Do korzeni – genealogia, mój terapeuta, moja pasja, moje życie
Nadszedł moment, gdy musiałam zdefiniować siebie na nowo. Kobieta, wówczas lat 32. Matka, od dwóch miesięcy. Żona od dwóch lat. Urodzona w Piotrkowie Tryb., zamieszkała na Śląsku. Osierocona od lat, bez wsparcia własnej wymarłej rodziny. Znikąd dodatkowych rąk, przy dziecku z problemami.
W chwilach bezsilności tęsknota do mamy, babć, ciotek, do Rodu, potrafiła ściąć z nóg gwałtowniej, niż niepokój o syna. Tęsknota, która miała jeszcze jeden wymiar – na dobrą sprawę nie zdążyłam poznać własnej matki, a nieliczne wspomnienia zatarł czas. Niewiele dłużej cieszyłam się ojcowską babcią, matczynej nie poznała nawet mama.
Jak można czuć się w pełni sobą, nie wiedząc, kim były pokolenia przed nami? Jasne, historia jest wspólnym dobrem i z grubsza dotyka wszystkich podobnie. Nic bardziej mylnego!
Szybko ustaliłam nazwiska pradziadków, choć jeden z nich nie jest moim przodkiem. W systemie rodzinnym jednak go ujęłam, bo dziadziuś – ojczym taty, był mi najdłużej wsparciem.
Ja, rodzice, dziadkowie, pradziadkowie. Cztery pokolenia. Ile w ciągu tych lat się zmieniło? Ja i moi rodzice – pełnoprawni Polacy. Urodzeni i wychowani w Polsce. Od strony taty także wcześniejsze pokolenia. Od strony mamy, historia okazała się być mniej jednoznaczna. Babcia urodziła się w byłej Jugosławii. Ojciec w Piotrkowie, ale mama w Bolesławcu, na Dolnym Śląsku. Lekcje historii z szkolnych lat na nic się zdały.
Kto słyszał o Polakach w Bośni, w rejonie Prnjavor i Banja Luka? O osadnictwie austro-węgierskim, stosunkach narodowościowych w tamtym rejonie? To jeden z wątków, o których nie usłyszymy na lekcjach. Tak, jak i o repatriantach, osadnictwie na terenach poniemieckich i problemach z nim związanych.
Pokolenie wcześniej i kolejna odsłona Polski. Chełmszczyzna. Rusini, którzy dziś są niemal wspomnieniem na tamtych terenach. Ktoś, kto tam się nie wychował, zapewne nie wie nic o likwidacji cerkwi unickiej, wywózkach, przymusowym wcielaniu do prawosławia, systemowym niszczeniu tożsamości i niepokojach społecznych, podsycanych przez komunistów i kolejne fronty. Wreszcie o bieżeństwie.
Inaczej jest pod Tarnopolem, gdzie obok siebie żyją Rusini i Polacy. Żenią się między sobą, wspólnie chodzą w pole, którego plon, nie jest w stanie wykarmić coraz ludniejszych wsi. Głód ziemi popycha wielu do szukania szczęścia w świecie, jeszcze zanim ktoś zasieje w ich sercach strach i nienawiść. Zanim ziemia nasiąknie krwią ofiar najnowszych wojen.
To tylko cztery pokolenia, a jakże zmienia się perspektywa mojego spojrzenia na naszą Polską historię. Ta historia zyskała imiona, zyskała osobisty wymiar i czasoprzestrzeń. Im dalej w przeszłość, tym mocniej czuję się Polką. Bo, choć nie wszyscy moi przodkowie mieli polskie pochodzenie, to Polskę uczynili swoim domem, a Ona przyjęła ich, jak swoje dzieci.
Dziś moje badania poszły także w stronę genetyki. Poszerzyłam swoje drzewo o krewnych w liniach bocznych. Obecnie to przeszło 7000 osób, na pięciu kontynentach. Moim konikiem stało się odkrywanie XVIII i XIX wiecznych migracji.
Odkrywam więcej barw, niż cieni w miejscu, które nazywam swoim domem i które było nim dla większości moich przodków. Dzięki genealogii uporządkowałam moje życie, światopogląd i poczułam dumę, której tak bardzo boi się dzisiejszy świat!
Jeśli ktoś ma ochotę zacząć swoją genealogiczną podróż, ale nie wie, jak się do tego zabrać, zapraszam do kontaktu.
Kamila
Łukasz
Świetny tekst. 7000 osób – robi wrażenie!!! To wynika z łączenia drzew w myheritage? Miałem kiedyś konto na tym portalu, nawet jeszcze zanim przyjął taką nazwę, ale dziś – zainspirowany Twoim wpisem – zalogowałem się i nie ma mojego drzewa.. aplikacja proponuje mi, bym zaczął od początku.
Kamila Bogdanowicz
Nie łączę drzew – czasem traktuję te połączenia jako podpowiedź – ludzie mają wiele błędów w drzewach. Moje drzewa to w 9)% krewni. Pozostali to rodzina mojego dziadziusia – męża babci i przodkowie spowinowaconych migrantów.
Zapewne miałeś konto na Moi krewni. Można je odzyskać, pisząc na support. Weryfikują, czy konto faktycznie należało do Ciebie i je przywracają, choć pytania mają czasem trudne. Mi się nie udało odzyskać konta, bo nie pamiętałam, kogo wprowadziłam, jako ostatniego. U Ciebie nie powinno być problemu, skoro mail z którego tworzyłeś konto, jest nadal aktywny.