Jako główny i pierwszy dowód przedstawiony na dzisiejszej konferencji finalizującej prace Komisji Badania Wypadków Lotniczych było to, o czym Wam od wielu lat pisałem – czyli o manipulacji zapisami akustycznymi rejestratora lotu Tupolewa. Dokładnie mówi o tym 124 strona ostatecznego i już opublikowanego raportu.
Pisałem o tym dlatego, bo ta materia była mi bliska ze względu na to, że mając własne studio nagraniowe przez ponad 15 lat zajmowałem się szerokopojętą inżynierią dźwięku.
W 2018 roku pisałem dokładniej o tym, że poprzedni raport Laska był dla mnie dlatego tendencyjny i nienaukowy, bo na 21 stronie załącznika nr 4.10.1 do raportu Laska z góry założono, że skokowa wartość przeciążenia pionowego musiała być wynikiem zderzenia z brzozą!
To było dla mnie zaskakujące, bo bez ostatecznych dowodów przyjęto powyższe a priori. Te kuriozalne założenie było dla dalszych badań i symulacji o tyle kluczowe, że na jego podstawie dokonano synchronizacji odczytów rejestratorów akustycznych i technicznych (czarnych skrzynek) co zupełnie wypaczyło rzeczywiste odwzorowanie ostatnich minut lotu i co najważniejsze zniekształcono prawdziwie położenie samolotu i jego wysokości w konkretnym czasie.
Dzisiaj wreszcie zostało to naukowo odkłamane i UDOWODNIONO prawdziwe położenie samolotu na podstawie synchronizacji urządzeń od początku ich włączenia, a nie od rzekomego uderzenia w Brzozę!
Reasumując przy poprawnej synchronizacji odczytów rejestratorów od samego początku, a nie od końca, samolot faktycznie znajdował się nad słynną brzozą, a część skrzydła Tupolewa odpadła (poprzez pierwszy wybuch, który się na rejestratorze zarejestrował) 100 metrów przed brzozą! Dlatego samą słynną brzozę podcięły spadające i wbijające się odłamki skrzydła samolotu, a nie uderzenie skrzydła.
Generalnie inne dowody załączone w Raporcie dowodzą, że sugerowanie, że samolot straciłby skrzydło przy uderzeniu w brzozę, jest tak samo irracjonalne jak śmieć Hanny Mostowika w kartonach.
To był dla mnie zawsze koronny dowód na manipulowanie odczytami zapisów rejestratorów i na ich podstawie manipulowanie trajektorią podchodzenia do lądowania Tupolewa w wszelkich symulacjach telewizyjnych, czy w założeniach raportu Komisji Laska.
Reasumując wszystkie powstałe do tej pory symulacje są przesunięte w czasie, dlatego mają zaburzoną wysokość samolotu względem ziemi i samej brzozy. Dlatego poprzedni raport Laska został unieważniony.
W ten sposób, naukowa analiza w moim przeświadczeniu definitywnie kończy erę kpin z ludzi, którzy od samego początku przeczuwali, że w Smoleńsku 2010 roku nie nastąpiła zwykła katastrofa lotnicza. Szczególnie teraz mam nadzieję, że osoby, które wcześniej nie widziały masakry w Czeczeni, Gruzji być może teraz przejrzą na oczy, bo zobaczyły do czego zdolny jest putin (ludobójstwo na Ukrainie m.in w Buczy).
Dlatego z tej perspektywy po przedstawionym dzisiaj przez Pana Macierewicza DOWODACH, nie mam już wątpliwości, że Prezydent Polski wraz z całą delegacją został zamordowany. Raport oczywiście nie stawia bezpośrednich zarzutów, Raport jedynie w sposób bardzo merytoryczny udowadnia, że do takiego zamachu na głowę naszego państwa doszło. Kto za tym stał, kto wydał rozkaz podłożenia materiałów wybuchowych podczas remontu Tupolewa w Samarze, pozostaje już kwestią osobnego śledztwa. Jeśli jednak ktoś chce nadal uznawać Pana Antoniego Macierewicza za wariata, niech obejrzy dzisiejszą konferencję i Jego błyskotliwe odpowiedzi na pytania dziennikarzy. „Zaoranie” to mało powiedziane…
Opublikowany dzisiaj Raport podsumowujący prace Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego zawiera 338 stron i waży 150 MB. Dodatkowo ma 38 załączników, które stanowią 10 000 stron dokumentacji technicznej analizy.
Link do ostatecznej wersji raportu:
Działający link do ostatecznej wersji Raportu.
Poniżej moja analiza z 2018 roku
1. Dlaczego przytoczone przeze mnie 3 sekundy mają tak wielkie znaczenie?
Należy zrozumieć zasadę działania rejestratora MARS-BM. Jest to magnetofon taśmowy, który rejestruje na 4 niezależnych kanałach sygnały audio. Na pierwszych trzech kanałach rejestruje 3 mikrofony umieszczone w kokpicie, a na 4 kanale czas. Co ciekawe sam magnetofon jak sama nazwa wskazuje nie ma wbudowanego własnego zegara, dlatego czas MARS-BM otrzymuje od urządzenia nadrzędnego ITW-4, które jest synchronizowane z czasem lokalnym w momencie przygotowania samolotu do lotu. Urządzenie ITW-4 wysyła z kwantem wynoszącym 0,5 sekundy zakodowaną informacje w postaci 11 impulsów, które stanowią binarny KOD godziny zapisywany na 4 kanale rejestratora MARS-BM. Reasumując na 4 ścieżce jest informacja o czasie wysłanym z ITW4. Czas ITW4 zapisywany jest na 3 różnych rejestratorach i ten czas powinien być dla wszystkich rejestratorów taki sam.
2. Dlaczego uważam, że komisja Laska popełniła naukowy błąd?
Ponieważ mimo to, że 4 kanał magnetofonu posiadał zarejestrowaną informację o czasie wysłanym z urządzenia ITW4, Komisja postanowiła ten czas przesunąć o 3 sekundy. Argumentując swoje przesunięcie w czasie tym, że w tym czasie gdy system MSRP (czyli system rejestrujący wszelkie parametry lotu) wykazał największe anomalie (skokowa wartość przeciążenia pionowego), to w tym samym czasie 3 kanały rejestrujące Audio nie zarejestrowały żadnego dźwięku. (to jest właśnie skandaliczne, bo Komisja powinna zbadać, dlaczego nie ma żadnego dźwięku w tym czasie. Natomiast komisja postanowiła stwierdzić, że prawdopodobnie czas rejestrowany przez magnetofon jest opóźniony. Problem jednak w tym, że nie ma naukowego wytłumaczenia takiego opóźnienia, ponieważ na 4 ścieżce jest informacja o czasie wysłanym z ITW-4, a przypominam, że czas ITW-4 jest WORDCLOCKIEM dla całego systemu i taki sam czas (w subkadrach) był wysłany do MSRP, ATM-QAR, oraz MARS-BM!
3. Padł również zarzut, że jest niemożliwym, aby w ciągu 24 godzin zmodyfikować 3 kanały rejestratora MARS-BM (przypominam, że 4 kanału nie da się bez zauważania zmodyfikować, bo każdą modyfikację byłoby naocznie widać ponieważ jest to sygnał KODU czasu rejestrowany kwantowo co 0,5 sekundy )
Zaznaczam również, że gdybym otrzymał takie zlecenie na modyfikację 3 kanałów audio synchronicznie wykonałbym taką pracę edycyjną ostatniej fazy 15 minutowego lotu w ciągu max 6 godzin.
Byłbym w stanie zrobić dosłownie dźwiękowe cuda, przesunąć głosy, wyciąć, przekleić szumy, lub inne niewygodne dźwięki (typu wybuchy) itp. Szczególnie zakres częstotliwości od 300 hz do 3400 hz powodowałaby, że taka zabawa byłaby prosta jak bułka z masłem… (Ktoś pytał dlaczego, jest Terrain Ahead i jest taka grobowa cisza pilotów, zero reakcji i tylko na koniec krzyki… No właśnie…??? Oczywiście mogłoby być takie milczenie koncentracyjne, jednak to kolejna teza…
Osoby, które nie mają pojęcia na temat edycji dźwięku, a tak ochoczo się tutaj wypowiadają informuję, że osobiście rejestruję ujęcia na 24 kanałów jednocześnie i dokonuję ich synchronicznej edycji dźwięku (łącznie z fazowaniem) z dokładnością do 1 milisekundy. Dlatego 3 sekundowa rozbieżność w domenie dźwięku to niedopuszczalny błąd synchronizacyjny. Piszę to jako właściciel jednego z największych studiów nagraniowych w Polsce. Komisja Laska albo uciekła od niewygodnego dowodu w sprawie podważającą autentyczność taśmy rejestratora MARS-BM, albo popisała się naukową indolencją w tym zakresie. Błąd synchronizacji nie ma naukowego wytłumaczenia w raporcie LASKA, błąd synchronizacji przyjęto jako prawdę oczywistą, zmieniając o 3 sekundy czas wszelkich innych odczytów. Czyli zmieniono czas ITW-4 o 3 sekundy.
4. Zapewne mało osób wie, że 11 kwietnia nastąpiło „oficjalne” otwarcie czarnej skrzynki MARS-BM, natomiast strona Polska płytę CD z zapisami otrzymała dopiero 31.05.2010 !!! Dlaczego Polska na pierwsze odczyty z płyty CD musiała czekać prawie 2 miesiące???
5. Ktoś napisał, że ostatnie sekundy rejestracji się różnią i dlatego 3 sekundy nie mają znaczenia. To nieprawda!!! Ostatnie sekundy owszem muszą się różnić, ponieważ następował brak zasilania w rejestratorach czarnych skrzynek, jednak o tych 3 sekundach rozbieżności o których piszę mówimy w momencie gdy samolot leci i wszystko się idealnie rejestruje, bez żadnych zakłóceń rejestracji, a nie rozbija się o ziemię.
6. Podałem argument, że oprócz niezgodności synchronizacyjnych będących naukowym dowodem na manipulowanie przy taśmie z rejestratora MARS-BM istnieje jeszcze jeden dowód w postaci zeznań świadka, który w stenogramie komisyjnego odczytu rejestratora JAKA-40 stwierdził, że była sugestia kontrolerów zejścia do 50 m. Dla samego dowodu nie ma znaczenia błędna komenda, ma jednak znaczenie to, że na taśmie rejestratora MARS-BM w Tupolewie nie ma o tej błędnej sugestii kontrolerów ani słowa. Dodatkowy fakt, że technik JAKA nie żyje, nie zostawiając żadnego listu pożegnalnego, jak również popełnia samobójstwo za granicą jest bardzo dziwne.
7. Na temat innych dowodów technicznych (rozrzutu szczątków, wygięcia blach, czy założenia, że samolot bez skrzydła mógłby się wnieść w górę, aby zrobić beczkę zostawiam fachowcom) Podkreślam, wypowiadam się tylko w materii rejestracji i synchronizacji dźwięku w której pracuję zawodowo od 15 lat, za hobbystycznie zajmuję się od 15 roku życia.
8. Padł jeszcze argument, że nie odnalezienie urządzenia rejestrującego K3-63 (stanowi pewien zapas dla rejestratora MSRP) , który dodatkowo rejestruje czas, wysokość barometryczną, prędkość i przeciążenie pionowe jest spowodowane tym, że się dosłownie rozpuścił w powietrzu. Owszem ten rejestrator nie jest w pancernej skrzyni i może ulec zniszczeniu. Jednak jeśli nawet tak było, to powinny znaleźć się chociaż szczątki takiego rejestratora. Szczególnie zastanawiające jest to, że znaleziono inne rejestratory, które również nie miały pancernej obudowy np. KBN-1-1.
Film dokumentalny
Jednym z głównych załączników do raportu jest już wcześniej publikowany film dokumentalny, który pierwszy raz w historii świata, prezentuje w oparciu o mega szczegółową, cyfrową mapę danych – jak rzeczywiście przebiegała katastrofa Tupolewa w Smoleńsku. Wspomnianą Analizę przeprowadził National Institute for Aviation Research, (amerykański, międzynarodowy, renomowany Instytut Badań Lotniczych), który wyraźnie wskazał, że sugerowanie dzisiaj, że słynna „brzoza Bodina” była w stanie uciąć końcówkę skrzydła Tupolewa, jest taką samą abnegacją nauki, jak dzisiejsza wiara w płaską ziemię.
Wyniki wspomnianej analizy udowodniły m.in fakt, że zniszczenia i rozrzut szczątków Tupolewa, nastąpiły w następstwie dużo większych sił, niż tylko tych wynikających z samej prędkości pionowej i poziomej samolotu.
Jednakże analiza NIAR, to nie jest koniec dowodów zgromadzonych we wspomnianym filmie i Raporcie, dlatego dla tych, którzy nie mają ochoty na oglądanie ponad 1 godziny naukowych materiałów i czytanie 338 stron Raportu, postanowiłem poniżej zrobić szybkie streszczenie.
Poniżej link do jednego z załączników Video, który został już upubliczniony w 2021 roku
- 6 minuta filmu pokazuje nagranie jak manipulowano wynikami wcześniejszych badań, jak unikano słowa „wybuchy”, gdy zewnętrzna analiza wskazywała ze względu na rozrzut szczątków na wybuchy. W filmie zaprezentowano nagranie, jak stwierdzono na komisji Laska, że ekspertyza była „nieładnie napisana” i trzeba słowo „wybuchy” zamienić na „obszary – ogniska pożarów” – posłuchajcie i oceńcie sami. Dla mnie to dowód na manipulację, który potwierdza, że rzetelność poprzedniego raportu, można dosadnie określić – kpiną.
- W 8 minucie filmu jest udowodnione to, o czym pisałem już w 2018 roku, że dokonano manipulacji odczytu czasu (chodzi o różnicę 3 sekund), zmieniając w ten sposób wszystkie odczyty. Padają w filmie stwierdzenia „trzeba przestawić drzewo”. Lekkość wypowiadania takich stwierdzeń przez członków Komisji Laska – nie tylko naukowo poraża, ale zarazem udowadnia, że poprzednie raporty były zwyczajnie manipulacją. Pisałem Wam również, że od momentu znalezienia czarnych skrzynek, do ich komisyjnego zgrania na płytę CD, było wystarczająco dużo czasu, aby wyedytować nagrania audio z kokpitu Tupolewa. (Czyli np. wyciąć dźwięki z wybuchów, krzyki z kabiny itp.) Pamiętajcie, że oryginału czarnych skrzynek nigdy nie otrzymaliśmy, a jedyne dowody audio jakie otrzymaliśmy od Rosjan to nagrania dźwięku na płycie CD. Pisałem też wcześniej, że osobiście (jako realizator dźwięku z wieloletnim doświadczeniem) na takie edycje audio potrzebowałabym max 6 godzin, a na edycje tego materiału dowodowego była prawie cała doba i mimo wszystko „ktoś” edytując oryginalny zapis czarnych skrzynek prawdopodobnie z rozpędu, popełnił szkolny błąd, bo stracił czasowy synchron. Brak tego synchronu jest koronnym dowodem, że zapis audio nie zgadza się z zapisem innych urządzeń rejestrujących (czyli jasno wskazuje na to, że zapis był modyfikowany – edytowany). Dla niewtajemniczonych synchron takich urządzeń jest na początku uruchomienia (jeszcze na lotnisku) wraz z uruchomieniem wszystkich urządzeń rejestrujących i nagłe rozsynchronizowanych nastąpiło w locie, a nie na końcu nagrania poprzez zanik napięcia rejestratorów podczas katastrofy. Dokładnie o tym mówi członek komisji Laska, a nie Macierewicza. Dodam jeszcze, że taki synchron ma owszem prawo się rozsynchrozniować o 0,5 sekundy, ale na samym starcie ze względu na zapis kwantu czasowego na taśmie, ale niezgodność o więcej niż 0,5 sekundy jasno udowadnia, że odczyty czarnych skrzynek zostały zmanipulowane. Reasumując w takiej sytuacji należy uznać, że cały zapis foniczny przebiegu lotu, przestaje być dowodem!
- 11 minuta filmu, oraz 0:30 minuta w jasny sposób udowadniają, że niemożliwe jest, aby to „pancerna brzoza” ścięła skrzydło samolotu, (udowadnia to Analiza NIAR Instytutu w USA) jak również wskazuje, że aby poprzez brzozę „Bodina” na wysokości 5 metrów Tupolew stracił skrzydło, musiałby zawadzić kołami lub przynajmniej uszkodzić podmuchem powietrza z silników odrzutowych stojącą tam budę „Bodina” o której w przestrzeni publicznej nikt już nie mówi! Dla zainteresowanych polecam niżej filmik, jaka jest moc silników odrzutowych.

Model samolotu w przechyleniu 32,5 stopnia wykonał p. inż. Marek Dąbrowski
- Od 53 minuty jest ciekawa analiza dlaczego drzwi samolotu nie miały prawa wbić się PIONOWO na 1 metr głęboko w ziemię, bez dodatkowego wybuchu – czyli zwiększenia swojej prędkości pionowej do min. 120 m/s.
- Od 29 minuty filmu jest kolejny dowód na to, jak Rosjanie zamieniali rejestratory lotu (czarne skrzynki) – fragment filmu pokazuje, jak przyniesiono zupełnie inny rejestrator sugerując, że jest to ten pochodzący z katastrofy. Fakt, że ktokolwiek przyniósł do analizy inny rejestrator niż ten z katastrofy jest szokujące! Zobaczcie koniecznie jak to wyglądało. Szczególnie ciekawy jest ten wątek przy manipulowaniu czarną skrzynką opisany w pkt. 2
- 1 godzina i 06 minuta filmu wskazuje, że ciała Pary prezydenckiej rozrzucone zostały odległość 40 metrów od siebie! W kolejnej minucie jest udowodnione, że rozrzut szczątków ludzkich nastąpił jeszcze przed przyziemieniem samolotu! Przecież bez wybuchu jest to niemożliwe! Pamiętajmy, że wybuch jest tylko w centropłacie i to właśnie tam ciśnienie wybiło drzwi i wypchnęło okna i rozpłatało poszycie kadłuba na zewnątrz. Pamiętajmy również, że w długim na prawie 42 metry kadłubie Tupolewa nie wszystkie okna wypadły. Tutaj widać jak dbano o szczątki wraku i wybijano okna
- 1 godzina i 09 minuta filmu wskazuje, że u 47% ofiar były poważne oparzenia, a większość tych osób była znaleziona poza pożarami naziemnymi.
- I teraz najważniejsze w 1 godzinie 11 minucie jest nagranie audio potwierdzające, że w 60 workach zawierających szczątki foteli Tupolewa znaleziono materiały wybuchowe. W filmie jest nagrany głos, który opowiada jak przebiegały badania i jakie były wyniki. Dla niedowiarków – nie jest to głos członka Komisji Macierewicza.
- 2 minuty później na filmie pokazane jest nagranie, jak na przesłuchaniu w grudniu 2012 roku, Pułkownik Artymiak przyznaje, że znaleziono materiały używane do konstrukcji materiałów wybuchowych we wraku Tupolewa! Dodatkowo laboratorium podległe Ministerstwu Obrony Wielkiej Brytanii, również to potwierdziło i dodatkowo również w USA wykryto RDX, czyli jeden z najgroźniejszych materiałów wybuchowych wykorzystywany przez terrorystów.
Niestety szkoda, że taka naukowa analiza trwała tyle lat, bo dzisiaj już niewielu ludzi interesuje prawda. Nastąpiło zmęczenie materiału i wielu dla świętego spokoju wolało „łyknąć” narrację, że katastrofa to była wina pilotów w wyniku presji polityków.
Straszliwa prawda jednak wyszła na jaw i to właśnie ośmieszany, ogłaszany wg starych UB’ckich metod wariatem – Pan Macierewicz, na podstawie tytanicznej pracy analitycznej naukowców dowiódł tej prawdy.
Dlatego wielki szacunek za wytrwałość!
Najgorsze jest jednak to, że poznając po 12 latach prawdę, nic z tym zbytnio zrobić nie możemy, bo jak powiedział Pan Tusk (1 godzina i 16 minuta filmu), „lepiej znać prawdę i nie mieć wojny, niż nie znać prawdy i mieć wojnę” – straszne 🙁
PS. Dlatego, jeśli uważasz mój drogi czytelniku, że moje streszczenie może komuś pomóc i zakończyć erę „religii smoleńskiej”, na rzecz naukowej prawdy o katastrofie w Smoleńsku, udostępnij proszę dla innych.
aga-tycjan
powiedzcie mi jedno, bo ja nie rozumiem… dlaczego media (wiadomo jakie) ignorują badania i opinię NIAR? Generalnie przekaz w tych mediach jest jeden – raport Macierewicza jest kłamstwem, bo wcześniejszy raport jest prawdziwy, a poza tym Macierewicz jest stuknięty (wiem, to żadne argumenty, tylko emocjonalne i dyskredytacyjne techniki tychże mediów). NIAR jest ośrodkiem badawczym i skoro badano sprawę używa metod naukowych. Mam wrażenie, że celowo się to pomija… jakie są wasze przemyślenia i odczucia w tej kwestii?
Radosław Kordowski
Gdy brakuje kontrargumentów, zawsze atakuje się wypowiadającego. W ten sposób od lat insynuuje się, że Pan Macierewicz zwariował, bo śmiał sugerować, że ktoś podczas remontu w Samarze podłożył ładunki wybuchowe. To jest stara metoda UB, aby zrobić wariatem kogoś, kto mówi prawdę. Proszę zauważyć, że w mediach (z wyjątkiem TVP) NIKT nie odnosi się do tego, co np. tutaj napisałem – koronnego dowodu na manipulację taśmami rejestratorów. Dzień po publikacji raportu szukano tylko dziury w całym, że brakuje słowa „końcowy”, że zdjęcia drastyczne, że kiedyś Macierewicz myślał inaczej, a teraz dowodzi inaczej (powstały badania, zatem doprecyzowano szczegóły) Generalnie chyba żadne medium nie odniosło się do merytoryki tego raportu, próbując go dezawuować. Dlaczego? Takie dostali z góry zlecenie. Niestety taka dziennikarska praca, aby pisać pod tezę zamawiającego, podobna jest do najstarszego „zawodu” świata… 🤷♂️
Bemowski
Dzien dobry wszystkim…dopiero co zalogowalem sie do pl fejsa….chcialbym podIelic sie moim spostrzeżeniem odnośnie tej katastrofy…..mianowicie …jak szybko medium z rodziny axel springer…zrealizowalo odcinek katastrof w przestworzach…winni oczywiscie piloci…czyli to o czym mowil raport mak…po ostatnich wydarzeniach na Ukrainie…twierdze od samego orędzia putina…ze ten samolot nie spadl sam…
Radosław Kordowski
👍
Radosław Kordowski
Dziękuje za dołączenie i komentarz. Tak, ma Pan rację. Ktoś miał interes w tym, aby putin był traktowany jako dobry wujek Europy. Gazowy interes oczywiście.
Grzegorz-Bukowski
Strona podkomisji od dwóch dni nie działa („prace konserwacyjne”). Skąd jeszcze można ściągnąć ten raport? Ewentualnie ktoś mógłby go udostępnić?
Radosław Kordowski
Poprawiłem już link do Raportu na działającą wersję. Link zawarty jest w pełnej wersji artykułu dostępnej po odblokowaniu.
aga-tycjan
mam ściągnięty, ale bez załączników, mogę podesłać na maila.
Przemysław
skoro tak zwana pancerna brzoza nie mogła zniszczyć tak samolotu tj (w wyniku uderzenia w pień tego drzewa utracił część skrzydła co pociągnęło za sobą dalszy ciąg zdarzeń podczas katastrofy lotniczej) to napewno samoloty nie mogły zniszczyc wtc , który był z betonu i stali ! a samolot z aluminium
Radosław Kordowski
1. Pień brzozy został ścięty na wysokości 5 metrów.
2. W raporcie jest udowodnione, że nie został ścięty skrzydłem podczas lotu, a prawdopodobnie odłamkami skrzydła, które wcześniej odpadły i leciały jak żyletki z dużą prędkością. To należało udowodnić i Macierewicz udowodnił naukowo, że ścięcie przez całe skrzydło jest niemożliwe. (inna wysokość, ponadto gdyby wtedy samolot był na wysokości 5 metrów, powinien zawadzić skrzydłem o „budę budina”) Oczywiście należy też założyć, że ta brzoza mogła być już dużo wcześniej złamana, tego również nie można wykluczyć. Tak samo jak bardzo dziwny był lot wojskowego Iła, tuż przed lądowaniem Tupolewa.
3. Jeśli założyć, że nauka to bzdura i jednak samolot uderzył w brzozę, czemu oczywiście przeczą odczyty zapisów czarnych skrzynek, to samolot po utracie lewego skrzydła przekręca się zawsze w prawo stronę, bo traci siłę nośną – opór na lewym skrzydle. Zatem potrzebowałby wysokości minimum 20 metrów, aby się przekręcić na grzbiet posiadając całe prawe skrzydło, ponieważ rozpiętość skrzydeł w Tupolewie wynosi 48 metrów, a przypominam wysokość rzekomego uderzenia jest na wysokości 5 metrów. Zatem nie ma możliwości, aby samolot mógł się przekręcić nie ryjąc skrzydłem o ziemię. Gdyby tak było, byłby ślad tego szorowania (bruzda), a przypominam w Smoleńsku nie było charakterystycznej bruzdy – ślizgu co również potwierdza, że samolot rozpadał się w powietrzu, a nie szorując po ziemi (rozrzut części o tym świadczy)
4. Przypadek WTC tym bardziej potwierdza, że z odpowiednią siłą, prędkością i kątem natarcia nawet aluminiowy samolot jest w stanie ściąć żelbetonową konstrukcję WTC doprowadzając do zawalenia.
Przemysław
tak na pewno aluminium stalową belkę przetnie ;p
Radosław Kordowski
Tutaj liczy się ilość żeber, ich ułożenie, prędkość, masa, a nie tylko porównywanie jednostkowych materiałów. To tak jak porównywać stalową belkę, która waży powiedzmy tonę z masą 170 ton aluminiowej konstrukcji. Nawet 3 jajka ułożone w odpowiedni sposób są w stanie utrzymać wagę człowieka. Zatem nie można porównywać materiałów bez wyżej wspomnianych czynników dynamicznych, to wbrew fizyce. https://www.ekologia.pl/ciekawostki/jajko-niezwykle-wytrzymala-konstrukcja,15295.html
Grzegorz Gurkowski
Drogi Radku. W budynki WTC nie uderzył żaden samolot. Oficjalna wersja jest identyczna jak ta Anodiny, cz Laska. Proszę poszukać na yt film: nuklearne wyburzanie WTC . Cztery godziny trwa film, wywiad. Polecam, i pozdrawiam.
Radosław Kordowski
Zanim zmarnuję cenne 4 godziny, proszę przytoczyć kluczowe argumenty, które miałyby udowodnić, że samolot uderzający w WTC który zarejestrowały setki kamer z różnych ujęć był rzekomym hologramem. (Nie ma takiej technologii jeśli chodzi o hologramy wyświetlane w pełnym słońcu)
To, że zlekceważono ostrzeżenia o ataku, czy to, że niektórzy przewidywali, że coś się wydarzy, nie oznacza, że atak zaplanowało USA. To są tylko teorie spiskowe, nie mające podparcia w dowodach. Owszem teoria o kontrolowanym wysadzeniu budynku, już po uderzeniu samolotu jest prawdopodobna, ale to już zupełnie inny temat. https://youtu.be/oGpdPcKs4BM
Hanna-Czarkowska
Dziękuję za wyjaśnienia.
Już myślałam, że jestem,, płaskoziemcem”, który ma zlasowany mózg od TVPiS, gdyż śmiałam mieć jakiekolwiek wątpliwości w sprawie tej katastrofy.
Łukasz
Nie przeanalizowałem dostarczonych informacji (szczególnie raportu, który zaraz ściągnę) aż tak dokładnie, ale czytając Twój tekst mam wrażenie, że – mimo, że raport ujrzał światło dzienne dopiero teraz – to wiele z tych faktów było już jasnych lata temu. Pamiętasz za co rozleciał się skład redaktorski Rzeczpospolitej? – zaczęło się od artykułu Gmyza na 1 stronie z informacją, że specjalistyczne urządzenia znalazły ślady trotylu na wraku Tupolewa. W konsekwencji Gmyz stracił pracę w Rzeczpospolitej, ale później potwierdzono te wskazania, potwierdził je nawet producent urządzeń (na 100% wskazały obecność trotylu). Było to w 2012 roku.
Wybuchu na pokładzie z kolei dowiódł prof. Binienda też mniej więcej w tamtym okresie na podstawie swoich modeli komputerowych i elementów blachy poszycia wywiniętych na zewnątrz. Mniej więcej od wtedy jest dla mnie jasne, że doszło do wybuchu. Jednak wybuch to jedno, a zamach to drugie. Mogło wybuchnąć cokolwiek, np. benzyna w zbiornikach, które są w skrzydłach. Trotyl jest dość ewidentnym znakiem ludzkiej ingerencji, ale jako laik nie mam pojęcia, czy takie składniki chemiczne nie znajdują się w konstrukcji samolotu. Więc wybuch tak, zamach – nie wiem (o ile rzeczywiście raport tego nie dowodzi – bo nie znam żadnych komentarzy prócz Twojego).
Hasz
Podobnie jak w przypadku NS1&2 rozstrzgającym kryterium są mikrokratery na powierzchni metalu rur lub samolotu.
Pan Antoni pokazał te mikrokratery oprócz TNT i b. wielu in. poszlak, analiz i modelowania el. skończonymi. Wszystko wykluczyło zwykłą katastrofę i wskazuje na niszczzący wybuch.
Jan
Jeśli ktoś chce być wolnym człowiekiem to niech się przed prawdą nie broni. Ona wyzwala, ona ostatecznie zwycięża.