Pamiętajmy, że słynne kamienie milowe UE, to tylko mierniki tego, w jakim tempie Polska będzie wdrażać reformy jakie wymyśliła sobie Unia.
Na przykład w styczniu 2023 w UE uchwalono prawo, że będzie można już legalnie dodawać proszek ze świerszczy do tworzonego pożywienia.
W konsekwencji już teraz trwa buforowanie opinii publicznej w TV, aby powoli oswajać nas z jedzeniem owadów. Wyśmienicie pokazała to pewna stacja telewizja, gdzie w programie śniadaniowym próbowano upiec placek z mąki ze świerszczy. Oprócz słów: „ale to się przecież nie lepi”, prowadzący skosztował kawałek i zdegustowany wprost na wizji wypalił: że tego się nie da jeść, po co my to robimy? 🤮 Czy nie mamy już normalnej polskiej mąki?
Odpowiadam redaktorowi:
robicie do drodzy redaktorzy dlatego, bo ktoś na słuchawce z reżyserki Wam tak kazał, bo UE za chwilę będzie oczekiwała, że takie prawo zostanie wdrożone w każdym unijnym kraju, w tym w Polsce.
A Wasza telewizja była zawsze pro-unijna, zatem teraz realizujcie programowe założenia Unii. Proste?
A jak ktoś takiego prawa nie wdroży, to ustawi się odpowiednie kamienie milowe warunkujące przyznawanie unijnych dotacji Polsce, jak ma to miejsce obecnie w przypadku KPO.
A to, że może za jakiś czas wyjdzie na jaw, że znów ktoś kogoś przekupił, a jakaś firma produkująca mąkę ze świerszczy dała komuś łapówkę, aby takie prawo uchwalić w całej UE, to będzie oczywiście mały szczegół nad którym wszyscy przejdziemy do porządku dziennego. 🤷♂️
Oczywiście, aby lepiej smakowało wmówią nam, że trzeba się poświecić, bo ślad węglowy białka z owadów jest np. o 75 proc. mniejszy.
Znów wyjdzie na mównicę roztrzęsiona dziewczynka
i powie: jak śmiesz nie jeść karaluchów i świerszczy?
I tak ekologiczny biznes się kręci…
I na tym właśnie polega ten obecny spór,
bo aktualne kamienie milowe jakie przedstawiono Polsce, określają właśnie np. kiedy Polska ma wprowadzić podatki od samochodów spalinowych, itp.
I pewnie będziemy się w przyszłości zgadzać na jedzenie świerszczy, by dodawali je legalnie do chipsów i innych wyrobów, tylko po to, abyśmy wreszcie otrzymali kasę, której i tak część się nam bez łaski należy, bo płacimy składki i odsetki od pożyczek, których jeszcze nie otrzymaliśmy.
Ktoś powie:
Ale przecież nie zmuszają nas jeszcze do jedzenia robaków?
Nie?
Jeśli producent jakiś wyrobów uzna, że bardziej opłaca mu się dodać tańszą mąkę z owadów, niż prawdziwą, to optymalizując swoje koszty zrobi to,
bo teraz prawo mu na to pozwala. Zatem to tylko kwestia czasu kiedy we wszystkich produktach będziemy mieć dodatek świerszczy. Powyższe ma oczywiście kolejne konsekwencje dla producentów prawdziwej mąki. To są naczynia połączone.
Ktoś powie:
Ale przecież mamy wybór i możemy kupować produkty z prawdziwej mąki.
Owszem, tylko te produkty z owadów nie będą miały napisane dużymi literami na opakowaniu, że to jest produkt zawierający np. larwy danego robaka, tylko trzeba będzie analizować w sklepie skład danego produktu zapisany małym druczkiem i jeszcze zaszyfrowany pod postacią tajemniczego oznaczenia E…
Ponadto takie produkty po obniżeniu kosztów produkcji będą bardziej atrakcyjne cenowo.
I oczywiscie jest jeszcze masa innych aspektów z tym związanych, które szczegółowo opiszę już w mojej książce.
Największy jednak paradoks tej sytuacji jest taki, że chociaż wszyscy się dzisiaj śmieją z opozycji, że nie ma programu wyborczego, a jednym jej hasłem programowym jest odsunięcie rządzących od władzy, to tak naprawdę pisanie dzisiaj programu wyborczego nie ma większego sensu, bo i tak ten co wygra wybory będzie zmuszony realizować nie własne, a unijne pomysły.
A jeśli nie, to będą straszyć Polaków, że przez takich rządzących wyjdziemy z Unii i będą blokować podobnie jak teraz należne nam pieniądze.
Ktoś pomyśli – to trzeba wyjść z UE!
No niestety, to nadal jest zbyt trudne dla wielu Polaków, którzy myślą, że UE to instytucja charytatywna, która tak bardzo kocha Polskę, że nie może się doczekać kiedy nam znów jakimś groszem sypnie.
Pamietajmy opcje są tylko dwie:
– albo UE drukuje bezwartościowe pieniądze, aby je nam łaskawie dać,
– albo zabiera innym państwom, aby nam je dać i nie robi tego bezinteresownie. (Budowanie rynku zbytu, infrastruktury logistycznej, to jest przecież inwestycja, aby później zarabiać więcej)
Podsumowując, przy takim finansowym szantażu dotyczącym KPO, raczej nie da się mieć ciastko i zjeść ciastko no chyba, że ze świerszcza.
Dlatego byłbym zwolennikiem tego, aby już teraz szukać sposobu na to, jak zarobić te dodatkowe 100 miliardów, a nie jak je pożyczyć.
A główne hasło programowe zmieniłbym na:
będziemy jedyną opcją, która nie będzie wdrażać chorych unijnych przepisów, chociażby wiązało się to z karami, sankcjami i innymi obostrzeniami.
Uważam, że właśnie takiej gwarancji potrzebują dzisiaj wyborcy i wszelkie uginanie się przed UE będzie przez tych wyborców źle postrzegane.
Generalnie niech wszelka spolegliwość wobec skorumpowanych unijnych instytucji, pozostanie domeną opozycji i tych, którzy lubią jeść świerszcze.
Jan
Pozycja Niemiec w UE słabnie, bo Niemcy skompromitowały się dotychczasową polityką opartą na wspólnych interesach z Rosją. Jest więc jest szansa, że głos pozostałych członków UE będzie istotniejszy, że znaczenie konserwatywnych ugrupowań będzie coraz większe, że w końcu dojdzie do zreformowania struktur UE w kierunku wspólnoty suwerennych państw. Jeśli do tego nie dojdzie to myślę, że w ciągu kilku lat UE się rozpadnie.
Przemysław
niech sami sobie to jedzą! obrzydliwość!
Radosław Kordowski
I jeszcze jedno. Zawsze się powtarzało, że jak nie UE, to Rosja i nie ma innego wyjścia. Uważam jednak, że jest inne wyjście i obecna sytuacja w tym pomaga.
Po tym jak udowodniono, że Radosław Sikorski pobierał 100 tys. zł dolarów rocznie za doradzanie w Sir Bani Yas Forum i sprawdzono, że jego głosowania w UE były pozytywne dla Emiratów Arabskich, przestałem mieć złudzenia, że UE może się kiedykolwiek zmienić.
Nie, nigdy się nie zmieni.
To jest już chory korupcyjny układ, gdzie można kupić sobie prawie każdego i w ten sposób siłowo narzucać chore prawo innym krajom.
Przecież w ten sposób można było nakazać Polsce zamykanie kopalni, abyśmy kupowali rosyjski gaz itp.
Dlatego uważam, że należy się poważnie zastanawiać nad budowaniem nowej Unii gospodarczej opartej o Wielką Brytanię, Norwegię i może USA, bo przecież i tak jesteśmy od USA zależni militarnie i ekonomicznie kupując skroplony gaz.
I stanowczo wolę amerykańską „zależność” niż „rosyjski mir”.
Dlatego, aby potencjalnie wyjść z tej chorej Unii nie możemy pozostać sami. Szczególnie w kontekście zapędów putina.
Taka potencjalna nowa Unia powinna być na zupełnie innych zasadach.
Przede wszystkim bez centralnego parlamentu. Ponieważ Unia ma dotyczyć głownie preferowanych i wynegocjowanych niższych ceł na dane dobra w zamian za inne dobra w których się dany kraj specjalizuje.
Np. Norwegia sprzedaje nam swój gaz, a my sprzedajemy Norwegii zboże na również preferencyjnych warunkach.
Teraz też tak jest, tylko w ramach umów Europejskiego Obszaru Gospodarczego polskie kompetencje negocjacyjne dotyczące cła przejmuje sama UE.
Natomiast gdybyśmy nie byli w UE, moglibyśmy tworzyć nowe indywidualne umowy o współpracy.
W mojej ocenie czas, gdzie więcej otrzymywaliśmy od UE niż wpłacaliśmy, będzie się kończył lub już się skończył.
Tym bardziej, że do UE wchodzą nowe kraje, do których będą płynęły inwestycyjne środki.
Do nas będzie płynąć tylko tyle, aby podtrzymać wrażenie i utrzymywać rząd, który jest przychylny Unii.
Łukasz
spośród opcji UE albo Rosja zawsze mieliśmy jeszcze kierunek USA, co dramatycznie zostało ucięte po tym, jak USA wyszły z Europy Środkowej po wizycie Bidena w Berlinie. Ale ten kierunek USA (najbardziej suwerenny dla nas, bo USA dawały gwarancje, a nie odbierały za bardzo niezależności) był aktualny przynajmniej od 2015, tj. gdy PIS objął władzę. Jeszcze jest czwarty kierunek – samodzielna niezależność przez tworzenie związków w Europie Środkowej (Międzymorze), ale to i tak się może odbyć jedynie przy wsparciu i gwarancjach ze strony USA (w opozycji do Niemiec)…