• Zdjęcie profilowe Roman

    Roman zamieszczony w temacie Wiara

    • 4 lata, 6 miesięcy temu

    Jezus ukazuje się uczniom

    UCZNIOWIE w dalszym ciągu są przygnębieni. Nie pojmują, co oznacza pusty grobowiec, ani nie dają wiary wieściom przyniesionym przez kobiety. Toteż jeszcze w niedzielę Kleofas z drugim uczniem udają się z Jeruzalem do Emaus, oddalonego o ponad 10 kilometrów.
    Kiedy idąc rozmawiają o wydarzeniach dnia, przyłącza się do nich jakiś nieznajomy i pyta: „O czym to rozprawiacie ze sobą po drodze?”
    Zasmuceni uczniowie przystają, a Kleofas dziwi się: „Czy samotnie mieszkasz jako cudzoziemiec w Jeruzalem, że nie wiesz, co się tam wydarzyło w tych dniach?” „Cóż takiego?” — dopytuje się tamten.
    „To, co dotyczy Jezusa Nazarejczyka” — odpowiadają. „Nasi naczelni kapłani i władcy wydali na niego wyrok śmierci i przybili go do pala. A myśmy się spodziewali, że jest to ten, który ma wyzwolić Izraela”.
    Kleofas i jego współtowarzysz opowiadają o zdumiewających wypadkach, które zaszły tego dnia — o nadprzyrodzonym pojawieniu się aniołów i o pustym grobowcu — ale potem okazuje się, że nie bardzo wiedzą, co to znaczy. Nieznajomy strofuje ich: „O bezrozumni i nieskorzy w sercu do uwierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czy Chrystus nie musiał tego wycierpieć i wejść do swej chwały?” Następnie objaśnia im fragmenty świętych pism odnoszące się do Chrystusa.
    Zbliżają się już do Emaus i wygląda na to, że nieznajomy zamierza iść dalej. Uczniowie chcą go jeszcze posłuchać, toteż nalegają: „Zostań z nami, bo ma się ku wieczorowi i dzień przygasa”. Zatrzymuje się więc na posiłek, a gdy się modli, łamie chleb i podaje im, poznają, że ich rozmówcą jest sam Jezus w zmaterializowanym ciele ludzkim. Jednakże zaraz potem znika im z oczu.

    Teraz rozumieją, dlaczego nieznajomy tyle wiedział! „Czy nasze serca nie pałały”, pytają, „gdy po drodze mówił do nas i w pełni otwierał przed nami Pisma?” Natychmiast wstają, pośpiesznie wracają do Jeruzalem i odszukują apostołów oraz tych, którzy są z nimi. Zanim zdążyli się odezwać, tamci podnieceni mówią: „Pan rzeczywiście został wskrzeszony i ukazał się Szymonowi!” Wtedy Kleofas z drugim uczniem opowiadają, że oni też widzieli Jezusa. W sumie tego dnia ukazał się uczniom czterokrotnie, za każdym razem komu innemu.

    Chociaż z obawy przed Żydami uczniowie zamknęli drzwi, Jezus nieoczekiwanie pojawia się po raz piąty. Staje wśród nich i mówi: „Pokój wam”. Są przerażeni, ponieważ biorą go za ducha. Jezus wyjaśnia im, że nie jest zjawą: „Dlaczego się niepokoicie i dlaczego w waszych sercach powstają wątpliwości? Spójrzcie na moje ręce i stopy, że to ja sam; dotknijcie mnie i obejrzyjcie, bo duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że ja mam”. Oni jednak wciąż nie chcą wierzyć, że Jezus żyje.

    Chcąc im uzmysłowić, że to naprawdę on, Jezus pyta: „Czy macie tu coś do jedzenia?” Bierze kawałek pieczonej ryby, zjada go i zaczyna nauczać: „To są słowa moje, które mówiłem wam, gdy jeszcze byłem z wami [zanim umarłem], że musi się wypełnić wszystko, co napisano o mnie w prawie Mojżeszowym i w Prorokach, i w Psalmach”.

    Jezus dalej ciągnie to swoiste studium Biblii, mówiąc: „W ten sposób napisano, że Chrystus miał cierpieć i na trzeci dzień powstać spośród umarłych, a na podstawie jego imienia miała być wszystkim narodom głoszona skrucha ku przebaczeniu grzechów — począwszy od Jeruzalem, wy macie być tego świadkami”.

    Z jakiejś przyczyny na tym znamiennym spotkaniu w niedzielę wieczorem nie ma Tomasza. Któregoś dnia pozostali mówią mu więc z radością: „Widzieliśmy Pana!”

    „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę” — oponuje Tomasz.

    Po ośmiu dniach uczniowie znów się zbierają. Tym razem Tomasz też jest obecny. Mimo iż drzwi są zamknięte, Jezus ponownie staje wśród nich i mówi: „Pokój wam!” Potem zwraca się do Tomasza i zachęca: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym”.

    „Pan mój i Bóg mój!” — wykrzykuje Tomasz.

    „Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś?” — pyta Jezus. „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. Łukasza 24:11, 13-48; Jana 20:19-29, BT.