-
Miss Armani zamieszczony w temacie Moje życie
Jak dobrze znacie swój rodowód ? Przodków Jak daleko wstecz historie i nazwiska znacie? (Bo u mnie z tym bardzo kiepsko )
15 Komentarzy-
-
@mammusia-aleksandra-alka o to jest bardzo ciekawe. Czyli dobrze rozumiem że do Australii za mężem wyjechałaś? Bo rodzina męża tam całą była . Ja właśnie też znam mniej więcej nazwiska do pradziadków, też do tego momentu są to przedstawiciele klasy chlopsko robotniczej..ostatnio czytałam że dla Żydów znanie swojego rodowodu na wieeele pokoleń wstecz jest czymś normalnym i każdy potrafiłby wyrecytowac swoje drzewo gen.. Ja się wcześniej tym nie interesowałam, ale teraz myślę że to może głupie się tym nie interesować…. że miło by było wiedzieć od kogo w przeszłości powychodziły geny… chociaż robienie drzewa genealogicznego to chyba żmudna sprawa . Może mozna wynająć kogoś kto by się tym zajął. Ciekawe

-
@joanna Jak rodzina bez herbu i nie ma w źródłach historycznych to bardzo trudne, nie wiem czy w pełni mozliwe. Jeżeli by ta wiedza była przekazywana z pokolenia na pokolenie jak u Żydów nie było by problemu. Rodzina męża uciekła z Polski w 81 roku. Najpierw teść, potem mąż do Niemiec. Po 2 latach z Niemiec teść trafił do Australii, mąż do Stanów. Teściowa dojechała do męża dopiero 5 lat później po odwilży jak jej dali paszport, siostra męża na samym końcu bo komuchy zawsze brali kogoś w zastaw. Ja męża spotkałam w Polsce jak był z wizytą u rodziny. Potem długo do siebie pisaliśmy. Jak dostał pozwolenie na wyjazd ze Stanów do Australii, wizę na pobyt stały, zaproponował mi małżeństwo. Mało miałam czasu na decyzję. On do Polski nie chciał wracać, czasem tylko z wizytą. Wróciliśmy razem na dobre dopiero jak umierał 🙁
-
-
-
dużo pewnie dają szlacheckie korzenie i drzewo genealogiczne przygotowane np. przed wojną. Działanie z dzisiejszej perspektywy w przypadku chłopskiego pochodzenia jest trudne, jedyne co mi przychodzi do głowy, to księgi parafialne 🙂 ja nie widzę w swoim rodowodzie też żadnych szlacheckich korzeni, i właśnie wertowałęm kiedyś księgi parafialne : ))) udało mi się znaleźć datę ślubu swoich pradziadków w Podegrodziu pod Nowym Sączem w 1919 r. Kiedyś była legenda, że ten pradziadek był dezerterem tureckim, ale od jego syna wiem (już nieżyjącego brata mojego dziadka), że był Polakiem spod Kielc. I chyba to było tak, że uciekł z zaboru rosyjskiego, by go nie wzięli do rosyjskiej armii i pracował jako parobek na plebanii w Podegrodziu. Tam poznał moją prababcię, której rodzina miała majątki ziemskie (czy raczej pola, bo to była raczej chłopska rodzina), tak więc dla nich to był mezalians 🙂 sami zorganizowali jakiś kapitał na zakup pola, ale zajmował się tym Żyd, który ich oszukał. Po stracie, wrócili w strony rodzinne pradziadka, czyli w Kieleckie. To jest rodzina mamy, a od strony taty to też Świętokrzyskie, dziadek spod Buska zdr., babcia bliżej Opatowa (jej ojciec handlował końmi na targu w Opatowie, często chodzili tam 30 km ze swojej wsi, babcia dobrze wspomina Żydów, bo mówi, że jak szli, to ich Polak nie wziął na furmankę, a Żyd wziął). Tam praktycznie nie mam rodziny, bo sowieci rozebrali ich dom na umocnienia w 1944/1945, mieszkali pół roku po lasach i w stodole sąsiadów, potem pojechali na ziemie odzyskane. Podobnie zresztą dziadkowie od strony mamy. Moi rodzice przenieśli się do Wrocławia, tam wzięli ślub i tam się urodziłem i wychowałem 🙂 te strony rodzinne eksplorowałem, dość wczesnie jeździłem w nowosądeckie, mając 17 lat spędzałem tam całe wakacje i uwielbiałem te tereny – moja rodzina ma gospodarstwo w Beskidzie Wyspowym. I wtedy właśnie dotarłem do tych ksiąg parafialnych w Podegrodziu.
-
@chicku fakt, kiedyś jak byliśmy w Poznaniu to mąż z proboszczem był umówiony, nie pamiętam w jakim kościele, te księgi właśnie przeglądał, czegoś szukał.
-
@mammusia-aleksandra-alka tak , to jestem świadoma że ludzie dochodzą swojej genealogii poprzez wertowanie archiwów parafialnych. Swoją drogą, fajnie jakbyśmy mieli jakieś rejestry kto od kogo pochodzi ale z drugiej str mogloby to byc wykorzystywane w zly sposob przez ludzi o zlych inyencjach ( np mozna by bylo byc zle.traktowanym.za to ze ktos np czuje wrogosc do Chinczykow a u kogos w ktoryms tam pokoleniu wstecz byly jakies chinskie geny). ludzie teraz wszystko potrafia wypaczyc
-
-
@chicku wow to eykonales kawal dobrej roboty z ta historia swojej rodziny ale Ty chyna generalnie masz zaciecie historyczno archiwistyczne i lubisz siedziec w starych knigach. ale Ci zazdroszcze takiej duzej wiedzy o tej swojej rodzinie nawet jesli to nie jest na wiele pokolen wstecz
-
te informacje to głównie wiedza od dziadków i wujków, dokładnie mojej babci i brata dziadka (dziadka nie poznałem, bo zmarł młodo). Babcię raz wypytałem, nagrałem nawet te wspomnienia, opowiadała, jak chodziła boso do kościoła w Iwaniskach przez pola, przy kościele zakładała buty. Na pewno wiele ciekawych opowieści zaginęło, bo nie zdążyłem porozmawiać albo dziadkowie zmarli. Babcia np. opowiadała, ze jej ojciec (ten co handlował końmi) podobno w czasie wojny ochraniał tabory kolejowe, ale nic więcej babcia nie wiedziała. Wyobrażam go sobie, jak jedzie z karabinem na pomoście ostatniego wagonu 🙂
-
@chicku kurcze no właśnie u mnie w rodzinie słuchało się różnych opowieści od babci, dziadków prababki, ale.jak ci ludzie żyją a ty jesteś mlody smarkacz to nie myślisz o tym jak wielka mają wartość takie wspomnienia i jakbardzo warto utrwalić je gdzieś dla potomnych. Moja Babcia opowiadała często jak to było podczas wojny jak ona była dzieckiem a Niemcy wpadli do wsi gdzie mieszkała Babcia , jak zagonili wszystkich chłopów i chcieli ich gdzieś wywieźć (rzekomo na roboty) , a jeden starszy dziadek powiedział że on musi do wychodka i Niemiec poszedł go popilnować a dziadek uciekll przez dziurę gdzieś z tyłu wychodka abpozniej się skrył gdzieś u kogoś na strychu. Szczęściem Niemcy nie rozstrzelali wtedy pozostałych….. szkoda mi bardzo że tych historii nie nagrałam albo nie spisalam.
-
@joanna ciągle możesz spisać to, co pamiętasz. Ja się spytałem tylko raz brata dziadka (widziałem go wtedy ostatni raz), czy w ich wsi ktoś działał w konspiracji, a on stwierdził, że tak – co drugi. I nie wiem, dlaczego go nie pociągnąłem dalej za język, nie spytałem np. „a dziadek”? Albo „a ty?”. Ale chyba wtedy myślałem, że się kiedyś spotkamy i na spokojnie porozmawiamy, wtedy to było jakoś w biegu. Wiele opowieści natomiast mam od obcych ludzi, poznałem np. osobę z numerem 133 z Auschwitz. No ale to nie rodzina. Z takich legendarnych historii, to ponoć moja ciocia wyszła z Auschwitz, była tak zdesperowana, że po prostu ruszyła na bramę wyjściową i nikt do niej nie strzelił. Szła potem 3 dni do domu (to się zgadza geograficznie). Myślę, ze ona opuściła obóz już po wyzwoleniu, trzymali wtedy jeszcze więźniów parę dni ze względu na choroby.
-
-
-
-
-
A tak w ogóle wiecie że rozwija się ( ja wiem o USA) taka gałąź dochodzenia do przodków po DNa .? Lubię oglądać zagadki kryminalne i wiem że były przypadki gdy próbowano po DNA ofiary lub sprawcy dojść do jego tożsamości po drzewie genealogicznym DNA
-
@joanna ciekawe, na ile to jest użyteczne…
-
-
A tak w ogóle wiecie że rozwija się ( ja wiem o USA) taka gałąź dochodzenia do przodków po DNa .? Lubię oglądać zagadki kryminalne i wiem że były przypadki gdy próbowano po DNA ofiary lub sprawcy dojść do jego tożsamości po drzewie genealogicznym DNA
-


Ja tylko do dziadków, z mamy strony do pradziadków. Mój mąż interesował się historią i miał rodowód swojej rodziny po są herbowi, herb łodzia. Gdzieś już tutaj pisałam. Mój teść przywiązywał do tego wagę bo herb wisiał w mieszkaniu w Australii ale po domu chodził w szortach i podkoszulka jak typowy Auzzi. Mnie to bardzo bawiło XD Ja pochodze z rodziny chłopsko – robotniczej. Po mamie jakieś korzenie Czeskie (Hejak) po tacie być może wschodmnie (Łabędź – Lebiedz). Mąż twierdził, że mam urodę mongolską, musiał mnie kochać
Ja wolę powiedzieć tatarską 😉