W polskim ruchu niepodległościowym na początku lat 60-tych XIX wieku znalazło się wielu spolonizowanych Żydów z Królestwa Polskiego. Był to ten wyjątkowy czas w naszej historii, kiedy przynajmniej część Izraelitów na ziemiach podzielonego kraju uznała sprawę polskiej niepodległości za własną i czynnie stanęła po jej stronie. Kiedy wybuchło Powstanie Styczniowe niewielu ruszyło do walki z bronią w ręku – to fakt. Współcześni badacze oceniają, że w oddziałach powstańczych walczyło nie więcej jak 160 Żydów. To bardzo mało wobec wielkości ich populacji. Trzeba jednak pamiętać i docenić, że wielu Żydów czynnie wspierało swoją pracą i majątkami służby Rządu Narodowego, pomagało przy zaopatrywaniu oddziałów powstańczych w broń i sprzęt (co szybko zauważyły rosyjskie władze) oraz organizowało służby medyczne i wywiadowcze. Agaton Giller pisał o nich: …ruch 1861-1863 więcej zrobił dla spolonizowania Żydów niż wszystkie poprzednie usiłowania. Nie poszli oni wprawdzie bić się masą za swoją nową ojczyznę, ale służyli jej sprawie więcej i lepiej jak kiedykolwiek. Widzieliśmy ich w szeregach, widzieliśmy ich w organizacji (…) a grosza nie skąpili. Panowie polscy nie okazali się na tyle hojnymi dla sprawy publicznej, ile niektórzy Żydzi.
Niestety to tylko jedna „strona medalu”. Większość ortodoksyjnych Żydów w Królestwie Polskim, żyjących w zamkniętych światach swoich gmin, w najlepszym razie stanęła z boku i nie poparła polskiego powstania – którego sensu zupełnie nie pojmowała. Zdradziła nawet cześć Żydów zasymilowanych. Dzięki swoim agentom w polskich organizacjach niepodległościowych rosyjskie władze jeszcze przed wybuchem Powstania były stosunkowo dobrze zorientowane zarówno w przewidywanym terminie, jak i sile, rozmieszczeniu i planach oddziałów powstańczych. Absolutna większość tych agentów była żydowskimi neofitami ….
Znacznie gorzej było na „Ziemiach Zabranych” – na Litwie i Białorusi. Tam żydowski ogół był generalnie nieprzychylny polskim aspiracjom. Szczególnie ostry konflikt wybuchł na początku lat 60-tych … a poszło o … wódkę. Bardzo aktywny był wówczas (zwłaszcza na Litwie) ruch na rzecz chłopskiej trzeżwości, którego aktywistom przez różne kampanie udało się o prawie połowę zredukować spożycie „najcięższych” alkoholi wśród tamtejszych włościan. Mocno uderzyło to w zyski żydowskich arendarzy, dla których sprzedaż alkoholu było żródłem strategicznie ważnych dochodów. Doszło wówczas wśród najaktywniejszych przedstawicieli tej grupy do zdumiewającego sprzysiężenia – zaczęli oto donosić do władz rosyjskich, oskarżając księży katolickich (będących główną siłą ruchów trzeżwości) o spiskowanie przeciwko Rosji. Niestety, carska administracja to 'kupiła” i zaczęły się represje, które oczywiście tylko potęgowały niepodległościowe nastroje wśród Polaków.
Mimo coraz większych animozji między Polakami i Żydami kiedy rozpoczęło się Powstanie i również na Kresach wybuchły pierwsze walki także w tamtejszych oddziałach pojawili się Żydzi i ich aktywność była na tyle mocna, że zapamiętali ją potomni (opisał to w swojej pracy min. D. Fajnhauz). Niestety, daleko więcej Izraelitów stanęło po drugiej stronie i czynnie działało przeciwko powstańcom. Szczególnym utrapieniem dla powstańczych oddziałów było donosicielstwo i stała niepewność, czy napotkany Żyd popiera sprawę polską, czy jest jej wrogi. Miało to niestety zasadnicze znaczenie wszędzie tam, gdzie wśród miejscowej ludności przeważał element żydowski. Ta dwoistość postaw prowadzała czasem do tragicznych podziałów wśród żydowskich rodzin. Zdarzało się np., że jeden brat współpracował z powstańcami, a drugi donosił carskiej administracji … a potem brat powstaniec zabijał brata zdrajcę. Szczególnie silna była antypolska aktywność wśród Żydów pochodzących z Rosji, a osiedlanych na ziemiach rosyjskiego zaboru na mocy „carskich ukazów”. Byli oni absolutnie wrodzy wobec polskich aspiracji i nawet tego nie ukrywali.
Po upadku Powstania Styczniowego zarówno na Królestwo jak i Kresy spadły rosyjskie represje. Na tych, którzy stanęli po stronie zaborcy czekały oczywiście nagrody. Carskie władze doceniły antypolską aktywność części Żydów i nagrodziły takich zdrajców min. przekazując im część majątków skonfiskowanych polskim powstańcom. Nie były to bynajmniej tylko setki dworów na Kresach, ale też tysiące miejskich nieruchomości w samym Królestwie. Szczególnym, acz dzisiaj już zapomnianym, paradoksem tamtego czasu było też to, że część tego uwłaszczenia dokonała się na majątkach Żydów – polskich patriotów, ukaranych konfiskatami za czynne wsparcie Powstania. Mała dygresja – jednym z mitów n/t stosunków polsko – żydowskich jest „antysemityzm polskiej wsi”. Jest to po części temat „dęty”, a po części zbudowany na realnych, historycznych animozjach. Problem w tym, że niestety miały one z reguły realne przyczyny. Jakąś rolę odgrywał tutaj min. fakt, że majątkach przekazywanych Żydom, którzy odstąpili sprawę polską, chłopi byli z reguły znacznie gorzej traktowani niż za poprzednich dziedziców. Oczywiście natychmiast generowało to konflikt, który trwał przez całe pokolenia.
Niestety zaborca, widząc i doceniając prorosyjską postawę części Żydów wpadł na pomysł wręcz przerażający swoją perfidią i porażający skutecznością. To właśnie po Powstaniu Styczniowym na skutek celowej polityki władz carskich rozpoczęła się masowa migracja rosyjskich Żydów (zwanych przez Polaków Litwakami) na ziemie polskie. Miało to katastrofalny wpływ na przyszłość stosunków polsko – żydowskich.
podpis: Uczestnicy Powstania Styczniowego – Juliusz Hoflich i Mojżesz Weber (1864).