-
Aleksandra zamieszczony w temacie Wiara
Co o tym myślicie? Ja popieram nie ilość a jakość 🙂
10 Komentarzy-
-
Tylko tradycja to nie to samo co wiara ale masz rację, że tradycja i rodzina potrafią pomóc w prawidłowej postawie. Problem w tym, że ludzie odrzucając wiarę, odrzucają też tradycje i wzorce rodzinne przekazywane z pokolenia na pokolenie i społeczeństwo się demoralizuje. Razem z wiarą giną też inne uniwersalne wartości.
-
-
to oznaka bezradności i lenistwa, co to za kapłan, składając śluby zobowiązał się do kontynuowania działalności Jezusa, jak On nie zważając na trudy i przeciwności miał nieść słowo Boże a jemu się nie chce, niszczy kościół
-
nie zrzucajmy na kapłanów. Każdy jest sam za siebie odpowiedzialny, dzisiaj źródeł wiedzy jest wiele, można słuchać konferencji, czytać książki. A ksiądz jest szafarzem sakramentów. Wybitni kaznodzieje to rzadkość, więc nie oczekujmy od każdego, że takim będzie. Każdy pełni swoje funkcje na swój sposób, zgodnie z możliwościami i talentami
-
ten to akurat żadnych talentów nie ma oprócz tego aby wszystko niszczyć i psuć, obrażanie i zniechęcanie do kościoła ludzi słabszej wiary a nawet tych wątpiących jest nie godne kapłana
-
-
-
Zobowiązał się do tego, żeby nieść Słowo Boże a nie do brania kasy za sakramenty, żeby parafianin ładnie wyszedł na zdjęciu z rodziną. Kościół potrzebuje szczerości. Gdzie to było? „Nie rzucajcie pereł między świnie? Kiedyś KK sprzedawał odpusty i od tego zaczęła się reformacja teraz widocznie są kapłani, którzy nie chcą sprzedawać sakramentów i zliczać kasy z tacy. Bramy do Raju są wąskie i nie ilość a jakość się liczy.
-
-
Media
Zdjęcia dodane do postów
Wideoklipy dodane do postów






to ma dwa aspekty, bo chrześcijaństwo kulturowe ma aspekt wychowawczy. Ludzie nie rozumieją swojej wiary, ale mają jakiś kręgosłup moralny, boją się, co powie babcia czy co powiedza sąsiedzi. I dlaego dzisiaj w Polsce jest bezpiecznie, bo ludzie są jeszcze wychowani w tej wierze. Druga sprawa to elitarność chrześcijaństwa. Ci, którzy naprawdę wiedzą, czym ono jest, to garstka. 2-5% wg mnie. Tylko gdybyśmy odrzucili te pozostałe 95%,które nie rozumie swojej wiary, ale jakoś tam żyje tradycyjnie w moralny sposób, to byśmy mieli ciągłe kradzieże, zabójstwa. Mniej więcej to, co jest w wielu innych krajach. Ciężko powiedzieć, czy to by było dobre. Chrześcijaństwo nadało naszej kulturze pewne ramy, właśnie – kulturę, która sprawia, że kobieta może wyjść w nocy na ulicę i raczej nic jej się nie stanie. Dziewczyny chodza bezpiecznie o 1 w nocy po wsi. Takie widoki widzę jadąc czasem samochodem i cieszę sie, że żyjemy w takim kraju. Ideałem jest oczuywiście, by te 95% poznało dokłładnie i zrozumiało, na czym polega ich wiara. Do tego potrzebna jest katechizacja, czy strukturalnie – katechumenat. Instytucja, która istniała w Kościele w pierwszych wiekach mniej więcej do IV wieku ne. Polegało to na tym, że nikt nie otrzymał chrztu, dopóki nie dawał znaków wiary , tzn. nie pokazał swoim życiem, że rozumie, czym jest Ewangelia. Od IV w. kiedy chrześcijaństwo stało się regilią państwową w Cesarstwie Rzymskim, zaczęto chrzcić masowo, nie było czasu na katechumenat. Chrzcili się wszyscy, poganie i politycy, często z przyczyn koniunkturalnych. I staje jakaś częśc społeczeństwa jest niestety chrześcijanami tego typu. Ksiądz im się nie podoba, to odejdą z Kościoła. Kompletnie nie rozumieją, na czym polega chrześcijaństwo. Tak więc są dwie dziedziny chrześcijan:
1. nie rozumiejący, ale uformowani w jakiś sposób przez idee chrześcijańskie (katastrofa pod względem zgodności życia z Ewangelią, ale jednak pozwala to zachować pewien kręgosłup moralny społeczeństwa – wychowanie)
2. autentycznie rozumiejący i żyjący Ewangelią (2-5%)
Wiele wskazuje, ze chrześcijan będzie coraz mniej, chrześcijaństwo będzie elitarne, ale to będą osoby, które naprawdę wiedzą, czym ono jest. Minus jest taki, że świat stanie się mniej bezpieczny. Będzie więcej osób, które nie widzi nic złego w tym, że kogoś okradnie czy zamorduje.