Na czym polega militarna pomoc

Niestety do momentu, aż Unia obsadzi w Polsce swoich uległych ludzi – czyli Pana Tuska z ekipą, prawdopodobnie nie dostaniemy z UE złamanego Euro. (No chyba, że zgodzimy się na jedzenie robaków i zakaz używania samochodów spalinowych)

Zatem gdybyśmy podobnie jak inne państwa liczyli na pieniądze z UE jako rekompensatę za udzielaną pomoc, to już dawno Ukraina by przegrała, nie otrzymując nic.

Na szczęście mamy inną władzę i pomagaliśmy militarnie Ukrainie nie patrząc na UE (przypominam, że oprócz USA, tylko Polska i Anglia wysyłała Ukrainie amunicję jeszcze przed rozpoczęciem wojny) i dzięki temu, Ukraina rozwaliła ponad 5000 rosyjskich pojazdów wojskowych w tym około 1500 czołgów między innymi naszymi przekazanymi ręcznymi wyrzutniami rakietowymi „Piorun”. Dzięki temu zwiększyliśmy swoje bezpieczeństwo, bo Rosja na chwilę obecną nie ma czym pod granice Polski podjechać.

Ktoś inny napisał, że putin gdyby chciał, to rozwaliłyby całą infrastrukturę Ukrainy. No właśnie putin tego nie chce, bo sensem tej wojny jest kontrola największej sieci gazowej w Europie, która jest w Ukrainie i całego tranzytu gazu do Niemiec i innych państw UE. (Pisałem o tym już rok temu, artykuł dostępny u mnie)

Szczególnie po wysadzeniu Nord Stream, Ukraina jest jedynym krajem, który może dostarczać gaz do zachodniej Europy. (Polska na gazociągu „Braterstwo” już zakręciła kurek)

Dlatego tak wielu chce, aby Ukraina przegrała, bo wówczas nie będzie ukraińskich narzutów tranzytowych na rosyjski gaz. Polskich większych narzutów i tak nie było, bo taką niekorzystną umowę z Rosją podpisał rząd PO-PSL. Zatem ani jedna rosyjska bomba nie spadnie na ukraińskie gazociągi.

Reasumując wspierając Ukrainę działamy również w swoim własnym interesie, a jak wiadomo nasz interes nie jest interesem UE, bo dla UE mamy być niemieckim wasalem i rynkiem zbytu, a obecnie ewentualnie krajem tranzytującym rosyjski gaz. Wiadomym jest, że z obecną ekipą rządzącą podpisywanie nowych umów z Rosją jest niemożliwe, dlatego tak ważne dla Niemiec jest zmiana tej ekipy.

Dlatego tutaj liczy się czas, a nie wykorzystywanie sytuacji do próby np. rozwalania nowej KRS przez Unię, czy szukania przez nas jakiegoś ekstra zarobku jakiego szukają inne kraje przekazujące swoje samoloty Ukrainie.

Przypominam, że pieniądze z UE też są z naszych podatków, bo Polska nadal płaci unijne miliardowe składki, jak również będąc w UE rezygnuje dodatkowych podatkowych przychodów – czyli cła.

Podsumowując, warunkowanie pomocy Ukrainie unijną polityką i czekanie na rekompensatę z Unii,
w przypadku Polski równałoby się prawdopodobnie przegraną Ukrainy i podejściem Rosji pod nasze granice.

Przecież to Polska naciskając na UE wywalczyła zmianę podejścia całej Europy.

Przypominam, że za czasów PO-PSL w 2014, gdy Rosja zaatakowała Ukrainę zajmując Krym nic się nie wydarzyło. Pan Tusk jako szef UE nawet hełmów Ukrainie nie wysłał.

A jeśli chodzi o biznes, to przypominam, że Ukraina już dużo nam za armato haubice „Kraby” zapłaciła (największy kontrakt w ostatniej historii Polski),
zatem te kilka starych MIG-ów możemy Im dorzucić w pakiecie, a na każdej samolotowej rakiecie skierowanej w rosyjskie czołgi możemy dopisać dedykacje – za Katyń!

Za Smoleńsk też można by było, ale tutaj nadal nie do końca wiadomo, kto był zleceniodawcą…

Udostępnij ten post
Oceń tekst:
00
3 komentarze
  1. Polska ma w UE coraz więcej zwolenników, więc można mieć nadzieję, że będzie w stanie coraz skuteczniej przeciwstawiać się dominacji Niemiec.

  2. Już piszę: za Katyń!

Zostaw komentarz