Pierwszy krok w stronę samopomocy — przyznanie się do choroby

Pierwszy krok w stronę samopomocy — przyznanie się do choroby

Nic nie przekonuje hardziej ludzi do wykonania pierwszego kroku w walce z nałogiem jak właśnie sam alkohol, to dzięki niemu i przez niego człowiek przekonuje się jak bardzo jest słaby i potrzebujący pomocy. Jednak zanim to się stanie, zanim zrozumie swoje złe postępowanie i fakt, iż nim robi krzywdę nie tylko sobie, ale także innym osobom, w szczególności z najbliższego otoczenia jak rodzina i przyjaciele, musi dotknąć dna. Dlaczego? Według Anonimowych Alkoholików jest to jedyny sposób „otrzeźwienia”. Dopóki człowiek „nie stoczy się” stosowanie leczenia nie jest skuteczne, staje się nieszczere, maskuje jedynie to czego alkoholik stara się wyzbyć. Według Wandy Sztander nie ma gwarantowanego sposobu na to by alkoholik stał się porządnym trzeźwym człowiekiem i porzucił nałóg, istotny wydaje się jednak „kryzys”.

„ Podstawową sprawą w kwestii sprzyjania otrzeźwieniu alkoholika jest kryzys”, ,przybiera postać zbiegu przykrych okoliczności na tyle poważnych i dolegliwych, iż mogą skłonić alkoholika do rewizji swojego stosunku do alkoholu”22.

Jednym z podstawowych pytań stawianych przez społeczeństwo jest pytanie o naturę choroby alkoholowej, jej skutki i to jak powstaje. Czy możemy w gruncie rzeczy nazwać stan nadmiernego i częstego upojenia alkoholowego nałogiem czy też chorobą, która dotyka coraz więcej osób. Czy istnieje jeden sposób leczenia dla wszystkich uzależnionych, czy też trzeba dobierać indywidualną formę leczenia do każdego przypadku. W gruncie rzeczy uniwersalny sposób, do którego dążymy prawdopodobnie nie istnieje. Czyli jak należy postępować by osiągnąć cel jakim jest wyzdrowienie? Na czym polega moralne, zdrowe, trzeźwe życie? Oto pytania, które stawiają sobie ludzie od czasów najdawniejszych, od czasów kiedy to człowiek nauczył się wytwarzać wino z winorośli aż do dzisiaj.
Sokrates, koncentrując swoje zainteresowania na człowieku, rozwinął wcześniej istniejącą refleksję etyczną. Filozofowie starożytni uznali, że sensem, celem i wartością ważną dla wszystkich ludzi jest szczęście. Niektórzy ludzie by je osiągnąć sięgali po wino, po którym uzyskiwali długi stan błogiego uradowania i ucieczki od problemów. Tak jest również i dziś. Człowiek pije by zapomnieć, nie pamiętać o trudach codzienności. Nieodłącznie towarzyszą mu sprzeczne uczucia, poprzez radość, entuzjazm aż do wstydu. Niezwykle trafnie obrazuje ten stan rzeczy fragment książki „Mały książę”.
Gdy tytułowy Mały Książę trafia podczas swej wędrówki na planetę Pijaka przeprowadza z nim następującej treści rozmowę:

„- Co ty tu robisz? – spytał Pijaka, którego zastał siedzącego w milczeniu przed baterią butelek pełnych i baterią butelek pustych.
– Piję — odpowiedział ponuro Pijak.
– Dlaczego pijesz? — spytał Mały Książę.
– Aby zapomnieć — odpowiedział Pijak.
– O czym zapomnieć? — zaniepokoił się Mały Książę, który już zaczął mu współczuć.
– Aby zapomnieć, że się wstydzę — powiedział Pijak, schylając głowę.
– Czego się wstydzisz? — dopytywał się Mały Książę, chcąc mu pomóc.
– Wstydzę się, że piję — zakończył Pijak rozmowę i pogrążył się w milczeniu”23.

Niezwykle trafnie cytowany fragment prezentuje błędne koło w jakie wpada osoba uzależniona od alkoholu. Aby uwolnić się od niszczącego nałogu trzeba przede wszystkim tego chcieć. Nie jest możliwe skuteczne nakazanie komuś wyjścia z nałogu. Owszem osoba taka może przez jakiś czas pozostawać trzeźwa, lecz jeżeli sama nie zechce wyrwać się ze szponów nałogu, krótkotrwały okres abstynencji niemalże na pewno nie będzie skuteczny. Alkoholikiem jest się całe życie, ale jedynie silna wola i wewnętrzne postanowienie odmiany swojego życia stanowi receptę na sukces. Ten wewnętrzny proces rozpoczyna się poprzez tak zwane „sumienie”. Jednym z nurtujących ludzkość pytań jest właśnie pytanie o to czym jest sumienie? Co nazywamy sumieniem? Jakie znaczenie ma ono dla człowieka? Jakie znaczenie ma ono dla alkoholika, dla procesu jego wychodzenia z nałogu? Zdaniem zwykłych ludzi sumienie jest to wewnętrzny głos skłaniający człowieka do czynienia dobra i do unikania zła. W tym przypadku złem jest alkohol którego należy unikać. Dzięki sumieniu człowiek potrafi rozpoznać co jest dobrem, a co złem moralnym.

„Albowiem tym, co zawiera jego wnętrze, przerasta człowiek cały świat rzeczy, a wraca do tych wewnętrznych głębi, gdy zwraca się do swego serca, gdzie oczekuje go Bóg, który bada serce, i gdzie on sam pod okiem Boga decyduje o własnym losie”24.

Skoro istnieje dobro i zło moralne, to istnieją tek zasady moralne, których powinniśmy przestrzegać w unikaniu zła i czynieniu dobra. Można też podążając za księdzem Tischnerem zaryzykować stwierdzenie, że

„sumienie w człowieku jest mocą niezwykłą, (…) potrafi skłonić go do działania wbrew największy-m strachom, doprowadzić go do szczylów bohaterstwa”25

lub nawet wyciągnąć ze szponów zła i śmierci. Mówiąc, że ktoś postępuje zgodnie z własnym sumieniem mamy na myśli to, te człowiek kieruje się określoną normą dobra lub zła głoszoną przez różne autorytety. Taki rodzaj sumienia nazywamy autorytarnym. Niestety takowe sumienie zatraciło się w osobach uzależnionych. śmiem twierdzić że już same uzależnienie staje się nowym sumieniem kierującym jego życiem.

„ Sumienie moralne jest sądem rozumu, przez który osoba ludzka rozpoznaje jakość moralną konkretnego czynu, który zamierza wykonać, którego właśnie dokonuje lub którego dokonała. Człowiek we wszystkim tym, co mówi i co czyni, powinien wiernie iść za tym, o czym wie, że jest słuszne i prawe. Właśnie przez sąd swego sumienia człowiek postrzega i rozpoznaje nakazy prawa Bożego”26.

W Etyce sumienie postrzegane jest jako pomocnik i strażnik, niezwykła moc chroniąca ludzi przed wkroczeniem na drogę samozagłady. To w swoim sumieniu rozmyślamy, podejmujemy decyzje, wyciągamy wnioski o tym, czy czyn który popełnił ktoś postronny czy my sami jest zły czy też dobry. Sumienie wprawia te myślenie w ruch, pozwala mu się kształtować, dopiero sumienie czyni z istoty ludzkiej osobowość w pełni tego słowa znaczeniu moralną. Zatracając je sięgamy dna. Dzięki sumieniu możemy powiedzieć, że osoba „niesie winę” lub „niesie zasługę”. To ono decyduje o tym, że o Piotrze mówimy święty, a o Judaszu zdrajca, lub o jednym człowieku porządny, a o drugim pijak. Wszyscy znamy stwierdzenie, że nie można być jednocześnie sędzią i stroną. jednak we własnym sumieniu oba zagadnienia nie kolidują ze sobą, a wprost przeciwnie, człowiek nie dokonuje oceny własnych czynów według własnych, kryteriów, lecz wsłuchuje się w Boże przykazania oraz normy moralne obowiązujące w świecie. Alkoholik nie chce słyszeć lub nie interesuje się opiniami na swój temat. Dopóki sam nie dotknie dna nie obudzi się w nim sumienie, które podpowie mu że robi ile, świadomość zła skieruje go na ścieżkę szukania samopomocy oraz pomocy z zewnątrz, na której znajdzie osoby sobie podobne, które ukażą mu że z tym da się walczyć. Sumienie człowieka jest dla niego wskazówką dotycząca tego, jak powinien żyć, aby było to zgodne z nim samy-m, aby pod koniec swojego życia mógł być z dumny z tego, co osiągnął.

„Sumienie pozwała wziąć odpowiedzialność za dokonane czyny. Jeżeli człowiek popełnia zło, słuszny sąd sumienia może być w nim świadkiem uniwersalnej prawdy o dobru, a zarazem o złu jego pojedynczego wyboru. Wyrok sądu sumienia stanowi rękojmię nadziei i miłosierdzia. Poświadczając zły czyn, przypomina o przebaczeniu, o które trzeba prosić, o dobru, które należy ciągle praktykować, i o cnocie, którą bezustannie należy rozwijać za pomocą łaski Bożej: 'Uspokoimy przed Nim nasze serce. A jeśli nasze serce oskarża nas, to Bóg jest większy od naszego serca i zna wszystko’ (1 J 3, 19-20)”27.

Kto błądzi, czyli uznaje picie za słuszne postępowanie, ten przekreśla szansę na nawrócenie i nadzieję na lepszą przyszłość. Kto natomiast błądzi ale zachowuje prawe i prawdziwe sumienie, czyli uczciwie odróżnia dobro od zła oraz wymaga od siebie i szuka samopomocy w sobie oraz pomocy u innych ten zachowuje szansę na przezwyciężenia zła i życie w trzeźwości.

Literatura;

21 http://www.lekifarmakologiczne.info/6/Przewlekle-zatrucie-alkoholem-etylowym.html, dostęp 23.03.2012 r. 22 W Sztander, Poza kontrolą, Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, Warszawa 1993, s. 59.
23 Antoine de Saint-Exttp&y, Mały Książę, Wydawnictwo Kama, Warszawa 1995.
24 Papież Paweł VI, Konstytucja Duszpasterska o Kościele w Świecie Współczesnym (Gaudium et Spes — łac. Radość i Nadzieja), Rzym 7.12.1965 r. 25 Ks. J. Tischner, Jak żyć, Poznań 2001, Wydawnictwo Wrocławskiej Księgarni Archidiecezjalnej Tum, s. 26. 26 http://www.teologia.plim_kikkk1s15 .htm I, dostęp 1.04.2012 r.

27http://www.teologia.pl/m k/kkkls15.htm kkk 1781, dostęp 5.04.2012 n
– Kessel, H. Walton, Alkoholizm, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1967, s. 82.

Udostępnij ten post
Oceń tekst:
20
1 Komentarz
  1. @radek zapraszam do lektury

Zostaw komentarz