-
Zbigniew Chołubek rozpoczął temat moja twórczość, filozofia jako (czasem destruktywna) twórczość… na forum
Filozofia w temacie Filozofia
https://kozmokosma.wixsite.com/filozofia-art
Witam!
Spróbuję przedstawić tutaj o czym są linki, które chcę udostępnić zwiedzającym.
Występuję tu jako „niezależny portal organiczny”, pod pseudonimem Zbigniew Cholubek, pod innym psuedonimem pod powyższymi linkami którymi chcę się podzielić.Jest to moja twórczość(w tym filozoficzna, tak filozofia jako twórczość!). Moja twórczość jest na usługach pewnej „ideologii” (dlatego proszę nie traktować mojego posta jako czczej „ałtopromocji”), którą chcę promować jest ona bliskoznaczna „ideologii przedchrześcijańskiej”, choć, niestety, znacznie bardziej ponura, lecz nie nihilistyczna. Nie uważam, że prawdy nie ma, tylko, że jest ona w przewadze strasznie szpetna i trudna. Jednak, gdy się przez tę prawdę przebić, wychodzi się na nieopisanie piękne światło, które jest tuż obok, właściwie…
W przeciwieństwie do wielu, mam coś też w zamian, poza samą negacją chrześcijaństwa (i jej „transcendentengo boga”).
Jest tam od cholery do zwiedzania i śmiem sądzić i to nie jest tylko moja opinia, że wiedzą, wrażliwością i płodnością twórczą (czy tragediami) mógłbym obdzielić co najmniej kilku ludzi. Zatem obdzielam ;P I więcej nie piszę, bo bym musiał za długo rozpisywać, co zrobiłem na stronie do której jest link. Link do youtuba to jakby forma skrótu myślowego tego co chcę przekazać dalej. Mam nadzieję, że w świecie są jeszcze resztki wartości i niedobitkowie myślący, czyli ktoś lub coś, co jest w stanie odczytać moją wiadomość robinsona. Pozdrawiam
17 Komentarzy-
-
@mammusia-aleksandra-alka okej okej, ja nie z tych co uważają wiarę w boga za niebotycznie niemożliwą… ja nie żaden filozof amator. To co napisałaś to jest Twoja wypowiedź o Twoich przemyśleniach, bez nawiązania do moich praktycznie. Żeby mnie zrozumieć powinnaś, musisz(?), trochę lepiej się zaznajomić z tym co mam do powiedzenia. Jak zaznaczyłem pod linkami jest od cholery do zwiedzania. Dodam, że ja właśnie stoję za tym, żeby człowiek był odpowiedzialnym podmiotem. Wiara w boga to kwestia pewnego wyboru… który czyni człowieka niezdatnym do bycia odpowiedzialnym podmiotem moim zdaniem. Także jeśli chcesz podyskutować i się nie boisz (serio piszę) to zapraszam do dalszego zwiedzania, tego co tam jest. To nie jeden film tylko cała playlista, niewspominając już o treści, na stronie filozofia-art. Przepraszam za koślawą pisownię
-
@franekkimono Nie wiem jakiego Boga ale na pewno nie chrześcijańskiego. Chrześcijaństwo polega właśnie na braniu odpowiedzialności za swoje życie i ponoszeniu konsekwencji własnych wyborów. Bóg dał człowiekowi wolną wolę a to zawsze wiąże się z odpowiedzialnością. Jeżeli pragniesz dyskutować o chrześcijaństwie poznaj najpierw dobrze jego zasady, najlepiej przeczytaj Biblię, po czym zacznij analizować sam Nowy Testament. Wiara w dzieło przypadku całkiem zwalnia od odpowiedzialności za cokolwiek 😉 Wydaje mi się, że na tym etapie jeszcze masz za mało wiedzy, żeby o Bogu dyskutować i dlatego raczej będzie to jałowa dyskusja, wymienic mysli tak można, jak najbardziej i to tu właśnie zrobiliśmy. 🙂
-
@mammusia-aleksandra-alka nie uważam wiary w boga chrześcijańskiego za niebotycznie niemożliwą. ale to zawsze pozostanie tylko wiara i nic więcej. to co ja nazywam bogiem jest zaprzeczeniem chrześcijaństwa. zanim więc zaczniesz bronić chrześcijaństwa, polecam Ci zrobić to samo co mi radzisz, czyli poznać jego zasady, przeczytać biblię, czy sam nawet nowy testamnet. Nic nie zrobiliśmy. Dobranoc 🙂
-
@franekkimono Ja przeczytałam, właściwie czytam regularnie od 20 lat. Większość rzeczy jest tak logiczna, że już u mnie czasem trudno mówić o wierze. To ma sens. Teoria wielkiego wybuchu sensu nie ma i właściwie też opiera się tylko na wierze 😉 Pozdrawiam 🙂
-
@mammusia-aleksandra-alka a wiesz, że koncepcja Wielkiego Wybuchu, gdy została odkryta (m.in. przez księdza) była przez bolszewików zwana pogardliwie klechowszczyzną 🙂 Wszechświat miał swój początek, bolszewicy woleli koncepcję, że nie miał początku (https://naszemysli.pl/tohu-wabohu-bezlad-i-pustkowie/)
-
@chicku Właściwie można tak na to spojrzeć. „Na początku było Słowo” – może zaczęło sie od jednego słowa. Ja nie mam problemu z samym wielkim wybuchem tylko z rolą przypadku w tej teorii. Jeżeli mamy same zbiegi okoliczności to już nie jest przypadek.
-
-
-
-
-
-
-
każdy ma prawo do filozofowania i tworzenia własnej kosmologii. Może być ona bardziej lub mniej ułomna. Ja w życiu czytałem sporo filozofii (ulubieni – Kierkegaard, Platon – byli tacy, którzy uczyli się duńskiego, by czytać Kierkegaarda w oryginale – często też będąc jeszcze poza Kościołem sięgałem do Biblii i apokryfów). Wiele zależy od nastawienia. Jeśli filozofia, czyli umiłowanie mądrości rozumieć literalnie, to koniecznie musi mieć w sobie pragnienie poszukiwania prawdy o świecie. Prawda jest jedna, bo świat jest jaki jest. Można to odkryć, przynajmniej zacząć odkrywać. Czym innym jest tworzenie kosmologii, wtedy niejako tworzymy w powietrzu, bez kontaktu z ziemią, na zasadzie a priori. Spotykając się z jakąś koncepcją filozoficzną, czy jej częścią, możemy ją falsyfikować przez pryzmat swojego życia (czyli zweryfikować jej prawdziwość za pomocą eksperymentów myślowych). Dla mnie koncepcja, że ludzkość powstała przypadkiem na podstawie niebywałych zbiegów okoliczność jest nieprawdopodobna, bo to twierdzenie jest podobne do opinii, że rzuciwszy alfabetem o ścianę powstanie Pan Tadeusz. Więc szukając prawdy o świecie, trzeba sobie odpowiedzieć na takie pytania, jak to, dlaczego istnieje ludzkość, tak złożona i świadoma siebie, czy nie jest to inteligentny projekt? skoro tak siłą rzeczy trzeba uznać istnienie jakiegoś Stwórcy.
Nie oznacza to , że nie odpowiadam za siebie, wszystko zależy od charakteru Stwórcy. Bo jeśli zdeterminował z góry swoje stworzenie, wtedy rzeczywiście nie odpowiadam za to, co robię, bo po prostu wykonuję mechanicznie założony plan. Jednak Bóg chrześcijański jest przeciwieństwem takiej postawy, daje człowiekowi pełną wolność, przede wszystkim dlatego, że nie ma miłości bez wolności. A skoro Bóg daje ludziom pełną wolność, w pełni oni odpowiadają za swoje życie, mogą wybrać. A gdyby nie mogli wybrać, nie byłoby miłości, która jest podstawą ludzkiego życia. ERGO – człowiek jest absolutnie wolny i to wolą Boga. Może zrobić ze swoim życiem absolutnie wszystko i nikt mu nic nie narzuca.
I jeszcze jedna rzecz – piszesz „bóg” z małej litery. Jest to trudność komunikacyjna, bo ludzie za boga uznają wiele rzeczy. Jeśli uznam, że pieniądze mi załatwią dobrobyt i nic poza tym nie potrzebuję, wtedy pieniądze są dla mnie bogiem – wierzę w boga-pieniądz. Jeśli mówisz – wiara w boga – to nie wiem, o jakiego boga Ci chodzi. Wiara to też szerokie pojęcie, człowiek wierzy, że jak wykręci numer, to się odezwie po drugiej stronie człowiek, albo jak włoży kartę do bankomatu, to wyjdą pieniądze. Nie wie, jak to się dzieje, ale wierzy, że to się stanie. Więc wiara i bóg to pojęcie szerokie. Jeśli chodzi Ci o Boga biblijnego, przynajmniej powinieneś użyć dużej litery. W naszym kręgu kulturowym będzie wiadomo, o Kogo chodzi. – – – Trzymaj się!!
-
@chicku hej! tak jak poprzednią osobę odsyłam do reszty przemyśleń (czyli linku/ów do mojej twórczości) tam jest wszystko wyjaśnione. np. to że nie twierdzę, że nie ma w ogóle porządku w świecie, ale twierdzić, że nadała je jakaś osoba boska jest po prostu antropomorfizmem, naiwnym w moim odczuciu, druga rzecz którą stwierdzam to spontaniczność i nieprzewidywalność zdarzeń co jest ugruntowane w mojej wiedzy o świecie, trzecia rzecz co do rozrzucania literek i pana tadeusza, to pomyśl jak ogromny i stary jest wszechświat, w takim kontinuum możliwy jest pan tadeusz, poza tym my wcale nie jesteśmy panem tadeuszem, jesteśmy bardzo ułomni i szpetni jak i świat często jest. Zachęcem do dalszego zapoznawania się z tym co mam do powiedzenia. Np. z tym że dla mnie bóg (czy jak wolisz Bóg) jest tu na ziemi i my jesteśmy jego ważną (potencjalnie) częścią, nie twierdzę, że nie ma transcednecji, ale my do niej nigdy nie dotrzemy. Pozdrawiam
-
@franekkimono hej. Myślę, że jesteśmy bardziej złożeni, niż Pan Tadeusz, znacznie bardziej. Wyobraź sobie, że ktoś bierze kupę złomu i zrzuca ją z wysokości 50 metrów na ziemię i z tej kupy złomu układa się boeing gotowy do lotu. Czy istnieje jakaś ogromna liczba rzutów, która da prawdopodobieństwo, że tak się stanie? raczej to mało prawdopodobne, a człowiek to bardziej złożony twór od boeinga gotowego do lotu, choćby z racji, że boeinga jesteśmy w stanie jako ludzie łatwo stworzyć, a człowieka – nigdy. Kosmos jest dowodem na hojność Boga. Ale dla Boga nie ma czasu ani przestrzeni, nie ma znaczenia, czy środowisko dla człowieka będzie miało 15 mld lat świetlnych czy 40. Bez człowieka wszechświat nie ma sensu – człowiek nadaje sens istnieniu wszechświata, jego wiekowi i przestrzeni. To jest środowisko stworzone dla człowieka. Tak wygląda to w mojej kosmologii:) A Biblia – jest instrukcją szczęśliwego życia. Są religie naturalne, jest religia objawiona. Religie naturalne – myślę, że to jest dość jasne – ludzie widzą błyskawicę i nadają jej boski charakter, bo jej nie rozumieją. Bogiem jest słońce, natura. Ja wybieram religię objawioną – Bóg objawił siebie ludziom, na przestrzeni wieków natchnął ich, by stworzyli księgi, które przekazują tę prawdę. Ja sięgam do Pisma św. i to mi daje życie. Ja się nawróciłem ok. 24 roku życia, więc nie urodziłem się z tym. Zresztą każdy potrzebuje pewnej dojrzałości, by wybrać. Ja wybrałem w pewnym określonym momencie życia, że chcę iść taką Drogą, że Bóg Jakuba i Abrahama daje mi odpowiedzi. Wcześniej tak jak TY sporo filozofowałem, czytałem i sam pisałem. Straciłem kompletnie zainteresowanie do tego własnie w momencie nawrócenia – znalazłem odpowiedź, która odpowiedziała na pytania, które wcześniej miałem. Mogę oczywiście sięgnąć do Twoich przemyśleń, ale to by było po to, by z nimi polemizować, nie po to, by je przyjąć. Więc chyba to nie ma sensu. Pisałem wcześniej, że doceniam, że myślisz, poszukujesz. Byłem na tym etapie kiedyś 🙂 jak będziesz uczciwie szukał Prawdy w swoim życiu, to jestem spokojny
-
@chicku Witaj ponownie! Cieszy mnie, że w sposób kulutralny i nie ekspansywny, jeszcze próbujesz dalej konwersować, ale… po pierwsze z tego co widzę jesteś znużony i Ci się, mówiąc kolokwialnie, nie chce dalej konwersować. Tak chrześcijaństwo ma wygodna odsłonę, dla tych co chcą mieć „święty spokój”, ale to tak nie działa. Po drugie mi nie chodzi o to, żeby ktoś przejmował ode mnie poglądy, co więcej szukam kogoś kto autentycznie potrafiłby ze mną polemizować, to było by może znacznie ciekawsze, myślisz czemu Grecy posługiwali się dialogiem, bo to owocniejsze, czy może bardziej pouczające niż monolog wewnętrzny. Ale obawiam się, po Twojej wypowiedzi powyżej, że możesz nie zakwalifikować się na kandydata do dialogu. Nie obrażaj się. Wypunktuję dlaczego poza tym, co już napisałem. Otóż, śmiem twierdzić, że nie byłeś na moim etapie, bo mój etap, śmiem twierdzić, poszedł daleko… Chłopie ja mam teraz 38 lat i się do tej pory nie nawróciłem, mimo tylu tragedii, że jakbym wierzył że mi bóg pomoże to bym marnie skończył. Otóż śmiem twierdzić, że nie przeczytałeś biblii, bo jak byś przeczytał to byś się zszokował jak bardzo psychopatyczna to książka i jaką chorą dziurę robi w rzeczywistości. Tam nie ma żadnych odpowiedzi. Zgadzam się, że wszechświat nie ma sensu i co więcej, że człowiek jest w stanie mu nadać ów sens. Ale skoro nie ma sensu ów wszechświat to jak miałby być zbudowany pod człowieka, niby jakiś domek. Twierdzić coś takiego to absurd, Wszechświat nie jest domem, on jest chaotycznym i niebezpiecznym miejscem (tylko taki maciupki maciupek jak człowiek tego nie zauważa w tym Ty). No właśnie wszechświat i małość człowieka w jego nieskończonej dla nas skali. Otoż jeśli zrzucisz części do boinga z 50 piętra to spadną one na ziemię i się rozrzucą. Ale zrzuć je z centylionowego piętra (centylion 1 i 600 zer) to powstanie Ci boing. W nieskończonym kontinuum czasoprzestrzeni to wcale nie wydaje się takie trudne. Spójrz też na ewolucję życia, ile mozołu, krwi i śmierci, walcowania żywych istot w jak długim czasie to wspinanie się życia po pochylni aż ku Tobie czy mnie. Dla mnie łaska wiary to łaska naiwności. Dobrze Ci po prostu z tą naiwnością i brakiem sumienia. Ot co. Prosto z mostu powiem też to wy ludzie wierzący myślicie, że szklanka bytu jest pełna, podczas, gdy ona jest do połowy pusta. To już prędzej odpowiedź, która woła o naszą odpowiedź. Ale ludzie wygodnie rozsiedli się na planecie również w tym poglądzie-o niebie-raju-bogu, który wszystko za nas załatwi. Chrześcijaństwo rozmija i rozbija się o rzeczywistość. A jeśli chcesz nadać sens wszechświatowi to nie w sposób w jaki nieudolnie próbują robić to chrześcijanie. Prędzej indoeuropejscy poganie byli mądrzejsi w tej kwestii niż „ludy księgi”… Zastanawiam się co Ty na to wszystko? Dodam, że na mojej stronie jest znacznie więcej niż to com tutaj napisał.
-
@franekkimono dzięki za odp. – tak, trafnie oceniłeś, że nie podejmuje się polemiki i zapewne nie jestem kompanem do dyskusji – wiele takich przeprowadziłem i nie widzę ich celowości (zwykle kończyły się zerwaniem relacji z inicjatywy przeciwnej strony)
Uwierz, byłem na Twoim etapie, nie chciałem czytać książek, bo uważałem, że zaburzą one moje prywatne poglądy 😉 któregoś dnia jednak natknąłem się na Stachurę, który stwierdził coś takiego: Być poetą znaczy brać udział w sztafecie.
– – to, co piszesz, świadczy, że inaczej rozumiesz Biblię i chrześcijaństwo. Piszesz, że wiara jest wygodnictwem, gdy jest raczej wyzwaniem. Oczywiście może być nim, ale tylko jeśli jest błędnie rozumiana. Nie jest to filozofia czy ideologia. Duże znaczenie ma relacja z osobowym Bogiem, to jest rzeczywistość pozaliteracka. Znam osobę, która chwali się, tym, że przeczytała Biblię. Ok. 60 lat, właściciel dużej firmy, do tego dość nieprzyjemny mało empatyczny człowiek. Ale Biblię przeczytał – tylko, że jej nie przekuł do swojego życia. Jest taka przypowieść o ojcach pustyni, gdy do braci pustelników przystąpił człowiek. Pytał, od czego ma zacząć, by uczyć się wiary, więc dali mu parę pierwszych wersów psalmu 1, dodając, ze jak je przyswoi, ma przyjść po kolejne. Przyszedł po 3 latach.
Co do beinga z centyliona km zapewne nie zostałaby uporządkowana para cząstek. Naturą kosmosu jest entropia. Tworzenie struktur to pewnego rodzaju anomalia, coś wbrew porządkowi. Może właśnie cecha Boga. To się przekłada na naszą macro-egzystencję. Możemy generować siły konstruktywne bądź destruktywne. Te pierwsze są miłe Bogu, te drugie – niczym się nie różnią od natury świata. Wszystko się rozpada, więc żaden pożytek z takich działań. Ks. Michał Heller (kosmolog, laureat nagrody Templetona) stwierdził, że rozpad jest złem fizycznym. Oczywiście w materii – jako np. gnicie – nie jest nacechowany moralnie.. Ale jeśli jest decyzją rozumnej istoty, tak już może być. Pytanie, czy uczestniczymy w procesie konstruktywnym, czy nie. Złom spuszczony z wysoka z pewnością nie ułoży się w boeinga, co więcej – im większa będzie wysokość, tym większa będzie entropia.
Oczywiście kosmos ma wiele nieprzyjaznych miejsc. Ale my jesteśmy w miejscu przyjaznym. Mógłbyś powiedzieć, ze nie, bo na dnie oceanu nikt nie jest w stanie przeżyć. Podobnie we wnętrzu wulkanu czy pośrodku autostrady. Ale tam nie jesteśmy. Jest wiele nieprzyjaznych miejsc, co nie znaczy, że mamy cieplarniane warunki, by żyć, filozofować i się rozwijać. Bóg nie każe nam mieszkać wszędzie we wszechświecie, tylko w tym punkcie, który jest dla nas przygotowany.
-
@chicku okej okej, ale praktycznie w ogóle, nie odniosłeś się do tego co napisałem i sam przyznałeś, że wolisz sobie popisać własne przemyślenia. Szkoda… Twoja logika wygląda następująco: nie przeczytałeś bilblii ale wiesz jak do niej się stosować. Masz relację z osobowym bogiem, bez dowodów na to w świecie zewnętrznym, jedyny dowód na to to, że Ty istniejesz jako osoba, czyli myślisz (takie kogito ergo sum, to nie znaczy, że kogito ergo deus est). skąd „wiesz”, że niepoznana trnascendencja to osoba? Skąd cokolwiek o niej wiesz? No dobra sorry, Ty nie wiesz Ty wierzysz, Ty chcesz. Odsyłam do swojego tekstu: „O transcendencji” na mojej stronie. Reszta twoich „argumentów” zupełnie do mnie nie przemawia. I nie twierdzę, że wiara w boga to nie jest wywanie. Słyszałeś taki nawrócony zespół pt. „Armia”, ja w potocznym rozumieniu, jestem totalnym ateistą jednak, przemawia do mnie ten utwór i dobrze go rozumiem, a jednak moja ścieżka zaprowadziła mnie jeszcze gdzie indziej. https://www.youtube.com/watch?v=CyblGH-qsfA Jeszcze raz napiszę, trudno i szkoda, bo miałem nadzieję na bardziej „odzewowy odzew” z Twojej strony. Pozdrawiam
-
@franekkimono a Ty już wiesz, że nie przeczytałem Biblii? 😉 Bóg daje mi znaki w świecie zewnętrznym. Nie tylko mi. Odpisałem na Twoje uwagi, przeczytaj jeszcze raz mój komentarz. A jeśli chcesz, żebym doprecyzował, napisz w którym miejscu. Odnośnie wiary, pewnych rzeczy nie poznamy, stąd wierzymy. Tak ja jak i Ty. Np. w to, że jak rzucisz kupę złomu odpowiednią ilość razy i z odpowiedniej wysokości, w końcu powstanie Boeing gotowy do lotu. Nie powiesz mi chyba, że taka opinia ma coś wspólnego z wiedzą? Wręcz przeciwne, jest sprzeczna z wiedzą i doświadczeniem. Wszyscy w coś wierzymy i o tym pisałem już na samym początku. Co do Biblii – to nie obraź się – ale na razie jedyną tu osobą, która daje oznaki braku znajomości tej Księgi. Nie jest to jakiś zarzut, zachęcam Cię, by się wczytać, szczególnie w Nowy Testament (na początek).
-
@chicku Pisałeś o tym, że druga strona zrywa z Tobą kontakt, to go najpierw nawiąż! Nie odniosłeś się w praktycznie w ogóle. Tak już wiem, że nie przeczytałeś biblii, o której wartości mnie pouczasz i wskazujesz mi brak jej znajomości. Napiszę Ci szczerze co mi wali po oczach, gdy Cię czytam. Wali mi po oczach Twój zamknięty umysł, piszesz dla mnie jak ktoś zarażony jakimś zombie-wirusem w umyśle. Może to sprawka pewnego zmartwychwstałego zombie z Nazaretu? Podrzucanie złomu to przenośnia!(mam Ci tłumaczyć co to przenośnia?) nie twierdzę, że nie występuje zjawisko entropii, ale to nie wskazuje na istnienie osobowego boga. Gdy mówię o przypadku to mówię o czymś nieprzewidywalnym, jakbyś patrzył dobrze i znał historię życia na tej jak ją mylnie nazywasz cieplą planetą to byś dostrzegł właśnie tę spontaniczność, bez niej nic by nie istniało i bez niszczenia. Bóg podobny jest nietzscheańskiemu Dionizosowi czy celtyckiemu Dagdzie, który umiłował sobie niszczenie i ożywianie. W podobnym tonie jak Ty pisze tutaj Aleksandra. Widocznie wy chrześcjianie potrzebujecie „elektrowstrząsów”, żeby dostrzec, że za waszymi murami istniała kiedyś wolność. Ja z resztą takie „elektrowstrząsy” staram się na ludziach jeszcze myślących wywierać w swojej twórczości. Wysłałeś mi jakiegoś ja pierdolę byłego szamana, określasz mnie mianem Stary to chyba w kontekście Twojego ojca. Pisałeś, że nawróciłeś się w wieku 24 lat, to może Twój rozwój jako filozofa się wtedy zakończył? Piszesz, że wiara to wyzwanie, ale mojego jakoś nie podejmujesz? Nie będę dalej pisał, bo bym był przekroczył granice savoir vivru (czy jak to tam się pisze). P O Z D R A W I A M
-
@franekkimono wszystkiego dobrego!
-
@franekkimono Życzę więcej światła.
-
-
-
-
-
-
-
-
-
Media
Zdjęcia dodane do postów
Wideoklipy dodane do postów
Przepraszamy, nie znaleziono żadnych przedmiotów.
Obrazy ciekawe, pomysł niezły ale treść rozważań płytka. Ludziom tak trudno zaakceptować Boga jako Stwórcę, wydaje im się to bajecznie niemożliwe a wszystko co proponują to jeszcze większe i zupełnie nie logiczne, pozbawione sensu bajki. Biblie zastępują nieskończoną ilością nieudowodnionych teorii. Być może łatwiej jest im uwierzyć w przypadek i zbieg okoliczności bo to uspakaja ich zmęczona fałszem sumienia. W takim ujęciu nikt nie jest za nic odpowiedzialny. Jeżeli już ktoś nie chce opierać się na wiarze a na nauce proponuję poszukać opracować naukowców kreacjonistów.