

<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Nasze Myśli | alka666 | Działanie</title>
	<link>https://naszemysli.pl/czlonkowie/alicjamkubiak/activity/</link>
	<atom:link href="https://naszemysli.pl/czlonkowie/alicjamkubiak/activity/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<description>Kanał aktywności alka666.</description>
	<lastBuildDate>Thu, 16 Apr 2026 11:19:01 +0200</lastBuildDate>
	<generator>https://buddypress.org/?v=</generator>
	<language>pl-PL</language>
	<ttl>30</ttl>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>2</sy:updateFrequency>
	
						<item>
				<guid isPermaLink="false">5b0018d9cfd7aff41b47aa3da604e371</guid>
				<title> Razem
 
 Musiałeś się przyzwyczaić do milczących dni i kłamstw, z których spowiadałam się w nocy, kiedy spałeś wtulony w koszmary. Wybaczałeś wszystko – chłód, obojętność, szaleństwa i pasje, które targały nami w ciągłości czasu darowanego nam na wyłączność. Nie lubiłeś, gdy opadałam na dno oceanu, ukrywałam się pod melonikiem, kąpałam w blasku Księżyca, błądziłam w lochach pałacu. Znosiłeś to cierpliwie.

 Teraz siedzimy po przeciwnych stronach stołu. Każdy ma swoje pudełko z licznymi przegródkami. Wyciągamy z nich kolejno okrągłe trucizny, które rzekomo mają w nieskończoność przedłużać uciążliwe życie. Po jednym białym krążku więcej i możemy razem zakończyć wszystko.</title>
				<link>https://naszemysli.pl/polski-fejs/p/104157/</link>
				<pubDate>Mon, 10 Jun 2024 19:18:20 +0200</pubDate>

									<content:encoded><![CDATA[<div class="activity-inner"><p> Razem<br />
 <br />
 Musiałeś się przyzwyczaić do milczących dni i kłamstw, z których spowiadałam się w nocy, kiedy spałeś wtulony w koszmary. Wybaczałeś wszystko – chłód, obojętność, szaleństwa i pasje, które targały nami w ciągłości czasu darowanego nam na wyłączność. Nie lubiłeś, gdy opadałam na dno oceanu, ukrywałam się pod melonikiem, kąpałam w blasku&hellip;<span class="activity-read-more" id="activity-read-more-104157"><a target="_blank" href="https://naszemysli.pl/polski-fejs/p/104157/" rel="nofollow ugc">Zobacz więcej</a></span></p>
</div>]]></content:encoded>
				
									<slash:comments>0</slash:comments>
				
							</item>
					<item>
				<guid isPermaLink="false">7b8a9a0dbbf4fc85415e06f4390ed6fc</guid>
				<title> Opowiedz mi...
 
 Opowiedz mi o Brunonie, jego świecie oglądanym przez pryzmat szklanych kryształków i cynamonowych boazerii. Mów, gdy pustka na tarasie wezwie mnie w noc migotliwą od gwiazd. Zejdę wtedy do ogrodu rozśpiewanego świerszczami. Stopy będą chwilę błądziły w chłodzie bluszczu, potem wybiegną na piaszczystą ścieżkę i ponownie z ulgą zanurzą się w trawie. Szarość przed zbliżającą się nocą, pozamyka tajemnice w kielichach kwiatów przed cykadami, aby nie zdradziły wróżkom słów raniących skowronki o świcie.

 Pojawi się on – dobrotliwy, dostojny. Pokłoni się i zdejmie kapelusz, uśmiechnie tajemniczo i rozłoży płaszcz nocy, otuli mnie troskliwie. Rozsiądzie się pośród ciemności, ale głowę uniesie wysoko i rozjaśni się srebrnym uśmiechem. Wtedy przycupnę między kaliną a dereniem pośród odgłosów mroku, w ciepłych objęciach twoich ramion, posłucham szeptu delikatniejszego od skrzydeł nocnego motyla.</title>
				<link>https://naszemysli.pl/polski-fejs/p/104156/</link>
				<pubDate>Mon, 10 Jun 2024 19:16:35 +0200</pubDate>

									<content:encoded><![CDATA[<div class="activity-inner"><p> Opowiedz mi&#8230;<br />
 <br />
 Opowiedz mi o Brunonie, jego świecie oglądanym przez pryzmat szklanych kryształków i cynamonowych boazerii. Mów, gdy pustka na tarasie wezwie mnie w noc migotliwą od gwiazd. Zejdę wtedy do ogrodu rozśpiewanego świerszczami. Stopy będą chwilę błądziły w chłodzie bluszczu, potem wybiegną na piaszczystą ścieżkę i ponownie z&hellip;<span class="activity-read-more" id="activity-read-more-104156"><a target="_blank" href="https://naszemysli.pl/polski-fejs/p/104156/" rel="nofollow ugc">Zobacz więcej</a></span></p>
</div>]]></content:encoded>
				
									<slash:comments>0</slash:comments>
				
							</item>
					<item>
				<guid isPermaLink="false">1745a6ccd764bb266c267b35c0fd3570</guid>
				<title> Pomarańczowe jezioro
 
 Pokazałeś mi inny świat, gdy zapłonęło słońce i ściana deszczu uderzyła w wodę. Wtedy umarły wróżki, spłonęli czarodzieje, upadli królowie. Pozostała naga prawda i szaleństwo do świtu, który nigdy nie miał nadejść, albo się skończyć – tego nikt już nie pamiętał. Baśnie odeszły, mity skruszały i tylko strach wypełzł spod kamienia otulonego falami jeziora. Tuż u progu spóźnionej nocy, cisza rozdarta rozkoszą zawładnęła myślą. 

 Było nam dobrze. Nawet wtedy, gdy nietoperze splatały nasze ciała w sennych marzeniach, pająki rozwijały swoją przędzę wokół naszych głów, wyciskając myśli o tym, co przeminęło.

Księżycowy kapelusz wyszeptał słowa, które do wiatrem podszytej sakiewki ukryłam.</title>
				<link>https://naszemysli.pl/polski-fejs/p/104155/</link>
				<pubDate>Mon, 10 Jun 2024 19:14:09 +0200</pubDate>

									<content:encoded><![CDATA[<div class="activity-inner"><p> Pomarańczowe jezioro<br />
 <br />
 Pokazałeś mi inny świat, gdy zapłonęło słońce i ściana deszczu uderzyła w wodę. Wtedy umarły wróżki, spłonęli czarodzieje, upadli królowie. Pozostała naga prawda i szaleństwo do świtu, który nigdy nie miał nadejść, albo się skończyć – tego nikt już nie pamiętał. Baśnie odeszły, mity skruszały i tylko strach wypełzł spod&hellip;<span class="activity-read-more" id="activity-read-more-104155"><a target="_blank" href="https://naszemysli.pl/polski-fejs/p/104155/" rel="nofollow ugc">Zobacz więcej</a></span></p>
</div>]]></content:encoded>
				
									<slash:comments>0</slash:comments>
				
							</item>
					<item>
				<guid isPermaLink="false">3461c547165a4b0845015f58952b3afb</guid>
				<title> Płonące zegary
 
 Znów zasiedliśmy do wielkiego stołu. Szczodrze rozstawiłeś półmiski wśród świec i starych zegarów. Wiesz, że uwielbiam ich ciche tik-tak i płomienie odbijające się od szklanych cyferblatów. Ten jeden największy z wahadłem i kukułką, stał w kącie salonu, obok okna, za którym srebrzyły się gwiazdy. Wskazówki zegara poruszały się zbyt szybko, więc świt nadchodził, zaraz dzień mijał i znów noc następowała. Wtedy czas zwalniał, a światło świec znów błyszczało w zegarach. Kukułka nie żyła, nie było bicia dzwonu, więc naszym słowom nic nie przeszkadzało.

 Na półmiskach nie było mięs, ryb, warzyw, owoców. Jedyne co miałeś mi do zaoferowania to namiętność, przyjaźń, zrozumienie i w nocy ramion twych otulenie. Puste kieliszki napełniłam do połowy gęstą jak krew prawdą. Resztę miejsca w szkle zajęły złudzenia i nadzieje. Wszystko co kruche i niepewne, a jednak przyjąłeś wtedy ten dar ode mnie.

 Zegary płonęły, a my wciąż krążyliśmy wokół stołu. Wtem rozległ się kurant, kukułka ożyła i dźwięk dzwonu niósł się po domu. Czas ruszył z miejsca, świece dopaliły się do końca. W blasku dnia ujrzeliśmy się ze skazami i pięknem niewidocznym dla oka.</title>
				<link>https://naszemysli.pl/polski-fejs/p/104154/</link>
				<pubDate>Mon, 10 Jun 2024 19:13:36 +0200</pubDate>

									<content:encoded><![CDATA[<div class="activity-inner"><p> Płonące zegary<br />
 <br />
 Znów zasiedliśmy do wielkiego stołu. Szczodrze rozstawiłeś półmiski wśród świec i starych zegarów. Wiesz, że uwielbiam ich ciche tik-tak i płomienie odbijające się od szklanych cyferblatów. Ten jeden największy z wahadłem i kukułką, stał w kącie salonu, obok okna, za którym srebrzyły się gwiazdy. Wskazówki zegara poruszały si&hellip;<span class="activity-read-more" id="activity-read-more-104154"><a target="_blank" href="https://naszemysli.pl/polski-fejs/p/104154/" rel="nofollow ugc">Zobacz więcej</a></span></p>
</div>]]></content:encoded>
				
									<slash:comments>0</slash:comments>
				
							</item>
					<item>
				<guid isPermaLink="false">6bb70903580c453183cb9823d2702e07</guid>
				<title> Pepiniera 
 
 Obiecałeś mi Domek Ogrodnika w Parku Bezgranicznego Szczęścia z jedną maleńką izbą i oknem na świat niemożliwy do ogarnięcia. Ruchoma podłoga miała prowadzić do króliczej nory, na wypadek gdyby ktoś sztyletem w serce mnie pchnął nieopatrznie. Z plam krwi pozostałych na drodze miały wyrosnąć oszronione mimozy. Zeskrobane ze ścian resztki przeszłości miały zostać zastąpione wspólnymi planami w kolorach błękitu i złota, jakby niebo ze słońcem zamieszkały w małym wnętrzu izby. Stukot wbijanych w podłogę gwoździ przywodził na myśl tysiące dzięciołów i las pełen tajemnic.

 Wilk wtargnął do parku nieproszony i otarł o moje kolana. Miękka sierść ciepłem ogarnęła zmarznięte stopy, a po chwili zniknęła między drzewami. I tylko błysk dzikich oczu rozdarł zadawnioną ranę w piersi, przebudzając stęsknioną pamięć.
 Płynęły spokojnie ciepłe dni i chłodne noce. Wilki zaciekle kłóciły się z księżycem, ślepe krety niemrawo wygrażały słońcu, a cykady i żaby na pograniczu obu światów zapełniały wiersze muzyką traw i szuwarów. Domek Ogrodnika srebrzył się nocą w tafli stawu. Gdy przepływałam w łódce, wiosłami hacząc o mieliznę, płoszyłam żurawie rozmawiające z rybami.

 Usiedliśmy w korzeniach drzew zapatrzeni w ich korony, obserwując gwiazdy splecione nićmi przez odnóża pająków, by już nigdy nie opadały na ziemię.

Nasz koniec świata, eremitów początek.</title>
				<link>https://naszemysli.pl/polski-fejs/p/104153/</link>
				<pubDate>Mon, 10 Jun 2024 19:12:51 +0200</pubDate>

									<content:encoded><![CDATA[<div class="activity-inner"><p> Pepiniera<br />
 <br />
 Obiecałeś mi Domek Ogrodnika w Parku Bezgranicznego Szczęścia z jedną maleńką izbą i oknem na świat niemożliwy do ogarnięcia. Ruchoma podłoga miała prowadzić do króliczej nory, na wypadek gdyby ktoś sztyletem w serce mnie pchnął nieopatrznie. Z plam krwi pozostałych na drodze miały wyrosnąć oszronione mimozy. Zeskrobane ze śc&hellip;<span class="activity-read-more" id="activity-read-more-104153"><a target="_blank" href="https://naszemysli.pl/polski-fejs/p/104153/" rel="nofollow ugc">Zobacz więcej</a></span></p>
</div>]]></content:encoded>
				
									<slash:comments>0</slash:comments>
				
							</item>
					<item>
				<guid isPermaLink="false">5e83fdd3d705a05e039b35b5b1b24d7d</guid>
				<title> Spopieleni
 
 Co mi powiedziałeś, kiedy się spotkaliśmy w odludnym miejscu tuż u schyłku świata?
 Gdzieś tam za nami dogorywały ostatnie zwłoki, a my usiedliśmy nad przepaścią i ogrzewaliśmy się w promieniach od lat blednącego Słońca. Zamiast skończyć wieczny monolog spoglądaliśmy w dogasającą łunę nad horyzontem i marzyliśmy o życiu w alternatywnym świecie bez zbędnych słów, wykrzykiwanych z każdej strony. Chociaż dokoła wirowały tylko kurz i piach, w myślach wędrowaliśmy przez zielony las. Nasze truchła płonęły, ale wciąż czuliśmy chłód i mrok cienia, w którym się ukrywaliśmy za naszego istnienia. Popioły naszych ciał wzbiły się w nicość i osiadły po widocznej stronie Księżyca, tworząc szarą zasłonę. 
 
To nieprawda, że przestaliśmy istnieć. O czym wtedy mówiłeś, pamiętasz?</title>
				<link>https://naszemysli.pl/polski-fejs/p/104152/</link>
				<pubDate>Mon, 10 Jun 2024 19:11:20 +0200</pubDate>

									<content:encoded><![CDATA[<div class="activity-inner"><p> Spopieleni<br />
 <br />
 Co mi powiedziałeś, kiedy się spotkaliśmy w odludnym miejscu tuż u schyłku świata?<br />
 Gdzieś tam za nami dogorywały ostatnie zwłoki, a my usiedliśmy nad przepaścią i ogrzewaliśmy się w promieniach od lat blednącego Słońca. Zamiast skończyć wieczny monolog spoglądaliśmy w dogasającą łunę nad horyzontem i marzyliśmy o życiu w altern&hellip;<span class="activity-read-more" id="activity-read-more-104152"><a target="_blank" href="https://naszemysli.pl/polski-fejs/p/104152/" rel="nofollow ugc">Zobacz więcej</a></span></p>
</div>]]></content:encoded>
				
									<slash:comments>0</slash:comments>
				
							</item>
					<item>
				<guid isPermaLink="false">bd329a8cb88c948530bda0f51939efc0</guid>
				<title> (Nie)Obecność
 
 Jest we mnie pewna obecność. Gdy się mocniej zastanowić i próbować ją zrozumieć, wydaje się bardziej obecna i w większym stopniu namacalna ode mnie. Byt niezauważalny, a jednak beze mnie – czy może istnieć? I nie wiem już – to jest we mnie,  a może ja w obecności tej istnieję. Czy możemy egzystować bez siebie?

 Czy istnieje książka bez zapisanych potokami słów kartek? Zatem obecność we mnie przechowuje informacje nadpisywane przez otoczenie. Za każdym następnym razem nic nie jest takie samo jak przedtem. Nowe historie, obrazy i zmieniająca się jaźń pod wpływem nowych okoliczności, dotykających bezwstydnie mojego jestestwa.

 We mnie jest jaźń. To ona mnie stworzyła, kształtując i dzieląc na wzór i podobieństwo przodków. A teraz? W tej chwili, dzisiaj – jestem. Wczoraj mnie nie było. Jutro przestanę istnieć. I tak już będzie zawsze, co działo się kiedyś i staje się teraz. Słowo przetrwa dlatego zapisujemy to co myśl strzępi na niezrozumiałe fragmenty.

 Dzisiaj Ty jesteś mną, ja czasami Tobą. Jesteś we mnie, a ja w Tobie. Ja umrę – wtedy Ty przestaniesz istnieć. Ty umrzesz – wówczas ja zostanę w osamotnieniu i pustce.</title>
				<link>https://naszemysli.pl/polski-fejs/p/104151/</link>
				<pubDate>Mon, 10 Jun 2024 19:10:39 +0200</pubDate>

									<content:encoded><![CDATA[<div class="activity-inner"><p> (Nie)Obecność<br />
 <br />
 Jest we mnie pewna obecność. Gdy się mocniej zastanowić i próbować ją zrozumieć, wydaje się bardziej obecna i w większym stopniu namacalna ode mnie. Byt niezauważalny, a jednak beze mnie – czy może istnieć? I nie wiem już – to jest we mnie,  a może ja w obecności tej istnieję. Czy możemy egzystować bez siebie?</p>
<p> Czy istniej&hellip;<span class="activity-read-more" id="activity-read-more-104151"><a target="_blank" href="https://naszemysli.pl/polski-fejs/p/104151/" rel="nofollow ugc">Zobacz więcej</a></span></p>
</div>]]></content:encoded>
				
									<slash:comments>0</slash:comments>
				
							</item>
					<item>
				<guid isPermaLink="false">db34f2ebc625534fd468c1c4e5c6ca12</guid>
				<title>Strzyga

(drabble)

 
        Musiałam wyjść z domu, odetchnąć świeżym powietrzem i uspokoić myśli. Spocone czoło oddawało ciepło kryształkom delikatnego mrozu. Rozległo się warczenie, skrzek i wizg – to zaczynało się przebudzenie w mroku, tuż za rozświetlonym kręgiem odległej latarni. Me oczy jak u  ślepca nie dojrzały muru, który wyrósł nagle zagradzając drogę. Po omacku, błądziłam wśród nagich zarośli, strącając natrętne palce drzew we włosy wplątane. Uwolniło mnie światło latarni, wydobyło z ciemności i przywróciło gwiazdom. Machnęłam szponami w ich stronę, a nie mogąc dosięgnąć natrętów, kłapnęłam gniewnie ogromnymi zębiskami. One wciąż migotały zalotnie, chcąc dowiedzieć się więcej.

  
          Nie powiedziałam. Do krypty tajemnicę zabrałam.</title>
				<link>https://naszemysli.pl/polski-fejs/p/104113/</link>
				<pubDate>Mon, 10 Jun 2024 14:42:56 +0200</pubDate>

									<content:encoded><![CDATA[<div class="activity-inner"><p>Strzyga</p>
<p>(drabble)</p>
<p>        Musiałam wyjść z domu, odetchnąć świeżym powietrzem i uspokoić myśli. Spocone czoło oddawało ciepło kryształkom delikatnego mrozu. Rozległo się warczenie, skrzek i wizg – to zaczynało się przebudzenie w mroku, tuż za rozświetlonym kręgiem odległej latarni. Me oczy jak u  ślepca nie dojrzały muru, który wyrósł nagle&hellip;<span class="activity-read-more" id="activity-read-more-104113"><a target="_blank" href="https://naszemysli.pl/polski-fejs/p/104113/" rel="nofollow ugc">Zobacz więcej</a></span></p>
</div>]]></content:encoded>
				
									<slash:comments>2</slash:comments>
				
							</item>
					<item>
				<guid isPermaLink="false">a0a4e3ba973200cbeff5eb0e43fb268b</guid>
				<title>alka666 zmienił/a swoje zdjęcie profilowe</title>
				<link>https://naszemysli.pl/polski-fejs/p/104111/</link>
				<pubDate>Mon, 10 Jun 2024 12:33:37 +0200</pubDate>

				
									<slash:comments>0</slash:comments>
				
							</item>
		
	</channel>
</rss>