• Zdjęcie profilowe Roman

    Roman zamieszczony w temacie Wiara

    • 4 lata, 8 miesięcy temu

    Wejście w życie nowego przymierza. Po śmierci i zmartwychwstaniu Jezus wstąpił do nieba, gdzie ukazał się przed Bogiem i przedstawił Mu swą ofiarę, z której w pierwszej kolejności skorzystają osoby objęte nowym przymierzem (Heb 9:24). Przy tej okazji wystąpił w roli zarówno Pośrednika, jak i Arcykapłana. Tak jak Mojżesz podczas ustanawiania przymierza Prawa spryskał krwią księgę Prawa (gdyż Bóg nie był tam wtedy osobiście obecny), tak Jezus Chrystus przedłożył Bogu w niebie wartość swej ofiary. Potem, w dniu Pięćdziesiątnicy 33 r. n.e., wylał świętego ducha Bożego na pierwszych uczestników nowego przymierza, w liczbie ok. 120. Później tego samego dnia do zboru przyłączyło się jakieś 3000 Żydów i prozelitów (Dz 1:15; 2:1-47; Heb 9:19). I podobnie jak Mojżesz czytał ludowi Prawo, tak Jezus Chrystus wyraźnie podał uczestnikom nowego przymierza stawiane im warunki oraz obowiązujące ich prawa (Wj 24:3-8; Jn 13:34; 15:14; Heb 1:1, 2; 1Jn 5:1-3).
    Ponieważ Jezus Chrystus, występujący w roli Pośrednika nowego przymierza i Arcykapłana, jest nieśmiertelny, „zawsze żyje”, więc zawsze też może się ujmować za członkami Izraela duchowego, którzy przez niego przystępują do Boga. Innymi słowy, może im dopomagać, aż dostąpią całkowitego wybawienia (Heb 7:24, 25). Pod jego kierownictwem przymierze to z pewnością osiągnie swój cel. Objęte nim osoby zostaną w końcu wprowadzone na urząd niebiańskich współkapłanów Chrystusa, ich wielkiego Arcykapłana (Obj 5:9, 10; 20:6).
    Błogosławieństwa dla całej ludzkości. Chociaż Jezus jest Pośrednikiem tylko dla uczestników nowego przymierza, to jest również Arcykapłanem Bożym i Potomkiem Abrahama. Występując w tej roli, zapewni błogosławieństwa pozostałym członkom rodziny ludzkiej, gdyż poprzez potomstwo Abrahama (którego głównym przedstawicielem jest Chrystus; Gal 3:16, 29) miały być błogosławione wszystkie narody. W pierwszej kolejności błogosławieństw tych zaznają drugorzędni członkowie tego potomstwa. Ponieważ na mocy nowego przymierza stają się królami i kapłanami, będą mieć udział w udostępnianiu wszystkim narodom ziemi błogosławieństw płynących z ofiary Jezusa i jego królowania. A ponieważ owi członkowie „Izraela Bożego” zostali wprowadzeni na ten urząd przez Chrystusa jako Pośrednika, jego działalność w tym charakterze przyniesie błogosławieństwa i dobrodziejstwa całej ludzkości (Gal 6:16; Rdz 22:17, 18).

    2
    13 Komentarzy
    • Jezus powiedział: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (Jana 10:30). Niektórzy przytaczają ten werset na dowód, że Jezus i jego Ojciec to dwie osoby współistniejące w trójjedynym Bogu. Ale co właściwie Jezus miał na myśli?

      Przyjrzyjmy się kontekstowi. W wersecie 25 Jezus oświadczył, że dokonywał dzieł w imieniu swego Ojca. W wersetach od 27 do 29 mówił o symbolicznych owcach, które dał mu jego Ojciec. Oba sformułowania okazałyby się dla słuchaczy niezrozumiałe, gdyby Jezus i jego Ojciec byli tą samą istotą. Tymczasem Jezus niejako powiedział: „Mój Ojciec i ja jesteśmy ze sobą tak blisko związani, że nikt nie może mi odebrać owiec, podobnie jak nikt nie może ich odebrać mojemu Ojcu”. To tak jakby syn powiedział do wroga swego ojca: „Atakując mojego ojca, atakujesz mnie”. Nikt by nie pomyślał, że wspomniany syn i jego ojciec są tym samym człowiekiem. Ale każdy zrozumiałby, że łączy ich niezwykle silna więź.

    • W Biblii wskazano, że do życia w niebie zostanie wskrzeszonych 144 000 osób (Objawienie 7:4). W wizji opisanej w Księdze Objawienia 14:1-3 apostoł Jan zobaczył „Baranka stojącego na górze Syjon, a z nim sto czterdzieści cztery tysiące”. W wizji tej „Baranek” wyobraża zmartwychwstałego Jezusa (Jana 1:29; 1 Piotra 1:19). „Góra Syjon” jest symbolem wysokiej pozycji, którą zajmuje on oraz 144 000 osób królujących z nim w niebie (Psalm 2:6; Hebrajczyków 12:22).

      Tych, którzy zostają „powołani i wybrani”, żeby rządzić z Chrystusem, nazwano też „małą trzódką” ​(Objawienie 17:14; Łukasza 12:32). To wskazuje, że w porównaniu ze wszystkimi owcami Jezusa będą oni stosunkowo nieliczni (Jana 10:16).
      Większości dobrych ludzi Bóg obiecuje życie wieczne na ziemi (Psalm 37:11, 29, 34).

      Jezus powiedział: „Nikt nie wstąpił do nieba” ​(Jana 3:13). W ten sposób pokazał, że dobrzy ludzie, którzy umarli wcześniej, na przykład Abraham, Mojżesz, Hiob oraz Dawid, nie poszli do nieba (Dzieje 2:29, 34). Mieli jednak nadzieję na zmartwychwstanie do życia na ziemi (Hioba 14:13-15).

      Zmartwychwstanie do życia w niebie nazwano „pierwszym zmartwychwstaniem” ​(Objawienie 20:6). A więc ma być jeszcze inne. Będzie to zmartwychwstanie do życia na ziemi.

      Biblia uczy, że pod panowaniem Królestwa Bożego „śmierci już nie będzie” ​(Objawienie 21:3, 4). Obietnica ta musi dotyczyć ziemi, bo w niebie nigdy nie było śmierci.

      1
      • liczba 144000 jest symboliczna 12 pokoleń * 12 * 1000 = 144000

        3
        • Apostoł Jan napisał: „Usłyszałem liczbę tych, których opieczętowano: sto czterdzieści cztery tysiące” (Objawienie 7:4). W Biblii sformułowanie „ci, których opieczętowano” odnosi się do szczególnej grupy ludzi; zostali oni wybrani, by wraz z Chrystusem rządzić z nieba nad rajską ziemią (2 Koryntian 1:21, 22; Objawienie 5:9, 10; 20:6). Ich liczbę — 144 000 — należy z kilku powodów rozumieć dosłownie. Jeden z nich można znaleźć w najbliższym kontekście Księgi Objawienia 7:4.

          Zaraz po otrzymaniu informacji o 144 000 osób apostoł Jan ujrzał inną grupę. Opisał ją jako „wielką rzeszę, której żaden człowiek nie zdołał policzyć, ze wszystkich narodów i plemion, i ludów, i języków”. W skład tej „wielkiej rzeszy” wchodzą ludzie, którzy przeżyją nadciągający „wielki ucisk”, kiedy to zostanie zniszczony obecny niegodziwy świat (Objawienie 7:9, 14).

          Zwróćmy jednak uwagę na kontrast zaznaczony przez Jana w 7 rozdziale Księgi Objawienia, w wersetach 4 i 9. Napisał tam, że pierwsza grupa — „ci, których opieczętowano” — jest liczebnie ściśle określona. Nie podał natomiast, z ilu osób składa się druga grupa, nazwana „wielką rzeszą”. Logiczny jest więc wniosek, że liczbę 144 000 trzeba pojmować literalnie. Gdyby była ona jedynie symbolem i odnosiła się do niepoliczalnego grona, wówczas przeciwstawienie jej „wielkiej rzeszy” z 9 wersetu nie miałoby sensu. A zatem kontekst wyraźnie wskazuje, że liczba 144 000 musi być literalna.

          Do tego wniosku doszli także różni bibliści, zarówno dawniejsi, jak i żyjący obecnie. Na przykład brytyjski leksykograf dr Ethelbert W. Bullinger, komentując Objawienie 7:4, 9, napisał jakieś 100 lat temu: „Jest to proste stwierdzenie faktu: w tym rozdziale liczbę określoną przeciwstawiono liczbie nieokreślonej” (The Apocalypse or “The Day of the Lord”, strona 282). Nieco bliżej naszym czasom Robert L. Thomas, Jr, profesor pewnej uczelni amerykańskiej zajmujący się Nowym Testamentem, napisał: „Traktowanie tej liczby [144 000] symbolicznie ma słabe uzasadnienie pod względem egzegetycznym”. Dodał też: „Jest to liczba określona, w odróżnieniu od nieokreślonej liczby z [Objawienia] 7:9. Jeżeli uznamy ją za symboliczną, to nie można będzie rozumieć dosłownie żadnej innej liczby w całej tej księdze” (Revelation: An Exegetical Commentary, tom 1, strona 474).

          Niektórzy uważają, że skoro Księga Objawienia jest napisana językiem symboli, wszystkie podane w niej liczby, łącznie z liczbą 144 000, muszą być symboliczne (Objawienie 1:1, 4; 2:10). Jednakże wniosek ten jest nieuzasadniony. To prawda, że w Objawieniu występują liczby symboliczne, ale są również literalne. Na przykład Jan napisał o „dwunastu imionach dwunastu apostołów Baranka” (Objawienie 21:14). Oczywiście podana tu liczba 12 jest dosłowna, a nie symboliczna. Dalej apostoł Jan wspomniał o panowaniu Chrystusa, które ma trwać „tysiąc lat”. Z uważnego przyjrzenia się Biblii wynika, że tę liczbę też należy rozumieć dosłownie (Objawienie 20:3, 5-7). * A zatem to, czy podaną w Księdze Objawienia liczbę powinno się traktować dosłownie, czy symbolicznie, zależy od tła i kontekstu.

          Wniosek, że liczba 144 000 jest literalna i odnosi się do ograniczonego grona osób, stosunkowo małego w porównaniu z „wielką rzeszą”, harmonizuje z innymi fragmentami Biblii. Na przykład w późniejszej wizji danej Janowi powiedziano o grupie 144 000, że są to ci, którzy „zostali kupieni spośród ludzi jako pierwociny” (Objawienie 14:1, 4). Słowo „pierwociny” oznacza wybraną ilość, która reprezentuje jakąś całość. Gdy Jezus przebywał na ziemi, nazwał tych, którzy będą z nim rządzić w Jego niebiańskim Królestwie, „małą trzódką” (Łukasza 12:32; 22:29). Rzeczywiście, osoby wykupione spośród ludzi, by rządzić w niebie, są nieliczne w porównaniu z tymi, które będą zamieszkiwać przyszły raj na ziemi.

          Jak widać, kontekst Księgi Objawienia 7:4 oraz związane z tą wypowiedzią inne fragmenty Biblii potwierdzają, że liczba 144 000 jest dosłowna. Określa ona tych, którzy będą z Chrystusem sprawować władzę nad rajską ziemią, zamieszkaną przez wielką, nieokreśloną liczebnie rzeszę szczęśliwych ludzi oddających cześć Jehowie Bogu (Psalm 37:29).

          1
          • Dzięki za wyczerpującą odpowiedź.
            Sądzę, że gdyby ta liczba miała być literalna, to najwięksi teologowie naprawdę nie mieliby powodu, by jej za taką nie uznać, natomiast tak nie jest. Powołujesz się na dwóch, nie należących raczej do czołówki: Bullinger co prawda napisał sporo książek, ale był raczej kontrowersyjnym badaczem – członek Towarzystwa Płaskiej Ziemi, uważał, że Jezus zmarł na palu, a obok niego było czterech nie dwóch złoczyńców.
            – Robert Thomas – na jego temat bardzo niewiele, prócz tego, że jest profesofem jednego z seminariów w USA, autor ksiązek, aktualnie 93 lata, sympatyczny starszy Amerykanin. Tak czy inaczej, dla mnie największym autorytetem w tej kwestii jest Katolicki komentarz biblijny pod redakcją naukową Raymonda E. Browna, Josepha A. Fitzmyera i Rolanda E. Murphyego, potężne dzieło przygotowane przez kilkudziesięciu najlepszych teologów z całego świata, komentarz do każdego z rozdziałów jest przygotowany po wnikliwych badaniach, bardzo roztrząsany, konsultowany, analizowany. Sięgnąłem też do paru innych źródeł i nigdzie nie mowi się, że 144000 to liczba literalna, bywa, że utożsamia się tę grupę z grupą z Ap7,9, jednak ww. Komentarz rozdziela te grupy i mówi raczej, ze 7,4 to Izrael (12 pokoleń), zaś 7,9 to cała reszta – pogańska rzesza świata, dlatego ta różnica – policzalne 144000 (bo wiemy dokładnie ile było pokoleń, Izrael jest w jakimś sensie do ogarnięcia, to określony lud, określony naród) i cała reszta – niepoliczalna, bo pochodzi ze wszystkich zakątków świata, Grecy, nie Grecy, wszelkie ludy na całej ziemi. ci, do których poszedł św. Paweł.
            Gdyby było tak, że 144000 to ci wybrani, przeznaczeni do rządzenia, no to niestety smutna konstatacja musiałaby być taka, że są oni Żydami (12 pokoleń Izraela), więc ani ja, ani jak sądzę Pan, nie załapiemy się do tej grupy. To byłby absurd, bo dlaczego Bóg wyróżniłby Izrael, a pogan nie? To byłoby niesprawiedliwe. Te 144000 to zapewne Żydzi, czyli cały lud Starego Testamentu, zaś ten niepoliczalny tłum to wybrani z wszystkich innych narodów, a więc być może ja, Pan, czy wielu Słowian, Azjatów, Indian, Greków… po prostu wszyscy spoza Izraela

            4
            • Pamiętajmy o słowach Dawida: „Prawi posiądą ziemię” (Ps. 37:29; 2 Piotra 3:13). Mówił on o czasach, kiedy wszyscy ludzie na ziemi będą stosować się do prawych zasad ustanowionych przez Boga. W Księdze Izajasza 65:22 zapowiedziano: „Dni mojego ludu będą jak dni drzewa”. Oznacza to, że ludzie będą żyć tysiące lat. Czy można na to liczyć? Tak, ponieważ zgodnie z Księgą Objawienia 21:1-4 Bóg będzie błogosławił ludziom i w rezultacie między innymi „nie będzie już śmierci”.
              Mamy więc wyraźny obraz tego, czego uczy Biblia: Adam i Ewa utracili możliwość życia bez końca w raju, ale kiedyś ziemia znowu się nim stanie. Bóg obiecał, że będzie błogosławił ludziom żyjącym na ziemi. Dawid pod natchnieniem zapowiedział, że potulni i prawi ludzie posiądą ziemię i będą na niej żyć na ZAWSZE. A proroctwa z Księgi Izajasza sprawiają, że człowiek nie może się już doczekać życia na pięknej, przeobrażonej w raj ziemi.

              1
              • Ale to już nie na temat

                2
                • Panie Romanie, wiele razy dyskutowałem z członkami Pana środowiska, pierwszy raz jeszcze w podstawówce i pamiętam, że nawet wtedy wytykałem rozmówcy błędy logiczne. I zawsze powstarza się ten sam schemat – zmiana tematów, cytowanie regułek. A jedocześnie pisze Pan w innym poście, że „większość ludzi nie chce prawdy, chce tylko stałego zapewniania, że to w co wierzą jest prawdą”. Bóg dał ludziom rozum, którego powinni używać obok wiary, by nie wpaść w ślepe cytowanie regułek, opierających się na jakichś wyszukanych dwóch czy trzech teologach. A przede wszystkim pytanie, gdzie był Kościół Boży przed XIXw., zanim powstało towarzystwo Świadków Jehowy? Parę lat temu odwiedziło nas w mieszkaniu małzeństwo świetnych ludzi, oczywiście Świadków Jehowy, ale z dużym dorobkiem (20 lat po wystąpieniu z Kościoła). Umówiliśmy się na regularne spotkania, dla mnie mogli przychodzić codziennie, jednak ostatecznie zaglądali raz na 2 tygodnie. Wertowaliśmy wspólnie Biblię. Niestety nie udało mi się ich przekonać do niczego 🙂 Znamienne jest to , że dziwili się temu, co im opowiadałem o Kościele. Po prostu nie znali tak naprawdę zasad wiary i tego, co jest w Kościele. Piękny przykład z drugiej strony to postać Edyty Stein, z pochodzenia Żydówki, później ateistki, niesłychanie inteligentnej, dr filozofii u Husserla, która poznała katolicyzm poprzez intelekt „To jest prawda”. Przyjęła chrzest i wstąpiła do zakonu karmelitanek. Jej prace naukowe są bardzo trudne, hermetyczne. Przedstawiała m.in. naukę Tomasza z Akwinu z perspektywy fenomenologii. Ostatnie dzieło, którego nie dokończyła – Wiedza Krzyża, osnute jest na nauce św. Jana od Krzyża. Zginęła w Oświęcimiu. Jej zapiski – bardzo zniszczone – przetrwały 2 lata pod ruinami jej karmelu w Echt w Holandii.

                  4
                  • z jednej strony mamy zatem takich gigantów, katolickich świętych, którzy znają na wskroś Katechizm Kościoła i Mszał Rzymski (Edyta Stein przeanalizowała te księgi przed chrztem od deski do deski), z drugiej wątpliwej klasy teologów, wyznawców płaskiej ziemi. Mimo wszystko mam wielki szacunek do Pana czy innych Świadków i ufam, że znajdziecie drogę. W razie czego chętnie podsunę dobrych teologów, jeśli będę umiał, a parę solidnych opracowań mam pod ręką, katolickich, ale bywa również, że protestanckich 🙂 Pozdrawiam

                    3
                    • Dziękuję za chęć współpracy i pomocy z pana strony. Ja jednak zostanę przy swoim wartościach, co nie oznacza brak zainteresowania innymi osobami, z mojej strony

                      1
    • Jezus Chrystus ustanowił nowe przymierze ,a skoro jest nowe to poprzednie nie obowiązuje. Przykład znaczenia starego przymierza dotyczącego brody i higieny.
      Wśród starożytnych ludów wschodnich, łącznie z Izraelitami, brodę uważano za oznakę męskiej godności. Prawo dane przez Boga Izraelowi zabraniało ścinania włosów „na wysokości pejsów” (między uchem a okiem) i skraju brody (Kpł 19:27; 21:5). Zakaz ten z pewnością wynikał stąd, że u niektórych narodów pogańskich był to element praktyk religijnych.
      Niekiedy na znak głębokiego żalu, wstydu bądź upokorzenia mężczyzna rwał sobie włosy z brody albo przestawał pielęgnować brodę lub wąsy (Ezd 9:3). Prawdopodobnie po zaniedbanym zaroście Mefiboszeta, syna Jonatana, Dawid rozpoznał, że gdy uciekał z powodu buntu Absaloma, Mefiboszet rzeczywiście był pogrążony w żalu, wbrew oszczerczym twierdzeniom jego sługi Ciby (2Sm 16:3; 19:24-30). Zgolenie brody obrazowało nieszczęście lub wielką rozpacz wywołaną nieszczęściem (Iz 7:20; 15:2; Jer 48:37; Eze 5:1).
      Gdy w 607 r. p.n.e. została zniszczona Jerozolima, mężczyźni z Szechem, Szilo i Samarii na znak żalu zgolili sobie brody, rozdarli szaty i zrobili nacięcia na ciele. Przynieśli też ofiary do domu Jehowy, ale bezkrwawe; prawdopodobnie chcieli je złożyć na miejscu, gdzie wcześniej stała świątynia (Jer 41:5). Postępowanie tych mężczyzn nie było w pełni zgodne z Prawem Bożym — np. wbrew wyraźnemu zakazowi zrobili na sobie nacięcia (Kpł 19:28; 21:5).
      Przywiązywanie wagi do wyglądu brody miało wpływ na to, jak Achisz, król Gat, potraktował Dawida, który udawał przed nim obłąkanego. Między innymi okoliczność, że Dawid ślinił sobie brodę, przekonała Achisza, iż ma do czynienia z szaleńcem (1Sm 21:13). Kiedy w późniejszym okresie Chanun, król Ammonitów, upokorzył posłańców Dawida, do połowy obcinając im brody, ten życzliwie pozwolił, by zamieszkali w Jerychu, dopóki im one nie odrosną. Ammonici wiedzieli, że tym czynem znieważyli Dawida i stali się dla niego „odrażającą wonią”, więc zaczęli się przygotowywać do wojny (2Sm 10:4-6; 1Kn 19:1-6).
      Jeszcze przed wejściem w życie przymierza Prawa mężczyźni zwyczajowo nosili brody. Hebrajczycy nie stawiali sobie pomników, ale w Egipcie, Mezopotamii i innych krajach Bliskiego Wschodu znaleziono wiele takich posągów oraz płaskorzeźb, które ukazują brodatych Asyryjczyków, Babilończyków i Kananejczyków. Różnego rodzaju brody można zobaczyć nawet na podobiznach datowanych na III tysiąclecie p.n.e. Wspomniane ludy przedstawiały bez bród głównie eunuchów. Ale w Izraelu nie praktykowano kastrowania, gdyż Prawo zabraniało przyjmowania do zboru izraelskiego tak okaleczonych mężczyzn (Pwt 23:1).
      Ponieważ większość Semitów, nawet z okresu poprzedzającego ustanowienie Prawa, jest ukazywana z brodami, wydaje się logiczne, że wierni mężczyźni z linii Sema — którzy nadal mówili językiem znanym w Edenie i którzy zapewne dokładniej trzymali się pierwotnych zwyczajów z czasów swego praojca Sema — również nosili brody. W związku z tym można przyjąć, że Noe, Henoch, Set i Adam też byli brodaci.
      Herodot (Dzieje II, 36) odnotowuje, że Egipcjanie golili twarz i głowę. Jeśli mężczyzna zapuścił sobie włosy i brodę, świadczyło to o żałobie lub niechlujstwie. Właśnie dlatego wyprowadzony z więzienia Józef ogolił się, zanim stanął przed faraonem (Rdz 41:14). Ciekawe jednak, że Egipcjanie niekiedy nosili sztuczne brody oraz peruki.
      Czy Jezus, będąc na ziemi, miał brodę? Żydzi ściśle stosowali się do tego zwyczaju. Jezus, rodowity Żyd, ‛urodził się pod prawem’ i je spełnił (Gal 4:4; Mt 5:17). Jak wszyscy Żydzi, od narodzin był oddany Jehowie Bogu na podstawie przymierza Prawa i miał obowiązek przestrzegać całego Prawa, w tym także zakazu ścinania skraju brody. Ponadto w tamtych czasach zarost golili Rzymianie. Gdyby więc Jezus to robił, zarzucano by mu, że jest Rzymianinem albo eunuchem. Poza tym proroctwo dotyczące cierpień Jezusa zapowiadało: „Nadstawiłem plecy bijącym, a policzki wyrywającym włosy” (Iz 50:6).

    • Pan się pyta i zna odpowiedz ,większość informacji znajdzie Pan na stronie jw.org

      1