aktualnie zapowiada się prawdziwe słoneczne szaleństwo, tylko w sensie dosłownym. Bo nasza gwiazda jest w coraz większym wakacyjnym nastroju i może osiągnąć maksimum swojej aktywności dużo wcześniej niż przewidywano. Ten proces trwa około 11 lat i określany jest cyklem Wolfa. Podczas tego czasu Słońce zwiększa i zmniejsza swoją aktywność. Teraz wygląda na to, że szybko zbliżamy się do szczytu już w tym roku, bo naukowcy zaobserwowali więcej plam na Słońcu niż się spodziewano, a rozbłyski stają się coraz częstsze i silniejsze. Tutaj więcej na ten temat https://www.sciencealert.com/the-sun-is-way-more-active-than-official-solar-weather-predictions
Dlatego właśnie średnio raz na 11 lat odczuwamy wzrost temperatury lub jej spadek, gdy wchodzimy w okres najmniejszej aktywności słonecznej. I to właśnie taka zmienna i bardzo dynamiczna aktywność słoneczna w głównej mierze wpływa na różne anomalia klimatyczne, których jesteśmy świadkami. Problem tylko w tym, że mało osób pamięta jaka był klimat 6, czy 11 lat temu, dlatego tak łatwo nami poprzez te zmiany manipulować.
W badaniach Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu – IPCC owszem wskazano, że od czasów ostatniej Małej Epoki Lodowcowej, która zakończyła się na początku XX wieku temperatura globalna na naszej planecie wzrosła o 1,5 stopnia. Koreluje się taki wzrost najczęściej jednak nie z wyjściem z Małej Epoki Lodowcowej, a z początkiem ery przemysłowej.
To oczywiście jest tylko pewna niefalsyfikowana teza, którą ciężko ostatecznie udowodnić. Bo to, że temperatura wzrosła może stanowić owszem dowód, ale nie ostateczny. Ponieważ średni wzrost temperatury przez wielu naukowców jest również podważany, bo uważają, że złamano metodyki pomiaru i dodawano więcej czujników tam gdzie robi się cieplej, a nie tam gdzie się cały czas oziębia. Pisałem o tym tutaj: https://naszemysli.pl/teza-ktorej-obrona-zapewnia-wieczne-finansowanie/
Jednakże przyjmując nawet na wiarę, że rzeczywiście odczyty temperatury są prawidłowo uśrednione, to założenie, że to człowiek jest głównym powodem tego wzrostu jest tylko założeniem, a nie ostatecznym dowodem.
Szczególnie, że z danych szwajcarskiego instytutu IPCC https://www.ipcc.ch/sr15/download/ wynika, że to natura produkuje ponad 770 mld ton dwutlenku węgla rocznie, z czego około 57 proc. to emisja lądowa (lasy, zwierzęta, wegetacja), a 43 proc. oceany. Natomiast sama emisja CO2 przez człowieka to jedynie 42,1 mld ton, co daje około 5,2 proc. globalnej ilości emisji CO2 na naszej planecie.
Co ciekawe największe obostrzenia dotyczące zmniejszenia emisji CO2 wprowadza UE, której emisja wynosi około przez 4 mld ton, czyli zaledwie 0,5 procenta globalnej emisji CO2 na naszej planecie.
Powyższe radykalne zmniejszanie emisji przyjęto (czyli wyższe ceny Energi dla nas wszystkich o 300% i idącą z tym w parze inflację) na podstawie założenia, że podgrzanie o 1,5% naszej planety w przeciągu ostatnich 200 lat musi być wywołane tylko przez człowieka. I chociaż niektórzy naukowcy wskazują, że ten proces może wynikać bardziej z naturalnych procesów zachodzących na naszej planecie, np. Geolodzy z PAN – pisałem o tym tutaj https://naszemysli.pl/emisja-co2/ potęgowanych sprzężeniem zwrotnym. Dlatego jednoznaczne przyjęcie, że to człowiek jest głównym powodem takiego stanu skoro sama planeta emituje 95% CO2, a człowiek jedynie 5% jest założeniem trudnym do przeforsowania. Przecież im większa emisja, tym zwiększa się naturalna pochłanialność tej emisji. Bo jeśli planeta emituje 95% CO2 (a tyle emituje), to nie można powiedzieć, że tylko 5% emisji człowieka się kumuluje, a emisja naszej planety się tylko pochłania.
Aby zobrazować powyższe idealnym przykładem jest szklarnia, do której wtłoczenie CO2 powoduje, że np. pomidory i inne warzywa rozwijają się dużo szybciej. Powyższa analogia obrazuje fakt, że im więcej CO2 na Ziemi, tym po jakimś czasie zwiększa się jego pochłanialność, bo rośliny wzrastają. Tak działa proces fotosyntezy.
Tym bardziej, że zgodnie z IPCC, CO2 to gaz cieplarniany jedynie w 25%. Ponieważ inne gazy takie jak metan, czy sama para wodna są dużo bardziej cieplarniane i to właśnie one w pierwszej kolejności uwalniają się do atmosfery, gdy słońce zwiększa swoją aktywność. Czyli CO2 wpływa na ten proces zaledwie w 1,25%, a cała emisja UE to już promilowy wpływ na ten proces w stosunku do tego, ile emitują USA i Chiny.
Problemem jest jednak wspomniany cykl słoneczny, który jeśli w zbyt szybkim tempie zwiększy roztapianie lodowców, to tych gazów cieplarnianych w krótkim czasie może powstać zbyt dużo, aby zostały naturalnie przez naszą planetę pochłonięte. To właśnie tłumaczy, dlaczego stężenie CO2 w atmosferze jest rzeczywiście większe i rośnie, bo jak wynika z badań naukowców, CO2 w ogromnych ilościach uwalnia się z lodowców m.in. poprzez większą aktywność słoneczną. W ten sposób powstała pętla – sprzężenie zwrotne. Im więcej gazów cieplarnianych uwolnionych przez słońce z lodowców, tym cieplej, co powoduje jeszcze większe uwalnianie się tych gazów.
Co ciekawe taka większa aktywność słoneczna wpływa również na osłabione pola magnetycznego i Ziemia staje się bardziej podatna na burze słoneczne. W ten sposób, jeśli cząstki plazmy wyrzucone w wyniku takiej burzy uderzą w Ziemię, mogą powodować wiele problemów. W przeszłości mieliśmy już przypadki przerw w dostawie prądu czy uszkodzeń satelitów, co ma bezpośredni wpływ na nasze życie, bo nawigacja na jakiś czas może przestać działać, a jak wiadomo, nie wszyscy potrafią czytać mapy.
Na tym między innymi polega światowa manipulacja, że wmawia nam się, że te wszystkie anomalia wynikają z działalności człowieka. Prawda jest jednak bardziej złożona, bo w pierwszej kolejności wynikają z różnej i zmieniającej się aktywności słonecznej. Kiedyś o tej manipulacji dokładniej pisałem w artykule „Zaćmienie Faraona”, kto nie czytał, to zachęcam do lektury. https://naszemysli.pl/zacmienie-faraona/
I tutaj człowiek ze swoimi całkowitymi 5% emisjami CO2 przy potędze naszej planety, nie może się równać.
Dla zobrazowania, czy wiecie, że np. Tybet to region, w którym jest jeden z największych na świecie pochłaniaczy tego gazu i zarazem jeden z największych emitentów, jeśli zacznie się roztapiać. Pochłaniacz i emitent, o którym mowa jest niestety narażony na największą aktywność słoneczną, bo położony jest najbliżej równika w porównaniu oczywiście do innych potężnych lodowych magazynów gazowych mieszczących się w Arktyce i na Antarktydzie. Mowa tutaj o lodowcu kontynentalnym zwanym Lodowcem Laohugou nr 12.
W badaniu opublikowanym w czasopiśmie Nature https://www.ceh.ac.uk/news-and-media/news/global-study-indicates-warming-will-lead-soil-carbon-loss naukowcy Uniwersytetu Yale udowodnili, że podgrzewanie przez słońce takich lodowców uwalnia i będzie uwalniać do atmosfery ogromne ilości CO2 i tego naturalnego procesu nie da się zatrzymać. Można ewentualnie próbować go neutralizować, poprzez zwiększone pochłanianie. W tym celu paradoksalnie potrzebne jest wycinanie starych drzew i zalesianie tych samych miejsc młodym drzewostanem, który jest najbardziej efektywny w pochłanianiu CO2, bo drzewo rośnie, czyli jego proces fotosyntezy jest na maksymalnym poziomie. Niestety stare lasy w ostatecznym rozrachunku przestają pochłaniać i niestety zaczynają bardziej ten gaz emitować. https://naszemysli.pl/polskie-lasy-w-calosci-pochlaniaja-motoryzacyjna-emisje-co2/
Podsumowując, nasza planeta postanowiła zwiększyć swoją temperaturę i możemy się jedynie temu procesowi tylko przyglądać, bo nie ma szans, abyśmy mogli ten proces zatrzymać. Wszelkie nasze starania przypominają próbę powstrzymania wybuchu wulkanu lub zatrzymania tornada. Aczkolwiek wspomniane podgrzanie paradoksalnie może nie będzie dla nas takie złe, bo zgodnie z innym cyklem Milankovicia, który mówi o zmiennej trajektorii i geometrii obrotu Ziemi względem słońca, zbliżamy się powoli do kolejnej epoki lodowcowej i zgodnie z analizami naukowców, takowa ma nastąpić za 1000 lat. Zatem być może te obecne podgrzanie i poduszka z gazów cieplarnianych będzie sytuację równoważyć. Reasumując zważając na powyższe, że na naturalne procesy naszej planety i tak nie mamy większego wpływu. Dlatego prawdziwą ekologią nie jest redukcja CO2, a jeśli już, to redukcja toksycznych związków emitowanych do atmosfery czy redukcja śmieci, które zatruwają nasze gleby, morza i oceany. Dlatego, aby być bardziej ekologicznymi powstrzymajmy nasz nadmierny konsumpcjonizm. Trudne? No właśnie, łatwiej jest przecież kupić elektryka i wymieniać nieekologiczną baterię co 5 lat?
Reasumując życzmy naszemu Słońcu szczytowania bez większych szaleństw. 😉
Ale w tej kwestii, to tylko Absolut – Bóg może coś zadziałać…
Zachęcam również do wsparcia mojej publicystycznej działalności poprzez wsparcie Polskiego Fejsa.
Z góry wszystkim za to dziękuję.
Wojty
Proszę zwrócić uwagę na fakt, że mierzona /empirycznie sprawdzona i potwierdzona/ koncentracja CO2 w atmosferze Ziemii rośnie wykładniczo już od około 1800 roku! Jak Pan to wytłumaczy? Oraz drugi aspekt: emisja CO2 do atmosfery ze spalania paliw kopalnych rośnie średnio z roku na rok o około 2,8%-3%, czyli dokładamy /dodmuchujemy balon z CO2 w atmosferze/ coraz większymi porcjami rok do roku /podwojenie tych wtłaczanych do obiegu porcji CO2 następuje średnio co 25 lat!/, powiększając objętość CO2 krążącego w naturalnym obiegu! Czy to nie ma znaczenia dla naszej atmosfery? Cykl słoneczny może ewentualnie proces zmian klimatu albo przyspieszać /wzmacniać/ albo spowalniać /łagodzić/ – ale nie zatrzyma go! Powstrzymać może to tylko radykalna zmiana technologii wytwarzania energii! Nowe źródła CO2-neutralne albo stare zmodernizowane na CO2-neutralne dla naturalnego obiegu na Ziemii!
Łukasz
Zgadzam się – nie jesteśmy w stanie zatrzymać tego procesu, nawet jeśli założymy, że to człowiek jest odpowiedzialny za globalne ocieplenie. Jeśli 5% emisji co2 jest dziełem człowieka, to nawet jeśli Europa całkiem dobije swoją gospodarkę i zatrzyma emisję Co2 (co ma się wydarzyć w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat – tzn. wg założeń UE dąży do zerowej emisji co2), najwięksi emiterzy i tak są poza UE i – u nich często emisja rośnie. Tak więc nasze europejskie działania w obecnym kształcie nie mają najmniejszego sensu. A to wszystko przy założeniu, że to człowiek jest odpowiedzialny za zmiany klimatyczne, co jest dyskusyjne choćby w świetle badąń, które przytaczasz. Niestety często zwolennicy tej tezy o ludzkim źródłe globalnego ocieplenia są radykałami, którzy nie chca dyskutować (zamykają temat hasłami typu: naukowcy są zgodni).
Po co więc ten cały system ets? – moim zdaniem pewne grupy mają w tym swoje interesy, te interesy są zupełnie sprzeczne z interesami gospodarczymi naszego kraju.
Gdyby rzeczywiście zależało im na ograniczeniu co2, byłyby podejmowane jakieś próby wpływania na kraje spoza UE.
Logika nakazuje też, że probowanoby ograniczyć konsumpcję, np. wymusić na producentach trwałość produktów (choćby kosztem ich ceny – gdyby np. drukarka miała kosztować 3 razy więcej, ale działała minimum 20 lat – złego słowa bym nie powiedział). Co więcej – propagowano by postawę ludzi, którzy naprawiają sprzęty zamiast wymieniać. Jeżdżą np. zadbanymi choć leciwymi samochodami, reperują sprzęty, zamiast wyrzucać i kupować nowe.
Sama ochrona środowiska ma sens, nikt nie chce egzystować w zatrutym środowisku. Dlaczego jednak nikt nie chwali polskiej polityki zwiększania zalesienia? ano – takie działanie nie mieści się w granicach ideologii klimatycznej.
Radosław Kordowski
Dokładnie tak 👍 Przypominam, że jeśli ktoś chce walczyć z CO2, to powinien ten gaz magazynować lub pochłaniać. I tak robi obecnie Japonia tworząc elektrownie węglowe z pochłanianiem CO2. Japonia po swoich doświadczeniach z atomem woli jednak konwencjonalne i bezpieczniejsze źródła energii. Natomiast Polska poprzez sadzenie nowych drzew staje się liderem w pochłanianiu. Pamietajmy, że tylko młode drzewa które rosną najwięcej pochłaniają CO2.
Tylko Polska
Właśnie dla mnie ta polityka Unii jest taka zaślepiona, bo nie chce albo się opłaca jej nie dostrzegać, że nawet jeśli ziści wszystkie swoje plany zero emisyjności, to i tak pozostają inne państwa poza nią, które nie zamierzają się ograniczać i to one najwięcej produkują tego CO2. To jest niesprawiedliwe, że dobiją unijne gospodarki, my mamy się ograniczać, do tego kosztowne remonty starych kamienic, krowy noszą maski gazowe, a poza unią hulaj duszo, piekła nie ma. Coś tu nie gra. Dla mnie po prostu chcą na tym zarobić. A do tego ich hipokryzja. Przeszkadzają im samochody spalinowe, a sami podróżują samolotami. Walczą z samochodami, a sami mają ich po kilka.
I ma pan rację, że jakby chodziło o ograniczanie próbowaliby wpłynąć na inne kraje choćby Chiny, ale jaki byłby rezultat.
Jan
Człowiek często zachowuje się jak dziecko, które chce kijem zmienić bieg rzeki. Z tym, że dziecko tylko się bawi, a człowiek często działa na własną szkodę, bo dał się zmanipulować tym, którzy mają interes żeby nim sterować ku szaleńczym, choć finansowo opłacalnym dla wąskiej grupy celom.
Radosław Kordowski
👍
Tylko Polska
Według mnie to ludzie od zawsze dają się komuś manipulować. Przykład pierwszy z kolei media. Jak to się mówi, że punkt widzenia zależy, od punktu siedzenia. I tak jest z dziennikarzami, politykami, krajami itd. Trzeba umieć przede wszystkim samodzielnie myśleć, często z czystym krytycyzmem, nie łapać wszystko jak pelikany. Zawsze za czymś kryje się czyjś interes, ale do tego często są wykorzystywane wyższe idee, pod którymi człowiek by się podpisał. Kto nie chciałby, aby było czyste powietrze, zadbane środowisko itd. Inna sprawa poza chęcią zysku, jest fanatyzm. Nie wiem co gorsze.
Radosław Kordowski
👍