-
Strzyga
(drabble)
Musiałam wyjść z domu, odetchnąć świeżym powietrzem i uspokoić myśli. Spocone czoło oddawało ciepło kryształkom delikatnego mrozu. Rozległo się warczenie, skrzek i wizg – to zaczynało się przebudzenie w mroku, tuż za rozświetlonym kręgiem odległej latarni. Me oczy jak u ślepca nie dojrzały muru, który wyrósł nagle zagradzając drogę. Po omacku, błądziłam wśród nagich zarośli, strącając natrętne palce drzew we włosy wplątane. Uwolniło mnie światło latarni, wydobyło z ciemności i przywróciło gwiazdom. Machnęłam szponami w ich stronę, a nie mogąc dosięgnąć natrętów, kłapnęłam gniewnie ogromnymi zębiskami. One wciąż migotały zalotnie, chcąc dowiedzieć się więcej.
Nie powiedziałam. Do krypty tajemnicę zabrałam.
2 Komentarze-
-
@tomimo dziękuję. Aż miło się robi koło serducha
-
-
Twoje teksty poznałbym nawet gdyby nie były podpisane. Masz swój niepowtarzalny styl. A poza tym lubię często do nich wracać po pewnym czasie i czytać je ponownie. To jest właśnie ten wyjątek od zasady ze zjedzeniem ciasteczka. Można zjeść ciasteczko i nadal mieć ciasteczko.