-
„Odwiedzając kościoły i kaplice w różnych zakątkach Polski bardzo rzadko można trafić na Mszę św. sprawowaną w całkowitej zgodzie z przepisami liturgicznymi. Niemal z cudem graniczy też znalezienie świątynie z wzorcową aranżacją ołtarza, tj. z centralnie na nim ustawionym krucyfiksem z pasyjką skierowaną w stronę celebransa. Ktoś może teraz pomyśleć: „Co za błahostka, czy ten dziennikarzyna nie widzi ważniejszych problemów?!”. Tymczasem ten spychany na ubocze krucyfiks jest symbolem chyba najpoważniejszej choroby naszych celebracji liturgicznych – antropocentryzmu. Miejsce należne Bogu zajmuje człowiek i jego preferencje oraz samopoczucie.” – Wojciech Grzywacz
https://www.radiomaryja.pl/kosciol/jestem-w-kosciele-krzyz-zepchniety-na-margines/
3 Komentarze-
-
@mammusia-aleksandra-alka U nas to wygląda całkiem dobrze.
-
-
nie znałem tego przepisu. Generalnie kapłan jest „in persona Christi”, a więc w czasie Mszy reprezentuje osobę Chrystusa. Gdy podchodzę do pulpitu po raz pierwszy, robię pokłon księdzu, mam wrażenie, że czasem jest zmieszany, na zasadzie „nie trzeba”, ale ja nie robię pokłonu jemu, tylko Chrsytusowi, którego reprezentuje. Dlatego nie rozumiem tego stwierdzenia, że panuje jakiś antropocentryzm
-
Media
Zdjęcia dodane do postów
Wideoklipy dodane do postów
@eljot60 W łódzkiej Katedrze mamy duży krzyż ale został postawiony w trakcie otwarcia roku jubileuszowego. Szczerz to faktycznie nawet nie zwróciłam na to uwagi.