Przyznam, że dawno nie byłem tak zaskoczony. W konsternację wprawiło mnie udostępnione na Polskim Fejsie zdjęcie Papieża Franciszka, który 4 lata temu odprawiał Mszę Św. na świeżym powietrzu O’Higgins Park w Santiago. Autorem zdjęcia jest Vincenzo Pinto i nie byłoby w tym zdjęciu nic niezwykłego, gdyby nie widniejący na papieskim ornacie symbol bożka Indian Ajmara, którego symbolizuje Gigant z Atacamy. (Można podobiznę „Giganta” znaleźć w wyszukiwarce internetowej) Kilkukrotnie weryfikowałem, czy to nie jest jakiś głupi żart lub manipulacja. Niestety to jest fakt, który ze wstydem przyznaję, że zastanawiałem się, czy przemilczeć.
Aczkolwiek sam nie wiem co jest gorsze: milczenie na temat prawdy, tak jak teraz milczy Papież Franciszek na temat putina, czy próbowanie zmierzyć się z tą niewygodną prawdą?
A może to tylko symbol na ornacie, może niepotrzebnie nadaję temu jakąś większą rangę.
A może nie ma w tym nic złego, bo np. gdyby Papież odprawiając Mszę Świętą w Polsce założyłby ornat z wizerunkiem np. Świętowita to wszystko byłoby ok?
Np. taki ornat folklorystyczny z nutką prastarej słowiańszczyzny.
Po chwili refleksji uważam, że: nie! To nie byłoby ok i nie dlatego, że Świętowitowi nie składano ofiar z małych dzieci, tak jak składano je bożkom w których wierzyli Indianie Ajmara.
Chodzi zupełnie o coś innego: „Nie będziesz miał Bogów innych przede mną”.
Ze względu jednak na wielką sympatię do Papieża Franciszka, za postawę pełną pokory i skromności, zacząłem sobie tłumaczyć to tak, że pewnie taki ornat przygotowano dla Papieża w Chile, aby nawiązać do tradycji pierwotnych wierzeń, zgodnie z metodą hiszpańskiej i jezuickiej chrystianizacji, gdzie rodzime pogańskie symbole zastępowano symbolami chrześcijańskimi.
W ten sposób np. Inkaską boginię Pachamamę identyfikowano jako Matkę Bożą – Maryję. Jednakże 450 lat po tym jak Hiszpanie podbili kraj Inków, gloryfikowanie takiej pogańskiej symboliki przyznam, że jest dla mnie zdumiewające. Z drugiej strony może ktoś takim kontrowersyjnym symbolem pradawnego bożka umieszczonego na papieskim ornacie chciał nawiązać do skazanego za pedofilskie przestępstwa chilijskiego księdza Karadimy, którego ofiarami były również dzieci?
Zastanawiając się chwilę pomyślałem, że Papież jest tylko człowiekiem, który urodzony w Argentynie dorastał właśnie w takiej kulturze i wierze pełnej pradawnej inkaskiej symboliki i być może ma zupełnie inną optykę na pewne sprawy niż np. my w Polsce, gdzie dla polskich biskupów założenie ornatu z jakimś starosłowiańskim bóstwem byłoby nie do pomyślenia i zapewne obarczone nałożeniem ekskomuniki.
Dlatego postawiłem się nad tym ludzkim spojrzeniem Papieża Franciszka pochylić, bo wychowywanie się w Argentynie może również tłumaczyć Jego obecne milczenie w kontekście próby odbudowania ZSRR przez putina. Dlaczego? Bo generalnie Papież Franciszek może patrzeć na świat zupełnie z innej perspektywy niż my w Polsce i tak samo jak przychylnie patrzy na symbole bożków pradawnych Indian, tak być może również przychylnie patrzy na komunizm, socjalizm, bo w Jego ocenie i z perspektywy jego życiowych, argentyńskich doświadczeń komunizm nie jest do końca taki zły.
Wiem, że to z naszej polskiej perspektywy brzmi strasznie, jednakże starałem się w pełni zrozumieć sposób myślenia Papieża Franciszka i na powyższe pytania szukam odpowiedzi.
Tutaj link do zdjęcia i opisu wizyty Papieża w Chile.
https://www.theguardian.com/world/2018/jan/16/pope-francis-pain-and-shame-sexual-abuse-children
Owszem Papież Jan Paweł II również odwiedzał różne miejsca święte dla innych religii, czy serdecznie i z szacunkiem witał różnych przywódców duchowych nawołując do szerokorozumianej Ekumenii – czym mi ogromnie zawsze imponował, jednakże wierzę w to, że nigdy nie założyłby do Mszy Świętej ornatu z podobiznami innych bożków.
Dlatego szczególnie z perspektywy dzisiejszej sytuacji (wojennej agresji i ludobójstwa putina na Ukrainie) takie zachowania Papieża Franciszka stawiają w bardzo trudnej sytuacji Katolików nie tylko w Polsce.
Generalnie byłem i mam nadzieję, że nadal będę wielkim fanem Papieża Franciszka za Jego nauczanie o skromności, o pokorze, o otoczeniu miłością nawet Tych (lub szczególnie Tych) z którymi się totalnie nie zgadzamy (np. społeczność LGBT). Nie można jednak ukrywać tego, że w kontekście dzisiejszej sytuacji, słabo wyglądają doniesienia prasowe o zapowiadanym spotkaniu Papieża Franciszka z Cyrylem (odpowiednikiem prawosławnym, jawnie popierającym agresję Rosji na Ukrainie) zamiast w pierwszej kolejności spotkać się z ofiarą agresji putina Prezydentem Ukrainy Władymirem Załeńskim. Oczywiście znowu sobie tłumaczę, że być może Papież chce wpierw przekonać Cyryla, aby zmienił swoje nastawienie – tak wiem, jestem w tym aspekcie bardzo naiwny… Aczkolwiek wierzę w to, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.
Jednakże fakt, że Papież Franciszek cały czas unika napomnienia chrześcijańskiego wskazanego w Ewangelii przez Pana Jezusa, aby putin zaprzestał ludobójstwa i agresji militarnej względem Ukrainy jest dla mnie jako fana Papieża Franciszka już bardzo trudne do wytłumaczenia. Niestety uważam, że taki brak napomnienia i przemilczenie tego grzechu, to rodzaj grzechów cudzych.
Jednakże Papież – tak jak każdy z nas, to przede wszystkim grzeszny i być może w tym aspekcie omylny człowiek.
I tak zacząłem się zastanawiać, czy czasem kraj pochodzenia Papieża Franciszka, jego wychowanie, książki jakie czytał w młodości, ideologia polityczna w jakiej wzrastał nie mają dzisiaj przełożenia na jego podejście do dzisiejszej Rosji czyli dawnego ZSRR? Oczywiście nie mam pojęcia jakie osobiste poglądy ma Papież Franciszek, ale być może komunizm – socjalizm odbiera zupełnie inaczej niż my? Może dla Papieża Franciszka lewicowa – marksistowska myśl, aby wszyscy mieli po równo nie jest taka zła? Szczególnie zastanaiwające są słowa Papieżą, który całego zła świata dopatruje się nie w agresji, lecz w kapitalizmie. Przypominam, że w czasie, gdy Papież Franciszek dorastał, Argentyna miała bardzo bliskie relacje z komunistami i ZSRR, sprowadzając na siebie m.in. embargo USA.
Być może fakt, że Argentyna przeżywając gospodarczy rozwój dzięki współpracy z komunistycznym ZSRR, które próbowało sobie wybudować komunistyczny przyczółek rzeczywiście jest wspominana przez Papieża Franciszka z sentymentem jako coś pozytywnego. Natomiast wojskowe argentyńskie junty walczące z komunistycznym Prezydentem doprowadzały tylko do domowych wojen i rozlewającej się krwi Argentyńczyków.
Dlatego z samej historii Argentyny perspektywa spojrzenia Papieża Franciszka na komunistyczny ZSRR jest zapewne diametralnie inna, niż perspektywa spojrzenia na ZSRR i cały rosyjski komunizm Polaków.
Papież kapitalistów zapewne kojarzy jako tych, którzy chcieli krwawo przejąć władzę, doprowadzali do wyzysku robotników i wprowadzali prawicowy terror, a komunistów – socjalistów Papież kojarzy jako tych, którzy przynajmniej iluzorycznie przejmowali się dobrem jednostki, dobrem pracownika.
Taka zupełnie inna perspektywa bierze się również stąd, że w odróżnieniu do Argentyny, Polska była pod zaborem ZSRR. Dlaczego zaborem?
Bo nie można inaczej nazwać tego, że w PRL mieliśmy marionetkowy rząd obsadzony zawsze pośrednio lub bezpośrednio przez ZSRR (Rosję). A wszelkie dobra wyprodukowane przez Polskę były wywożone do Rosji powodując reglamentację produktową i wprowadzanie pamiętnych „kartek”. Nie można również mówić o wolnej Polsce PRL-u, mając sowieckich żołnierzy pilnujących porządku na ziemiach Polski, czy o mordowaniu Bohaterów Polski takich jak Rotmistrz Witold Pilecki, czy Ks. Jerzy Popiełuszko przez służby bezpieczeństwa PRL.
Dlatego być może papieżowi, który nie zna takiego złego oblicza ZSRR, z tego powodu łatwiej było napominać rząd Polski za niewpuszczanie imigrantów ekonomicznych ściąganych przez Łukaszenkę (Polska chroniła nie tylko własnych, ale granic Unii Europejskiej), niż upominać dzisiaj putina, który atakując Ukrainę chce odbudować dawne ZSRR? Owszem Papież określił, że obecna wojna jest złem, że jest brutalna, że giną ludzie, jednak brak dokładnego określenia, kto odpowiada za rozpoczęcie tej wojny pozwala putinowi odkręcać narrację tłumacząc, że to Ukraina jest winna tego, że giną teraz ludzie. Putin wręcz powołuje się na słowa Pisma Świętego próbując bezczelnie usprawiedliwiać swoje zbrodnie.
Dlatego takie milczenie papieża na ewidentny grzech, doprowadza obecną sytuację do absurdu.
Natomiast jeśli chodzi o łukaszenkę, to wiemy dobrze, że imigranci ekonomiczni byli przez niego w wyrafinowany i przebiegły sposób wykorzystywani. Przecież Ci ludzie zapłacili za lot nie małe pieniądze, byleby tylko dostać się do Białorusi, by dalej nielegalnie przekraczając Polskę szukać lepszego życia w Niemczech. Z perspektywy dzisiejszych wydarzeń, wygląda na to, że taki był plan, aby wywołać społeczne niepokoje w Polsce, aby potencjalne burdy niezadowolonych imigrantów, którzy byliby zatrzymywani na niemieckiej granicy powodowały niechęć i awersję Polaków do przyszłego pomagania ukraińskim uchodźcom wojennym.
Podsumowując, przy całej mojej sympatii do Papieża Franciszka, dzisiejszy brak upomnienia dla putina, który zaatakował inny kraj gwałcąc wszelkie prawa międzynarodowe, który odpowiada za ludobójstwo w Buczy i innych miejscowościach ukraińskich, nie jest w mojej ocenie chrześcijańskim stanięciem w prawdzie. Aczkolwiek jeśli jest tak jak opisałem wyżej i papież niczego złego nie widzi w komunizmie, to odradzanie się ZSRR putina, wg Papieża nie stanowi zagrożenia dla świata i dlatego przewiduję, że Papież Franciszek nie upomni bezpośrednio putina i Rosji. Chciałbym oczywiście się mylić, chciałbym, aby Papież zmienił swój sposób myślenia.
Co nam dzisiaj pozostaje?
Zrozumieć to, że papież jest też człowiekiem, że grzeszy jak każdy z nas i być może ma również swoje własne utopijne i wypaczone spojrzenie na lewicowość, komunizm i ZSRR.
Dlatego postanowiłem mimo wszystko napisać ten post, bo nie należy milczeć, a bardziej modlić się o mądrość i oświecenie dla Papieża, bo Kościół bez roztropnej „głowy” rozejdzie się na boki, a może jeszcze bardziej się zjednoczy?
Jak myślicie?
Agnieszka-Jagiello
Nie wydaje mi się że w dzisiejszych czasach nie ma dostąpi do informacji czy to w przypadku symbolu czy komunizmu. Papież ma też chyba jakiś doradców…
Radosław Kordowski
Z tymi doradcami bywa różnie.
https://www.pap.pl/aktualnosci/news%2C1148473%2Cwatykan-kardynal-parolin-jest-prawo-do-obrony-ale-wysylanie-broni-na
Roman
https://www.youtube.com/watch?v=_MuccTLv_zc
Radosław Kordowski
Sory, ale ten link to jakaś totalna manipulacja.
Z symbolami wykonanymi dłońmi wszystko zależy od intencji. Znak rogów z kciukiem zamkniętym może oznaczać kozła, ale również pozdrowienie rockowe. Natomiast znak rogów z otwartym kciukiem na zewnątrz oznacza miłość – serce i tylko takiego symbolu Papież używał. To samo ze znakiem OK, czy znakiem lornetki. Przypisywanie takim symbolom innych znaczeń, jest nadinterpretacją.
Jan
Myślę, że zrozumienia papieża Franciszka trzeba szukać przede wszystkim w tym co mówi. Na łamach argentyńskiego dziennika „La Natión” tłumaczy tak:
La Natión: Dlaczego Wasza Świątobliwość nie wymienia nigdy Putina, ani Rosji?
Papież Franciszek: Papież nigdy nie wymienia głowy państwa, ani tym bardziej państwa, które jest większe od jego państwa.
– Dlaczego Ojciec Święty nie pojechał do Kijowa, gdzie z pewnością oczekują go zwykli ludzie?
– Nie mogę zrobić niczego, co zagroziłoby wyższym celom, jakimi są: zakończenie wojny, rozejm lub przynajmniej korytarze humanitarne. Jaki sens miałaby podróż papieża do Kijowa, jeśli następnego dnia wojna będzie trwała nadal?
Czy rozumiem papieża Franciszka? Rozumiem jedynie tyle, że nie wiedząc jak pomóc ciepiącej Ukrainie nie chce jej zaszkodzić. Dla mnie to jakaś kościelna dyplomacja, której nie lubię i słabo rozumiem.
Symbolika na papieskim ornacie nie ma dla mnie większego znaczenia. Być może papież ubrał przygotowany dla niego ornat nie wiedząc, że jest na nim symbol pogańskiego bożka. A może to jakiś objaw inkulturacji, do której jezuici mają słabość.
Radosław Kordowski
1. Gdyby Papież Franciszek pochodził z Europy mógłbym uwierzyć w to, że nie wie jaki symbol był na Jego ornacie.
Ze względu na to, że Papież wychował się w tamtejszych klimatach, wierzeniach, legendach, raczej doskonale wiedział jaki symbol zakłada na siebie i prawdopodobnie jest to raczej objaw inkulturacji o której Janie wspominasz, której kultywowanie 450 lat po chrystianizacji jest dla mnie jakimś nieporozumieniem.
2. Jadąc do Kijowa żaden z przywódców, który odwiedzał Prezydenta Zalewskiego okazując mu wsparcie nie zakładał, że taka wizyta zakończy wojnę. Wręcz przeciwnie wizyta Panów Jarosława Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego była obarczona bardzo dużym ryzykiem. Z tej przyczyny tłumaczenie Papieża, że może swoją wizytą jeszcze bardziej zaszkodzić Ukrainie jest tylko potwierdzeniem, że Papież ma problem z uwierzeniem w to, że komunizm – socjalizm, który chce zaprowadzić putin w Rosji i na Ukrainie na wzór Chin, jest tak naprawdę zły. Jeśli nie może wymówić głowy państwa, niech przynajmniej powie, że za zło, za cierpienie odpowiada ten, który postanowił w nocy zaatakować Ukrainę. Tyle wystarczy…
Przyznam, że ręce opadają gdy Papież uważa, że jego wsparcie i krytyka putina nie mają znaczenia. Dla propagandy, którą uprawia putin milczenie Papieża ma ogromne znaczenie. Przecież putin może śmiało mówić, że Papież nie potępia jego „operacji wojskowej”, papież potępia tylko wojnę, której wg putina winna jest Ukraina.
3. Niestety tak jak Jan Paweł II obalił komunizm, mam wrażenie, że Papież Franciszek chce go odbudować. 🙁
Ania
Bardzo dobra myśl Radku
Łukasz
Zgadzam się w 100%. Nawet jeśli zakładał ornat, przecież widział, co zakłada. Mógł nie znać tego symbolu, ale jeśli dla Polaka wydaje się podejrzany, bo czy papieża nie zastanowił? ubierze cokolwiek mu podadzą? Absurd. Zresztą gdyby tak było, że ktoś mu go podsunął, widząc, że wywołało to poruszenie, mógł wydać oświadczenie, że nie zauważył i przeprasza za ten ornat, jest to oczywiście niedopuszczalne – lub coś w tym rodzaju. Radykalizm poglądów przyciąga, a papież jest orędownikiem miałkości, mam wrażenie, że chce, by go lubił każdy, nikt się nie boczył, nie chce urazić żadnego Rosjanina, żadnego Inka, żadnego geja, ateisty, poganina.
Co do tych radykalnych postaw, to mi się przypomina jedna historia. Pewnie dałoby się znaleźć jeszcze ten wywiad z paulinem ojcem Pawłem, kiedyś przeorem paulinów przy Długiej w Warszawie. Opowiadał, jak go przenieśli do jednej z parafii w Belgii, gdzie chodziła na msze garstka ludzi, a poprzedni proboszcz dwoił się i troił, by przyciągnąć ludzi, np. czytał Małego Księcia na Mszy. O.Paweł przyjechał i wrócił do klasycznej formy, wszystko było rygorystycznie prowadzone, żadnego Małego Księcia i innych takich rzeczy. Po jakiś czasie na mszach kościół był zapełniony. I mam wrażenie, że to samo teraz robi papież Franciszek. Jest fajny, ma „fajne” pomysły, rezygnuje z rezydencji papieskich, z papieskich butów itp. – pierwszy raz od lat szewc ich nie wykonał dla papieża. Dla mnie ma to w sobie dużo pychy, bo oznacza mniej więcej: jestem bardziej pokorny od Benedykta XVI, Jana Pawła II, nie będę mieszkał w ich pałacach (efekt jest taki, że koszty nie spadają, bo zorganizowanie nowego lokum dla głowy Kościoła jest kosztowne). Jan Paweł II, gdy objął tron papieski, to przyjął imię poprzednika z szacunku dla niego. Franciszek – wszystko postawił na głowie, pewnie chętnie zamieszkałby w bloku na jakimś osiedlu w Rzymie, tak jak biskup Berlina.
Nie chcę ciągnąć tego tematu, bo jest wiele rzeczy, które mi się nie podobają, można je podsumować krótko: Franciszkowi brak Jezusowego radykalizmu. Często przejawia zamiłowanie lewicowymi nurtami, jak ochrona środowiska (osobna encyklika!) czy lgbt. Na pewno go lubią za to, ale nie sądzę, by przyciągnął w ten sposób ludzi o lewicowych poglądach do Kościoła, a prawicowych gorszy i zasmuca. Ostatecznie Franciszek to jest ojciec, ojcowie bywają różni, ale to ojciec. W historii papieże bywali różni, niektórzy prowadzili zupełnie świeckie życie i tylko dzięki zaufaniu i posłuszeństwie wiernych Kościół przetrwał jako całość (pomijam reformację). Słowa Jezusa są mocną obietnicą: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. Co by sie nie działo, Kościół będzie trwał. Po słabych papieżach przyjdą silni i w to wierzę.
Ania
Od kiedy został papieżem czuję do niego dystans, poprostu czuję jakąś niechęć do niego Z całym szacunkiem oczywiście, poprostu nie umie się do niego przekonać
Przemysław
Ja też …