Ekonomiczny sztorm

Dzisiejsza sytuacja przypomina trochę ekonomiczny sztorm, który nasze państwo probuje położyć niczym żaglówkę na wzburzonej wodzie, a budżet naszego państwa próbuje ją ustawić do pionu mówiąc żargonem żeglarskim. Aby to się udało, rząd balastując chce stworzyć przeciwwagę dla spekulantów cenowych, jak w przypadku obecnej pomocy Polakom i ustaleniu stałej ceny za tonę węgla na 996 zł. 

Ktoś powie: Radek co Ty piszesz, jaki sztorm, jaka żaglówka! Nie widzisz jak szalejąca jest teraz inflacja?

Oczywiście, że widzę, jednak obecna inflacja nie dotyczy tylko Polski, bo cały świat ma dzisiaj wysoką inflację. Wniosek z tego taki, że dzisiejsza inflacja ma inne źródło niż programy typu „500+”. Dowodem na to jest chociażby to, że przez prawie 7 lat ostatnich lat istnienia rządowych programów z „+” jedyną inflację jaką wywołały, to właśnie inflację pełzającą utrzymującą się na stałym poziomie około 5%. A to, że do wcześniejszej bazowej pełzającej inflacji dołączyła obecnie inflacja „posrowidowa”, to już nie jest wina rządu, bo taka inflacja jest w całej Europie i szczególnie widoczna poza strefą Euro. 

Największa oczywiście jest w krajach bałtyckich, bo na Łotwie 16,4%, na Litwie 18,5%, a uśredniona inflacja HICP w strefie euro z wcześniejszej oscylującej w granicach 1,5%, obecnie wynosi 8,1%.
W samych stabilnych ekonomicznie Niemczech inflacja jest obecnie najwyższa od ostatnich 50 lat. To tylko pokazuje jak mocny jest ten sztorm, który wzmocnili również pseudo ekolodzy poprzez drożejącą o 39,2% w skali roku energię elektryczną, która zdrożała dzięki gigantycznym wzrostom ceny za emisję CO2, o czym już pisałem w poprzednim poście.  

Co więcej ta nasza pełzająca inflacja w Polsce była m.in. efektem ubocznym wywołanego popytu konsumpcyjnego, który nakręcił i podgrzał naszą gospodarkę do 6% PKB, co skutkowało tym, że mamy dzisiaj rekordowo wysoki budżet Polski, który przypomnę, że za czasów PO-PSL od 2008 roku do 2015 w ciągu 8 lat wzrósł zaledwie o 35 mld do poziomu 289 mld złotych, a roczny budżet Polski za czasów PiS w ciągu 7 lat wzrósł o 203 miliardy złotych do obecnego rekordowego poziomu prawie pół biliona zł. To jest ta ogromna różnica, dzięki której możliwe było zwiększone inwestowanie w obronność np. w baterie przeciwlotnicze Patriot chroniące Polskę przed rosyjskimi rakietami balistycznymi. I bez znaczenia, czy ktoś lubi, czy nie lubi Pana Jarosława Kaczyńskiego, to trzeba oddać, że jest to niewątpliwy i niepodważalny sukces PISu. 

Być może jeśli ktoś jest niewierzącym i maszeruje na czarnych lub tęczowych protestach, to irytuje konserwatywne i chrześcijańskie podejście do wielu społecznych spraw PISu, ale jeśli chodzi o rozwój siły finansowej naszego państwa i siły militarnej, poprzez rozwój również naszej własnej zbrojeniówki, to tutaj Zjednoczona Prawica stanęła na wysokości zadania. Dlatego abstrahując od  wcześniejszych niekiedy bardzo dziwnych decyzji (typu: zamykanie lasów) stymulowanych przez doradców – ekspertów medycznych, to uważam, że w bilansie zysków i strat nawet w tym bardzo trudnym czasie wychodzimy stanowczo na plus.  

Wracając do naszego budżetu, to właśnie dzięki wysokim przychodom budżetowym w 2019 roku pierwszy raz w historii Polski po 89 roku prawie udałoby się zrównoważyć budżet. Generalnie już w 2018 mieliśmy najmniejszy deficyt budżetowy od 89 roku. Niestety „srandemia” to wszystko zniszczyła, a obecna wojna stan deficytu budżetowego tylko pogłębiła. I nie ma co się oszukiwać, że będą jeszcze turbulencje i rząd przelewając pieniądze z jednego naczynia, będzie powodował ubytek w innym. Na nasze jednak szczęście rząd ma czym przelewać, bo jak ktoś słusznie zauważył, rząd nie ma swoich pieniędzy, a przelewa z jednego naczynia do drugiego operując naszymi pieniędzmi oddanymi w podatkach.

Najgorsze jednak w tej sytuacji jest to, że rząd nie jest w stanie gwałtownie i szybko wypoziomować tej rozhuśtanej żaglówki. O ile na regatowej łodzi szybkie przeniesienie ciężaru załogi z jednej burty na drugą daje błyskawiczny efekt, tak w przypadku państwa efekty działań rządu widać często dopiero po kilku miesiącach i co gorsze czasami przez te kilka miesięcy wiatr może przyjść z zupełnie innej nie zawsze korzystnej strony. Aczkolwiek gdyby nie daj Boże rządził nami ktoś taki jak np. Korwin, który chciał, aby Państwo było biedne, poprzez totalne zniesienie podatków, a nie ich powolne zmniejszanie z 17% na 12% jak to obecnie zrobił PIS, moglibyśmy stracić możliwość wszelkiego balastowania. Taka bezbronna Polska byłaby wówczas łatwym łupem dla putina, którego Korwin uznaje w jednym z wywiadów za świetnego prezydenta Polski. A może właśnie dlatego Korwin przekonywał swoich wyborców, że Polska miała być budżetowo biedna i bezbronna? Zresztą rządy PO-PSL, które likwidowały jednostki wojskowe na wschodzie Polski i ciągle powtarzały, że „pieniędzy nie ma i nie będzie” byłyby z tej perspektywy podobną tragedią. 

Niektórzy młodzi ludzie, którzy i tak nie płacą podatków być może uznali, że te pomysły Korwina są takie super, takie wolnościowe, problem z tym, że nie zdają sobie sprawy z tego, że poprzez wyeliminowanie podatków pozbawilibyśmy Polskę finansowej poduszki, która szczególnie potrzebna jest na takie sztormy jakie przeżywamy obecnie. Świetnym przykładem było ostatnie obniżenie podatku VAT na niektóre produkty. Czy zauważyliście, aby te produkty były nagle tańsze? Nie, wręcz przeciwnie. Państwo chcąc dobrze straciło w ten sposób przychody do budżetu, a produkty tylko zdrożały ku uciesze producentów i sprzedawców, bo każdy biznesmen korzystając z koniunktury tańszy VAT wykorzystał do podniesienia swojej marży i miał do tego pełne prawo. Skoro ludzie są gotowi kupić dany produkt za taką cenę, to dlaczego ktoś miałby tą cenę obniżać? Dlatego przy takich finansowych szkwałach z jakimi się obecnie wzmagamy, wielkim populizmem jest twierdzenie, że państwo jak odda obywatelom wszystkie podatki, to obywatele sami sobie poradzą. Z spekulantami węglowymi obywatele bez pomocy państwa sobie nie poradzą! To trochę tak, jakby na żaglówce każdy z członków załogi zamiast tworzyć jednolitą przeciwwagę na jednej burcie, chodziłby sobie beztrosko po pokładzie. Gwarantuję, że tych lżejszych (mniej zamożnych) pierwsza lepsza fala mogłaby zmyć z pokładu.

Aczkolwiek częściowe danie luzu załodze w postaci oddania podatków polskim rodzinom jest bardzo przydatne, bo kreuje popyt konsumpcyjny. W tym aspekcie przypominam, że oprócz obniżki podatków bezpośrednich i częściowo pośrednich poprzez zmniejszenie VAT na wiele produktów (co niestety zostało zjedzone marżą), takie oddanie podatków obywatelom ma miejsce już od 7 lat w programach typu „500+”, bo przecież te pieniądze pochodzą właśnie z naszych podatków. Już nie wspominając o tym, że osoby do 26 roku życia za czasów PIS podatków bezpośrednich zupełnie nie płacą, podobnie jak emeryci, gdy ich emerytura nie przekracza kwoty 2500 zł.

Co więcej oddanie wszystkich podatków jak sugeruje Korwin wywołałoby prawdopodobnie hiperinflację, bo zwyczajnie w zbyt szybkim tempie pojawiłoby się zbyt dużo pieniędzy na rynku zmniejszając drastycznie wpływy budżetowe. Wówczas tona węgla nie byłaby wtedy po 3000 zł, tylko po 6000 i państwo nie mając przychodów z podatków, nie byłoby w stanie nic z tym zrobić. 

✅ Dlatego uważam, że państwo musi mieć podatkowe przychody, bo ilość podatków i wysokość budżetu świadczy o sile i możliwościach szczególnie obronnych Polski. 

A tych, którzy sugerują, że rząd drukował pieniądze informuję, że skupowanie obligacji w ramach Quantitative Easing, które potocznie określa się „dodrukowaniem pieniądza”, faktycznie nie ma nic wspólnego z fizycznym drukowaniem banknotów, bo jest tylko zwiększeniem podaży pieniądza. I gdyby nie właśnie takie działania NBP, to nie byłoby funduszy na wszystkie programy ratujące gospodarkę i pozwalające przetrwać polskim przedsiębiorcom czas kryzysu. To właśnie dzięki takim działaniom Polska miała jedną z najwyższych tarczy antykryzysowych szacowaną na 11,3% PKB. I chociaż Węgry jak i Czechy, Słowacja czyniąc podobnie miały około 13,6% w stosunku do swojego prawie 5-krotnie mniejszego PKB, to jednak Polska wykazała się największym bezpośrednim wsparciem wydatków rządowych w Europie w odniesieniu do PKB, a nie tylko wsparciem np. ze strony banków. 

I mimo tego skutecznego działania NBP i rządu dzisiaj niektórzy mają nadal czelność mówić, że półtora roku wcześniej trzeba było podnosić stopy procentowe, aby schłodzić gospodarkę i w ten sposób zatrzymać inflację. Niestety prawdopodobnie wypowiadają takie słowa z polityczną premedytacją, bo kto ogarnia podstawy ekonomii ten wie, że podniesienie stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej, to działanie przeciwstawne wobec wcześniejszego procesu luzowania gospodarki i zarazem jej podgrzewania (Quantitative Easing). Zatem, aby ten proces luzowania zadziałał i faktycznie zwiększył podaż pieniądza, nie można było go nagle przerywać wcześniejszym podnoszeniem stóp procentowych. Coś za coś.

Dlatego profesor Glapiński Prezes NBP dobrze wiedział co robi i nie uległ zachodniej presji, aby schłodzić naszą gospodarkę dużo wcześniej. W efekcie czego, to właśnie gospodarka Polski jako lider w Europie odbiła się w pierwszym kwartale 2022 roku na rekordowe od 1995 roku 8,5% PKB, a np. Niemcy w tym samym czasie zaledwie na 1,7% PKB. Szkoda jednak, że niektórzy Polacy (prawdopodobnie nie mając o tym wiedzy) zamiast dziękować za uratowanie wielu biznesów (niestety nie wszystkich 😞) potrafią dzisiaj tylko na PiS i Prof. Glapińskiego psioczyć. 

Odnoszę niestety wrażenie, że w niektórych przypadkach te psioczenie się chyba nigdy już nie zmieni, bo jest zwyczajnie dla politycznej zasady, a nie merytorycznie przytaczanych faktów.


I jeszcze jedna bardzo ważna informacja.
Dzięki Waszemu finansowemu wsparciu za które bardzo Wam dziękuję, informuję, że postanowiłem w ramach wdzięczności zorganizować dla Was nowy konkurs w którym co dwa tygodnie można wygrać 250 zł.

Zasady konkursowe są bardzo proste. Wystarczy raz dziennie opublikować minimum 2 posty (mogą to być linki do innych artykułów) i 4 komentarze do innych postów. Natomiast, aby wprowadzić element losowości należy również zakręcić kołem fortuny, aby zdobyć dodatkowe punkty (można do 3 razy na 24 godziny).

W ten sposób pierwsze dziesięć osób z największą ilością zgromadzonych punktów otrzyma nagrody finansowe z czego za pierwsze miejsce otrzymuje się 250 zł, za drugie 100 zł, za trzecie 50 zł, a pozostałe 7 osób otrzymują symbolicznie po 10 zł.


Serdecznie zachęcam do zabawy i do aktywności na PF, bo skoro lubicie komentować moje posty, to powyższe wymagania konkursowe nie są raczej dla Was większym wyzwaniem.

Udostępnij ten post
Oceń tekst:
40
11 komentarzy
  1. Problem jest także w tym, że choćby taka informacja i komunikacja była, to część społeczeństwa jej nie przeczyta, nie wysłucha, a jeśli nawet to zrobi, to stwierdzi – znów kłamią. Bo jak napisałeś są tacy, co na argumentację są odporni, ich nadrzędną racją jest antypis.

    • Masz rację, dlatego przekaz nie może być na zasadzie propagandy w stylu uwierzcie nam na słowo. Przekaz musi być merytoryczny z przytoczonymi faktami, liczbami, które nie mogą być poddawane manipulacji i muszą być poddawane weryfikacji, aby każdy mógł sam sprawdzić i się przekonać, Wówczas ludzie być może zaufają takiej informacji.

      • To zależy od odbiorcy, czy oczekuje takiej informacji, większość telewizyjnych odbiorców oczekuje szybkiej i zrozumiałej informacji. Kiedyś rozmawiałem, tłumaczyłem znajomej słowa premiera Morawieckiego, które wypowiedział w PE. Po wysłuchaniu (bez zrozumienia) stwierdziła, że jak na Morawieckiego patrzy to widzi, że mu się nos wydłuża, a to dowodzi, że kłamie. Tym argumentem chciała mnie przekonać do tego, że nie powinienem słuchać kłamcy MM 😉
        Niestety takiego typu odbiorców tv jest wielu.

    • Nigdy tak nie będzie ,że większość uwierzy komuś na słowo a już na pewno politykom choć są i głupcy co pomimo tego ,że ich partia działa na szkodę kraju (PO) i tak zagłosuje na nich na złość i takim sposobem taka partia dalej może bruździć , z drugie str partia co wspiera bardziej cudzych jak swoich … a z trzeciej str lewica która najchetniej by Polskę sprzedała… i jak.ma być dobrze w tym.Kraju…

  2. Zapowiada się na dłuższy 'sztorm’ w rzeczywistości świata, Europy, i Polski. Już dziś mam obawy co będzie się dziać na polskim 'jachcie’ gdy doświadczona trudami walki z groźnymi wiatami (w tym inflacją) załoga (społeczeństwo) się zbuntuje i przy najbliższych wyborach dokona zmiany kapitana jachtu, do zarządzania państwem desygnuje dzisiejszą totalną opozycję. O ile wiem takich ryzykownych zmian w czasie sztormu żeglarze nie robią, ale może się mylę. Myślę, że tak jak napisałeś nasz obecny rząd radzi sobie z problemami znacznie lepiej niż inne rządy, więc w imię jakich racji ryzykować jego zmianę?

    • Za mało jest takich, którzy starają się informować załogę co się dzieje. Najgorsze co może być, to brak informacji i komunikacji. Szczerze to osobiście brakuje mi takiego portalu nawet rządowego, który tłumaczyłby zamiary kapitana. Staram się osobiście odczytywać jaki mamy kurs, ale to wszystko jest po fakcie, a nie przed… Szkoda…

      • a tvp? 🙂

        • Czy gdzieś na temat Quantitative Easing było na TVP, ktoś to ludziom tłumaczył? Być może coś przegapiłem, bo nie oglądam telewizji.

          • Ja też nie oglądam, ale z tego, co wiem, TVP to w dużej mierze przekaz rządowy i rząd tego nie ukrywa. Więc można powiedzieć, że miejsce, gdzie mógłby tłumaczyć swoje działania jest.

            • Tak, w tvp jest miejsce i są programy informacyjne i publicystyczne, głównie w tvp info, ale słuchają ich przede wszystkim już przekonani do rządu. Myślę, że większość ludzi oglądających telewizję oczekuje szybkiej i łatwej do zrozumienia informacji, nie koniecznie popartej rzetelną argumentacją. Takie mamy czasy, czasy konsumpcyjne, w których odbiorcom myśleć nie szczególnie się chce.

Zostaw komentarz