-
Aleksandra zamieszczony w temacie Społeczeństwo
9 Komentarzy-
-
Gdy myśmy (ja z żoną) decydowali się (w 1986 roku) na dzieci nie mieliśmy takich możliwości i perspektyw jakie mają dziś młodzi ludzie. Na pomoc państwa nie można było liczyć, ale na pomoc rodziny tak 🙂
-
Nie wiem, mama wspomina, że było biednie ale ona była samotną matką a tatuś się migał od alimentów. Jednak z rodzicami mieszkali tylko pierwsze 2 lata małżeństwa. Jak ja miałam rok dostali przydział w blokach (3 pokoje z kuchnią). Jak miałam 7 lat się rozwiedli. Na kolonie jeździliśmy (ja i brat) co roku prawie za darmo na 3 tygodnie. Zajęcia sportowe mieliśmy za darmo, zajęcia pozalekcyjne za grosze. Miejsc w przedszkolach czy żłobkach raczej nie brakowało. W szkołach obiady, chyba mama nie płaciła lub płaciła symbolicznie. Teraz wydatki rodziców są zupełnie inne, nieporównywalne. 500 plus trochę podratowało sytuację bo znów więcej dzieci mogło korzystać z zajęć i wyjazdów. I nie zapomnijmy, że moja mama nie miała mieszkania na kredyt za 400 tyś tylko spłacała spółdzielnie w niewielkim czynszu. Problem był z kartkami, z dostępnością towarów, z kolejkami ale życie rodzin było tańsze.
-
-
to dobrze, od razu widać , że oni się nie nadają do ewentualnego ich wychowania, Ci co się nadają muszą nadrobić tą różnicę, z korzyścią dla Polski
-
Czyli zapewne Ukraińcy z biedniejszych stron za nasze 500 a jak „dobrze” pójdzie to i inni emigranci bo ciężko powiedzieć jak długo się wybronimy 😛
-
Jeżeli 4/5 młodych chce mieć dzieci, to nie jest tragicznie, ale istotne jest to ile tych dzieci chcą mieć – jedno, dwoje, czy więcej.
-
-
Media
Zdjęcia dodane do postów
Wideoklipy dodane do postów




Tak,coraz więcej osób tak robi