Społeczne upośledzenie stanu włościańskiego było jednym z największych grzechów pierwszej Rzeczypospolitej. Niestety rzetelna ocena tego procesu dawno już „poległa” pod zalewem kreowanej przez różne środowiska propagandy, która w naszej pamięci historycznej skutecznie zasłoniła fakty. To, co dzisiaj przeciętnie wiemy o sytuacji polskich chłopów od XVII do XIX wieku kończy się zwykle na dwóch hasłach – po pierwsze „pańszczyzna”, po drugie „było żle”. Problem w tym, że realna sytuacja chłopów była jednak … różna, zależnie. od czasu i miejsca. Wszystko było też zmienne. Coś, co postrzegamy jako linearną stałą było w gruncie rzeczy płynne i czasem na tym samym obszarze gruntownie zmieniało się za życia jednego pokolenia, a jakiś czas później wracało do stanu poprzedniego itd. Ogólna „suma zdarzeń” jest ujemna, ale mnogość wyjątków obliguje do starannego opisywania tematu z szacunkiem dla wspomnianej zasady „czasu i miejsca” – oczywiście, jeżeli komuś w ogóle zależy na uczciwym przedstawieniu tematu, a nie tylko łatwym generalizowaniu. Spróbuję to wykazać przez „personalne” podejście do tematu. W naszej historii zapisało się wielu „dziedziców gnębiących chłopów”. Zapisało się też wielu, zachowujących się zdecydowanie odmiennie. Co ciekawe, znajdujemy ich czasem w grupach i czasach , po których raczej nie spodziewalibyśmy się lepszego traktowania włościan. Wręcz roi się od nich XVIII wiek, z którego pozwolę sobie wyjąć dwa znaczące przykłady.
Księżna Izabela Lubomirska z Czartoryskich (1736-1816) była w swoim czasie jedną z najbogatszych kobiet w Rzeczypospolitej. Początkowo żarliwa zwolenniczka Stanisława Augusta Poniatowskiego (z którym łączył ją namiętny romans) później zaciekle go zwalczała. W 2 poł. lat 80-tych, rozczarowana politycznym umocnieniem się obozu króla, wyjechała do Paryża, a później do Wiednia. Powszechnie krytykowano jej zamiłowanie do zbytku. To na niej biskup Krasicki wzorował swoją bohaterkę satyry „Żona modna”. Trzeba przyznać, że mocno angażowała się również w inicjatywy kulturalne. Była min. jedną z inicjatorek budowy Teatru Narodowego w Warszawie. Znakomicie gospodarowała też swoimi dobrami, wiele uwagi poświęcając sytuacji tych, którzy dla niej pracowali. Bardzo dbała o włościan. Nie pozwalała nadzorcom gnębić ich nadmiernym wymiarem pańszczyzny, albo w ogóle likwidowała pańszczyznę przenosząc swoich chłopów na rentę czynszową (co znacząco polepszało ich sytuację ekonomiczną i społeczną). Bardzo dbała też o … oświatę i opiekę medyczną. Budowała szkoły i szpitale. Żródła wspominają, że „nie było w jej dobrach wioski, gdzie nie osadziłaby lekarza lub akuszerki”. W tamtym czasie były to praktyki bardzo postępowe i nie dziwota, że chłopi z dóbr księżnej przez pokolenia pamiętali „dobrą panią”.
Innym przykładem życzliwego włościanom magnata może być Karol Radziwiłł „Panie Kochanku” (1734-1790). Był w swoim czasie najpotężniejszym magnatem Rzeczypospolitej i jednym z najbogatszych arystokratów Europy. Był min. wojewodą wileńskim, miecznikiem wielkim litewskim, marszałkiem Trybunału Głównego Litewskiego, generałem porucznikiem oraz ordynatem na Ołyce i Nieświeżu. Odebrał znakomite wykształcenie i świetnie znał kulturę Europy oraz rozmaite niuanse europejskiej polityki. Z pewnością był patriotą, w młodości czynnie walczącym z rosyjskimi wpływami w Rzeczypospolitej min. jako jeden z przywódców Konfederacji Barskiej. Był idolem mas szlacheckich, kochających go za szlachetność, hojność i nieulegający cudzoziemszczyżnie sarmatyzm. Generalnie zapamiętaliśmy go jednak przede wszystkim poprzez „czarną legendę” – wstecznika, warchoła i popędliwego hulaki marnującego swoją fortunę na przyjemności i zbytki. Czy jest to legenda zasłużona? Moglibyśmy o tym długo dyskutować. Dzisiaj chciałem przypomnieć ten aspekt jego życia i działalności, o którym praktycznie nikt nie pamięta – wyjątkowo życzliwy stosunek do chłopów. Wydaje się to aż dziwne, ale liczne żródła potwierdzają, że „Panie Kochanku” bardzo dbał o swoich włościan. Stanowczo pilnował swoich dzierżawców i nadzorców, aby ich dobrze traktowali i potrafił karać bez opamiętania, nawet fizycznie, jeżeli któryś nie przestrzegał jego nakazów. W jego majątkach wymiar pańszczyzny miał być ustalony tak, aby chłop obok wywiązania się z obowiązków wobec właściciela mógł jeszcze efektywnie pracować dla siebie. Te grupy, które się do tego nadawały, przenosił na rentę czynszową. Bardzo dbał o oświatę i opiekę medyczną w swoich dobrach. Wobec klęsk żywiołowych czy np. wojen zawsze gorliwie wspierał swoich chłopów, pomagając im odrobić straty.
Takich przykładów jak księżna Lubomirska czy Radziwiłł „Panie Kochanku” można wypisać jeszcze wiele z tamtych rozdziałów historii Rzeczypospolitej (Choćby Czartoryskich lub Ogińskich). Nie chodzi o to, żeby podpierając się nimi pisać teraz, że „było dobrze”, bo generalnie … było różnie. Trzeba po prostu pamiętać, że problem traktowania chłopów przez szlachtę i magnaterię wcale nie był tak jednoznacznie czarny jak to niektórzy przedstawiają. Trzeba też pamiętać, że społecznie największym problemem wcale nie było mityczne „okrucieństwo wobec chłopów”, ale przywiązanie tychże do ziemi. To właśnie ta zasada była jednym z głównych czynników hamujących rozwój miast Rzeczypospolitej i prowadzącym – przynajmniej na niektórych obszarach – do postępującej pauperyzacji wsi.
O tym, że sytuacji chłopów Rzeczypospolitej nie była aż tak zła w porównaniu z sąsiadami świadczy niezbicie masowe w zasadzie zbiegostwo na nasze tereny włościan z sąsiednich krain – zwłaszcza z państwa moskiewskiego i pruskiego. To pierwsze nie dziwi – aż do reform Aleksandra III w 2 poł. XIX wieku rosyjscy chłopi byli bodaj najbardziej upośledzoną społecznie grupą w Europie. Jednak to, że aż do końca XVIII wieku uciekali do Polski, 'upadającej i zacofanej”, chłopi ze „światłych”, europejskich i w ogóle nowoczesnych, Prus … coś jednak mówi o tym, jak to naprawdę, realnie wyglądało.
W następnym odcinku cyklu o „sprawie chłopskiej” przyjrzymy się globalnie mapie Rzeczypospolitej i opowiemy, gdzie i kiedy „było żle”, a gdzie i kiedy … lepiej.
Podpis: Izabela Lubomirska, właściwie: Elżbieta z Czartoryskich Lubomirska (ur. 21 maja 1736 w Warszawie, zm. 25 listopada 1816 w Wiedniu) – księżna, mecenas i kolekcjonerka sztuki okresu rokoka, posiadaczka starostwa wiślickiego w 1789 roku. Córka Augusta Aleksandra Czartoryskiego i Marii Zofii Sieniawskiej.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Izabela_Lubomirska?
MITY O PAŃSZCZYŹNIE. LUDOWA HISTORIA POLSKI – PRAWDA CZY FIKCJA? (youtube.com)
TURBOCHŁOPIZM, czyli dlaczego nie kupuję koncepcji LUDOWEJ historii Polski (youtube.com)
Jan
Tak było jak piszesz, czyli było różnie. Dużo zleżało od podejścia pana do chłopów. Hrabiom Tarnowskim z Dzikowa (obecnie część Tarnobrzegu) dobre świadectwo wystawił Jan Słomka (chłop) w książce „Pamiętniki włościanina”.
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5025216/pamietniki-wloscianina
Ania
Super