Cała sytuacja rozpoczyna się ok. 1200 lat przed Chrystusem, w momencie, gdy po 40 latach tułaczki, Izraelici docierają na pogranicze ziemi obiecanej, po prawej – wschodniej stronie rzeczki Jordan (w tej okolicy za 12 stuleci św. Jan ochrzci Jezusa). Kanaan był na wyciągnięcie ręki, jednak to pokolenie, które wyszło z Egiptu, miało nie dotrzeć do celu. Mojżesz wszedł na górę Nebo, naprzeciw znajdującego się u wrót Kanaanu Jerycha. Stąd zobaczył całą dolinę, przez którą przepływa rzeka Jordan i ziemię aż do morza. Bóg powiedział do Mojżesza: „Dałem ci go zobaczyć własnymi oczami, lecz tam nie wejdziesz”. Mojżesz zmarł wkrótce i był opłakiwany przez 30 dni. Został pochowany w dolinie krainy Moabu, ale nikt nie zna po dziś dzień miejsca jego pochówku.
Epoka Jozuego
Kierownictwo nad ludem przejął Jozue i on wkrótce przekroczył Jordan, co odbyło się w liturgicznej procesji, prowadzonej przez Arkę Przymierza niesioną przez kapłanów. Wody Jordanu rozstąpiły się, tak że przeszli suchą nogą. Na tę pamiątkę wzięli z dna rzeki 12 kamieni. Miejsce to znajduje się w depresji, 300 m poniżej morza, Jordan zaś wpada tutaj do Morza Martwego. Nieopodal na zachód leżało Jerycho.
Było pierwszym miastem, które zdobyli Izraelici. A odbyło się to tak, że na dźwięk trąb runęły mury Jerycha, a cały lud Izraela wbiegł do środka. Te wydarzenia spowodowały, że Izraelici utwierdzili się w przywództwie Jozuego, a sława jego rozniosła się szeroko.
30 km na zachód od Jerycha położona była Jerozolima, rządzona przez lokalnego króla, wrogiego Izraelitom. Jednak aby dotrzeć do Jerozolimy, trzeba wspiąć się o 1000 metrów wyżej, jako że Jerycho znajduje się w depresji, a Jerozolima leży na wysokości 700 m n.p.m.
Z kolei 11 km na północ od Jerozolimy znajdowało się miasto Gibeon. Gibeonici byli jednym z wielu ludów Kanaanu, których zamierzał podbić Izrael i – w zasadzie los tych ludów był przesądzony, jako, że za Izraelitami stał sam Bóg – Jahwe. Gibeonici, widząc co się dzieje, by siebie ocalić, dopuścili się oszustwa.
Podstęp Gibeonitów
Gibeonici wyprawili do Jozuego poselstwo, jednak nie zdradzili, jak blisko jest ich miasto. Swoich posłów ubrali w znoszone łachy i dali suche chleby, by wyglądało, że przybyli z daleka i chcą stać się sługami Jahwe. O chlebach powiedzieli „były ciepłe i świeże, gdy wyruszaliśmy”. Jozue zgodził się zawrzeć z nimi sojusz pod przysięgą na Boga. Wkrótce oszustwo wyszło na jaw, ale Izraelici przysięgli im sojusz.
Niedługo potem Gibeon został zaatakowany przez pięciu królów kananejskich (m.in. przez króla Jerozolimy). Izraelici pomogli odeprzeć atak. Na uciekające wojska kananejskie spadł deszcz kamieni, mordując więcej, niż zginęło wcześniej podczas bitwy. Królowie zaś skryli się do jaskini, gdzie znalazł ich Jozue i – po kolei zabił.
Wkrótce Jozue podbił także pozostałą – północną część Kanaanu, czemu towarzyszyło mordowanie całych miast, palenie rydwanów (którymi Izrael sam jeszcze nie dysponował) i podcinanie ścięgien koni. Po co to całe okrucieństwo?
O czym tak naprawdę mówi nam tekst Księgi Jozuego?
Mnóstwo takich pytań rodzi się podczas lektury. Po co zabijali konie i rydwany, zamiast je przejąć? Po co burzyli miasta, zamiast je wykorzystać? Czy naprawdę czytamy historyczne opisy zdarzeń, czy raczej mamy do czynienia z tekstem liturgicznym (religijnym) lub – nauką, w której na kanwie częściowo symbolicznych opisów Bóg chce nam coś powiedzieć?
Dzisiaj jeśli sięgnąć do badań archeologicznych, przekonamy się zaraz, że istnieją 4 główne teorie dotyczące zajęcia Kanaanu przez Izraelitów.
- Księga Jozuego jest historycznym dokładnym opisem
- Izrael nie zajął Kanaanu gwałtownie, ale stopniowo przez infiltrację religijną
- Izrael zajął Kanaan stopniowo przenikając do lokalnych społeczności
- Koncepcja 2 i 3 wystąpiły wspólnie – i ta wersja chyba jest najbliższa prawdzie
Świadczą o tym badania archeologiczne, np. fakt, że w 1200 r. pne. Jerycho było już od 150 lat opustoszałe. Wiele innych miast nie posiada śladów zniszczeń z tego okresu – niektóre na pewno zdobył dopiero Salomon. Z kolei Palestyna stała się jednolita kulturowo dopiero 200 lat później (ok. 1000 r. pne.), a więc Jozue nie mógł jej całej zdobyć, mordując ludność.
Co ważne, tekst Księgi Jozuego ma wiele elementów tekstu liturgicznego. W tamtym czasie nie znano jeszcze nauk historycznych, jakie są właściwe naszym czasom. Nie chodziło, by literalnie zapisywać wydarzenia, ale by na kanwie zdarzeń tworzyć szersze przesłanie duchowe, coś nam powiedzieć o Bogu. Nie ma więc znaczenia, co dokładnie się wydarzyło, ważniejsze jest to, co Bóg chce nam powiedzieć.
Oczywiście interpretacji duchowych Księgi Jozuego może być wiele, w zależności od tego, kto jest czytelnikiem. Co czuje, co ostatnio przeżył. Nie wiem, czy istnieje jakaś przewodnia wykładnia. Czytałem wstęp do księgi w Biblii Poznańskiej i przypisy, nie znalazłem tam nic takiego. Istnieją jedynie symboliczne odniesienia do pewnych wydarzeń, jak np. przekroczenie Jordanu przez Izraelitów i wejście do Kanaanu jest jak wejście do Kościoła przez chrzest św. Takich niezwykłych odniesień i symboli jest kilka.
Nie mam pojęcia, co symbolizuje Gibeon i Gibeonici, których nie wybili Izraelici (nb. próbował tego dokonać później Saul, łamiąc przysięgę).
Walka Boga o duszę człowieka
Niemal natrętnie nasuwa mi się wizja ośmiu demonów, określonych przez Ewagriusza z Pontu, które atakują i kuszą człowieka. Są to obżarstwo, nieczystość, chciwość, smutek, gniew, acedia, próżność, pycha.
Jeśli Kanaan to moja dusza, to narody, które go zamieszkiwały i które wytępił Izrael wspierany przez Boga, to są demony, które mieszkają w moim sercu, kuszą, atakują. Może nie wszystkie osiem naraz, ale może pięć? Jak tych pięciu królów, których Jozue zabił. Nie ma kompromisów. Każdy z nich musi być wycięty – radykalnie. Nawet jego konie i rydwany, nic nie mogę dla siebie zachować. Zresztą – one i tak wrócą. Tak jak Izrael i Judę najeżdżali jeszcze nieraz Filistyni czy Babilończycy.
Ciekawy jest jeszcze fakt, że jeszcze 50 lat przed pojawieniem się Jozuego w Kanaanie, ziemie te były podporządkowane Egiptowi, tutejsze ludy były podporządkowane Ramzesowi III.
Jeśli czas przebywania w Egipcie jest czasem grzechu, to Kanaan dopiero oczyszczony z grzechu został przygotowany dla Izraela jako ziemia obiecana im przez Boga. A więc ja (Kanaan) po oczyszczeniu z grzechu (nawróceniu, chrzcie?) jestem przygotowany na dom Boga. Ale nawet jeśli ten grzech został wytępiony, to i tak wolne miejsce zajmują mnogie narody-demony, które Bóg łatwo eksterminuje, jeśli tylko Izrael podszedł pod kolejne miasta-twierdze. I wtedy nie ma litości. Nie można nic zostawić, ani jednego żywego człowieka.
Zupełnie nie rozumiem symbolu Gibeonu. Naród – który nie był narodem kanaanejskim. Mieszkał jakby wyspa. Więc może to jakiś klucz? Może nie jest demonem, jak inne ludy Kanaanu. Bóg chciał ten Gibeon w nas zachować? Czym jest Gibeon i Gibeonici? Rozumem?
Łukasz
Wątki poruszone w tekście rozwija w swoim wykładzie opublikowanym parę dni temu Marcin Majewski (wykładowca Uniwersytetu Jana Pawła II w Krakowie) https://youtu.be/RYL1Q7lOpP8
Przemysław
zawsze mnie zastanawiało to jakie miny musieli mieć Kananejczycy jak zobaczyli ,że Jordan rozstąpił się przed Izraelczykami to musiał być niezły widok dla jednych i drugich