Roman Dmowski stwierdził onegdaj, że Polacy są leniwi intelektualnie jeżeli chodzi o poznawanie i rozumienie rzeczywistości geopolitycznej. Nasza historia niestety pokazuje, że miał rację. Widać to nawet dzisiaj. Nie rozumiemy reguł rządzących światową polityką i dotyczy to zarówno zwykłych wyborców jak elit …. po obu stronach sceny politycznej. Jako wspólnota jesteśmy jak dzieci we mgle – nie wiemy czy widoczne w niej cienie są czymś realnym czy tylko naszymi zwidami. Co gorsza nie chcemy rozproszyć tej mgły żeby zobaczyć co jest za nią …. bo to, co tam zobaczymy może nam uświadomić że świat jest inny niż to sobie roimy.
Dlaczego tacy jesteśmy? Historia! Ostatni raz studia geopolityczne prowadziliśmy przez dłuższy czas w XVI wieku z poślizgiem na XVII. Potem w stuleciu wojen wszystko upadło i polska polityka całkowicie porzuciła kreację na rzecz reakcji. W pierwszej połowie XVIII wieku trzeźwą ocenę sytuacji zastąpiły pacyfistyczne rojenia i nikt nawet nie zastanawiał się, do czego to wszystko doprowadzi. Potem szybko zaczęliśmy się budzić, ale …. było już za późno. W XIX wieku jak powietrza brakowało nam silnego ośrodka intelektualnego, który mógłby badać rzeczywistość i tworzyć opartą na realnych przesłankach polską doktrynę polityczną. W podzielonym zaborami kraju dorobiliśmy się różnych strategii dzielnicowych, ale żadnej która obejmowałaby cały kraj i opierała się na trzeźwej ocenie a nie emocjonalnym chciejstwie. Skutek był taki, że potrafiliśmy walczyć o wolność jak chyba żaden inny naród. Jednak już ze strategią takiej walki mieliśmy dzikie problemy, prowadzące nas przez szereg krwawych klęsk. Dopiero pod koniec stulecia Ruch Narodowy wykonał gigantyczną pracę intelektualną tworząc pierwszą polską nowożytną doktrynę polityczną. Niestety kiedy odzyskaliśmy niepodległą Rzeczpospolitą rozbrat między piłsudczykami i endecją fatalnie wpłynął na jakość naszej polityki zagranicznej. Marszałek dobrze rozumiał reguły gry ….. niestety zupełnie nie da się tego powiedzieć o jego następcach. Uosabiali wszystkie polskie grzechy geopolityczne – chciejstwo zamiast trzeźwej oceny i zupełne niezrozumienie rzeczywistości. Kolejny raz w naszej historii skończyło się to tragedią. Po wojnie komuniści z oczywistych względów nie byli zainteresowani polskimi badaniami geopolityki. Skutek był taki, że w III RP wystartowaliśmy z elitami nie mającymi zielonego pojęcia jak i o co grać. Ich horyzonty zamykały się w podłączeniu Polski do większej całości, która miała „o wszystko zadbać i rozwiązać wszystkie problemy”. Przespaliśmy przez to trzydzieści lat względnego spokoju. Zamiast budować własny potencjał geopolityczny, zamiast prowadzić własną grę o własne interesy zachowywaliśmy się jak marionetka szczęśliwa że występuje w cudzych przedstawieniach. Wszystkie kolejne ekipy rządzące Polską pod tym względem w ogóle nie różniły się od siebie.
Dzisiaj skończyła się pauza strategiczna, którą całkowicie zmarnowaliśmy. Rzeczywistość zaczęła nam wywijać takie łamańce, że coś chyba zaczyna do nas powoli docierać. Pojawiły się różne inicjatywy analityczne rozpowszechniające rzetelną wiedzę o geopolityce. Coś zaczęło się zmieniać na poziomie szkolnym, chociaż wciąż więcej zależy od inicjatywy poszczególnych nauczycieli niż od rozwiązań systemowych. Już nawet w dyskusjach internetowych widać, że część Polaków w końcu zrozumiała zasadniczą oczywistość stosunków międzynarodowych – nie ma „polityki wartości”, to tylko propaganda dla mięsa wyborczego. Realnie jest tylko i wyłącznie gra interesów. Niestety wciąż przeraża liczba tych, którzy dalej siedzą jak te dzieci we mgle i uważają, że są najmądrzejsi bo nie chcą widzieć co jest poza nią …
Podpis: Bitwa (1863). Artur Grottger, cykl „Polonia”.
Oceń tekst: